Recenzje
Szlaki rowerowe Europy. 50 tras pełnych wrażeń
Szlaki rowerowe Europy. 50 tras pełnych wrażeń Autor Daniel Sienkiewicz Aleksandra Sienkiewicz Idealna pozycja dla miłośników dwóch kółek. Dzięki tej książce poznasz trasy rowerowe dostosowane do twoich potrzeb. Znajdziesz tu popularne Alpe Adria czy Szlak Rowerowy Łaby, ale także chorwacką Parenzanę, bajkową Dolinę Loary oraz wyspiarskie przygody po Kihnu, Olandii i Bornholmie. Nie zabraknie propozycji EuroVelo, w tym słynnej podróży dookoła Morza Bałtyckiego. Każda z nich zawiera techniczne wskazówki, mapy, kody QR do śladów GPX oraz inspirujące opisy miejsc, które złożą się na udaną przygodę. W książce nie zabrakło pięknych zdjęć, które jeszcze bardziej zachęcają do przejażdżki rowerowej daną trasą.
Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem
Kreatywność to jedna z najważniejszych umiejętności, jakie możemy rozwijać u dzieci, a najlepiej robić to przez kreatywne aktywności. „Kreatywne dziecko. 70 zabaw uczących myślenia poza schematem” to publikacja, która zachęca do odkrywania świata w nieoczywisty sposób. Znajdziemy w niej aż 70 różnorodnych ćwiczeń i zabaw wspierających kreatywne myślenie, samodzielność i wychodzenie poza utarte schematy. Dużym plusem jest elastyczność proponowanych zadań, które można dopasować je do wieku, możliwości i zainteresowań dziecka. Dzięki temu każde dziecko może rozwijać się we własnym tempie, a nauka staje się przyjemną formą wspólnego spędzania czasu. To także świetny punkt wyjścia do rozwijania tzw. power skills, czyli kompetencji, które mogą być dla dziecka ogromnym wsparciem w przyszłości. Co szczególnie mi się podoba? Pomysły z książki można wykorzystać od razu, w domu, podczas wspólnej zabawy czy codziennych aktywności. Polecam zarówno do samodzielnego odkrywania przez dziecko, jak i do wspólnej zabawy z rodzicem. Jedno ciekawe pytanie, nietypowe zadanie i odrobina wyobraźni, żeby uruchomić naprawdę kreatywne myślenie.
Miliard pokus. Daltonowie #2
„Miliard pokus” Marni Mann to książka, która od samego początku daje jasno do zrozumienia, że nie będzie to spokojna historia o uczuciu rozwijającym się krok po kroku, zgodnie z zasadami i zdrowym rozsądkiem. Tutaj wszystko zaczyna się od przypadkowego spotkania, spojrzenia, chemii, której nie da się zignorować, i dwóch osób, które właściwie od początku powinny wiedzieć, że wchodzą na teren, z którego trudno będzie później bezpiecznie się wycofać. Jenner Dalton jest mężczyzną, który wydaje się mieć wszystko. Jest przystojny, pewny siebie, niezwykle charyzmatyczny, odnosi sukcesy zawodowe i dzięki swojej pracy dorobił się ogromnego majątku. Jako prawnik z Los Angeles przywykł do tego, że świat stoi przed nim otworem, a kobiety nie pozostają obojętne na jego urok. Jenner nie szuka miłości ani zobowiązań. Jego życie jest poukładane wokół pracy, pieniędzy i własnych zasad, a przelotne relacje mają być właśnie tym przelotne. Bez pytań, bez oczekiwań i przede wszystkim bez emocjonalnego zaangażowania. I właśnie dlatego tak interesująca staje się jego relacja z Joanną. Joanna jest studentką z Miami i na pierwszy rzut oka dzieli ją od Jennera właściwie wszystko. Wiek, doświadczenie, sytuacja życiowa, majątek, miejsce, w którym oboje się znajdują. Ona nie jest kobietą z jego świata, on nie jest mężczyzną, którego rozsądna dziewczyna powinna dopuścić do swojego życia bez zastanowienia. A jednak czasami wystarczy jedno spotkanie, żeby wszystkie logiczne argumenty przestały mieć znaczenie. I chyba właśnie ten konflikt między rozsądkiem a pragnieniem najbardziej przyciągnął mnie w tej historii. Joanna doskonale zdaje sobie sprawę, że