Recenzje
Jak robić rzeczy, których nie chcesz robić. Samodyscyplina, która daje wolność
Wszyscy przyznamy, że tytuł bardzo przyciąga uwagę. A zawartość tej książki jeszcze bardziej. Naprawdę dawno tak nie miałam, że nie mogłam się oderwać od jakiejkolwiek książki samlorozwojowej. Bo nawet, gdy jest ona ciekawa i wartościowa, to często czuję przeładowanie informacjami i muszę sobie zrobić dłuższą przerwę. W tej książce również jest ogrom mądrych treści, ale styl pisania jest tak wciągający, że nie mogłam oderwać się od tej książki. W życiu przeczytałam już sporo książek w tej tematyce. Uwielbiam się rozwijać i poznawać nowe rzeczy, ale często mam wrażenie, że już tyle się naczytałam, że mało co mnie zaskoczy. I przyznam, że w tym przypadku uwielbiam, gdy nie mam racji. Każdy rozdział tej książki mnie zaskoczył. Poznałam nowe techniki, o których nigdy wcześniej nie słyszałam. A oto jedne z nich: Zasada dziewięćdziesięciu sekund w kontroli emocjonalnej Znajdź latarkę w tunelu Model strzały skupienia „Rutyna przedmeczowa” przed rozpoczęciem pracy Zasada „Nigdy zero zobowiązania” Bardzo tę książkę polecam osobom, które borykają się z prokrastynacją, nie wiedzą jak planować sobie dni, by były one produktywne, ale nie wykańczające oraz tym, którzy narzucają sobie za wiele, ciągle odczuwają presję związaną ze swoimi wymaganiami, a na koniec dnia czują, że i tak za mało zrobili.
Blade. Canmore #1
Jakie książki przychodzą Ci na myśl w podobnym klimacie? Drogi Czytelniku, ta historia udowadnia, że nie warto oceniać książki po pierwszych stronach, bo to, co najpiękniejsze, często kryje się dopiero w jej głębi… „Blade” to tytuł, o którym było głośno jeszcze przed premierą — fragmenty, które widziałam, skutecznie rozbudziły moją ciekawość, więc wiedziałam, że prędzej czy później ta książka musi trafić w moje ręce. W końcu to się stało, choć mój entuzjazm zdążył już nieco opaść i sięgając po egzemplarz, nie miałam wobec niego dużych oczekiwań. Ostatecznie myślę, że wyszło to na dobre, bo, jak już wiesz z początku mojej wypowiedzi, nie od pierwszych stron było tak, jak sobie to wyobrażałam. Pozwól, Drogi Czytelniku, że zaczniemy od aspektów, które nie do końca zagrały. Nie zniechęcaj się jednak od razu — później jest już tylko lepiej. W końcu debiutowi można wybaczyć kilka potknięć, prawda? „Blade” to książka, w której już prolog pokazuje, że nie będzie to jedynie słodki romans sportowy. To przede wszystkim historia o nastolatce, która próbuje poskładać swoje życie na nowo — jednak zamiast zadbać o siebie, skupia się na innych, przez co gubi się jeszcze bardziej. Aczkolwiek dobry prolog to nie wszystko, by w pełni zadowolić czytelnika i wciągnąć go na tyle, aby nie chciał odkładać książki. To właśnie z tym miałam największy problem — pierwsza połowa dłużyła mi się na tyle, że radość z czytania stopniowo wyparowała, a jej miejsce zajęło zwyczajne zmęczenie. Pierwsze rozdziały opierają się głównie na codzienności Maeve — chodzeniu do szkoły, opiece nad bratem i udzielaniu korepetycji. Oczywiście takie elementy są potrzebne, jednak tutaj brakowało czegokolwiek więcej. A przecież początek jest kluczowy, to on decyduje, czy czytelnik będzie chciał czytać dalej. Niestety w tym przypadku zabrakło momentu, który sprawiłby, że pomyślę: „Okej, robi się naprawdę ciekawie, chcę wiedzieć, co będzie dalej”. Zamiast tego pojawiła się monotonia, momentami większa niż w codziennym życiu, przez co trudno było mi odnaleźć przyjemność z lektury. Na plus zasługuje wprowadzenie wątków związanych z chorobą brata głównej bohaterki — to kolejny element pokazujący, że nie jest to wyłącznie słodka historia dla