ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

30-dniowy plan produktywności. Jak w 30 krokach pozbyć się złych nawyków i odzyskać swój czas

Czasem wystarczy jedna książka, żeby trochę poukładać sobie w głowie różne sprawy. Ostatnio sięgnąłem po „30-dniowy plan produktywności” Damona Zahariadesa i to była naprawdę dobra decyzja. Książka jest podzielona na 30 krótkich rozdziałów, dzięki czemu można czytać ją spokojnie po kawałku. Każdy dzień to jeden mały krok, jedna myśl albo jedno ćwiczenie, które pomaga inaczej spojrzeć na swoje nawyki i sposób zarządzania czasem. To sprawia, że nie jest to ciężki poradnik, tylko coś, do czego chce się wracać każdego dnia. Czyta się ją bardzo lekko i przyjemnie. Autor pisze prostym językiem i skupia się na konkretnych rozwiązaniach, a nie na samej teorii. W trakcie czytania łatwo zauważyć, ile rzeczy robimy automatycznie i jak często sami utrudniamy sobie bycie produktywnym. Najbardziej podobało mi się to, że ta książka naprawdę porządkuje głowę. Pozwala zatrzymać się na chwilę, spojrzeć na swoje codzienne działania z dystansu i zastanowić się, które z nich mają sens, a które tylko zabierają czas i energię. To dobra pozycja dla każdego, kto chce wprowadzić w swoim życiu małe zmiany, poprawić organizację dnia i odzyskać trochę kontroli nad swoim czasem. Bez presji, bez skomplikowanych metod, krok po kroku. Czasem właśnie takie małe kroki robią największą różnicę. 

marzeniaste Urbaniak Marzena

Stoicyzm. Jak zyskać zdrowy dystans, wpływ na własne życie i wewnętrzny spokój. Zeszyt ćwiczeń

Stoicyzm to filozofia, która uczy, jak zachować spokój i zdrowy dystans wobec życia, skupiając się na tym, co naprawdę zależy od nas. W skrócie: nie wszystko jesteśmy w stanie kontrolować, ale mamy pełną władzę nad tym, jak reagujemy, jak myślimy i jaki mamy stosunek do siebie oraz innych ludzi 😊. ✨Wszystko zaczyna się w głowie. ✨Ta książka to idealna propozycja dla osób, które czują ciągły stres, zamartwiają się o wszystko i wszystkich, a także dla tych, którzy mają problemy z pewnością siebie. Nie jest to zwykła książka do czytania - to zeszyt ćwiczeń, w którym znajdziemy mnóstwo zadań do pracy nad sobą . ✨Przyznam szczerze, że nie zrobiłam wszystkich ćwiczeń - skupiałam się na tych, które w danym momencie były dla mnie najbardziej przydatne. Do reszty będę wracać w swoim tempie. Zeszyt pomaga zastanowić się, co jest całkowicie od nas zależne, co częściowo zależne, a co niezależne. W dzisiejszym zabieganym świecie, pełnym obowiązków i bodźców, taka refleksja jest naprawdę cenna - pozwala zwolnić i uświadomić sobie, na co faktycznie mamy wpływ. To zeszyt ćwiczeń do codziennej pracy nad sobą. Myślałam, że pewne ćwiczenia będą inne, ale mimo tego wyniosłam z książki coś wartościowego. Pracuję nad sobą od jakiegoś czasu, więc część rzeczy już miałam przepracowaną - nie było dla mnie wielkiego „wow”, ale mogę ją z czystym sumieniem polecić każdemu, kto chce zadbać o spokój, dystans i świadomość swoich reakcji. 💙