Jenner może być dla niej niebezpieczny emocjonalnie. Widzi jego pewność siebie, dominującą osobowość i sposób, w jaki potrafi przyciągać uwagę. Jednocześnie sama nie pozostaje wobec niego obojętna. Problem polega na tym, że między nimi pojawia się coś, czego nie da się łatwo zamknąć w kategorii jednego przypadkowego spotkania. Chemia okazuje się zbyt silna, a kolejne granice zostają przesuwane coraz dalej. Podobało mi się to, że w tej historii uczucia nie pojawiają się w wygodnym momencie. Wręcz przeciwnie pojawiają się wtedy, kiedy absolutnie nie powinny. Bo przecież Jenner miał mieć swoje zasady. Joanna miała wiedzieć, że taki mężczyzna może skończyć się dla niej złamanym sercem. Miało być jedno spotkanie, jedna noc i powrót do codzienności. Bez konsekwencji. Bez komplikacji. Bez pytania „co dalej?”. Tyle tylko, że życie bardzo często ma gdzieś nasze plany. „Miliard pokus” jest dla mnie przede wszystkim historią o pokusie, której nie da się tak po prostu odłożyć na bok. O tym, że czasami człowiek dokładnie wie, jakie mogą być konsekwencje jego decyzji, a mimo to podejmuje ją jeszcze raz. I jeszcze raz. Bo są relacje, przy których rozsądek przegrywa z emocjami, a świadomość ryzyka wcale nie sprawia, że łatwiej się wycofać. Bardzo ciekawie wypada również różnica między Jennerem a Joanną. To nie jest tylko kwestia pieniędzy czy wieku. To także różnica doświadczeń, pozycji i spojrzenia na życie. Jenner jest przyzwyczajony do kontroli. Ma władzę, pieniądze i możliwości, dzięki którym może bardzo wiele osiągnąć. Joanna znajduje się w zupełnie innym miejscu swojego życia. I właśnie dlatego ich relacja od początku niesie ze sobą dodatkowe napięcie. Nie jest to jedynie pytanie o to, czy dwoje ludzi się sobie podoba. Pytanie brzmi: czy mogą zbudować cokolwiek, skoro tak wiele rzeczy ich dzieli? I czy uczucie jest wystarczającym powodem, żeby zaryzykować wszystko? Podobało mi się również to, że książka pokazuje, jak łatwo granica między „to tylko zabawa” a „zaczynam czuć coś więcej” może się zatrzeć. Czasami człowiek próbuje wmówić sobie, że doskonale kontroluje sytuację, ale emocje nie zawsze chcą podporządkować się zasadom. Jenner może być przekonany, że jego życie wygląda dokładnie tak, jak chce, a Joanna może próbować chronić własne serce, ale wystarczy jedna decyzja, jeden gest czy kolejne spotkanie, żeby cały misternie zbudowany porządek zaczął się rozpadać. I właśnie tutaj pojawia się dla mnie najciekawsza część tej historii konsekwencje. Bo o ile łatwo jest poddać się fascynacji, o tyle znacznie trudniej zmierzyć się z tym, co przychodzi później. Kiedy emocje przestają być jedynie ekscytacją, a zaczynają mieć znaczenie. Kiedy pojawia się świadomość, że pewnych rzeczy nie można już cofnąć. Kiedy „więcej” przestaje oznaczać kolejną chwilę namiętności, a zaczyna oznaczać decyzje, których nie da się podjąć bez ryzyka. Joanna jest bohaterką, przy której można się zastanowić, jak wiele jesteśmy w stanie zaryzykować dla relacji, która od początku wydaje się skazana na komplikacje. Z jednej strony mamy świadomość, że Jenner może przynieść jej ból, z drugiej trudno całkowicie odciąć się od czegoś, co daje tak silne emocje. I chyba właśnie dlatego jej sytuacja nie jest dla mnie czarno-biała. Jenner natomiast pokazuje, że pieniądze, sukces i pewność siebie niekoniecznie oznaczają, że człowiek potrafi poradzić sobie z własnymi emocjami. Można mieć niemal wszystko, a mimo to znaleźć się w sytuacji, nad którą nie ma się już pełnej kontroli. „Miliard pokus” to oczywiście gorący romans, ale pod warstwą namiętności znalazłam też historię o wyborach, granicach, ryzyku i konsekwencjach. O dwojgu