ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Aeternum. Przeklęte królestwo Vinculi #2

,,Aeternum” autorstwa Jamie Applegate Hunter. ⟡ ݁₊ Historia skupia się na Rory Raven, która zupełnie niespodziewanie zostaje zwolniona z mrocznej, więziennej krainy Vincula i wraca do rodzinnego Erdikoa. Okazuje się jednak, że jej pobyt w zamknięciu sprawił, iż dziewczyna ma całkowicie wymazane wspomnienia z ostatnich miesięcy. Sytuację dodatkowo komplikują dręczące ją sny, w których rzekomy morderca jej siostry, Cory, uparcie przekonuje ją o swojej niewinności. ╰┈➤ Tymczasem uwięziony za sprawą prastarej magii we własnym królestwie Caius (potężny i mroczny monarcha Vinculi) robi absolutnie wszystko, by odnaleźć drogę do Rory. ⟡ ݁₊ Kreacja bohaterów to absolutny majstersztyk: Rory imponuje determinacją w walce o odzyskanie własnej tożsamości i pamięci, a Caius urzeka jako niezwykle potężny władca, który pozostaje rozdzierająco lojalny wobec ukochanej. ⟡ ݁₊ Jamie Applegate Hunter stworzyła fenomenalne, mroczne uniwersum, od którego po prostu nie da się oderwać. Połączenie motywu utraconych wspomnień, mistycznych i niepokojących snów oraz chemii między głównymi bohaterami sprawia, że książkę pochłania się jednym tchem, zatracając poczucie czasu.  Ocena: 5/5

litwithane Borucińska Ania

Miłość w galopie. Ranczo Srebrzyste Sosny #3

"Miłość w galopie" autorstwa Paisley Hope to trzecia część serii Ranczo Srebrzyste Sosny. Liczyłam na kowbojski romans, ale za bardzo kowbojów tu nie było, ale i tak podobała mi się ta historia. Cole, nowo mianowany szeryf miasteczka. Ginger, nauczycielka. Od lat łączy ich przyjaźń. On, brat jej najlepszej przyjaciółki. Ona, córka kongresmena. Oboje muszą przestrzegać zasad. Tylko czy to będzie takie proste??? Jedna szalona noc w Vegas. Potajemny ślub i... układ. Ona zostaje opiekunką córki Cola. Wspólne mieszkanie i opieka nad dzieckiem. Czy wreszcie dadzą sobie szansę??? Cole to stateczny pan szeryf, który musi mieć wszystko zaplanowane. Całym jego światem jest córka, dla niej zrobi wszystko. Musi dbać o reputację ze względu na nowo przyjętą funkcje szeryfa. Wszyscy patrzą mu na ręce, zwłaszcza jego zastępca, który marzy o jego potknięciu. Z Ginger przyjaźni się od lat, choć skrycie o niej marzy. Woli przyjaźń, niż zaryzykować i ją stracić. Dopiero szalona i okrapiana alkoholem noc w Vegas zmienia wszystko. Wreszcie puszczają hamulce, choć na jedną noc. Teraz muszą jakoś razem rozwiązać ten problem, byle by nie dopuścić do skandalu. Ginger to wulkan energii, zupełne przeciwieństwo Cole. Od lat się w nim kocha, ale też jest jego przyjaciółką. Zawsze wysłucha, doradzi i pomoże. Zbliżają się wybory do kongresu, musi wspierać ojca i co najważniejsze, nie wplatać się w żaden skandal. Ślub po pijaku w Vegas to wielki problem, jak sobie z nim poradzą??? Czyta się to świetnie, bohaterów bardzo szybko da się polubić. Kto nie lubi samotnego ojca z słodką córeczką 🥰, na pewno nie ja. Uwielbiam relacje Cope z córką, jest taka urocza. On wielki macho, a przy córeczce słodziak 🥰, aż się rozczulić da. Stara się jej dać wszystko i ogrom miłości, bo na matkę nie ma co liczyć. Jego relacja z Ginger też jest bardzo fajnie wykreowana. Jak ja nie przepadam za motywem friends to lovers, tak tutaj bardzo mi się podobała. Ich przyjaźń jest piękna, a oboje uparci. Nawet jak ich relacja się zmienia, oni nadal zostają sobą. Uwielbiają sobie dogryzać. Brawo dla Ginger za pomysły, a dla Cole za cierpliwość 🤭. Liczyłam na kowbojski romans, a dostałam romans z szeryfem w roli głównej, nie mogę rzec, bym była zawiedziona😁. Polecam.

