Recenzje
Ciało mówi, umysł słucha. Nowa droga do wolności od przewlekłego bólu i niepokoju
„Ciało mówi, umysł słucha” to książka, która wpisuje się w nurt podejścia psychosomatycznego - pokazuje, jak silnie nasze emocje i niewyrażone doświadczenia wpływają na ciało. Nicole J. Sachs, psychoterapeutka, opiera swoją metodę na przekonaniu, że przewlekły ból i różne dolegliwości fizyczne często mają swoje źródło nie tylko w biologii, ale też w psychice. Największą siłą tej książki jest jej przystępność. Autorka nie pisze w sposób naukowo-hermetyczny, lecz prowadzi czytelnika krok po kroku przez mechanizmy powstawania bólu oraz proces zdrowienia. Wprowadza konkretne narzędzie - tzw. pracę z dziennikiem (JournalSpeak), które ma pomóc w dotarciu do tłumionych emocji. Dzięki temu książka nie jest tylko teorią, ale praktycznym przewodnikiem. Sachs przytacza wiele historii pacjentów, co z jednej strony pomaga lepiej zrozumieć omawiane zjawiska, a z drugiej buduje nadzieję - pokazuje, że zmiana jest możliwa. Momentami jednak może to sprawiać wrażenie powtarzalności, szczególnie jeśli czytelnik oczekuje bardziej zróżnicowanych przykładów lub głębszego naukowego uzasadnienia. Nie wszystkim spodoba się też główna teza książki. Osoby preferujące stricte medyczne podejście do zdrowia mogą uznać ją za zbyt uproszczoną lub kontrowersyjną. Sachs nie neguje medycyny, ale zdecydowanie przesuwa ciężar na pracę emocjonalną, co wymaga od czytelnika otwartości i gotowości do autorefleksji. Podsumowując - to wartościowa pozycja dla osób zmagających się z przewlekłym bólem, stresem czy napięciem emocjonalnym, które są gotowe spojrzeć na swoje ciało w szerszym, psychologicznym kontekście. Nie jest to książka dla każdego, ale dla właściwego odbiorcy może być naprawdę przełomowa.
I will wait for you
Miłość, która ratuje… czy taka, która niszczy dokładnie tam, gdzie boli najbardziej? 💛 Ta historia zdecydowanie nie jest bezpieczna. Ona gra na emocjach, drażni, momentami uwiera. Złapałam się na tym, kiedy przestałam być obserwatorem, a zaczęłam czuć wszystko razem z bohaterami. To nie przyszło nagle. To było powolne wciąganie w świat, w którym nic nie jest czarno białe, a każda decyzja ma swoją cenę. Angelina na początku wydaje się zamknięta w złotej klatce. Chroniona, wręcz odcięta od realnego świata, funkcjonuje według zasad narzuconych przez innych i to właśnie ta jej bezpieczna wersja sprawia, że przemiana, którą przechodzi, uderza tak mocno. To nie jest sztuczna metamorfoza pod fabułę, to proces, który czuć. Jej wewnętrzne pęknięcia, momenty zawahania, rodzący się bunt… wszystko to buduje obraz kobiety, która zaczyna walczyć o siebie, nawet jeśli nie do końca wie, dokąd ją to zaprowadzi. Xavier natomiast to zupełnie inny kaliber emocji. To bohater, który nie próbuje być dobry i nie potrzebuje sympatii czytelnika, żeby działać. Kieruje nim obsesja, gniew i coś znacznie bardziej niebezpiecznego niż sama chęć zemsty. Właśnie to sprawia, że jego postać jest tak magnetyczna, bo mimo wszystko próbujesz go zrozumieć. Szukasz w nim czegoś, co pozwoli ci go usprawiedliwić… choć dobrze wiesz, że nie powinno się tego robić. Najmocniejszy punkt tej historii? Relacja między nimi. Nieoczywista, napięta, pełna niedopowiedzeń i emocji, które balansują na granicy fascynacji i destrukcji. To nie jest historia o ładnej miłości. To historia o uczuciu, które potrafi być równie silne, co niebezpieczne. Każda ich scena ma ciężar, każde spotkanie coś zmienia i cały czas czujesz, że to zmierza w stronę czegoś, co może się rozpaść w najmniej oczekiwanym momencie. Widać w tym wszystkim dużą świadomość pisarską. Autorka nie idzie na skróty. Nie próbuje przypodobać się każdemu. Tworzy historię, która ma charakter i to czuć na każdej stronie. Bierze motyw, który mógłby być schematyczny i nadaje mu głębię, która naprawdę robi różnicę. Przeczytałabyś historię, w której nie wiesz, czy kibicujesz miłości… ?? 💛
Każdy z nas gra w inną grę. 9 typów osobowości i ukryte schematy, które nami rządzą
