ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

I will wait for you

Kiedy wzięłam do ręki „I will wait for you” spodziewałam się historii, która spali mnie od środka i zostawi z poczuciem emocjonalnego nienasycenia. Jako miłośniczka romansów z mrocznym zabarwieniem, z dużą ciekawością podeszłam do tytułu, który obiecywał intensywną podróż przez bezwzględny świat wielkich pieniędzy, luksusowych kasyn i brudnych interesów. Moje oczekiwania były zawieszone dość wysoko. Liczyłam na coś, co świeżym spojrzeniem przełamie schematy gatunku New Adult, jednak ostatecznie muszę przyznać, że ta lektura okazała się dla mnie słodko-gorzkim doświadczeniem. To trochę jak wejście do ekskluzywnego kasyna: wystrój oszałamia, ale po kilku rozdziałach zaczynasz dostrzegać, że zasady gry są dość przewidywalne. Akcja powieści rzuca nas w sam środek hermetycznego świata, w którym czas mierzy się zyskami, a lojalność bywa towarem deficytowym. Główna bohaterka, Angelina to uosobienie niewinności uwięzionej w złotej klatce, którą wokół niej zbudowali chorobliwie nadopiekuńczy bracia. Jako właściciele potężnego hazardowego imperium, izolują ją od rzeczywistości, dopóki na horyzoncie nie pojawia się Xavier Lafayette. Mężczyzna ten wkracza do jaskini lwa nie po to, by grać, ale by odebrać to, co uważa za należne mu w imię dawno zaplanowanej zemsty. To spotkanie staje się iskrą rzuconą na stóg siana; Angelina zaczyna kwestionować wszystko, co do tej pory znała, a Xavier musi zdecydować, czy kobieta, która miała być jedynie pionkiem w jego grze przeciwko jej bratu, nie stanie się przypadkiem jego największą słabością. Analizując sylwetki bohaterów, muszę przyznać, że Monika stworzyła postacie skrajnie intensywne, choć nie zawsze dla mnie w pełni przekonujące. Angelina przechodzi metamorfozę z posłusznej dziewczynki w kobietę pragnącą wolności, co jest procesem fascynującym, choć momentami jej naiwność bywała dla mnie frustrująca. Z kolei Xavier to klasyczny antybohater, którego mrok jest równie przyciągający, co przerażający. Jego determinacja w dążeniu do zniszczenia konkurencji jest imponująca, ale sposób, w jaki osacza Angelinę, budzi niepokój. Autorka z dużą odwagą porusza temat obsesji, która w tej relacji często zaciera granice zdrowego uczucia, zamieniając namiętność w formę emocjonalnego zawłaszczenia. Styl pisania Moniki jest niezwykle płynny i obrazowy, co sprawia, że przez kolejne rozdziały wręcz się płynie, a dialogi brzmią w kontekście tej historii całkiem naturalnie. W kontekście gatunku romansu z motywem zemsty, „I will wait for you” jest pozycją poprawną, która z pewnością zachwyci fanki nurtu „enemies to lovers” i klimatów związanych z rywalizacją potężnych rodów. Jeśli zaczytywałaś się w historiach, gdzie zapach pieniędzy miesza się z dymem cygar i niebezpiecznym pożądaniem, ta książka może znaleźć drogę do Twojego serca. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że wiele z tych motywów już widziałyśmy. Schemat mściciela wykorzystującego niewinną siostrę swojego rywala jest fundamentem, na którym zbudowano już wiele opowieści, co nieco odbiera tej pozycji świeżości. Choć sceneria kasyn dodaje całości blichtru, rdzeń opowieści pozostaje dość tradycyjny dla tego typu literatury. Podsumowując moje spotkanie z twórczością Moniki, czuję pewien niedosyt, który nie pozwala mi wystawić najwyższej noty. Najmocniejszą stroną książki jest bez wątpienia tempo akcji i chemia między bohaterami, która momentami jest wręcz namacalna. Niestety, minusem okazała się dla mnie pewna powtarzalność i zachowania postaci, które bywały irracjonalne nawet w tej konwencji. To idealna lektura na jeden, intensywny wieczór dla czytelników szukających silnych wrażeń i ucieczki w świat luksusu podszytego mrokiem. Jest to solidna rzemieślnicza praca, która dostarcza rozrywki, ale nie zostaje w pamięci na dłużej, będąc po prostu kolejną, choć ładnie napisaną opowieścią o niebezpiecznej grze uczuć.
the_secret_bookmark Hołub Patrycja