agnban Banasiak Agnieszka

Nowa klauzula. Kontrakt #2

Są książki, które wzruszają, są takie, które wywołują uśmiech, i są też takie, które łamią serce, by chwilę później powoli składać je na nowo. „Nowa klauzula. Kontrakt #2” Melanie Moreland zdecydowanie należy do tej ostatniej grupy. To historia, która przypomina, że nawet największa miłość nie chroni przed tragedią, a prawdziwa siła związku ujawnia się dopiero wtedy, gdy życie odbiera wszystko, co wydawało się pewne. Już sam powrót do Richarda i Katy sprawił mi ogromną radość. Po wydarzeniach z pierwszej części byłam ciekawa, jak potoczyły się ich dalsze losy. Widzimy bohaterów kilka lat później spełnionych zawodowo, szczęśliwych, otoczonych przyjaciółmi i wychowujących dwie cudowne córki. Wydaje się, że osiągnęli wszystko, o czym mogli marzyć. Ich historia wygląda jak spełnienie marzeń, a oni sami są dowodem na to, że nawet relacja, która zaczęła się od kontraktu, może przerodzić się w prawdziwą, głęboką miłość. I właśnie wtedy autorka wywraca ich świat do góry nogami. Nie chcę zdradzać szczegółów fabuły, bo uważam, że tę historię najlepiej odkrywać samemu. Mogę jednak powiedzieć jedno dawno żadna książka nie wywołała we mnie tylu emocji. Czułam smutek, bezradność, złość, ale też ogromną nadzieję. Melanie Moreland pokazuje, że życie nie zawsze układa się zgodnie z planem i że czasami wystarczy jedna chwila, by wszystko, co budowaliśmy przez lata, zaczęło się rozpadać. Największą siłą tej powieści są bohaterowie. Richard to postać, która przeszła ogromną przemianę już w pierwszym tomie, ale tutaj poznajemy go jeszcze lepiej. Perfekcjonista, człowiek sukcesu i ktoś, kto zawsze miał wszystko pod kontrolą, nagle musi zmierzyć się z rzeczywistością, na którą nie ma żadnego wpływu. Bardzo poruszyło mnie obserwowanie jego walki z własnymi emocjami. Strach, poczucie bezsilności, gniew i próby odnalezienia się w nowej rzeczywistości zostały opisane niezwykle wiarygodnie. Jeszcze bardziej podziwiałam Katy. To bohaterka pełna ciepła, cierpliwości i wewnętrznej siły. Nie jest idealna, ma swoje chwile słabości, ale właśnie dzięki temu wydaje się tak prawdziwa. Jej miłość do Richarda nie opiera się na wielkich deklaracjach, lecz na codziennych gestach, obecności i gotowości do walki o rodzinę nawet wtedy, gdy wszystko wydaje się stracone. To właśnie ona wielokrotnie staje się światłem w chwilach największego mroku. Bardzo podobało mi się również to, że autorka nie stworzyła historii pełnej sztucznego dramatyzmu. Emocje wynikają z sytuacji i zachowań bohaterów, a nie z wymuszonych konfliktów. Wszystko wydaje się niezwykle naturalne. Ich rozmowy, chwile zwątpienia, próby odnalezienia nowego sensu życia wszystko to sprawia, że łatwo uwierzyć w tę historię i naprawdę przeżywać ją razem z nimi. Ogromnym atutem książki są także relacje rodzinne i przyjacielskie. W trudnych momentach bohaterowie nie zostają sami. Wsparcie bliskich pokazuje, jak wielką wartość mają ludzie, którzy potrafią być obok nie tylko wtedy, gdy wszystko układa się dobrze, ale przede wszystkim wtedy, gdy świat zaczyna się walić. To jeden z tych elementów, który szczególnie mnie poruszył. Autorka porusza wiele ważnych tematów stratę, zmianę, akceptację, siłę miłości i próbę odnalezienia siebie na nowo. Jednak robi to z ogromnym wyczuciem. Nie moralizuje i nie próbuje udzielać prostych odpowiedzi. Pokazuje, że każdy człowiek przeżywa trudne chwile inaczej i że nie istnieje jeden właściwy sposób radzenia sobie z bólem. Styl Melanie Moreland bardzo lubię już od pierwszej części i również tutaj mnie nie zawiódł. Pisze lekko, ale jednocześnie niezwykle emocjonalnie. Nie potrzebuje przesadnych opisów ani dramatycznych monologów, żeby poruszyć czytelnika. Kilka prostych zdań często mówi więcej niż najbardziej rozbudowane deklaracje. Dzięki temu książkę czyta się błyskawicznie, choć niejednokrotnie musiałam na chwilę odłożyć ją na bok, żeby uporządkować własne emocje. Bardzo spodobało mi się również przesłanie tej historii. Życie nie zawsze daje nam to, czego pragniemy. Czasem odbiera poczucie bezpieczeństwa, zmienia plany i zmusza do rozpoczęcia wszystkiego od nowa. Jednak nawet wtedy można odnaleźć siłę, jeśli obok jest ktoś, kto nie odwróci się w najtrudniejszym momencie. Ta książka przypomina, że miłość to nie tylko romantyczne chwile i szczęśliwe zakończenia. To przede wszystkim codzienny wybór, by zostać przy drugiej osobie niezależnie od okoliczności. Po zakończeniu lektury długo myślałam o Richardzie i Katy. Ich historia uświadomiła mi, jak kruche potrafi być życie i jak niewiele potrzeba, by wszystko się zmieniło. Jednocześnie daje ogromną nadzieję, że nawet po największym kryzysie można odnaleźć nowy sens i nauczyć się żyć na nowo, choć już według innych zasad. „Nowa klauzula” to nie jest zwykły romans. To przede wszystkim opowieść o miłości wystawionej na najtrudniejszą próbę, o rodzinie, sile charakteru i o tym, że czasami największym zwycięstwem nie jest powrót do dawnego życia, ale odnalezienie szczęścia w zupełnie nowej rzeczywistości. To książka, która wzrusza, skłania do refleksji i na długo zostaje w pamięci. Jestem bardzo ciekawa, czy czytaliście już dalsze losy Richarda i Katy. Lubicie historie, które pokazują, że prawdziwa miłość zaczyna się dopiero wtedy, gdy kończy się bajka i trzeba wspólnie zmierzyć się z codziennością? Chętnie poznam Wasze wrażenia.

