Recenzje
Addiction. O krok bliżej światła. Tom 2
Dziękuję bardzo za zaufanie i możliwość zrecenzowania tej książki! „𝐀𝐝𝐝𝐢𝐜𝐭𝐢𝐨𝐧. 𝐎 𝐤𝐫𝐨𝐤 𝐛𝐥𝐢𝐳̇𝐞𝐣 𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐭ł𝐚” to bezpośrednia kontynuacja historii 𝐕𝐞𝐝𝐢𝐢 𝐏𝐚𝐫𝐤𝐞𝐫 i 𝐑𝐞𝐢𝐠𝐚𝐧𝐚 „𝐒𝐜𝐚𝐫𝐚” 𝐕𝐚𝐫𝐧𝐞𝐲𝐚. Po wydarzeniach z pierwszego tomu ich relacja staje się jeszcze bardziej skomplikowana, pełna sprzecznych emocji, niedopowiedzeń i walki z samym sobą. Jeśli ktoś myślał, że w pierwszym tomie było intensywnie, to tutaj emocje wchodzą na zupełnie inny poziom. Autorka ponownie zabiera nas do mrocznego świata pełnego tajemnic, niebezpieczeństw i trudnych wyborów. Przeszłość 𝐕𝐞𝐝𝐢𝐢 nie daje o sobie zapomnieć i coraz mocniej próbuje ją dogonić. Dziewczyna znajduje się w sytuacji, w której właściwie tylko jedna osoba może ją uratować 𝐒𝐜𝐚𝐫. I właśnie tutaj zaczyna się prawdziwa emocjonalna walka. Relacja tej dwójki od początku była skomplikowana, ale w tym tomie widać ją jeszcze wyraźniej. Między nimi pojawia się coś więcej niż tylko napięcie i przyciąganie. Pojawia się też 𝐳𝐚𝐮𝐟𝐚𝐧𝐢𝐞, które jednocześnie bardzo łatwo złamać. 𝐕𝐞𝐝𝐢𝐚 to bohaterka, którą naprawdę polubiłam. Nie jest idealna, popełnia błędy, momentami podejmuje decyzje, które mogą wszystko jeszcze bardziej 𝐬𝐤𝐨𝐦𝐩𝐥𝐢𝐤𝐨𝐰𝐚ć. Ale jednocześnie widać, że walczy o siebie, o swoje bezpieczeństwo i o ludzi, na których zaczyna jej zależeć. Z kolei 𝐒𝐜𝐚𝐫 to bohater bardzo trudny do jednoznacznej oceny. Z jednej strony potrafi być chłodny, 𝐳𝐝𝐲𝐬𝐭𝐚𝐧𝐬𝐨𝐰𝐚𝐧𝐲 i momentami wręcz 𝐨𝐤𝐫𝐮𝐭𝐧𝐲. Z drugiej jednak widać, że pod tą twardą skorupą kryje się ktoś dużo bardziej skomplikowany. W tym tomie zaczynamy lepiej rozumieć jego motywacje i to, dlaczego podejmuje takie, a nie inne 𝐝𝐞𝐜𝐲𝐳𝐣𝐞. Ich relacja zdecydowanie nie jest łatwa. To nie jest historia o idealnej miłości. To jest historia o dwóch zranionych osobach, które próbują odnaleźć się w świecie pełnym kłamstw, sekretów i niebezpieczeństw. Bardzo podobało mi się też to, że w tej części 𝐚𝐮𝐭𝐨𝐫𝐤𝐚 jeszcze mocniej rozwija bohaterów. Dowiadujemy się więcej o ich przeszłości, o ich 𝐝𝐞𝐦𝐨𝐧𝐚𝐜𝐡 i o tym, co tak naprawdę nimi kieruje. Nie brakuje tutaj zwrotów akcji, momentów napięcia i scen, które potrafią naprawdę zaskoczyć. Historia cały czas trzyma w napięciu i sprawia, że chce się czytać dalej, żeby dowiedzieć się, jak to wszystko się skończy. Styl pisania autorki jest bardzo 𝐥𝐞𝐤𝐤𝐢 i wciągający. Pomimo cięższej tematyki książkę czyta się naprawdę szybko, a kolejne strony po prostu znikają. „𝐀𝐝𝐝𝐢𝐜𝐭𝐢𝐨𝐧. 𝐎 𝐤𝐫𝐨𝐤 𝐛𝐥𝐢𝐳̇𝐞𝐣 𝐬́𝐰𝐢𝐚𝐭ł𝐚” to mroczna, emocjonalna historia o zaufaniu, bólu i uczuciach, które pojawiają się tam, gdzie nikt się ich nie spodziewa.