Śmiertelna królowa

„Śmiertelna Królowa” to fantasy osadzone w mrocznym świecie rządzonym przez wampiry. Akcja rozgrywa się w Seranii - stolicy Ivecty - gdzie po śmierci króla Kiryana tron ma objąć jego syn - Natan. Problem w tym, że młody książę jest niedoświadczony, a wampirza społeczność coraz bardziej domaga się, by władzę przejęła kobieta. W poszukiwaniu rozwiązania Natan zwraca się do wyroczni. Ku jego zaskoczeniu otrzymuje polecenie poślubienia ludzkiej dziewczyny - Calvii - która nie tylko nie zna dworskiego życia, ale przede wszystkim nienawidzi wampirów. Autorka stworzyła interesującą wizję społeczeństwa, w którym funkcjonuje matriarchat - to kobiety stoją najwyżej w hierarchii i mają największą władzę. Dodatkowo relacje między ludźmi a wampirami są pokazane z obu stron, bez jednoznacznego podziału na dobro i zło. Jedne wampiry budzą sympatię, inne wykorzystują swoją pozycję i sieją strach, co dodaje historii realizmu i głębi. Calvia od początku wzbudza sympatię - jest odważna, uparta i potrafi postawić na swoim. Choć początkowo kieruje się strachem i nienawiścią wobec wampirów, stopniowo zaczyna dostrzegać, że świat nie jest tylko czarno-biały. Jej przemiana została pokazana naturalnie, choć momentami można odczuć niedosyt, bo przez dużą część książki bohaterka bardziej obserwuje wydarzenia niż aktywnie na nie wpływa. Mimo to jej cięte riposty i silny charakter sprawiają, że trudno jej nie polubić. Natan z kolei jest dosyć nietypowym wampirem. Zamiast chłodnego i brutalnego władcy dostajemy bohatera łagodnego, zagubionego i próbującego zrobić wszystko, by ochronić swoje królestwo. Początkowo wydaje się naiwny i zbyt odsunięty od problemów zwykłych ludzi, ale z czasem dojrzewa do swojej roli. Relacja między nim a Calvią rozwija się bardzo powoli i właśnie dzięki temu wypada wiarygodnie. Wątek romantyczny jest tutaj raczej tłem niż głównym elementem fabuły, ale potencjał na slow burn zdecydowanie jest wyczuwalny. Sama akcja rozwija się dość spokojnie. Ten tom skupia się raczej głównie na budowaniu świata, relacji i politycznych napięć. Nie każdemu może odpowiadać wolniejsze tempo, bo przez długi czas dzieje się niewiele, jednak atmosfera tajemnicy i mroku skutecznie zachęca do dalszego czytania. Pojawiają się intrygi, koszmary bohaterki, poczucie zagrożenia i kilka ciekawych zwrotów akcji. Im bliżej końca, tym napięcie staje się większe, a finał pozostawia ogromny niedosyt i wyraźnie zapowiada kontynuację, której będę z niecierpliwością wyczekiwać.. 🤭
bookswithtyna Dregier Martyna