ludzi, którzy próbują wmówić sobie, że mogą kontrolować coś, co od początku wymyka się spod kontroli. To książka dla tych, którzy lubią relacje pełne napięcia, różnice statusu, silne przyciąganie i związki, które już na starcie wydają się złym pomysłem. Tutaj nie ma spokojnego budowania relacji według instrukcji. Jest za to dużo emocji, pokus i pytań o to, co jesteśmy gotowi poświęcić, kiedy serce zaczyna mówić głośniej niż rozsądek. Mnie najbardziej zatrzymało właśnie to pytanie: czy naprawdę można wejść w relację bez żadnych oczekiwań, jeśli między dwojgiem ludzi pojawia się coś tak silnego? Bo czasami człowiek mówi sobie, że przecież wie, na co się decyduje. Że potrafi oddzielić emocje od przyjemności. Że rano wszystko wróci do normy. A później okazuje się, że tej „normalności” już nie ma. I chyba właśnie na tym polega największa pokusa tej historii nie na tym, że Jenner i Joanna nie powinni się do siebie zbliżyć, ale na tym, że oboje doskonale wiedzą, iż mogą na tym stracić znacznie więcej, niż początkowo zakładali. Po przeczytaniu „Miliarda pokus” zostało mi w głowie kilka pytań. Czy różnica wieku, pieniędzy i doświadczenia rzeczywiście może przekreślić uczucie? Czy można wejść w taką relację bez ryzyka złamanego serca? A przede wszystkim czy gdybyście znaleźli się na miejscu Joanny, potrafilibyście powiedzieć „nie”, wiedząc, jak silne jest przyciąganie między wami? Jestem ciekawa, jak Wy odebralibyście tę historię. Czy w miłości naprawdę można zaplanować wszystko, czy może czasami największe emocje pojawiają się właśnie wtedy, kiedy absolutnie nie powinny?
Nie daj się, Pinku! Książka o hejcie i o tym, jak dbać o siebie, gdy ktoś nas rani, dla dzieci i dla rodziców trochę też
Ta książka, która wcale nie mówi dzieciom, że świat zawsze jest miły i bezpieczny. Wręcz przeciwnie, pokazuje sytuacje, w których ktoś dokucza, przekracza granice, wyśmiewa albo sprawia, że trudno znaleźć właściwe słowa. „Nie daj się, Pinku!” Urszuli Młodnickiej z ilustracjami Agnieszki Waligóry to kolejna część historii znanego już Pinka, tym razem skupiona przede wszystkim na relacjach z innymi. Już na początku trafiamy w sytuacje, które dzieci mogą znać z własnego podwórka, szkoły czy grupy rówieśniczej. Pink nie zawsze wie, jak się zachować. Czasem ktoś go zaczepia, pojawiają się plotki, innym razem trzeba zmierzyć się ze strachem, hejtem czy konfliktem. I właśnie ta zwyczajność tych historii jest chyba ich największą siłą. Są to sytuacje, które naprawdę mogą się wydarzyć. To też książka o granicach. O tym, że można powiedzieć „nie”, nie trzeba godzić się na złe traktowanie i można poprosić dorosłego o pomoc. Szczególnie ważne jest pokazanie dzieciom, że nie ze wszystkim muszą radzić sobie same. Podoba mi się również to, że Pink nie zawsze wie, co zrobić. Zastanawia się, popełnia błędy i czasem się boi. Dzięki temu łatwiej go polubić, a poruszane problemy nie brzmią jak gotowa instrukcja, tylko jak spokojne podpowiedzi, gdzie szukać wsparcia i jak zadbać o siebie. Pomiędzy historiami pojawiają się pytania i ćwiczenia, które aż proszą się o wspólną rozmowę. To dobry sposób, żeby od historii Pinka przejść do własnych doświadczeń i emocji dziecka. Całość uzupełniają ilustracje Agnieszki Waligóry, które dodają książce lekkości, nawet kiedy tematy robią się poważniejsze. „Nie daj się, Pinku!” to książka o odwadze, ale nie tej rozumianej jako brak strachu. Raczej o odwadze, żeby postawić granicę, powiedzieć o problemie i poprosić o pomoc. Warto po nią sięgnąć nie tylko wtedy, gdy pojawia się konkretny problem, ale również wcześniej, żeby ważne rozmowy mogły rozpocząć się przy okazji wspólnej lektury.