nastolatków. Oprócz tego nie znalazłam wielu pozytywnych aspektów, oczywiście nadal mówimy o początku historii. Sama główna bohaterka, przez to, że była ciągle zajęta, nie dała się bliżej poznać, a ja nie zdążyłam się do niej przywiązać na tyle, by móc powiedzieć, że ją lubię. Wręcz przeciwnie — momentami zwyczajnie mnie irytowała, do tego stopnia, że miałam ochotę wejść do książki i nią potrząsnąć. Szybko jednak przypominałam sobie, że to wciąż nastolatka i to w pewien sposób mnie powstrzymywało. Jeśli chodzi o bohatera, który rzekomo zadurzył się w naszej Maeve, to również mam mieszane uczucia. Jego zachowanie zupełnie nie wskazywało na to, że coś do niej czuje, chyba że mówimy o niechęci. Nie podobały mi się jego „podchody”, które momentami przypominały raczej dokuczanie niż jakąkolwiek formę okazywania uczuć. Nie jestem zwolenniczką pokazywania emocji poprzez dręczenie drugiej osoby, bo inaczej trudno to nazwać. Jasne, przyznał, że nie zachowywał się wobec niej w porządku i nawet wyjaśnił swój punkt widzenia, ale to nie sprawiło, że przestałam być czujna — wciąż nie wiedziałam, czego mogę się po nim spodziewać. Później było już tylko lepiej i muszę przyznać, że przy niektórych scenach moje serce zabiło nieco szybciej. „Blade” to nie jest książka, o której można mówić wyłącznie w negatywny sposób — gdy Martyna nabrała pewności siebie, co było od razu zauważalne, historia stała się pełniejsza, a akcja nabrała tempa. W efekcie nie miałam ochoty robić nic innego poza czytaniem. Jak na debiutancką autorkę przystało, w drugiej połowie pokazała, że potrafi wykreować nietuzinkowe postaci, które próbują odnaleźć się w życiu nieustannie rzucającym im kłody pod nogi. Maeve w końcu zaczyna dostrzegać, że praca to nie wszystko — że trzeba również korzystać z życia — a Fane chce jej w tym towarzyszyć. Ich historia w końcu nabrała romantycznego charakteru, a uczucia stały się wyraźnie odczuwalne. Nie miałam już wątpliwości co do zamiarów Fane’a — choć wiem, że w kolejnej części może się to jeszcze zmienić. Tak, „Blade” to nie jest jednotomowa historia, jednak na ten moment pozostaję przy pozytywnym nastawieniu. Jeśli chodzi o Maeve, która, jak wiesz, na początku mnie irytowała, tutaj moje odczucia względem niej znacząco się zmieniły. Zaczęłam rozumieć jej decyzje i zachowania, a także dostrzegłam, jaka jest naprawdę. Mogę śmiało powiedzieć, że w końcu zdobyła moje serce. Z dużym zainteresowaniem obserwowałam, jak zmienia się pod wpływem Fane’a — i nie ukrywam, sprawiało mi to prawdziwą przyjemność. Warto też wspomnieć o pozostałych wątkach — tajemniczej kobiecie, na którą z niecierpliwością liczę w kolejnej części, oraz o chorobie brata, o której już wspominałam. Te elementy sprawiły, że czytanie było prawdziwym emocjonalnym rollercoasterem: radość mieszała się z przerażeniem, a w niektórych momentach pojawiały się łzy. Dzięki nim historia nabrała głębi, a bohaterowie stali się bardziej realni i bliscy sercu czytelnika. Drogi Czytelniku, „Blade” to historia, która potrafi zaskakiwać i wzruszać, nawet jeśli początki bywają nieco ospałe. Martyna w drugiej części pokazała, że potrafi wykreować postaci z krwi i kości, a Meave i Fane udowodnili, że uczucia mogą być prawdziwe, głębokie i odczuwalne na każdym kroku. Historia przeplata emocje - od radości, przez niepewność, aż po momenty wzruszenia - i zmusza do refleksji nad tym, co w życiu naprawdę ważne. Choć debiut nie był wolny od niedoskonałości, to druga połowa książki sprawia, że czytelnik chce zanurzyć się w świat bohaterów i śledzić każdy ich krok. To lektura, która potrafi zostawić w sercu ciepło i sprawić, że trudno będzie o niej zapomnieć.
