ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Malbat znaczy grzech

Książka "Malbat znaczy grzech" autorki Zuzanny Gromadzińskiej to trzeci tom serii Malbat. Przyznam, że to mój pierwszy tom tej historii o rodzinie Malbat i myślę, że sięgnę po poprzednie tomy, aby bardziej orientować się w historii 😊 Głównymi bohaterami książki są Alice i Christian, ich historia podzielona jest na osobne rozdziały podpisane ich imionami, dzięki czemu łatwiej jest odnaleźć się w tej historii 😊 Książka zaczyna się bardzo intrygująco, bo Alice budzi się i nie wie co się stało, a przyjaciele będący jej rodziną wkręcają ją, że miała wypadek i była w śpiączce. Tak naprawdę wszyscy są w ogromnej willi i z niej nie wychodzą, bo w ich krwi płynie strach. Wszyscy poznają nowego szefa, który traktuje ich jak własne dzieci i za wszelką cenę próbuje ochronić. Tutaj historia nabiera tempa i dzieje się wiele! Kto zagraża Malbatowi? Kogo wszyscy tak się boją? Nie brakuje tu wątków humorystycznych, romantycznych jak i brutalnych, mocnych scen z krwią i strachem w tle oraz zwrotów akcji. Czy wszyscy bliscy są ze sobą szczerzy? Komu mogą ufać, a komu nie? Koniec książki jest zaskakujący i zostawia duży niedosyt - już chciałabym wiedzieć jak potoczą się dalsze losy Alice i czy wszystko będzie w porządku 😌 To thriller z elementami romansu mafijnego, który trzyma w napięciu i opowiada naprawdę mroczną historię przesiąkniętą całą gamą emocji. Trafne proste dialogi z życia wzięte są ogromnym atutem tej książki. Książka jest długa, pisana małym drukiem i było to dla mnie trochę irytujące, bo miałam wrażenie, że miejscami książka była na siłę przedłużana 😌 Jeśli lubisz mroczne historie i mafijne porachunki z elementami romansu to myślę, że książka Ci się spodoba. Zdecydowanie dla czytelników 18+ 😌

adriannapotrzasaj Piskorz Adrianna

Nie daj się, Pinku! Książka o hejcie i o tym, jak dbać o siebie, gdy ktoś nas rani, dla dzieci i dla rodziców trochę też

Ta książka, która wcale nie mówi dzieciom, że świat zawsze jest miły i bezpieczny. Wręcz przeciwnie, pokazuje sytuacje, w których ktoś dokucza, przekracza granice, wyśmiewa albo sprawia, że trudno znaleźć właściwe słowa. „Nie daj się, Pinku!” Urszuli Młodnickiej z ilustracjami Agnieszki Waligóry to kolejna część historii znanego już Pinka, tym razem skupiona przede wszystkim na relacjach z innymi. Już na początku trafiamy w sytuacje, które dzieci mogą znać z własnego podwórka, szkoły czy grupy rówieśniczej. Pink nie zawsze wie, jak się zachować. Czasem ktoś go zaczepia, pojawiają się plotki, innym razem trzeba zmierzyć się ze strachem, hejtem czy konfliktem. I właśnie ta zwyczajność tych historii jest chyba ich największą siłą. Są to sytuacje, które naprawdę mogą się wydarzyć. To też książka o granicach. O tym, że można powiedzieć „nie”, nie trzeba godzić się na złe traktowanie i można poprosić dorosłego o pomoc. Szczególnie ważne jest pokazanie dzieciom, że nie ze wszystkim muszą radzić sobie same. Podoba mi się również to, że Pink nie zawsze wie, co zrobić. Zastanawia się, popełnia błędy i czasem się boi. Dzięki temu łatwiej go polubić, a poruszane problemy nie brzmią jak gotowa instrukcja, tylko jak spokojne podpowiedzi, gdzie szukać wsparcia i jak zadbać o siebie. Pomiędzy historiami pojawiają się pytania i ćwiczenia, które aż proszą się o wspólną rozmowę. To dobry sposób, żeby od historii Pinka przejść do własnych doświadczeń i emocji dziecka. Całość uzupełniają ilustracje Agnieszki Waligóry, które dodają książce lekkości, nawet kiedy tematy robią się poważniejsze. „Nie daj się, Pinku!” to książka o odwadze, ale nie tej rozumianej jako brak strachu. Raczej o odwadze, żeby postawić granicę, powiedzieć o problemie i poprosić o pomoc. Warto po nią sięgnąć nie tylko wtedy, gdy pojawia się konkretny problem, ale również wcześniej, żeby ważne rozmowy mogły rozpocząć się przy okazji wspólnej lektury.