Formuła 1. Niezapomniane chwile. Najlepsi sportowcy świata
Książka „Formuła 1. Niezapomniane chwile” wciąga od pierwszych stron, pokazując najważniejsze momenty w historii wyścigów. Opowiada o spektakularnych zwycięstwach, zaskakujących zwrotach akcji i dramatycznych sytuacjach, które ukształtowały ten sport. Czytając ją, można poczuć prawdziwe emocje towarzyszące rywalizacji na torze. Najbardziej podobało nam się, że każda historia jest krótka, przystępna i wciągająca - łatwo wyobrazić sobie atmosferę toru i rywalizację kierowców. Można też poznać słynnych zawodników i dowiedzieć się, co sprawiło, że niektóre momenty stały się legendą. Czytałam ją mojemu synowi, który uwielbia samochody, i okazało się, że każda historia wzbudzała w nim ekscytację i ciekawość. Po kilku rozdziałach sam zaczął zadawać pytania o wyścigi, kierowców i samochody - to chyba najlepszy dowód na to, że książka naprawdę potrafi rozbudzić pasję.
Psychozmienni. Krwawe dziedzictwo #1
Psychozmienni to historia Sadie, osieroconej dziewczyny, która razem z młodszą siostrą trafia pod opiekę Dicka. Zamiast bezpieczeństwa otrzymuje od niego jedynie przemoc i pracę jako służąca. Wszystko zmienia się, gdy po dziewczynę przychodzi nieznajomy i z rozkazu oligarchii zabiera ją nad magiczne jezioro, gdzie ma odbyć próbę mocy. To wydarzenie całkowicie odmienia jej życie. Okazuje się, że dziewczyna trafia do elitarnej grupy zmiennokształtnych strażników i jest pierwszą kobietą alfą. Jej nowi „towarzysze” wcale jednak nie witają jej z otwartymi ramionami. Zamiast tego Sadie musi mierzyć się z wrogimi spojrzeniami, docinkami i komentarzami na temat swojej drobnej postury. Dziewczyna swój niepozorny wygląd nadrabia charakterkiem - ciętym językiem i ogromną determinacją. Szybko pokazuje, że wcale nie jest tak bezbronna, jak mogłoby się wydawać. Fabuła jest dość prosta i niewymagająca. Książkę czyta się szybko, a akcja nie zwalnia nawet na chwilę. Relacje między bohaterami książki były, cóż, niespodziewane? No dla mnie na pewno! Jeden mindfck gonił drugi. Czasami przerywałam czytanie z myślą, „co tu się do cholery wydarzyło?” A zaraz autorka fundowała mi to uczucie kolejny raz! To książka pełna niedorzeczności, kręcąca się wokół atrakcyjności i seksualności ABO, którzy w sferze intymnej pozwalają sobie na wszystko i w każdej możliwej konfiguracji (If you know, what i meant). Nie jest to wybitna literatura. Widać pewne niedociągnięcia w fabule i stylistyce, a momentami miałam wrażenie, że tłumaczenie nie oddaje wszystkiego tak dobrze, jak mogłoby (stąd trochę dziwnych lub nienaturalnych zwrotów). Podobno w oryginale seria wypada znacznie lepiej. Mimo to naprawdę dobrze się bawiłam! Zwrot akcji totalnie mnie zaskoczył! A zakończenie sprawia, że od razu chce się sięgnąć po kolejną część. Jeśli szukasz książki, po której przeczytaniu powiesz: “Nie wiem, o co chodzi, ale buja” to polecam! (Zapoznaj się z TW, serio!) 📚🐺
Victor. Tylko moja
Mam trochę problem z tą książką, bo z jednej strony historia sama w sobie jest ciekawa, natomiast coś mi tutaj mimo wszystko nie gra. Pomimo motywu mafii który razem z romansem gra tutaj pierwsze skrzypce to i tak było dla mnie za słodko, za delikatnie. Plusem zdecydowanie jest dość lekkie pióro autorki przez co naprawdę szybko się czytało książkę. Julia, po śmierci ukochanego byłam nieszczęśliwa - była nieszczęśliwa do tego stopnia, że ratując życie nieznajomego sama chciała zakończyć swoje. Victor to rosyjski pakhan, który nie ma wyrzutów sumienia odbierając życie. Ale