Dziewczyna na niby. Miasteczko Benevolence
7,4 / 10 Harper miała wyjątkowego pecha, wiecznie coś jej się przytrafiało: niekiedy były to zabawne nieporozumienia, innym razem groziło jej poważne niebezpieczeństwo. Jednak mimo paskudnej przeszłości i nieprzychylności losu pozostawała życzliwą optymistką. Spontanicznie ruszała na pomoc każdemu, kto jej potrzebował, przez co często... pakowała się w kolejne tarapaty. Ten dzień był właśnie taki ? ale zakończył się zupełnie inaczej niż zwykle. Harper ocknęła się w ramionach wybawcy, który kilka minut wcześniej ocalił jej życie. Luke, wybawca, był niewiarygodnie przystojnym facetem. Wszystko w nim było pociągające: od zielonkawobrązowych oczu, przez intrygującą tajemniczość, aż po zawód: był wojskowym. Drobna, śliczna blondynka, która bez wahania rzuciła się na pomoc napastowanej kobiecie, zwyczajnie mu zaimponowała. W małym miasteczku wszyscy wszystko o sobie wiedzą. Nie inaczej było w Benevolence. Przeszłość i obecna praca Luke’a wykluczały jakąkolwiek stabilizację i szczęśliwy związek z kobietą. Przynajmniej Luke tak sądził, niektórzy twierdzili inaczej. Luke i Harper postanowili sobie pomóc. On chciał uniknąć niechcianego swatania, ona potrzebowała czasu na zorganizowanie sobie nowego życia. Zgodziła się więc udawać dziewczynę Luke’a. Układ wydawał się idealny. Jednak niebawem sprawy zaczęły się komplikować. Jego czekała kolejna misja do Afganistanu, jej wciąż groziło niebezpieczeństwo. A przecież od początku było wiadomo, że to wszystko jest na niby... Czy w miasteczku Benevolence znajdziesz to, czego szukasz? Posłuchaj fragmentu 00:00 / 00:00 Chcę przeczytać Oceń książkę Reklama Kup Dziewczyna na niby w ulubionej księgarni i papierowe ebook audiobook abonamenty Używane wszystkie ŁadowanieSzukamy ofert... Ustaw alert Reklama Książka dnia Oferta sponsorowana 8,3 Dom bestii - Katarzyna Bonda Powieść kryminalna na kanwie prawdziwych wydarzeń - o narodzinach potwora, który wierzył, że buduje raj. Dom bestii Katarzyna Bonda Idź do sklepu Polecane przez redakcję Okładka książki Zdarzyło się w Bagiennym Lesie Małgorzata Rogala 7,2 Zdarzyło się w Bagiennym Lesie Małgorzata Rogala Okładka książki Zbrodnia w rezydencji Helena Dixon 7,1 Zbrodnia w rezydencji Helena Dixon Okładka książki Ostatni smrek Maria Gąsienica-Zawadzka 7,9 Ostatni smrek Maria Gąsienica-Zawadzka Okładka książki Czas zdrady Joanna Nowak 7,6 Czas zdrady Joanna Nowak Okładka książki Wiedźma z Sudetów Monika Raspen 8,7 Wiedźma z Sudetów Monika Raspen Okładka książki Na imię mi zemsta Iwona Poczopko 7,6 Na imię mi zemsta Iwona Poczopko Okładka książki Kalafiornia Mon Amour Agata Widzowska 8,3 Kalafiornia Mon Amour Agata Widzowska Oceny książki Dziewczyna na niby Średnia ocen 7,4 / 10 909 ocen Twoja ocena 0 / 10 10 86 ocen 9 100 ocen 8 247 ocen 7 245 ocen 6 145 ocen 5 48 ocen 4 16 ocen 3 14 ocen 2 8 ocen 1 0 ocen Opinia avatar 297 253 ZaczytanaAnia 09.04.2026 6 / 10 Na półkach: Przeczytane Od czasu do czasu mam ochotę na książkę, która nie będzie wywoływała stuprocentowej uwagi mojego mózgu 🙈 Zazwyczaj sięgam wtedy po romanse, bo nie mam nawet ochoty rozwiązywać zagadek kryminalnych. Wybieram wtedy tytuły lekkie, które w jakiś sposób zwracają na siebie uwagę. Co mnie skusiło tym razem ? Tym razem przekonało mnie do siebie miasteczko - klimat powieści, w której wszyscy się znają i wszystko o sobie wiedzą zdaje się być bardzo swojski. Jest również gwarancją jakiejś tajemnicy, zagadki dotyczącej głównego bohatera. Tak jest i tutaj - #dziewczynananiby osadzona jest w małym, amerykańskim miasteczku, w którym żyją prawie wyłącznie pozytywnie nastawieni ludzie. A jak już się znajdzie jeden negatywny, to dostaje po gębie już na pierwszej stronie i znika 😂 Harper to postać z pazurem, która niczego się nie obawia i ma w sobie wielką siłę i energię. Luke, to mężczyzna wręcz idealny, ale jednak jakieś skazy musi w sobie mieć ... Ta dwójka zawiera układ - przez miesiąc będą udawali parę. Ona potrzebuje chwilowego lokum, a on chwilowej dziewczyny. Czy muszę Wam zdradzać finał ? Raczej się go spodziewacie. Jednakże sama droga do tego finału jest już całkiem ciekawą lekturą.