ksiazkowy_moment Hulewicz Natalia

Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane. Wydanie ilustrowane

„Flawsy” to historia, do której mam ogromny sentyment. W zasadzie „Flaw(less) to jedna z pierwszych książek jakie przeczytałam. Więc nawet nie wiecie jak się cieszę, że mogę recenzować dodatek, w dodatku w wydaniu ilustrowanym. Generalnie już od pierwszych stron byłam zakochana. Wspaniale było wrócić do tego uniwersum i bohaterów. Podczas czytania czułam ogromną nostalgię, przypominającą mi o początku mojej przygody z czytaniem. Nie będę szczegółowo opisywać samej fabuły, bo była ona raczej dopełnieniem wcześniejszych wydarzeń. Jednak w tych niemal 300 stronach, odnalazłam swoją bezpieczną przystań. Niemal na każdej stronie miałam łzy w oczach, czasem ze wzruszenia, czasem ze szczęścia, a czasem ze smutku, co w przypadku Marty jest już w sumie tradycją. Z jednej strony nie mogłam się doczekać przeczytania tej książki, ale z drugiej teraz dociera do mnie że to koniec koniec. Koniec historii dzieciaków z Moreton. Flawsy to prawdopodobnie moja ulubiona trylogia, która na długo będzie mieć kawałek mojego serca. Podsumowując, OPF to super dodatek do całej trylogii. Tak więc jeśli tęskniliście za Chase’em, Jose, Archerem, Ethanem i Valerie

bookishworld_nicole Adamczewska Nikola

Trening uczuć. Ranczo Srebrzyste Sosny #2

Drugi tom serii „Ranczo Srebrzyste Sosny” i powiem jedno, ja kowbojom zawsze mówię tak. Po pierwszym tomie nie mogłam się doczekać bliższego poznania Wade’a, ranczerskiego gbura, i zdecydowanie się na nie zawiodłam. To urocza, ciepła historia, która od pierwszych stron przeniosła mnie na ranczo pełne rodzinnej atmosfery. Nie brakuje tu jednak trudniejszych momentów, zwłaszcza związanych z przeszłością Ivy, dzięki czemu to coś więcej niż zwykły, lekki romans na jedno popołudnie. Wade to zamknięty w sobie i powściągliwy mężczyzna, który stawia obowiązki ponad wszystko i trzyma ludzi na dystans. Po stracie ojca i rozwodzie wyraźnie nie jest gotowy nikogo do siebie dopuścić. Zraniony przeszłością, bardzo ostrożnie podchodzi do zaufania i nowych relacji. Ivy Spencer, nowa trenerka koni. Silna, odważna i zadziorna, choć pod tą pewnością siebie kryją się bolesne doświadczenia i trudna relacja z matką. Jej historia jest realistyczna i wiarygodna, dzięki czemu naprawdę czułam jej emocje. To bohaterka, która sama walczy o siebie i swoje marzenia. Relacja tej dwójki rozwija się stopniowo, od nieufności i budowania przyjaźni aż po moment, gdy uczucia zaczynają brać górę. Obserwowanie, jak z relacji szef i pracownica rodzi się coś głębszego, było naprawdę satysfakcjonujące. Chemia między nimi rośnie z każdą stroną, a gdy dochodzi do zbliżenia, robi się gorąco, ale wciąż z mocnym emocjonalnym fundamentem. Książka pokazuje, że przeszłość nie musi definiować naszej przyszłości, jeśli odważymy się zawalczyć o nowy początek. Uczy również, że zaufanie bywa trudniejsze niż jakikolwiek trening, ale bez niego nie ma ani prawdziwego zwycięstwa, ani miłości. Klimat rancza, wyraziści bohaterowie i relacja oparta na stopniowym budowaniu zaufania sprawiły, że z przyjemnością wróciłam do tej serii i z ciekawością czekam na kolejny tom.

