Recenzje
Blade. Canmore #1
Nasłuchałam się o tej książce naprawdę wiele, naczytałam się tweetów i recenzji jeszcze więcej, więc stwierdziłam, że po prostu no muszę ją przeczytać i dowiedzieć się co się w niej tak dużej ilości osób podoba, no i chyba zrozumiałam, lecz niestety moim ulubieńcem ona nie zostanie, ale mimo wszystko fajnie spędziłam z nią czas. Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny i lekki, ale też od samego początku wciąga, zamysł na fabułę też był naprawdę fajny, choć ja osobiście na początku myślałam, że naszym głównym bohaterem będzie ktoś inny:)))) to jednak Fane’a bardziej polubiłam. Na pewno mamy tutaj kilka fajnych, ale i chwytających za serce wątków, takich jak walka z chorobą brata Maeve, czy też przemoc domowa, której opisy za każdym razem rozrywały mi serce. Mamy też przemyconych trochę tajemnic i to właśnie tym wątkiem jestem najbardziej rozczarowana jeśli mam być szczera, bo pojawia się tajemnicza kobieta, dziewczyna odkrywa polaroidy z przeszłości swojej mamy, ale nic nie wychodzi na jaw, a a liczyłam, że właśnie jakimś jednym wyjawiającym prawdę zdanie autorka zakończy tą część, a tak to w sumie nic nie wiemy i pewnie ma być to po części zachęta do sięgnięcia kolejnego tomu, ale no coś mi tutaj nie zagrało. Nie do końca byłam też przekonana do postaci Maeve, z jednej strony miałam ochotę ją wyściskać, bo była niesamowicie silna, ciężko pracowała, aleby swojemu bratu i sobie zapewnić jak najlepsze życie, znosiła przemoc ojca, ale z drugiej jej relacja z Fane’m coś mi nie grała, chłopak wiele jej wyjawił, sprawiał żeby ta mu zaufała i to po części się działo, żeby po chwili ta wykrzyczała mu, że jednak mu nie ufa. Jej niektóre zachowania mimo, że może i mają jakieś wyjaśnienie, też nie do końca mi się podobały. Fane też miał swoje za uszami, zwłaszcza na początku ich burzliwej znajomości, lecz każdy kolejny rozdział sprawiał, że moja sympatia do niego rosła. Jestem mimo wszystko ciekawa jak relacja tej dwójki potoczy się dalej, więc z pewnością sięgnę po kolejną część:)
Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni
Zastanawiasz się czasem, jak naprawdę wyglądało życie w dwudziestoleciu międzywojennym? To jeden z tych tematów, które w szkole traktuje się po macoszemu - gdzieś między odzyskaniem niepodległości a wybuchem wojny. Kilka dat, kilka haseł, szybkie przejście dalej. A przecież to był czas skrajności - z jednej strony rozwój, nadzieja, odbudowa kraju, a z drugiej… bieda, strach i ogromna niepewność jutra. "Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni" autorstwa Pauliny Drożdż pokazuje właśnie tę mniej oczywistą, mroczniejszą stronę tamtych lat. Autorka przytacza 11 historii zbrodni - ale nie są to „zwykłe” sprawy kryminalne. To opowieści, w których granica między rzeczywistością a wiarą w nadprzyrodzone niemal się zaciera. Bo jak inaczej wytłumaczyć sytuacje, w których w sprawy zamieszane są czarownice, znachorzy, szeptuchy, a nawet… sam diabeł? To, co najmocniej wybrzmiewa z tych historii, to fakt, że zbrodnia bardzo często nie zaczynała się od samego czynu. Jej początkiem był strach - przed chorobą, przed biedą, przed tym, czego nie da się zrozumieć. Do tego dochodziła zazdrość, chęć zemsty, manipulacja i łatwowierność. I nagle okazuje się, że coś, co zaczyna się od niewinnej wiary w uroki, może doprowadzić do tragedii. Ogromnym plusem tego reportażu jest warsztat. Bardzo cenię książki od Wydawnictwo Sploty właśnie