Recenzje
Korona Polskich Gór. Dziennik młodego zdobywcy
Podróżowanie z dzieckiem jest inne niż samemu, trzeba brać pod uwagę jego ograniczenia i zadbać o jego komfort, czasami należy wybrać prostszą lub krótszą trasę, ale nie oznacza to, że jest ono niemożliwe. Korona polskich gór dziennik młodego zdobywcy to publikacja dla wszystkich dzieci, które marzą o górskich przygodach i zdobyciu wszystkich szczytów z naszego kraju. Ta książka to taki jakby pamiętnik, wpisujemy tutaj nasze dane, wklejamy swoje zdjęcie, zapisujemy datę rozpoczęcia prowadzenia go oraz oczywiście zaznaczamy na mapie, gdzie mieszkamy. Następnie przechodzimy do bardzo ważnych informacji, których trzeba nauczyć się na pamięć, czyli kodeks młodego turysty oraz wszystkie numery alarmowe. Potem mamy wypisane wszystkie polskie szczyty, jest ich aż dwadzieścia osiem, więc sporo, a na kolejnej stronie mamy odznaki, które dostajemy, gdy uda nam się zdobyć daną ilość szczytów. Mamy też tutaj bardzo ciekawe zadania takie jak labirynty, krzyżówki, kolorowanki oraz wykreślanki, żeby też umilić dziecku czas w podróży. Przy każdym szczycie musimy wpisać dane informacje, takie jak gdzie zaczęliśmy wyprawę, gdzie skończyliśmy, jaką długość pokonaliśmy oraz w jakim czasie. Mamy też wypisane najważniejsze informacje oraz ciekawostki o danym szczycie, miejsce na pieczątkę oraz jakieś proste zadania. Dodatkowo mamy stronę z zadaniami terenowymi, które możemy przeprowadzić w trakcie podróży, a polegają one najczęściej na obserwacji otoczenia i zaznaczeniu co widzieliśmy po drodze. Jako dziecko byłabym zachwycona takim dziennikiem, oczywiście, gdyby moi rodzice lubili podróże, będzie on świetną motywacją dla dziecka, które opada z sił podczas trasy, ponieważ pomimo zmęczenia na pewno będzie mieć ambicje na zdobycie kolejnej pieczątki. Wypełniony w całości będzie też na pewno piękną pamiątką i kiedyś będzie można wspominać te wszystkie podróże z sentymentem oraz będzie można pokazywać go też dzieciom, a później wnukom i opowiadać im to wszystko, co przydarzyło się na szlaku.
Sycylia. Smak południa
Sycylia zajmuje specjalne miejsce w moim sercu. Byłam tam dwukrotnie, ale nadal nie zobaczyłam wszystkiego i nadal się nie nasyciłam tą wyspą. Chociaż nie przepadam za Włochami (tak, powiedziałam to), to Sycylię ubóstwiam. Dlatego też zawsze chętnie sięgam po każdą pozycję czytelniczą na temat tej włoskiej wyspy. Tym razem w moje ręce wpadła książka Karoliny Wiszniewskiej „Sycylia. Smak południa”, która jest kwintesencją tego, co znajduje się na Sycylii. „Sycylia. Smak południa” opowiada o największej wyspie Włoch. Autorka, która jest certyfikowaną specjalistką od włoskiego wina i stworzyła projekt Italia e Cucina, od lat podróżuje po Włoszech poznając lokalne kuchnie i kulturę różnych regionów oraz historie mieszkających tam ludzi. Zagląda tam, gdzie codzienność splata się z historią, a lokalne smaki przenikają każdy aspekt życia. Są tu opowieści zasłyszane przy stole, lokalne rytuały, kulinarne symbole i miejsca, które nie zawsze trafiają do czołówki wyników wyszukiwania w sieci. To Sycylia, którą się smakuje i rozumie - bez pośpiechu, z uważnością na detale i kontekst kulturowy. Karolina odchodzi od typowo przewodnikowej formy, co czyni ją bardziej przystępną niż dość suchy opis zbioru zabytków i cudów natury z klasycznego przewodnika. Wszelkie wskazówki dotyczące podróżowania, a także ciekawostki kulturowe i kulinarne autorka wplotła w tekst lub wyróżniła na specjalnie oznakowanych stronach. Jednak autorka skupia się na kulinarnych doznaniach sycylijskich specjałów. Niezależnie od tego, czy jesteśmy w Taorminie, Castelmoli, Palermo czy Macari, to autorka opowiada nam o miejscowych atrakcjach przez pryzmat smaku. A Sycylia pod względem kulinarnym jest niesamowicie bogata i różnorodna - podtytuł książki jest więc nieprzypadkowy. Nie jest to klasyczny przewodnik, chociaż zawiera w sobie elementy przewodnika. Karolina zaprasza nas w podróż przez sycylijskie miasta i miasteczka widziane z bliska jej oczami - od głośnych targów, przez barokowe place, po kuchnie, w których czas zdecydowanie płynie w innym tempie. Jest zaproszeniem do odkrywania wyspy na własną rękę, do czytania między wierszami i spojrzenia głębiej na relację mieszkańców z ziemią, jedzeniem, tradycją i pamięcią. „Sycylia. Smak południa” to propozycja dla każdego, kto nie tylko łaknie pięknych widoków, ale też poszukuje sensu i chce zrozumieć miejsce, które odwiedza. „Sycylia. Smak południa” nie jest typowym przewodnikiem dla turystów. To raczej piękna opowieść o wyspie, jej zabytkach, kulturze, mieszkańcach i - przede wszystkim - jedzeniu. Zatapiając się w lekturze tek książki można niemal poczuć gorące powietrze, zapach potraw i smak wina. Tutaj Sycylia staje się tu czymś więcej niż miejscem, jest doświadczeniem, relacją między ludźmi, tradycją i pamięcią. Całość okraszona została barwnymi ciekawostkami, anegdotami i oczywiście pięknymi zdjęciami. Z tego wszystkiego aż mam ochotę spakować walizkę i po raz trzeci polecieć na tę niezwykłą wyspę.