Zaczytana Wontka Paulina

Szef na jedną noc

Czas na nową recenzję, „Szef na jedną noc” A.T.Michalak. „Elea Thompson dostaje się na wymarzony staż w firmie Starling & Partners. Choć to jeszcze nie etat, dziewczyna czuje, jakby złapała Pana Boga za nogi. Pierwszy dzień w biurze rozpoczyna niezwykle podekscytowana, ale też koszmarnie zdenerwowana. Jej rozedrganych emocji nie łagodzi spotkanie z nowym szefem. Wyobrażała go sobie jako podstarzałego faceta z wyraźną łysiną, tymczasem wita ją dość młody przystojniak, który bynajmniej nie jest Elei obcy. Dwa lata temu spędzili ze sobą jedną jedyną noc. Choć dziewczynie było z nim cudownie, uciekła nad ranem, zanim jej przypadkowy kochanek zdążył się obudzić. Czuła, że ten mężczyzna nie jest dla niej. A teraz ten sam człowiek przedstawia się Elei jako Nicolas Starling, jej nowy szef. Na szczęście wygląda na to, że pan Starling nie pamięta ich poprzedniego spotkania. O, czyżby?” „Szef na jedną noc” to lekka i przyjemna historia, którą czyta się naprawdę szybko. Jest trochę romansu, trochę humoru i sporo niezobowiązującej rozrywki. Idealna na wieczór, kiedy chce się przeczytać coś łatwego i niewymagającego. Fajna na chwilę, ale niestety nie jest to książka, która zostanie ze mną na dłużej 😉 Moja ocena to 7/10