„Każdy z nas gra w inną grę” to książka, która bardzo trafnie pokazuje, jak różni jesteśmy - i jak bardzo nasze zachowania wynikają z wewnętrznych schematów, których często nawet nie jesteśmy świadomi. Ja bardzo lubię rozumieć siebie i swoje reakcje, więc ta pozycja była dla mnie naprawdę ciekawa. Czytając ją, miałam kilka takich momentów „o kurde, to totalnie o mnie”. I to jest chyba największa siła tej książki - pomaga zobaczyć swoje mechanizmy z trochę innej perspektywy. Autorki w przystępny sposób opisują różne typy osobowości i schematy, które kierują naszym działaniem. Nie jest to jednak podane w suchy, naukowy sposób. Raczej jak rozmowa, która krok po kroku prowadzi do większej świadomości. Bardzo podobało mi się to, że książka nie ocenia. Nie ma tu podziału na „dobre” i „złe” zachowania. Jest za to próba zrozumienia - skąd coś się bierze i dlaczego reagujemy tak, a nie inaczej. To też nie jest książka, którą się tylko „czyta i odkłada”. Raczej taka, do której wraca się myślami. Bo nagle zaczynasz zauważać pewne rzeczy w codziennych sytuacjach - swoich i innych ludzi. Jeśli ktoś lubi analizować siebie, rozkładać emocje i zachowania na czynniki pierwsze i chce lepiej rozumieć relacje - to zdecydowanie warto sięgnąć. Polecam
Suma wszystkich strat. Jak ukształtowało cię dzieciństwo
Czy zastanawiało Was kiedyś, jak dużo zależy od naszych doświadczeń w dzieciństwie? Uwielbiam zgłębiać ten temat, dzięki temu mam sporo refleksji. Przyznaję, że wypatrywałam tego typu książki od polskiej autorki od dawna i się doczekałam. Anna Paluszak pisze z empatią, ciepłem, mądrością, inspiruje dzieląc się swoimi doświadczeniemi. Pracuje jako psychoterapeutka, wykonuje to, co i ja zacznę, gdy w przyszłym roku skończę studia, a już zdobywam doświadczenie w czasie praktyk jako student. Tym bardziej więc przepadłam w tej nowości wydawniczej, pełnej uważności i ukojenia. Dlatego też doceniam wskazówki dla terapeutów. Poznacie tutaj różne style charakteru: myśliciela, tęsknoty, fuzji, lustra, oddania, ekspresji, kontroli z odpowiednikami klasycznej typologii. Każdy ze stylów posiada w książce historię z życia pewnej osoby, gdzie pojawia się geneza określonego stylu i powrót do doświadczeń z konkretnego okresu życia. Pomocne jest tutaj podsumowanie i przystępny język, a także quizy, dzięki którym można sprawdzić, co kieruje nas w życiu i dlaczego. Na pewno łatwiej uda się nam znaleźć swój styl, który pasuje określonemu modelowi, jednak każdy z nas zawiera elementy różnych stylów w różnych proporcjach. Styl występuje jako forma przetrwania, a nie tożsamości. “To nie styl wybiera człowieka. To życie wywołuje styl.” Opis stylów jest refleksyjny, bez stygmatyzowania. Historie opowiadają o przetrwaniu i adaptacji. Szczególnym atutem są tu ćwiczenia, które pozwolą na świadome przyjrzenie się sobie, być może to będzie motywacja do głębszej analizy. “Niewielu z nas zdaje sobie sprawę, że to, co uważamy za swój charakter, jest w rzeczywistości utrwalonym sposobem na przetrwanie w nieidealnym otoczeniu, jakie stanowiła nasza rodzina pochodzenia.” Z mojej perspektywy - jestem zachwycona, to wiedza przedstawiona jasno i przejrzyście, solidnie i z ciepłem. Przyjemnie się czytało, to książka będzie u mnie na półeczce na zawsze.
Bez rozwagi. Chestnut Springs #4
Kiedy tylko dowiedziałam się o czym będzie ten tom, wiedziałam, że muszę go przeczytać i wiedziałam też, że oszaleję na jego punkcie. Należę do chyba tego nielicznego grona czytelników, którzy lubią motyw nieplanowanej ciąży i małego bobasa, bo co to ze mną wyprawia… Daddy Theo to zupełnie inny poziom rumienienia się i wzdychania podczas lektury. Wiedziałam, że “Bez rozwagi” będzie dobra, bo to Elsie, a ona jest aktualnie marką samą w sobie (przynajmniej dla mnie), co oznacza, że: 🫦 będzie gorąco, 🧡 zakocham się w głównym bohaterze 🫦 będzie gorąco 🫠 nie będzie niepotrzebnych dramatów. Chylę czoła przed autorką za stworzenie Winter, ponieważ Silver podjęła się kreacji trudnego charakteru, który potrzebował podstaw, żeby być autentyczny, ale też nie mogła zanudzać, bo w końcu to romans, ale istnieje też ryzyko stworzenia bohaterki, której nie idzie przełknąć. Ale ja ją uwielbiam! Naprawdę, cudowna, niezależna kobieta, która chociaż miała swoje demony i kompleksy, to starała się myśleć. Theo… cóż, zdecydowanie Cade pozostaje moim ulubieńcem serii, największą miłością, ale ten bohater wiedział, co powiedzieć. I zarówno jego “niegrzeczna strona”, jak i ta czuła, kochająca była po prostu perfekcyjna. Czytałam ją z zapartym tchem i serduszkami w oczach. Cudowna historia, taka ciepła, poważna i humorystyczna kiedy trzeba. Zakochałam się po raz kolejny, chociaż myślałam, że już nie mogę czuć więcej do historii Elsie. Ja po raz kolejny z całego serca polecam książki Elsie Silver, na razie ta jest moją ulubioną, ale już nie mogę się doczekać serii Emerald Lake 💚