Tylko mi okna zostawcie otwarte

"Tylko mi okna zostawcie otwarte" od Pauliny Czernek-Pasierbek to powieść wyjątkowa. Taka, która wyciąga z człowieka wszystko emocje, które siedzą w nim gdzieś tak głęboko. Emocje, o których kiedyś zdążył zapomnieć i nie chce do nich wracać. To opowieść bolesna, mówiąca o miłości, która nie miała prawa się wydarzyć. O ludziach, którzy podeszli do sprawy w sposób prawdziwy, nie zważając na innych. O ludziach, którzy zrobiliby dla siebie wszystko, bo jedno i drugie miało w sobie ogromną skazę, o której nikt nie chciał słyszeć. Marianna Roszkowska, Polka, która stroni od wojny, to dziewczyna, która idzie przez życie z podniesioną głową pomimo trudności, jakie napotyka na swojej drodze. To dziewczyna, która odda ostatni okruszek chleba przyjaciółce, byleby ona miała co jeść. Roszkowska nie musi. Roszkowska jest przykładnym obywatelem, zawsze grzeczna, inteligentna, pomocna. Ale wie, czym jest ból.. Victor Giround, Niemiec, który Niemcem się nie czuje. Nie wie gdzie przynależy, ojciec nim gardzi, matka nie żyje.. brat też. Został praktycznie sam. Tak jak Marie. Samotnik, artysta.. malarz i fotograf, a także szpieg, który działa przeciwko Niemcom, dla Polski. Dwoje ludzi, których łączy tak mało i tak wiele zarazem. Razem działają w AK, w okupowanej Warszawie. Nie lubią się, a muszą współpracować. A jednak.. Ciągnie ich ku sobie, choć wiedzą, że nie powinno. To niebezpieczne, a jednak okazuje się opcją najbezpieczniejszą z możliwych. Te dwa światy, w których żyje Victor są również bliskie i mnie. Jako artystka związana z różnymi technikami, w tym również z malarstwem i fotografią, widzę świat może trochę inaczej niż wszyscy, odczuwam inaczej. To samo jest z historiami, które czytam. Czytam dla emocji, które we mnie wywołują, dla inspiracji i pięknych relacji.. takich jak tutaj. To historia, którą przepłakałam jakieś 70% nie mając przy sobie chusteczek. Nie byłam na to przygotowana. Klimat wojenny, obojętność czy zawiść ludzi pojawiających się w okolicach naszych bohaterów, jeszcze bardziej te odczucia pogłębiły. Było mi żal, było mi smutno, czułam złość i ulgę.. tych emocji było ogrom, a rzadko kiedy czuję ich tak wiele, w takim natężeniu. To emocje, z którymi się utożsamiałam.. co było piękne i bolesne jednocześnie. Miałabym jednak tylko jedną, dość istotną dla fotografa i fotografii analogowej, którą zajmował się Victor, uwagę. Kiedy wyciągamy kliszę z aparatu, należy ją wywołać, gdyż zdjęcia zapisane na kliszy są obrazem utajonym, więc żeby mieć nasz negatyw i obraz widzialny, należy go wcześniej wywołać przy użyciu chemii, koreksu, w ciemni - tak jak następnie wywołuje się zdjęcia z kliszy, przy użyciu powiększalnika, papieru światłoczułego, chemii i wody. Kochałam swego czasu wywoływać fotografie metodą tradycyjną i szczerze zastanawiam się nad powrotem do fotografii tradycyjnej właśnie. Piękne jest też to, że tytuł nie jest przypadkowy.. ma sens i to ogromny. Dopiero pod koniec historii ma on sens i jest jak najbardziej bolesny, kiedy czytelnik zdaje sobie sprawę z tego, dlaczego ta historia ma taki tytuł, a nie inny. Kolory również mają tu znaczenie. Ta powieść jest naprawdę warta poznania, warta przeczytania. Autorka fajnie wplata historię, postacie historyczne i artystów, pokazując nam ludzi z krwi i kości, aktywnie biorących udział w powieści. Spotykamy tutaj m. in Juliana Tuwima czy Krzysztofa Baczyńskiego, wspominany zostaje Hitler, Picasso, Bouguereau i inni, którzy również wywierają wpływ na przebieg historii. To powieść, która pokazuje ludzi i ich zachowania w czasach wojny, kiedy nie zawsze jest nadzieja na lepsze jutro, kiedy człowiek myśli, że gorzej być nie może. To historia pełna emocji, która porusza i na pewno zostaje w myślach na długo. To niepozornie wyglądająca książka z pięknym przekazem.
@literackiemarzenia Gaj Aleksandra