za to, jak dużo pracy autorzy wkładają w przygotowanie materiałów. Tutaj widać to na każdym kroku - bibliografia zajmująca około 80 stron robi ogromne wrażenie, ale jeszcze większe robi to, jak te źródła są wykorzystane. Mamy przypisy w tekście, mamy zdjęcia, mamy ilustracje - ale przede wszystkim mamy kontekst. I to on robi robotę. Bo nie dostajemy tylko informacji „co się wydarzyło”. Dostajemy pełen obraz - wydarzenia, które doprowadziły do zbrodni, relacje między ludźmi, tło społeczne. Poznajemy przebieg śledztw i procesów, nazwiska sędziów, prokuratorów, obrońców. Dowiadujemy się, jakie zapadały wyroki i jak wyglądał system prawny w tamtych czasach - z karą śmierci jako najwyższym wymiarem kary. Autorka idzie jeszcze dalej, pokazując nawet sylwetki katów - co dodatkowo uświadamia, jak realne i „bliskie” były konsekwencje tych historii. To też książka, która bardzo mocno osadza wszystko w realiach epoki. Ogromne bezrobocie, bieda, brak dostępu do lekarzy i opieki medycznej, niski poziom edukacji - to wszystko sprawiało, że ludzie szukali pomocy tam, gdzie mogli. U znachorów, u szeptuch, w wierzeniach i przesądach. I kiedy czyta się te historie z tej perspektywy… one przestają wydawać się aż tak odległe. Najbardziej poruszył mnie rozdział „Synowie ciemności” - historia brutalnego morderstwa całej rodziny dokonanego przez dwóch nastolatków. To jedna z tych opowieści, które zostają w głowie na długo. Przerażające jest nie tylko to, co zrobili, ale też motywacja - jak daleko można się posunąć dla pieniędzy i jak cienka bywa granica między „zwykłym człowiekiem” a kimś zdolnym do wszystkiego. To reportaż, który nie tylko opowiada historie, ale też zmusza do refleksji. Nad tym, jak działa strach. Jak łatwo manipulować ludźmi. I jak bardzo kontekst społeczny wpływa na decyzje jednostki. Jeśli lubisz true crime, ale szukasz czegoś więcej niż samego opisu zbrodni - czegoś z tłem, analizą i klimatem epoki - to zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę.
Samoregulacja w praktyce. Jak opanować własne emocje i wspierać rozwój emocjonalny dziecka
Z pomocą przybywa nam ta książka, przypomina o ratunku, jaki niesie samoregulacja. Natalia Fedan, psycholożka i trenerka Self-Reg, ciekawie opowiada o układzie nerwowym dziecka i podsuwa narzędzia, które pomogą w rozwoju najmłodszych, da im to wewnętrzny spokój i doda otuchy, podpowie, jak w praktyce radzić sobie z emocjami. To również ogromna pomoc dla dorosłych. Jeśli rodzicom uda się znaleźć sppokój, to wówczas dzieciom również będzie łatwiej. Przypomniałam sobie o 4 krokach do równowagi ZUZA: Z - jak zrozumienie U - jak ukojenie Z - jak zadbanie (o potrzeby i komfort) A - jak adaptacja (= akceptacja + akcja) Powyższe kroki można podjąć w dowolnej kolejności, aby odzyskać zasoby na myślenie i rozumienie. Zwróciłam też uwagę na podział wiekowy, jeśli chodzi o rozwój mózgu i samoregulacji oraz rolę opiekuna, a także szczegółowy opis poszczególnych faz rozwoju. “Samoregulacja w praktyce” zachwyciła mnie podejściem pełnym łagodności, wiedzy i zrozumienia, przypomnieniem, że w każdym człowieku jest dobro. Ta książka pomoże również osobom, które nie mają styczności z dziećmi, pomoże zrozumieć własny stres, podpowie, jak sobie z nim radzić, budować lepsze relacje i funkcjonować optymalnie. Samoregulacja jest bowiem dla każdego, niezależnie od wieku i sytuacji. Jeśli szukacie wsparcia i ukojenia to tutaj je znajdziecie. Polecam z całego serca!