Zwodniczy los
Książki Penelope Ward są moją tajną bronią. Złe samopoczucie, paskudna pogoda czy zmęczenie nie mają z nimi szans, potrafią nawet przezwyciężyć niechęć wywołaną przez jakąś poprzednią, nieudaną lekturę. W najgorszym kryzysie, gdy mam możliwość zanurzenia się w pozycji tej autorki, wiem, że wkrótce cały świat i wszelkie zło przestaną istnieć, a ja otumaniona zanurzę się w kolejnej obezwładniającej powieści, która przyniesie mi ukojenie, lecz również lawinę intensywnych, skrajnych emocji. W tym wypadku nie było inaczej, po przekroczeniu pierwszej strony przepadłam bez pamięci, poddałam swe serce niesamowitym torturom i razem z naszkicowanymi postaciami uparcie walczyłam z przeciwnościami losu. Książka napisana jest lekkim i przystępnym piórem, dlatego czytanie jej to niesłychana przyjemność. Całość dopełniają zabawne, frapujące, wręcz magnetyczne dialogi, przesycone humorem, lecz także przekomarzaniem, dzięki czemu emocjonalne zawirowania nie opuszczają czytelnika do ostatniej strony. Warto dodać też, że autorka nie zapomniała o opisach rozbudzających wyobraźnię i rozpalających zmysły, a zatem paleta zafundowanych wrażeń jest naprawdę ogromna. „Zwodniczy los” to wciągający, hipnotyzujący, fundujący całą paletę skrajnych emocji romans, który fani Penelope Ward pochłoną z wypiekami na twarzy. Doskonale nakreślone złożone postacie, pokiereszowane boleśnie przez los i uczące się życia na nowo, przekorność losu i nadzieja na lepsze jutro, lecz przede wszystkim skomplikowana miłość i lawina skrajnych emocji, a to wszystko nakreślone niesłychanie przyjemnym i sugestywnym piórem wspaniałej pisarki. Zanurzcie się w tej gorącej, porywającej lekturze i przepadnijcie na jej kartach bez pamięci. Polecam całym sercem!
King. Tylko moja
KIᑎᘜ ᴛʏʟᴋᴏ ᴍᴏᴊᴀ Anabella to kobieta twardo stąpająca po ziemi , silna i niezależna. Ale do czasu. Wystarczy jedno spojrzenie w oczy Kinga by jej poukładany świat uległ zmianie. Niebezpieczny, pociągający, pełen tajemnic. Charyzma i elektryzujące spojrzenie wciąga Bellę w wir zdarzeń,które już na zawsze wszystko odmienią. On nie wie co to kompromis. Zawsze ma go czego zapragnie . Ona jest jego wyzwaniem. Pragnieniem,które obezwładnia. King tylko moja to moj pierwsze spotkanie z twórczością autorki. To powieść,która zabiera czytelnika w niebezpieczny mafijny świat,w którym rządzą twarde zasady . Adrenalina miesza się z pożądaniem. Niebezpieczeństwo z tajemnicą. Nie raz i nie dwa moje serce gubiło rytm, przyspieszało i biło w piersi w zastraszającym tempie . Jedno JEGO spojrzenie obraca JEJ życie o 180 °. Nie wiem jak zareagowałabym na miejscu bohaterki ,ale było to bardzo interesujące,gdy o tym czytałam. Bella czuła ,że relacja z tym mężczyzną to nic dobrego. Ale coś niewidzianego popychało JĄ w JEGO ramiona. I tu ciekawość zwyciężyła. Autora stworzyła powieść,która swą fabułą wciąga i nie daje chwili wytchnienia. Relacja bohaterów dynamiczna , intrygująca, a przyciąganie było wyczuwalne z kilometra. Akcja pędzi jak szalona . I chyba przez to nie do końca historia wpasowała się w to czego oczekiwałam. Na nudę nie ma szans ,ale zabrakło mi pogłębienia relacji Belli i Kinga . Zbyt szybko potoczyła się ich znajomość i od pierwszego spotkania,gdzie byli zupełnie obcymi osobami, poprzez zaręczyny i planowanie ślubu . 'King tylko moja' to historia,która obezwładnia i wciąga w niebezpieczny świat . Pełna tajemnic ,emocji , napięcia, niespodziewanych zwrotów akcji, ale i miłości . To powieść dla czytelników, którzy uwielbiają dynamiczną akcję , okraszoną tajemnicami, namiętnością i niebezpieczeństwem. Mafijny półświatek, intrygi oraz trudne wybory . To wszystko czeka na Was podczas czytania książki . Polecam!