Dług Josephine. W kajdanach lojalności
Josephine Byrnes, po tym jak jej brat, trafił do więzieni@, musi sobie jakoś poradzić. Opieka nad dwoma pozostałymi braćmi, którzy zaczynają stwarzać buntownicze problemy, aby mieć na wszystko pieniądze, pracuje aż w trzech miejscach pracy. Dla Josephine, jednak pojawia się szansa a jej brat może zostać oczyszczony z zarzutów i wcześniej wyjść na wolność. James Vanderbilt, składa jej propozycję układu; udawanie związku. Bardzo dobrze, że cały wątek w wersji slow burn. Josephine jest bardzo waleczna, nie da się jej nie współczuć, poznając jej przeszłość, która ukazuje się bardzo bolesna. Bracia są dla niej najważniejsi. Pomimo codziennej walki, w środku cała się męczy i powoli rozpada. Bardzo podobało mi się, że razem z Damienem, odbudowali swoje przyjacielskie relacje i mieli w sobie wsparcie. Jamesa z początku nie polubiłam, jakoś mi nie pasował ale z każdym poznaniem zyskiwał. Jego relacja z Josephine z początku była stonowana i naturalna. James to bardzo dobry i pełen spokoju mężczyzna. Pomimo, że ona odrzucała jego pomoc, on i tak się starał i robił wszystko z gestem. Widzimy załamanie, jakiego doświadczają Damien i June, po tajemniczym zniknięciu Grace. Kompletnie nie rządzą sobie z taką startą i ciągłym bólem. Od książki nie mogłam się oderwać, przeczytałam ją w jeden dzień. Zaskoczyłam się wiele razy, przeżywając moc emocji i losy bohaterów. Mocno kocham tą serię, staram się nie myśleć co może być dalej...
Jego wysokość prezes 3. Przypadkowy dziedzic
Kiedy sięgnęłam po ten tom, myślałam, że wiem, czego się spodziewać, a on mnie totalnie rozjechał (w pozytywnym sensie!) 💥 Klimat? Gorzka słodycz, iskrzący dialog i papierki firmowe fruwające w powietrzu. I ta dawka absurdu, którą kocham ❤️ Fabuła w tym tomie pędzi jak prezes po kawę przed nadgodzinami ☕️ Nowe wyzwania, stare tajemnice i decyzje, które mogą rozwalić wszystko. Nie ma miejsca tu na nudę. Ani na oddech. Bohaterowie? Wreszcie czuję, że ich rozumiem i jednocześnie mam ochotę nimi potrząsnąć. Ta książka wyciska emocje jak cytrynę: raz się śmiejesz, raz zaciskasz pięści, a pod koniec masz ochotę przytulić wszystkich (nawet tego irytującego wspólnika). Tempo akcji - ostre cięcie. Krótkie rozdziały, cięty styl, dialogi jak wymiana ciosów. Autorka nie przeciąga, nie usypia. Idealne na jeden wieczór z kocykiem i herbatą 🍀 Dla kogo? Dla tych, którzy kochają romanse z pazurem, biurowe dramaty z duszą i historie, w których „wszystko się może zdarzyć”. Jeśli lubisz serię „Love, Rosie” w polskim wydaniu korpo - to Twoja jazda bez trzymanki. Jestem totalnie zakochana w tym, jak Katarzyna Mak balansuje między absurdem a prawdą. Nie przesłodzone, nie przerysowane - po prostu prawdziwe 😭 Moja ocena: 8/10 🌟 Pytanie do Was: Kiedy ostatnio książka wkurzyła Was tak, że nie mogliście jej odłożyć? I czy znacie ten tom? 🙌
Taylor Swift. Od marzeń do gwiazd. Supergwiazdy
Taylor Swift zna każdy, jednak coś więcej o niej, jako osobie już mało kto. Postanowiłam się czegoś dowiedzieć. Ta pozycja jest napisana w przyjazny dla nastolatków sposób, mogą przeczytać o ikonie amerykańskiej muzyki, której przeboje zna chyba każdy. Sama Taylor jest ode mnie trochę młodsza, ale pamiętam, gdy zaczynała i u nas być sławna. Jej głos i muzyka to neizły fenomen. Dzięki tej książeczce możemy poznać cała jej muzyczną karierę - już jako dziecko śpiewała country, w czym kibicowali jej rodzice, nie związani z branża muzyczną. Gdy miała jedenaście lat trafiła do Nashville - miasta muzyki. Dzięki swojej wytrwałości udało jej się spełnić marzenia malutkiej Taylor. Kariera powoli się rozkręca a ona zyskuje lojalnych fanów. Zaczyna być znana na całym świecie. Ta pozycja to fajna i inspirująca opowieść o dziewczynie, która zdobyła sławę,nie mając słynnych rodziców. Dzięki niej młodzi ludzie mogą uwierzyć, że mogą wiele. Jeśli masz nastolatka to koniecznie mu daj ją do przeczytania - niech uwierzy w siebie i swoje możliwości.