zaczytane.gzuby Radna Katarzyna

Titek poznaje przedszkole

„A jeśli moje dziecko nie odnajdzie się w przedszkolu?” 💛 To pytanie zadaje sobie wielu rodziców jeszcze na długo przed pierwszym dniem adaptacji. I właśnie dlatego „Titek poznaje przedszkole” to książka, po którą warto sięgnąć, zanim wybrzmi pierwszy dzwonek do przedszkolnej sali. Ta historia pokazuje przedszkole oczami małego dziecka. Bez straszenia. Bez udawania, że wszystko od razu jest łatwe. Za to z ogromnym zrozumieniem dla dziecięcych emocji, które często trudno ubrać w słowa. Titek poznaje nowe miejsce, zasady i rówieśników. Przeżywa to, co przeżywa większość przedszkolaków - ciekawość miesza się z niepewnością, a odwaga pojawia się małymi krokami. Dzięki temu mali czytelnicy mogą zobaczyć, że ich emocje są całkowicie normalne. To jednak coś więcej niż zwykła opowieść. Autorka stworzyła książkę, która pomaga dzieciom: ✨ oswajać lęk przed nowym, ✨ rozpoznawać i nazywać emocje, ✨ budować samodzielność, ✨ rozwijać empatię i współpracę, ✨ uczyć się codziennych przedszkolnych zasad. Ogromnym atutem są również aktywizujące zadania oraz wskazówki dla rodziców. To sprawia, że wspólne czytanie zamienia się w spokojną rozmowę o tym, czego dziecko może się spodziewać i jak poradzić sobie z trudniejszymi momentami. Jeśli Twoje dziecko już we wrześniu przekroczy próg przedszkola albo adaptacja dopiero przed Wami, ta książka może stać się Waszym małym rytuałem przygotowującym do tej wielkiej zmiany. 📚 Moim zdaniem to jedna z tych pozycji, które nie tylko czyta się razem z dzieckiem, ale przede wszystkim wykorzystuje jako pretekst do rozmowy, budowania poczucia bezpieczeństwa i wzmacniania pewności siebie.

@bpazyszkowa Pażyszek Beata

Lizbona. Sardynki i słonie

,,Lizbona - sardynki i słonie" Janka Wollny 3.5⭐️ Lizbona to miasto pełne światła, barw i niezwykłej historii. Książka, po którą sięgnęłam, jest przewodnikiem dalekim od schematycznych publikacji, które dyktują czytelnikowi, gdzie zjeść i które zabytki odhaczyć na liście 📒 Autorka zabiera nas w niezwykłą podróż w czasie serwując wydarzenia, które ukształtowały dzisiejszą stolicę Portugalii. Pokazuje miasto przez pryzmat handlarzy, wojowników i arystokratów. Prowadzi czytelnika od czasów wielkich odkryć geograficznych, zachęcając do zaufania przypadkowi, zgubienia się w miejskim gąszczu i odnajdywania miejsc, w których zaciera się granica między trafem a przeznaczeniem 🗺 To pozycja, która pozwala odbyć pełną pasji wyprawę bez wychodzenia z domu. Książka ma jednak słabsze strony 😶 Niezwykle szczegółowa retrospekcja dla czytelnika poszukującego współczesnego klimatu może być trochę męcząca. Teraźniejszość pojawia się jedynie w krótkich, urywanych migawkach z doświadczeń autorki w tym miejscu. Przyznam szczerze, że mnie również momentami ten natłok historycznych informacji przytłaczał... Trochę rozczarowały mnie także czarno białe zdjęcia - kolorowe dodałyby na pewno jeszcze lepszego klimatu, bo Lizbona kojarzy mi się właśnie z kolorami 🎨📸 Dla osób chcących zrozumieć i poczuć na własnej skórze ducha miasta będzie to idealna lektura. Jeśli jednak oczekujesz dynamicznego i barwnego obrazu współczesnej Lizbony ta książka może nie wpasować się w twoje gusta 🙌

statkiemprzezstrony Zagożdżon Alicja

Metaboliczna wolność. 30-dniowy program przywracania równowagi w organizmie i redukcji masy ciała

Dobrze napisana, merytoryczna i przede wszystkim praktyczna książka. Ogromnym plusem jest sposób, w jaki wytłumaczone są zagadnienia... bez trudnego żargonu, na prostych przykładach z życia. Sam program 30-dniowy jest jasno rozpisany, krok po kroku. Trzeba przyznać, że wymaga od czytelnika trochę przygotowania i planowania posiłków z wyprzedzeniem. Zauważyłam już pierwsze efekty w postaci braku ochoty na podjadanie. Do tego lepsze samopoczucie, więc te plusy rekompensują trud wyrzeczeń z nawiązką. Książka zostaje na mojej półce. Będę do niej wracać, zdecydowanie warto dać jej szansę.
Majaa.em Grzechnik Maja