Obietnice pod gwiazdami
Miłość, przyjaźń i trudne decyzje w obliczu nadchodzących zmian. Amy podczas tego lata udowadnia swoją siłę zarówno psychiczną, jak i fizyczną. Sprawnie pokonuje zadania wyznaczone przez innych, a gdy przychodzi do starcia pomiędzy nią a Szponem, bez zawahania staje przeciwko niemu, broniąc młodszych obozowiczów. Ta sytuacja pokazuje, jak młoda dziewczyna potrafi radzić sobie z trudnościami i skutecznie je przezwycięża. W trakcie powieści Amy nie przestaje zaskakiwać. Wspiera swojego przyjaciela Camerona w walce z apodyktycznym ojcem, angażując w to cały obóz. Nie boi się sprzeciwu mimo możliwych konsekwencji. Ważnym wątkiem również jej relacja z Bostonem - pełna burzliwości, zawirowań i niedopowiedzeń. Amy dowiaduje się, że chłopak wszedł w związek, przez co przechodzi chwilowe załamanie i próbuje poradzić sobie z narastającą zazdrością. Zdecydowanie jest to powieść warta uwagi. Myślę, że dylogia ,,Skauci” może być świetnym początkiem przygody z książkami. ,,Obietnice pod gwiazdami” czyta się bardzo szybko i przyjemnie. Zdania są spójne, a treść przykuwa uwagę czytelnika. To historia, która pokazuje, jak ważne są odwaga, lojalność i umiejętność radzenia sobie z własnymi emocjami szczególnie w momentach, które potrafią wiele zmienić.
Szósty pierwiastek. Podróż przez Wszechświat śladem atomu, z którego powstaliśmy
Jak często czytacie książki popularnonaukowe? Macie jakieś ulubione tytuły? U mnie zdecydowanie królują książki związane z chemią i dzisiejszy tytuł nie stanowi tu wyjątku. "Szósty pierwiastek. Podróż przez Wszechświat śladem atomu, z którego powstaliśmy" - Theodore P. Snow, Don Brownlee Szóstym pierwiastkiem w układzie okresowym jest węgiel i to właśnie o nim jest ta książka. Autorzy opisują jego wpływ na wszechświat - od budowy gwiazd i planet, przez DNA, aż po tworzywa sztuczne. W skrócie: to historia o tym, z czego wszyscy jesteśmy ulepieni. Jako osoba, która z chemią i naukami ścisłymi żyje za pan brat, muszę przyznać, że ta pozycja to kawał rzetelnej roboty. Podoba mi się struktura opowieści, którą snują autorzy - zaczynamy od elementarnych zjawisk fizykochemicznych i wprowadzenia w trudną nomenklaturę, aby skończyć na tematach nam najbliższych, bo nas otaczających. Pod kątem naukowym - książka ładnie wyjaśnia zjawiska czy chemię kwantową. Przykładowo analogie związane z atomem w stanie wzbudzenia i jak do tego doprowadzić są wyjaśnione prosto, ale bez błędnych uproszczeń. A jak wiecie, błędne uproszczenia to zmora popularyzacji nauki, na którą mam lekkie uczulenie. Tutaj tego nie znajdziecie. Mamy więc tytuł, który jest zwrócony do czytelnika laika, ale i specjalista nie będzie się nudził. Co więcej, zawsze szukam w książkach tego specyficznego rytmu i tutaj on jest - autorzy prowadzą nas przez miliardy lat ewolucji węgla tak płynnie, jakbyśmy robili kolejne nawroty na basenie. W środku znajdziecie sporo wykresów i grafik, które pomagają ogarnąć m.in. cykl węglowo-krzemowy (taki ziemski termostat) czy kwestie węgla radioaktywnego (który wykorzystujemy w datowaniu różnych artefaktów). Przypisy są konkretne: wyjaśniają tyle, ile musisz wiedzieć, a resztę doczytasz, jeśli poczujesz naukowy głód. Generalnie jest bardzo dobra pozycja, która pokazuje, że węgiel to nie tylko diamenty czy grafit w ołówku, ale fundament naszej cywilizacji i ewolucji. Jeśli chcecie wiedzieć, dlaczego właściwie istniejemy i jak to się stało, że gwiazdy wyprodukowały budulec dla Waszego DNA - koniecznie po nią sięgnijcie. A Wy? Boicie się chemii w wydaniu popularnonaukowym, czy wręcz przeciwnie - szukacie takich "atomowych" opowieści?