Recenzje
Metaboliczna wolność. 30-dniowy program przywracania równowagi w organizmie i redukcji masy ciała
„Metaboliczna wolność” Bena Azadiego od @wydawnictwo_sensus to książka, która zachęca do spojrzenia na zdrowie i funkcjonowanie organizmu z nieco szerszej perspektywy. Autor pokazuje, że metabolizm to nie tylko kwestia diety czy aktywności fizycznej, ale cały złożony mechanizm, na który wpływają również sen, stres, gospodarka hormonalna i codzienne nawyki. Szczególnie podoba mi się praktyczne podejście do tematu. Zamiast skupiać się wyłącznie na liczbach i szybkich efektach, autor zwraca uwagę na znaczenie stopniowych zmian i budowania zdrowych przyzwyczajeń. W książce znajdziemy przystępne wyjaśnienia dotyczące procesów zachodzących w organizmie, a także sporo informacji o odżywianiu, poście przerywanym, diecie keto i sposobach wspierania zdrowia metabolicznego. Dużym atutem jest 30-dniowy program, który porządkuje wiedzę i pomaga krok po kroku przyjrzeć się swoim codziennym wyborom. To ciekawa propozycja dla osób, które chcą lepiej zrozumieć swój organizm i dowiedzieć się, jak różne elementy stylu życia wpływają na samopoczucie oraz zdrowie. To książka pełna praktycznych wskazówek i inspiracji do bardziej świadomego dbania o siebie. Przypomina, że troska o zdrowie nie powinna opierać się na chwilowych wyrzeczeniach, lecz na rozsądnych zmianach, które możemy wprowadzać na co dzień.
Jingle Bells & Royal Kisses
"Jingle Bells & Royal Kisses" to moja pierwsza świąteczna książka w tym roku i od razu strzał w dziesiątkę! Od samego początku świetnie bawiłam się podczas lektury. Lekki styl Ludki, plastyczne opisy zimowej Anglii i cudowna świąteczna atmosfera sprawiły, że całkowicie przepadłam dla tej historii. Belle i Rhys tworzą duet, który po prostu uwielbiam. Między nimi iskrzy już od samego początku! Niespodziewany pierwszy pocałunek to dopiero początek, bo później dostajemy świetnie poprowadzony motyw enemies to lovers. Nie brakuje uszczypliwości, ciętych ripost i wzajemnego dogryzania sobie. Czuć między nimi chemię, a ich dylematy i trudne wybory dodają tej relacji głębi. Najbardziej urzekły mnie jednak drobne gesty, które okazywały się niezwykle urocze. Mogłabym czytać o nich bez końca! Świąteczny klimat został oddany znakomicie, a połączenie go z królewską otoczką sprawiło, że historia nabrała wyjątkowego charakteru. Dodatkowo wątek walki o spadek, którą Tristan musi stoczyć z rodzeństwem, dostarcza wielu okazji do wprowadzenia świątecznych atrakcji. Razem z bohaterami możemy pomagać na jarmarku bożonarodzeniowym, lepić bałwana czy dekorować dom. A to dopiero początek! To historia, która idealnie nadawałaby się na komedię romantyczną Hallmarku. Scenariusz jest już gotowy, niczego nie trzeba zmieniać! "Jingle Bells & Royal Kisses" trafia do mojej topki ulubionych książek świątecznych. Uwielbiam ją!
Kiedy powiedzieć nie. O rodzicielstwie, emocjach i odwadze stawiania granic
To książka, która skłania do refleksji nad własnym podejściem do rodzicielstwa. Autorka pokazuje, że stawianie granic nie oznacza braku miłości. Szczególnie zainteresowały mnie fragmenty, w których wraca do dzieciństwa i porównuje dzisiejsze wychowanie z podejściem starszego pokolenia. Przywołuje dawne zasady i przekonania, zachęcając do zastanowienia się, które wzorce warto przekazywać dalej, a które lepiej zmienić. Uważam, że to wartościowa lektura, która przypomina, że rodzic nie musi być idealny i również ma prawo do emocji oraz własnych granic. Polecam ją osobom, które chcą budować relację z dzieckiem opartą na bliskości i wzajemnym szacunku. Wychowywanie dzieci to piękna, ale jednocześnie bardzo ciężka praca. To codzienna harówka, nieprzespane noce, zmęczenie, mnóstwo obowiązków i ciągłe mierzenie się z emocjami - zarówno dziecka, jak i własnymi. Nie zawsze jest cierpliwość i spokój, a miłość nie sprawia, że wszystkie trudności znikają. Właśnie dlatego warto sięgać po książki, które pomagają spojrzeć na rodzicielstwo z innej perspektywy.
