Recenzje
Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni
✯✯✯✯/5 Sięgając po tę książkę, nie spodziewałam się, że aż tak mnie zszokuje. Wiedziałam, że będzie o zabobonach i dawnych wierzeniach, ale nie sądziłam, że te historie będą aż tak ciekawe i… aż tak prawdziwe. Najbardziej uderzyło mnie to, że wszystko, co opisuje autorka, wydarzyło się w XX wieku. Czytając o oskarżeniach o czary, znachorach czy „opętaniach”, miałam wrażenie, jakbym cofnęła się o kilka wieków. A to przecież historia naszych dziadków i pradziadków. Książka składa się z kilku oddzielnych historii i to bardzo mi odpowiadało. Każda z nich pokazuje trochę inny problem, ale wszystkie łączy jedno - strach przed tym, czego ludzie nie rozumieli. I właśnie ten strach prowadził do najgorszych decyzji. Szczególnie zapadł mi w pamięć wątek związany z niezrozumieniem nowych technologii. To, jak coś zupełnie nowego mogło zostać uznane za „coś złego”, naprawdę daje do myślenia. I trochę pokazuje, że mimo upływu lat pewne mechanizmy wcale się aż tak bardzo nie zmieniły. Dużym plusem jest dla mnie styl pisania. Książkę czyta się szybko i bez problemu, mimo że porusza cięższe tematy. Do tego widać, że autorka zrobiła ogromny research, co tylko dodaje całości wiarygodności. To nie jest lekka lektura, ale na pewno wciągająca i momentami wręcz trudna do uwierzenia. Jeśli lubicie historie oparte na faktach i interesują Was mniej oczywiste aspekty przeszłości, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Obietnice pod gwiazdami
Poprzedniego lata Amy przeżyła niezapomniane chwile, zmieniła się dorosła a co najważniejsze odkryła siebie. Dziewczyna niestety czuję się samotna musi opiekować się młodszym bratem jej przyjaciółka jest bardzo daleko, a jej związek wydaje się sypać. Nadchodzące lato jest strasznie wyczekiwane przez główną bohaterkę bo wybierze się na obóz skautowski. Nie spodziewa się jednak tego jakie sekrety wyjdą na jaw. Historia jest skierowana dość mocno do nastolatków więc dorosły czytelnik może przewracać oczami na niektóre zachowania bohaterów czy ich niektóre podejścia do sytuacji. Lubię główną bohaterkę i chociaż ma swoje gorsze momenty to jest przy tym bardzo naturalna i autentyczna. Myli się, popełnia błędy i nie zawsze ma rację ale robi to w taki sposób, że nie da się czuć względem niej sympatii i po prostu jej kibicować. Oczywiście wątek romantyczny jest dalej kontynuowany i muszę przyznać że mam do niego sprzeczne emocje. Jest zarazem przepełniony chemią, uczuciem i ogólnym vibem pierwszych miłości ale ma też wzloty i upadki i nie zawsze ta para mi pasowała. Może to kwestia chłopaka bo czasami mnie naprawdę irytował w szczególności gdy wyszła na jaw ta sprawa... Sławek ma bardzo lekkie pióro, które idealnie się sprawdza w młodzieżówkach, bo czyta się je bardzo przyjemnie i płynnie. Podoba mi się sceneria i ogólny klimat tej serii, czuć w niej vibe takich wakacji, a przez ten klimat i opisy scenerii aż sama pragnę pojechać na taki obóz. To na pewno nie będzie książka dla każdego, czuć ,że jednak jest skierowana do młodzieży i jak już wcześniej wspominałam bohaterowie miewają dość irytujące zachowania, co niektórym będzie przeszkadzać. W tej książce na pewno widać duży rozwój Sławka jako autora, lepiej pisze i to widać w samej budowie postaci i to jak potrafi lepiej oddawać emocje jakie targają bohaterami ,przy czym wypadają one bardzo naturalnie a nie kartonowo. To będą idealne książki na lato.
Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane. Wydanie ilustrowane
Hejka kochani, przychodzę do Was dzisiaj z recenzją “Our perfect forever”, czyli dodatku do trylogii flawless w formie zbioru opowiadań o bohaterach z pierwszego tomu, a także ich dzieciach i wnukach. Jak zapewne wiecie, styl pisania Marty uwielbiam, a do dzieciaków z Moreton mam ogromny sentyment, więc naprawdę nie mogłam doczekać się wydania tego dodatku. Niestety moje odczucia w stosunku do tej książki są dosyć mieszane. Coś co zdecydowanie mi się podobało, to fakt, że było tutaj więcej mojego ukochanego bohatera, czyli Archera. Jestem ogromną fanką relacji jego i Josie, więc te opowiadania gdzie była on opisywana, zdecydowanie należą do moich ulubionych. Nie wszystkie jednak zostawiły po sobie tak pozytywne odczucia i kilka z nich było po prostu nudnych. Momentami miałam wrażenie, że są one pisane na siłę, a notka od autorki, w której napisała że nie zamierzała pisać tego dodatku nie poprawiała tej sytuacji. Książka nie była zła, ale chyba po prostu liczyłam na coś zdecydowanie bardziej rozbudowanego, dodającego więcej do całej trylogii. Mimo wszystko bardzo dobrze bawiłam się podczas jej czytania. Ze względu na formę, czytało się ją bardzo szybko i nie raz uroniłam łzę, czy to ze smutku, czy też ze wzruszenia. Całościowo uważam, że jest to całkiem dobra książka, jednak jeśli nie jesteście wielkimi fanami tej trylogii, możecie nie być nią usatysfakcjonowani. Jeśli jednak tak jak ja uwielbiacie historię dzieciaków z Moreton i chcecie sobie ją w jakiś sposób dopełnić, to polecam sięgnąć po tę pozycję.
Suma wszystkich strat. Jak ukształtowało cię dzieciństwo
Dzieciństwo jako mapa drogowa W moje ręce wpadła nowość pióra Anny Paluszak - „Suma wszystkich strat. Jak ukształtowało cię dzieciństwo”. Myślałam, że będzie to poradnik, ale okazał się raczej czułym przewodnikiem po tym, jak wczesne relacje i doświadczenia ukształtowały dorosłych, którymi jesteśmy dzisiaj. Książka dedykowana jest terapeutom i psychologom, ale również każdemu, kto czuje potrzebę zrozumienia mechanizmów, których „cyngiel” pociągnięto już w dzieciństwie. Od diagnozy do zrozumienia. Pożegnanie z etykietami To, co wyróżnia tę pozycję na tle literatury psychologicznej, to rezygnacja z chłodnej, akademickiej typologii. Autorka odrzuca etykiety, które często niosą ze sobą poczucie bycia „wadliwym”. Zamiast tego proponuje „style” (np. styl myśliciela, styl lustra). Klasyczne nazewnictwo często piętnuje, podczas gdy określenia Anny Paluszak pochylają się nad naszym wewnętrznym dzieckiem z ogromną empatią i czułością. Anatomia charakteru i pamięć ciała W dalszej części publikacji poznajemy szczegółowe sylwetki poszczególnych stylów charakterów. Autorka analizuje ich codzienność, procesy myślowe oraz najgłębsze, często nieuświadomione potrzeby. Niezwykle cenny jest aspekt somatyczny - dowiadujemy się, gdzie w ciele kumulują się niezaspokojone emocje, prowadząc do napięć, bólu czy problemów z oddechem, oraz jak nad nimi pracować. Jako nauczycielka wychowania przedszkolnego uważam za bardzo wartościowe opisy dzieciństwa otwierające genezę stylów. Pokazują one, jak otoczenie wymusza na dziecku konkretne cechy, by mogło ono „przetrwać”. Lektura uczy nas patrzeć głębiej niż tylko na sam objaw czy zachowanie dziecka. Nie piętnuje, nie dzieli na lepszych i gorszych. Każe zatrzymać się i zauważyć pewne mechanizmy bez ich negowania. Autorefleksja w praktyce, quizy i ćwiczenia Książka jest bardzo interaktywna. Każdy rozdział kończy się quizem pozwalającym sprawdzić, ile danego stylu drzemie w nas samych. Dodatkowo znajdziemy tu liczne ćwiczenia - zarówno do pracy indywidualnej, jak i w parach. Czy zastąpi wizytę u specjalisty? I tak, i nie. Z pewnością nie wykona za nas całej pracy terapeutycznej, ale daje solidne podwaliny pod proces integrowania własnej osobowości, charakteru i ciała. To pierwszy, niezwykle ważny krok w stronę wolności od dawnych schematów. Podsumowanie "Suma wszystkich strat" jest pełna empatii, merytoryczna i przejmująco prawdziwa. To interesująca pozycja dla każdego, kto chce żyć bardziej świadomie i zapanować nad swoimi schematami.
