ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Dług Josephine. W kajdanach lojalności

𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀 - “𝐃𝐥̵𝐮𝐠 𝐉𝐨𝐬𝐞𝐩𝐡𝐢𝐧𝐞. 𝐖 𝐤𝐚𝐣𝐝𝐚𝐧𝐚𝐜𝐡 𝐥𝐨𝐣𝐚𝐥𝐧𝐨𝐬́𝐜𝐢.“ 🎭🤎 5/5⭐ Dzisiaj przychodzę do Was z recenzją 3 tomu serii pozorów!! Wow. Nie wiem, jak to się dzieje, ale zawsze kiedy czytam książki Moniki, czuję bardzo dużo emocji. Czuję, że coś we mnie się porusza, często niespodziewanie. Historia Grace była trochę inna niż historia Josephine, ale łączy je to, że obie opowiadają o kobietach — o pozorach i o świecie zbudowanym na złudzeniach. Ta seria pokazuje problemy, które mogą być fikcyjne w fabule, ale są boleśnie prawdziwe w naszym świecie. Podczas czytania „Długu” miałam wrażenie, że jednocześnie czytam coś nowego, ale też dziwnie znajomego. Josephine daje mi trochę vibe Grace Carrington. Gdyby nie wychowywała się w takiej rodzinie i takim otoczeniu, to myślę, że mogłaby żyć podobnie — jakby pochodziła z Edynburga i od początku miała inne warunki. Ten temat był mi też bliski, bo przypomniał mi pewne sytuacje z mojego otoczenia. Czytając tę książkę, poczułam, że mam w pewnym sensie dobre życie i że powinnam je bardziej doceniać. Szczerze, brakuje mi trochę słów, bo każda książka Moniki zostawia po sobie jakąś cząstkę. Trylogia The Chain jest strasznie sentymentalna. „The Wave” pokazuje mi, że nie każda miłość przetrwa. Trylogia Nadziei daje ciepło i spokój, a Trylogia Pozorów pokazuje, że nie wszystko jest takie, jak się wydaje — że czasami sami nakładamy sobie coś w głowie i przestajemy wiedzieć, kim właściwie jesteśmy. Josephine jest dla mnie zupełnie innym typem silnej kobiety. Musiała wziąć na siebie odpowiedzialność za całą rodzinę, w tym młodszych braci. Nigdy nie mogła myśleć tylko o sobie, bo jej priorytetem było to, żeby oni mieli co jeść i mogli żyć lepiej niż ona. Wątek z Archerem niezmiernie mnie poruszył, bo pokazuje też, że niezależnie, jak dana osoba jest nam potrzebna do przetrwania, i jak bardzo ją kochamy, to potrafi swoją traumą i swoim doświadczeniem zniszczyć, złamać drugą osobę. I było to tak przykre czytać o tym. Josephine, która po prostu nie potrafiła go odrzucić od siebie, bo był on elementem jej życia i bez niego czuła się niekompletna, mimo tego, że potrafiła go nienawidzić, to i tak go kochała. Jej relacja z Jamesem pokazuje, że tak bardzo musiała polegać sama na sobie, że trudno jej było uwierzyć, że ktoś może po ludzku chcieć jej pomóc. Wszystko w jej doświadczeniu mówiło, że nic nie jest bezinteresowne. Może dlatego ta relacja była mi tak bliska — bo pokazuje, że czasem warto jednak wpuścić kogoś do swojego świata i pozwolić sobie na emocje. Josephine je wypierała, a ja mam wrażenie, że czasem robię podobnie, więc dobrze ją rozumiałam. Przechodząc do lżejszej części — wątku romantycznego — nie spodziewałam się, że aż tak polubię Jamesa. Myślałam, że nikt nie przebije mojego Damiena, James był dla mnie praktycznie nową postacią, znaną tylko z kilku zdań z poprzednich tomów. Byłam w szoku, jak dojrzały i ogarnięty potrafi być. Mój ulubiony moment, kiedy mówi, że dla miłości byłby w stanie zrobić wszystko. Wydaje mi się, że wtedy też Josephine zaczęła dostrzegać, że nie każdy bogaty i „idealny” człowiek jest taki, jakim go pokazują media czy plotki. To wszystko często jest grą pozorów — teatrem, w którym każdy coś odgrywa. Napięcie między nimi… po prostu wow. Trochę boję się, jak zostanie poprowadzony wątek rodzinny w kolejnej książce, bo Monika jak zwykle zostawia czytelnika na cliffhangerze. Ostatnie linijki dosłownie mnie zmiażdżyły. Szczególnie informacja o Chase Shaw i jego ważnej roli — kompletnie się tego nie spodziewałam. Ta książka zostawia człowieka z chaosem w głowie. Wywołuje gniew, rozpacz, współczucie i emocje, których nawet trudno nazwać. Czuć, jakby zostawiała kawałek siebie w czytelniku — taki, który boli, ale jednocześnie nie pozwala o niej zapomnieć. Od jakiegoś czasu próbuję napisać coś o tej historii, ale wcześniej nie byłam w stanie — była zbyt intensywna. Nawet jeśli czytałam ją spokojnie, to i tak zostawała ze mną na długo. Nadal o niej myślę, mimo że minął już tydzień od przeczytania. Boję się kolejnej części i tego, czy będzie równie emocjonalna, realistyczna i bolesna. Ta historia pokazuje też, że nigdy nie wiemy, z czym mierzą się inni — niezależnie od statusu czy tego, jak wygląda ich życie na zewnątrz. Każdy ma swój bagaż doświadczeń. I może to jest najważniejsze przesłanie: żebyśmy byli dla siebie bardziej życzliwi. Odważni, ale też uważni na innych i na siebie.