Gulcia Nazmiyeva Gulmira

Trening uczuć. Ranczo Srebrzyste Sosny #2

Tyle się mówi o „klątwie drugich tomów”, a ja po raz kolejny trafiłam na serię, w której ta druga część podobała mi się duuużo bardziej. Pierwszy tom tej serii wypadł raczej średnio, ale „Trening uczuć” totalnie mnie w sobie rozkochał - nie spodziewałam się historii, która aż tak bardzo poruszy moje serce i sprawi, że nie raz (i nawet nie dwa) zaszklą mi się oczy. „Właściwy kierunek to ten przed nami, nie za nami.” A naszym kierunkiem znów jest Ranczo Srebrzyste Sosny, na które tym razem zaprasza nas Wade Ashby - nieco zrzędliwy i równie uparty kowboj, który postawił sobie za cel kontynuowanie dziedzictwa zmarłego ojca i robi wszystko, by jego koń wystartował w zawodach Kentucky Derby. Z dużą szansą na wygraną. Dlatego potrzebuje dobrej trenerki koni. I chociaż Ivy Spencer nie robi na nim dobrego pierwszego wrażenia, to nie da się ukryć, że jej profesjonalizm, doświadczenie i idealne referencje są właśnie tym, czego szuka. Zatrudnia ją, choć przeczuwa, że wraz z nią pojawią się kłopoty… Jakie? Ano takie, że w jej obecności jego serce zaczyna nagle szybciej bić. Takie, że Ivy jest od niego dużo młodsza i Wade nie chce wchodzić w jej życie ze swoim ogromnym bagażem doświadczeń. Takie, że dziewczyna jest na Ranczu tylko tymczasowo, a on… ma już dość zaczynania relacji, które zawsze się kończą. Ale mężczyzna jeszcze nie wie, że ona również ucieka od przeszłości, która próbuje ją dogonić. Ani tego, że Ivy nie traktuje Rancza jedynie jako miejsca swojej pracy. A już na pewno nie tego, że kiedy w grę zaczynają wchodzić prawdziwe uczucia, nie tak łatwo je w sobie zdusić… „[…] na wszystko można patrzeć na dwa sposoby, z obawą albo z nadzieją.” Historia tej dwójki to połączenie pięknych i poruszających słów, zabawnych momentów, uroczych odzywek i takiego ognia, jakiego nie było w pierwszym tomie. I ok, „Serce na wodzy” było spicy, ale tutaj poziom zdecydowanie przekroczył tamtą skalę. Od samego początku było czuć ogromne napięcie pomiędzy bohaterami i nawet, gdy już w pewnym momencie znalazło swoje ujście, to… ani trochę się nie zmniejszyło, uwierzcie mi - świadczy o tym chociażby bonusowy rozdział. Ale żeby nie było, „Trening uczuć” to nie tylko spicy sceny. To opowieść o miłości, która pojawia się w najmniej spodziewanym momencie. To odkrywanie na nowo siebie i swoich potrzeb, obok kogoś, kto potrafi dojrzeć w nas coś więcej. To odważne mierzenie się ze swoją trudną przeszłością i postawienie wszystkiego na lepszą przyszłość. Bo czasem warto zaryzykować. Bo czasem… „[…] nie ma na świecie nikogo innego, z kim wolałbym ruszyć przed siebie, zostawiając cały świat za sobą.” Ten tom w porównaniu do pierwszego wyszedł dużo bardziej emocjonalnie, a odpowiadają za to głównie motywy i tematy, jakie podejmuje w tej książce autorka - wychodzenie z t0ksycznej relacji, wsparcie dla uzależnionego rodzica, mierzenie się z żał0bą i… coś jeszcze, co dla mnie okazało się ogromnym zaskoczeniem i sprawiło, że kilka ostatnich rozdziałów praktycznie przepłakałam. Bohaterowie bezpowrotnie skradli moje serce, zarówno podejściem do swojej relacji, jak i zaangażowaniem i pasją do trenowania koni - ten motyw również został świetnie przedstawiony i czuć tutaj ranczerski i swojski klimat. Można byłoby pomyśleć, że na rynku wydawniczym jest już tak dużo romansów kowbojskich, że ten temat został wyczerpany i nie da się napisać nic nowego, ale „Trening uczuć” udowadnia, że tak nie jest i wciąż warto sięgać po te historie. Ja niezmiennie je kocham i na pewno jeszcze nie raz pojawi się tu kowbojska polecajka. A Wade Ashby… zajmuje dość wysokie miejsce w rankingu moich ulubionych kowbojów.

thou.sandlives Panek Milena