Team Topologies. Organizowanie biznesu i zespołów technologicznych dla szybkiego przepływu pracy
Książka Team Topologies to jedna z tych pozycji, które próbują uporządkować coś, co w wielu organizacjach „po prostu się dzieje”, czyli strukturę zespołów i jej wpływ na efektywność. Już na warstwie wizualnej książka robi dobre pierwsze wrażenie. Dobrze sprawdza się przewodnik po treści, można łatwo przeskakiwać do interesujących fragmentów. Do tego dochodzi sam druk: kolorowe etykiety na brzegach stron realnie pomagają w nawigacji. To niby detal, ale w praktyce zwiększa użyteczność. Same rysunki i diagramy również pomagają w odbiorze. Sam tekst jest bardziej wymagający. Momentami sprawia wrażenie przeintelektualizowanego, przez co czytanie nie zawsze jest łatwe. Na szczęście rysunki i przypisy ratują sytuację, szczególnie gdy wraca się do wcześniejszych fragmentów. Co ciekawe, te bardzo proste diagramy początkowo wydają się zbędne, ale z czasem zaczynają pomagać. Nie wszystko jednak działa równie dobrze. Cytaty innych osób niewiele wnoszą, a raczej przerywają flow czytania. To jeden z tych elementów, które można było spokojnie ograniczyć. Już w drugim rozdziale książka dość mocno pozycjonuje się jako rozwiązanie dla dużych, istniejących organizacji. I to czuć, wiele przykładów i podejść zakłada skalę, której nie każda firma potrzebuje. Pojawia się też koncepcja odwróconego manewru Conwaya. Ciekawa, ale nie do końca przekonująca w praktyce. Momentami autorzy zbyt upraszczają rzeczywistość, próbując dopasować ją do modelu. Tak według mnie. Samo podejście jest podobne do turkusowego zarządzania, ale bardziej na poziomie struktury i grupowania zespołów niż kultury organizacyjnej. Jednocześnie widać duży nacisk na fizyczną organizację pracy (biuro, bliskość zespołów), co dziś, w świecie pracy zdalnej, może wydawać się trochę nieaktualne. Najciekawsze jest jednak coś innego: ta książka często nazywa rzeczy, które już działają w praktyce. Jeśli masz doświadczenie, możesz mieć wrażenie: "przecież tak robimy od lat". Magia jednak polega na tym, że w tej książce pojawia się wyjaśnienie dlaczego to działa. I to jest realna wartość. Z drugiej strony pojawia się ważne pytanie: czy aż tak szczegółowe projektowanie struktur zespołów ma sens? Czy nie lepiej, zamiast odgórnej kodyfikacji, obserwować interakcje między zespołami i je wspierać? Trochę w duchu Montessori: mniej projektowania, więcej uważności i adaptacji. Książka daje szeroki przegląd kierunków i próbuje uchwycić "architekturę zespołów" w jednym modelu. To ambitne zadanie. Nie jestem jednak przekonany, czy model jest kompletny. Tym bardziej, że brakuje konkretnych metod decyzyjnych, kiedy wybrać które podejście. To zostawia niedosyt i może sprawić, że mimo zrozumienia koncepcji, czytelnik nie przełoży jej na działanie. Dla kogo jest ta książka? Zgodnie z okładką, dla osób mających wpływ na strukturę zespołów. Ale nie tylko. Team leaderzy też sporo wyniosą, szczególnie w kontekście rozpoznawania wzorców działania zespołów. To nie jest książka, która daje gotowe odpowiedzi. To raczej mapa, która momentami jest niepełna, czasem zbyt uproszczona, ale nadal pomocna. Szczególnie jeśli chcesz lepiej zrozumieć coś, co już intuicyjnie robisz.