Tik tok Klamecka Patrycja

Overthinking. Jak radzić sobie z nadmiernym myśleniem. Inteligencja emocjonalna. Harvard Business Review

„Overthinking. Jak radzić sobie z nadmiernym myśleniem. Inteligencja emocjonalna” to książka, która uderzyła we mnie bardziej, niż się spodziewałem. Niby każdy z nas zna to uczucie, kiedy jedna myśl potrafi zamienić się w lawinę analiz, scenariuszy i niekończących się pytań „co jeśli…” ale dopiero ta lektura pokazała mi, jak bardzo overthinking potrafi odbierać spokój i energię. Największą siłą tej książki jest jej konkret. Nie znajdziecie tutaj pustych motywacyjnych frazesów ani sztucznego „myśl pozytywnie”. Zamiast tego dostajemy rzetelne spojrzenie na to, dlaczego nasz umysł wpada w pułapkę nadmiernego analizowania i jak można stopniowo odzyskać nad nim kontrolę. Bardzo podobało mi się to, że autorzy nie moralizują, tylko pokazują praktyczne sposoby radzenia sobie z natłokiem myśli i stresem. To jedna z tych książek, przy których co chwilę łapałem się na myśli: „To dokładnie o mnie”. Szczególnie mocno wybrzmiał dla mnie temat paraliżu decyzyjnego i rozpamiętywania sytuacji, na które i tak nie mamy już wpływu. Lektura uświadamia, ile energii tracimy na walkę we własnej głowie zamiast po prostu działać i żyć spokojniej. Ogromnym plusem jest także forma. Krótkie i treściwe rozdziały sprawiają, że książkę czyta się naprawdę szybko, ale jednocześnie zostawia po sobie mnóstwo refleksji. To nie jest poradnik, który przeczytacie i odłożycie na półkę. To książka, do której chce się wracać wtedy, gdy głowa znowu zaczyna pracować na zbyt wysokich obrotach. Jeśli macie wrażenie, że czasami bardziej męczy Was własny umysł niż rzeczywistość wokół, zdecydowanie warto sięgnąć po tę pozycję. „Overthinking” nie obiecuje magicznego rozwiązania wszystkich problemów, ale daje coś dużo cenniejszego: świadomość, konkretne narzędzia i poczucie, że naprawdę można nauczyć się żyć spokojniej. 

Facebook.com/ksiazkioczamimezczyzny Piotr Buczyński

Riley Thorn i trup w ogrodzie

Hej. Lubicie czytać komedie? Znacie twórczość autorki? CZY JASNOWIDZENIE DOPROWADZI RILEY DO MORDERCY? Imprezę urodzinową Nicka, chłopaka Riley i prywatnego detektywa przerywa niezapowiedziany gość. Były mąż Riley a zarazem znany celebryta Griffin Gentry. Mężczyzna to straszny narcyz i ogropny człowiek, z którym kobieta rozwiodła się kilka lat temu. Błaga Nicka i Riley o pomoc, jęczy o ratunek przed zamachem na swoje życie. Na nieszczęście dla Griffina Nick nie zgadza się na podjęcie zlecenia. Lecz mężczyzna nie działa sam pracuje z nim panna Penny, która lituje się nad Gentrym i oferuje usługi firmy detektywistycznej. Sprawy nabierają tempa, wszystko zmienia się jeszcze bardziej gdy w ogrodzie Griffina znajdują zwłoki mężczyzny. Na listę podejrzanych trafia coraz więcej osób. Do akcji wkraczają sąsiedzi Riley, czyli emeryci i renciści, którzy chwilowo mieszkają u kobiety. Każda para rąk i uszy się przyda przy śledztwie. Czy staruszkowie pomogą czy tylko będą przeszkadzać? Czy dar jasnowidzenia pomoże w sprawie? I msjwazniejsze pytanie czy Griffin wyjdzie z tego beż uszczerbku na zdrowiu? Tego dowiecie się sięgając po książkę, którą gorąco polecam 😉 To było moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i coś czuję, że nie ostatnie. Spodobał mi się jej styl i pomysłowość. To nie jest zwykła komedia romantyczna, posiada ona motyw kryminalny. Od pierwszej strony wciągnęłam się w tą historię, czytałam ją z zapartym tchem. Byłam ciekawa jaki będzie kolejny krok. Czy coś jeszcze mnie zaskoczy. Bardzo polubiłam bohaterów, a szczególnie tych staruszków, którzy mieli różnie perypetie. Panna Penny oczywiście wymiatała, śmiałam się co chwile z jej pomysłów. Książka ma trochę więcej stron niż 300 i można było ja szybciej przeczytać lecz mi to trochę zeszło z powodu braku czasu. Ale za to delektowałam się tą historią jak dobrym ciastem lub tortem urodzinowym. To był naprawdę przyjemny czas móc czytać tą historię. A zakończenie! Tego nie nie domyślam, byłam bardzo zaskoczona gdy odkryłam kto za tym wszystkim stoi. Szczerze polecam Czekam na kolejnego tomy z tej seri. 