przyszedł moment gdzie jest w stanie zapłacić każdą cenę aby uratować życie kobiety, która zasłoniła go własnym ciałem i tym samym go uratowała. Poznają się w naprawdę trudnych okolicznościach, a ich relacja rozwija się stopniowo. Dziewczyna nie wie, że ratując Victoria tym samym trafię do jego świata gdzie jest niebezpiecznie. Victor od samego początku chcę Julii i stara się ją przekonać do siebie, natomiast dziewczyna tkwi w zawieszeniu, ale finalnie zaczyna się do niego przekonywać. Szczerze mówiąc to bohaterowie ani mnie do siebie nie przekonali ani też nie zrazili. Julia przeżywa utratę ukochanego i tutaj uznaję, że tak miało być bo każdy przeżywa stratę inaczej. Podobało mi się też, że nie wskoczyła od razu w ramiona Victora, musiał się o nią postarać. Co do mężczyzny, jak na mafiose wydaje mi się, że był całkiem w porządku, a nawet bym się chyba pokłusiła o stwierdzenie, że momentami aż za uroczy. Jak się nad tym bardziej pochylić to można stwierdzić, że uratowali siebie nawzajem co jest jak najbardziej na plus. Drażniła mnie na pewno Nina - kuzynka Julii, mimo że nie była jedną z głównych bohaterek to odniosłam wrażenie, że za dużo jej jest. Słowem podsumowania - ciekawa historia, zdecydowanie bardziej do mnie przemówiła niż pierwszy tom.
Victor. Tylko moja
Drugi tom z cyklu „Tylko moja” jest już za mną. I muszę przyznać, że te dwa słowa nadal mocno brzmią mi w głowie. Z drugiej strony - patrząc na to inaczej - chyba każda kobieta w pewnym stopniu pragnie, aby mężczyzna o nią walczył. Może więc nie brzmią one aż tak intensywnie, jak początkowo mogłoby się wydawać. Między pierwszym a drugim tomem zdecydowanie widać duży progres w warsztacie pisarskim autorki. Mam wrażenie, że wzięła sobie do serca opinie czytelników i poszła bardziej w kierunku tego, czego odbiorcy oczekiwali. Przede wszystkim autorka mocniej rozbudowała relacje między bohaterami. Mamy więcej przestrzeni na poznanie ich charakterów, emocji i przemyśleń. Dla mnie to ogromny plus tej książki, ponieważ dzięki temu historia nabiera większej głębi, a napięcie między postaciami jest bardziej wyczuwalne. Emocje są wyraźniejsze, a relacja bohaterów rozwija się w bardziej naturalny sposób. Widać też, że autorka pozwoliła sobie na większą swobodę w prowadzeniu historii. Mam wrażenie, że tym razem jej wyobraźnia naprawdę mogła się rozpędzić i to, co miała w głowie, zostało w większym stopniu przelane na papier. Motyw mafii oczywiście się pojawia, jednak dla mnie nadal jest on trochę zbyt delikatny. Osobiście oczekiwałabym więcej mroku, brutalności i napięcia - więcej grozy, niebezpieczeństwa, a nawet krwi. Przy takich historiach lubię, kiedy ten świat jest bardziej drastyczny i nieco bardziej bezwzględny. Nie da się też ukryć, że autorka korzysta z motywów znanych już z innych romansów mafijnych, które często pojawiają się w tego typu książkach. Nie jest to jednak coś, co całkowicie psuje odbiór historii. Muszę jednak przyznać jedno - „Victor” zdecydowanie wypada lepiej niż poprzedni tom. Widać rozwój autorki i poprawę warsztatu, co jest bardzo dużym plusem. To sprawia, że książkę czyta się szybciej i z większym zainteresowaniem. Ja sama pochłonęłam ją w zasadzie w pół wieczoru - między nocą a popołudniem. Momentami czułam nawet lekki niedosyt i byłam ciekawa, co wydarzy się dalej. Podsumowując: „Victor” to całkiem przyzwoita pozycja na tle innych romansów z motywem mafijnym. Ma swoje słabsze strony, ale widać w niej rozwój autorki i potencjał na jeszcze lepsze historie w przyszłości.