Jingle Bells & Royal Kisses
„Moje życie z tobą jest idealne.” Arabella - niezdarna graficzka oraz Rhys - troskliwy biznesmen. W rodzinie Montgomery rozgrywa się rywalizacja o spadek, a Arabella zostaje poproszona przez swojego przyjaciela Tristana o pomoc. Zbiegiem niefortunnych wydarzeń i wielu katastrof, Belle popełnia błąd i całuje Rhysa - poznanego dopiero co mężczyznę. Co się stanie, gdy Rhys i Tristan okażą się braćmi, a ona ma udawać narzeczoną tego, który nie jest jej spełnieniem marzeń? Na zimowym tle historii, wraz ze słodkim pieskiem Rhysa (nie wiem, jak jego rodzice mogą go nie kochać), zaczęła się walka o spadek. Włączanie światełek na rynku, dekorowanie domu, kulig czy jarmark bożonarodzeniowy oddały idealnie przy tym świąteczny klimat. Przez intensywność każdego rozdziału nie odczułam, że ta historia wydarzyła się zaledwie w miesiąc, co jest niesamowite. Spotkanie Rhysa i Belle w tawernie to zdecydowanie zrządzenie losu, a ja uwielbiam wszystko, co się między nimi tam wydarzyło. Tę niesamowitą chemię, pocałunek i powstanie uroczego przezwiska „dzwoneczek”. Nie dziwie się, że kolejnego dnia Rhys czuł się oszukany wieściami o narzeczeństwie między Belle a Tristanem. Momentami zachowanie Belle mnie irytowało, a jej nienawiść względem Rhysa była w większości nieuzasadniona. Przecież z jego perspektywy, zdradziła ona swojego narzeczonego. A on pomimo tego ukazywał jej swoją troskę i lojalność, a jego drobne gesty znaczyły więcej, niż niejedno słowo. Rhys jest zdecydowanie najmocniejszym punktem tej historii (i babcia Margot również!) i każdy dla niego przepadnie. Ah, ten yearning. Przyznaję, że polubiłam Belle i tę książkę najbardziej w momencie, w którym Rhys poznaje prawdę na temat jej nie-związku. Chociaż trzeba przyznać, że dochodzi do tego w mokry i niecodzienny sposób. Z czasem ta prawda umocniła relację Rhysa z Belle i uwielbiam ten moment przeprosin. Ich sekretny związek, skradzione pocałunki, czy ukrywanie się i spędzanie razem nocy było rozkoszne. Cudownie, że Belle zobaczyła tę troskliwą i prawdziwą stronę Rhysa, broniła go i miała dość, że wszyscy robią z niego czarny charakter. Biedaczek miał wystarczająco wiele wyrzutów sumienia utrzymujących się przez lata. Cieszę się, że niektóre rzeczy i relacje dało się odbudować. Rhys za to umocnił pewność siebie Belle i pokazywał jej, jak utalentowana i wyjątkowa jest. Ta rodzina nie jest tak typowo toksyczna, ale brakuje jej ciepła, szczerości i zaprzestania bycia idealnymi. Chociaż przy osobach z ich statusem delikatnie rozumiem to ostatnie. Super jednak wypada ich reakcja i całe ogłoszenie zwycięzcy wyścigu o spadek. Epilog jest równie fantastyczny. Święta Rhysa i Belle już zawsze brzmiały w rytmie dzwoneczków.
Wesołych świąt, świntuchu! Magiczne święta w Kolorado #2
Pierwsze co chcę powiedzieć o tej książce, to to, że jej beznadziejny tytuł nie definiuje treści w żaden sposób😅 Ta wypada całkiem nieźle. Z pierwszej części znamy już Atlasa. Ma wielkie serce, bez wahania niesie pomoc, wszyscy w miasteczku go uwielbiają. Farma choinek jest jego całym życiem, dlatego kiedy pada cień podejrzeń na to, że ktoś na sąsiedniej działce może stworzyć konkurencję, mężczyzna nie poddaje się bez walki. Zakrada się w środku nocy na podwórko obcej osoby sprawdzić kim jest, kończy się to aresztowaniem. I dzięki temu znów wchodzimy w historię przepełnioną oryginalnym humorem @meghanquinnbooks "Wesołych Świąt, Świntuchu" to coś wiecej niż głupi tytuł. Przede wszystkim to opowieść o dwójce ludzi, którzy od wzajemnej niechęci podszytej fenomenalną chemią przeszli do miłości. Wiadomo, nie obyło się bez potknięć ze strony głównego bohatera, nie jest ideałem, ale czasem swoją słodyczą i opiekuńczością się o to ociera 🤗 a jego bujna wyobraźnia? To niesamowite, co się działo w jego głowie🤣 Betty również jest świetnie wykreowaną postacią. Z wierzchu wydaje się odważna, dzielnie stawia czoło Atlasowi (chyba intuicyjnie wie, że jest przy nim bezpieczna), jednak w środku bywa różnie. Jej przeszłość skutecznie podcięła skrzydła i odebrała pewność siebie, jednak pobyt w małym miasteczku powoli pozwala jej odzyskać dawną siebie. Kocham wzajemną dynamikę tej dwójki, ich absurdalne, chwilami niezręczne rozmowy, które często mnie rozśmieszały. Na uwagę zasługuje także relacja Atlasa i Cole'a. To coś więcej niż przyjaźń. To bycie braćmi z wyboru. Spodobało mi się to, jak autorka poprowadziła wątek między wujkiem Betty a Atlasem. I choć tego pierwszego nie lubiłam za chęć tworzenia sąsiedniej farmy, to kiedy poznałam motywy jego działania po prostu zrobiło mi się go żal. Jeśli chcecie poczuć klimat małego miasteczka udekorowanego świątecznymi ozdobami, lub kroczyć przez śnieżycę razem z Atlasem, bo niechcący zakochał się w swojej rywalce, to czytajcie tą książkę. Kto wie, może będziecie się bawić tak dobrze jak ja.