To naprawdę świetna książka i od pierwszych stron czułem, że dotyka czegoś bardzo ważnego. Justyna Żejmo mierzy się w niej z pytaniem, które chyba każdy z nas kiedyś sobie stawia, czyli czym właściwie jest szczęście. I ja mam poczucie, że to jedno z najbardziej fundamentalnych pytań, jakie w ogóle można sobie zadać, bo przecież każdy z nas chce być szczęśliwy albo przynajmniej chce mieć poczucie, że jego życie ma sens, głębię i wewnętrzne światło. Bardzo podoba mi się to, że ta książka nie daje prostych, banalnych odpowiedzi. Ja od dawna czułem intuicyjnie, że szczęście nie jest czymś trwałym, raz na zawsze zapisanym w człowieku, nie jest cechą, którą się po prostu ma albo nie ma. Dużo bliższe jest mi myślenie, że szczęście jest procesem, czymś żywym, czymś co się w nas tworzy i zmienia. Właśnie to znalazłem w tej książce. Autorka pokazuje, że szczęście rodzi się na styku biologii, środowiska, relacji, sposobu myślenia i naszych codziennych działań. To wszystko się ze sobą splata i wzajemnie na siebie wpływa. Najbardziej ujęło mnie to, że książka jest z jednej strony naukowa, ale z drugiej bardzo przystępna. Ja naprawdę lubię, kiedy ktoś potrafi mówić o sprawach trudnych w taki sposób, że nie tracą one swojej głębi, a jednocześnie stają się bliskie i zrozumiałe. Tutaj dokładnie tak jest. Autorka rozkłada na czynniki pierwsze biologię naszego mózgu i próbuje pokazać, jak w ogóle dochodzi do powstawania tego, co nazywamy szczęściem. A robi to w sposób bardzo obrazowy i pomysłowy. Bardzo ciekawy jest też sposób, w jaki opisuje poszczególne części mózgu. To nie jest suchy wykład z neurobiologii, tylko opowieść, która naprawdę działa na wyobraźnię. Pojawia się pani prezes, jest kierownik migdał jako fabryka emocji, dział integracji, specjalista do spraw budowania marki, a nawet dział HR. Wszystkie te części tworzą wewnętrzną sieć, którą autorka nazywa intranetem. Dla mnie to było nie tylko ciekawe, ale też bardzo pomocne, bo dzięki temu łatwiej zrozumieć coś, co na pierwszy rzut oka może wydawać się skomplikowane i odległe. Mam poczucie, że to książka bardzo mądra. Taka, która nazywa wiele rzeczy, które gdzieś we mnie były, ale których wcześniej nie potrafiłem dobrze uchwycić słowami. Czytając ją, co chwilę miałem wrażenie, że dotykam prawd, które są mi bliskie, tylko wcześniej brakowało mi języka, żeby je wyrazić. I może właśnie dlatego ta lektura tak mocno do mnie trafiła.
Dodałem do niej kilka cytatów, bo naprawdę chciałem jeszcze mocniej zachęcić innych do sięgnięcia po tę książkę. Uważam, że warto. Warto uczyć się uważności na siebie, na drugiego człowieka i na samo życie. Warto uczyć się dostrzegać piękno, być bardziej obecnym, bardziej świadomym, bardziej czułym wobec codzienności. Warto być we wspólnocie ludzi, którzy wzmacniają nasz dobrostan, którzy dodają siły, a nie odbierają energię. Warto też akceptować to, co przynosi życie, nawet jeśli nie zawsze jest łatwe, i jednocześnie rozwijać swoje horyzonty, żeby doświadczać więcej, głębiej i pełniej. Polecam tę książkę także dlatego, że ona zmienia sposób patrzenia na trudne chwile. Kiedy przychodzą do nas doświadczenia bolesne, kryzysy, straty czy momenty zagubienia, łatwo zapytać dlaczego mnie to spotkało. A ta książka subtelnie przesuwa akcent. Zachęca raczej do tego, żeby zapytać co to może we mnie zmienić, czego może mnie nauczyć, jak mogę to doświadczenie przeżyć tak, żeby coś we mnie dojrzało. Została ze mną bardzo ważna myśl, że szczęścia się nie ma tak po prostu i że ono nie spada na człowieka z nieba. Ja coraz mocniej czuję, że szczęście sobie robimy. Tworzymy je naszym myśleniem, naszymi decyzjami, naszym podejściem do siebie, do innych i do świata. To nie znaczy, że wszystko zależy tylko od nas, ale bardzo wiele zależy od tego, jak odpowiadamy na życie. Naprawdę bardzo polecam tę lekturę. To książka mądra, ciepła, potrzebna i taka, do której warto wracać.
https://lubimyczytac.pl/ KRÓL ARKADIUSZ