czytam_dla_relaksu Salwa Gabriela

Riley Thorn i trup w ogrodzie

Jeśli chodzi o lekkie komedie kryminalne, to Lucy Score zdecydowanie wie, jak przyciągnąć czytelnika od pierwszej strony. Riley Thorn i trup w ogrodzie to kolejna część serii, przy której bawiłam się naprawdę świetnie. Riley po raz kolejny wpada w sam środek chaosu, a ja miałam wrażenie, że w jej życiu nic nigdy nie może potoczyć się spokojnie. Najbardziej uwielbiam jednak relację Riley i Nicka ich dialogi, drobne sprzeczki i to, jak mimo całego zamieszania zawsze są obok siebie. Nick jest dokładnie takim bohaterem, jakich lubię najbardziej: trochę mrukliwy, opanowany, ale jednocześnie bardzo troskliwy. Ogromnym plusem tej książki są bohaterowie drugoplanowi. Emeryci mieszkający z Riley i Nickiem totalnie kradną show i sprawiają, że wiele scen wywołuje szczery śmiech. Ten humor jest trochę absurdalny, momentami szalony, ale właśnie za to pokochałam tę serię. Sama zagadka kryminalna była ciekawa i dobrze poprowadzona, ale dla mnie najważniejsze były emocje i relacje między bohaterami. Lucy Score ma talent do tworzenia postaci, które wydają się prawdziwe i z którymi łatwo się zżyć. Bardzo podobał mi się też klimat całej historii lekki, zabawny, ale z nutą napięcia. To idealna książka na poprawę humoru i oderwanie się od codzienności. Czytajcie,polecam. 

@evie_czyta_uk Sieradzka Ewelina

Włoskie komplikacje

To kolejna książka autorki, która udowadnia, że Zuzia potrafi stworzyć historię idealną. Jej styl jest genialny, bohaterowie niesamowicie autentyczni, a cała fabuła po prostu płynie tak, że nie da się oderwać od lektury. Cała historia opiera się na przyjęciu weselnym i układzie, w którym Adam i Lisa muszą udawać zakochanych narzeczonych. Chłopakowi bardzo nie podoba się ten pomysł, ale dziewczyna ma jeszcze lepszy i bardziej bolesny powód, by się nie zgodzić. W końcu to brat jej przyjaciółki, który po ich wspólnym pocałunku nazwał ją błędem, na dodatek nawet tego nie pamięta. On również nosi w sobie pewnego rodzaju ból, po tym jsk była partnerka zdradziła go z jego własnym przyjacielem. Dla mnie ta książka to był absolutnie idealny motyw enemies to lovers, poprowadzony w świetnym tempie. Zapomnijcie o miłości od pierwszych stron! Bohaterowie najpierw szczerze się na siebie złoszczą, obrażają i momentami skaczą sobie do gardeł. Ich charaktery to totalne przeciwieństwa. Lisa to roztrzepany, uroczy promyczek, którego uwielbiają dosłownie wszyscy, a do tego niezwykle zdolna cukierniczka. Z kolei Adam to starszy, wiecznie poważny architekt, który rzadko zdejmuje swoją elegancką koszulę i jest wiecznie zapracowany. Całe to szaleństwo nie miałoby jednak miejsca, gdyby nie Emma, czyli siostra Adama. Dziewczyna uknuła plan idealny i dopracowany w najmniejszym szczególe, a jej głównym celem jest wyswatanie tej dwójki. Jeśli szukacie historii pełnej emocji, świetnego humoru i genialnego napięcia, musicie przeczytać „Włoskie Komplikacje”

bookswithpysiaa Ryś Justyna