Magda1266 Florek Magdalena

Codzienność w depresji. Rzecz o tym, jak z depresji powrócić do życia

Depresja to temat, o którym mówi się coraz więcej, a jednak wciąż mam wrażenie, że bardzo trudno naprawdę zrozumieć, czym jest codzienne życie z nią. To nie zawsze spektakularny smutek czy ciągłe łzy. Czasem to brak siły, obojętność, problemy z najprostszymi czynnościami, poczucie pustki albo przekonanie, że każdy kolejny dzień będzie wyglądał dokładnie tak samo. Dlatego po książkę Codzienność w depresji. Rzecz o tym, jak z depresji powrócić do życia sięgałam z dużą ciekawością. Zainteresowało mnie przede wszystkim to, że nie obiecuje cudownej recepty ani szybkiego wyjścia z kryzysu. Zamiast tego próbuje pokazać, jak krok po kroku odzyskiwać kontakt z życiem. Książka ma formę rozmów z ekspertami zajmującymi się depresją z różnych perspektyw. I właśnie ta różnorodność okazała się dla mnie jednym z jej największych atutów. Autorka nie ogranicza się bowiem do psychiatrii czy psychoterapii. Pyta o ciało, ruch, oddech, seksualność, relacje, samotność, uzależnienia, mindfulness, poczucie sensu, a nawet humor. Kolejne rozmowy pokazują, że depresja może wyglądać bardzo różnie. Pojawia się temat depresji okołoporodowej, męskiej depresji i trudności związanych z przyznaniem: „potrzebuję pomocy”. Jest mowa o uzależnieniach i mechanizmach przetrwania, ale również o tym, jak kryzys psychiczny wpływa na ciało i bliskość. Szczególnie interesujące wydały mi się fragmenty dotyczące ruchu, oddechu i odnajdywania motywacji, bo pokazują, że zdrowienie nie zawsze zaczyna się od wielkich zmian. Czasami zaczyna się od naprawdę małego kroku. Ważne miejsce zajmuje również pytanie o sens. Czy depresja może być sygnałem, że żyjemy wbrew własnym wartościom? Czy cierpienie może skłonić nas do zatrzymania się i przyjrzenia własnemu życiu? Książka nie daje tutaj prostych odpowiedzi, ale zachęca do zadawania trudnych pytań. Największą zaletą książki jest jej wielowymiarowość. Depresja nie zostaje sprowadzona wyłącznie do diagnozy, leków czy terapii. Autorka pokazuje człowieka jako całość, z jego emocjami, ciałem, relacjami, potrzebami i historią. Doceniam również przystępny charakter rozmów. Dzięki formule wywiadów książkę czyta się znacznie łatwiej niż typową publikację psychologiczną. Każdy rozmówca wnosi własne doświadczenie i sposób patrzenia na problem, dzięki czemu kolejne rozdziały nie są monotonne. Podoba mi się także to, że publikacja nie próbuje przekonywać, iż wystarczy „myśleć pozytywnie”, zacząć ćwiczyć albo bardziej się postarać. Przeciwnie – wielokrotnie przypomina, że depresja jest poważnym doświadczeniem i że potrzebowanie pomocy nie jest oznaką słabości. Mam jednak wrażenie, że różnorodność tematów może być również pewnym minusem. Niektóre zagadnienia są zaledwie zasygnalizowane i chciałoby się przeczytać o nich znacznie więcej. To książka, która otwiera wiele drzwi, ale nie przez wszystkie prowadzi czytelnika bardzo głęboko. Dla osoby oczekującej konkretnego poradnika krok po kroku może to być pewne rozczarowanie. Codzienność w depresji odebrałam przede wszystkim jako książkę o odzyskiwaniu życia, a nie wyłącznie o walce z chorobą. I właśnie to podejście najbardziej do mnie przemówiło. Nie znajdziemy tutaj obietnicy, że po zastosowaniu kilku prostych metod depresja zniknie. Zamiast tego pojawia się znacznie bardziej realistyczne przesłanie: nawet kiedy jest trudno, można próbować odzyskiwać kolejne fragmenty codzienności. To publikacja, która skłania do zatrzymania się i spojrzenia na depresję z większą empatią: zarówno wtedy, gdy dotyka nas samych, jak i wtedy, gdy pojawia się w życiu kogoś bliskiego. Pokazuje, że czasami pierwszym krokiem nie jest „naprawienie siebie”, ale zaakceptowanie miejsca, w którym właśnie się znajdujemy. Nie jest to łatwa lektura, ale zdecydowanie potrzebna. Zostawia mnie z myślą, że powrót do życia nie musi oznaczać wielkiego przełomu. Czasami może oznaczać po prostu kolejny mały krok. I kolejny. Aż pewnego dnia okaże się, że znów jesteśmy bliżej życia niż mroku. ZALETY wielowymiarowe spojrzenie na depresję; rozmowy z ekspertami z różnych dziedzin; przystępna forma wywiadów; poruszenie wielu ważnych i często pomijanych tematów; empatyczne podejście do osób doświadczających depresji; brak obietnic szybkiego i cudownego rozwiązania; pokazanie różnych dróg prowadzących do zdrowienia; skłania do refleksji nad własnym życiem, relacjami i wartościami.
Karolina Lubas - BLOG NIE TYLKO O EDUKACJI Karolina Lubas