Valland. Przeklęta krew
Na początku książki poznajemy Alecseya, który jest księciem i ma wziąć zaplanowany przez ojca, dla sojuszu, ślub. Chłopak wie, że nie może zmienić swojego losu, ale czy na pewno wszystko potoczy się bez problemu? Bardzo podobał mi się styl, jak i słownictwo autorki. Jestem naprawdę pod wrażeniem poziomu napisania tej książki. Mimo tego czyta się ją, jakby się przez nią płynęło. Historia była wciągająca, a autorka bardzo dobrze budowała napięcie i sprawiała, że cały czas chciałam wiedzieć, co wydarzy się dalej. Motyw aranżowanego małżeństwa był dobrze zrobiony, a tajemnice krążące zarówno nad rodziną, jak i nad królestwem Valland, dodawały tej książce ciekawości i takiego mrocznego, niepewnego klimatu. Bo mimo że ta książka miała być o aranżowanym małżeństwie, to tajemnice przejęły nad nią kontrolę. Nie ukrywam, moim zdaniem było to bardzo dobre, bo przez to książka wciągnęła mnie jeszcze bardziej. I zaszokowała tak, że nadal nie przestaję o niej myśleć. Bardzo podobała mi się również atmosfera tej historii. Była taka duszna, pałacowa i pełna napięcia. Jak już wspominałam, ta książka jest pełna klimatu. Przez to miałam wrażenie, że mimo iż czytam tę historię, postacie i tak żyją własnym życiem, a gdzieś w tle czają się kolejne intrygi. Cały czas dzieje się coś, o czym nie wiemy, a każda decyzja bohaterów może mieć swoje konsekwencje. Polityczne intrygi, rodzinne tajemnice i oczekiwania, które były na nich nakładane. Po prostu bomba! 🔥 Co do postaci Alecsey był moim ulubieńcem razem z Coltonem. Jego postać była dobrze wykreowana i zachęcała do poznania go. Niby zagubiony, płaczący nad swoim losem chłopak, ale tak naprawdę ktoś, kto potrzebował zrozumienia. I ja go rozumiałam. Cały czas ktoś decydował, co ma robić i mówić, a on w swojej dobroci i posłuszeństwie spełniał te oczekiwania. I to w jego osobie było smutne, bo zamiast wsparcia od najbliższych dostawał tylko oczekiwania co do posłuszeństwa i wykonywania poleceń, jakie mu dano. Może dlatego jego stanowcze momenty i wybuch tak bardzo mi się podobały, bo czułam, że wtedy jest prawdziwy. Ta jego sprzeczność w tym wszystkim również bardzo mi się podobała. A końcowa przemiana? Bardzo na plus. Za to Leanna mnie irytowała. Miała trochę dobrych momentów, ale nie była moją ulubioną postacią i czułam, że niekiedy zachowuje się jak dziecko i do końca nie wie, czego chce. Bardzo podobało mi się, jak jej młodsza siostra wszystko jej później wygarnęła. Bo mnie również denerwowały jej egoistyczne powody i uważanie siebie za pępek świata. Rozumiałam, że nie chciała tego małżeństwa, ale przez swój egoizm nie dała mu nawet cienia szansy na to, że może ono się udać i że wraz z Alecseyem mogą się dogadać. Nie mogę też nie wspomnieć o Emleyu. Niby na początku irytujący, pewny siebie dupek, ale tak naprawdę za tą maską skrywał coś innego również zagubionego, wystawionego na świat chłopca. I dlatego, kiedy go zrozumiałam, stał się wraz z Alecseyem i Coltonem moją ulubioną postacią. Nawet chyba wyżej niż Colton, bo on jako jedyny naprawdę rozumiał Alecseya. Historia przedstawiona w tej książce kompletnie mnie zaskoczyła i zmiażdżyła. Jest to naprawdę dobra książka, która na pierwszy rzut oka nie jest taka, jak się wydaje. Intrygi dworskie, plot twisty i nieoczekiwany koniec sprawiły, że cały czas byłam zaskakiwana. Czytając, masz wrażenie, że wiesz, co się stanie, ale tak naprawdę jesteś w kompletnym błędzie, bo autorka zrobiła nieprzewidywalny rollercoaster, który cały czas zaskakuje i porwał moje serce. Ta historia naprawdę mną zawładnęła i sprawiła nawet, że płakałam. Bo to, co się tam działo, nie mieściło mi się w głowie. Były momenty, że odkładałam książkę i pytałam w pustą przestrzeń dlaczego? I jak?. A koniec… Nie wybaczę tego epilogu autorce, bo to grzech zostawiać czytelnika z taką niewiadomą. 😭 Podsumowując, ta książka jest po prostu warta przeczytania i będę ją zawsze polecać. Bo to, jakie dobre to było! Dworskie intrygi, szokujące zwroty akcji i koniec, który pozostawia z niewiedzą i niedopowiedzeniami, sprawiają, że ta historia nie zasługuje na nic innego jak 5/5 ⭐. Była to melancholijna, taka jesienna, dworska i po prostu dobra książka. ⭐ A nawet więcej, bo u mnie historia Alecseya zostanie w sercu. I mam nadzieję, że Was również tak zachwyci jak mnie. ❤️