Włoskie komplikacje

Włoskie komplikacje to historia, która smakuje jak wakacje w Toskanii. Słodka, gorąca i pełna emocji, ale z nutą chaosu, który sprawia, że nie można się od niej oderwać. Już od pierwszych stron książka wciąga lekkim stylem i klimatem włoskiej prowincji, gdzie między rodzinnymi tradycjami, weselem i udawanym związkiem rodzi się coś znacznie bardziej skomplikowanego. Największą siłą tej powieści są bohaterowie. Lisa i Adam od początku iskrzą emocjami, ich relacja jest pełna ciętych dialogów, napięcia i wzajemnego irytowania się, ale właśnie to buduje niesamowitą chemię. Autorka świetnie pokazuje, jak cienka granica dzieli niechęć od fascynacji. Wszystko rozwija się naturalnie, bez przesady i sztuczności, dzięki czemu naprawdę czuć emocje bohaterów. Ogromnym atutem książki jest klimat. Toskania została opisana w tak malowniczy sposób, że podczas czytania niemal czuje się zapach włoskiego powietrza, smak słodkich wypieków i ciepło zachodzącego słońca. To idealna historia na poprawę humoru, romantyczna, zabawna, momentami wzruszająca, ale też bardzo komfortowa w odbiorze. To jedna z tych książek, które czyta się z uśmiechem i nie chce się kończyć. Pełna emocji, świetnych dialogów i romantycznego napięcia, które sprawia, że serce bije szybciej. Jeśli ktoś kocha motyw fake dating, włoski klimat i historie, które wywołują motyle w brzuchu, to ta powieść zdecydowanie powinna znaleźć się na liście do przeczytania.

Zaczytana1001_ Grudzinska Paulina

Sztuka życia bez pośpiechu. Zapanuj nad chaosem, odzyskaj spokój umysłu i skup się na tym, co dla Ciebie najważniejsze

„Sztuka życia bez pośpiechu” to książka, która trafia idealnie w moment, kiedy człowiek ma wszystkiego trochę za dużo 🤍 Bardzo podobało mi się to, jak jest napisana - prosto, konkretnie i bez zbędnego gadania. Autor pokazuje, jak bardzo jesteśmy przyzwyczajeni do życia w ciągłym biegu i jak to wpływa na nasze samopoczucie, zmęczenie i ogólnie życie. I serio, dużo rzeczy daje do myślenia. Największy plus to to, że to nie jest tylko teoria. Są konkretne wskazówki, ćwiczenia i takie rzeczy, które można faktycznie wprowadzić w życie - np. jak ograniczyć chaos, jak lepiej zarządzać swoim czasem i jak nauczyć się trochę zwalniać  Książka pokazuje też, że nie wszystko musi być „na już” i że można inaczej podejść do codzienności - spokojniej, bardziej świadomie. I to jest coś, co naprawdę zostaje po przeczytaniu. Dla mnie ogromnym plusem był też bonus na końcu książki - dodatkowy tekst autora, który fajnie dopełnia całość i daje jeszcze coś od siebie. To taka książka, do której można wracać i brać z niej coś dla siebie na różnym etapie. Lekka w czytaniu, ale daje dużo wartości. Dla mnie 5/5 ⭐ - za prostotę, konkrety i ten spokojny vibe, który naprawdę się udziela 🤍

Bookcase_with_Esti Grzybowska Berenika Estera