ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Addicted. Związani przeszłością

Czasem wystarczy kilka nieporozumień, niedopowiedzeń i cudze wpływy, by dwoje ludzi, którzy świata poza sobą nie widzą, poszło w zupełnie różne strony. Tak właśnie było w tym przypadku. „Addicted. Związani przeszłością” to moje drugie spotkanie z twórczością Hope S. Ward — i kolejne, które zdecydowanie zaliczam do udanych. Killian i Brealyn znają się od dziecka, jednak dopiero na studiach decydują się być razem. Ich relacja początkowo wydaje się idealna, lecz seria burzliwych wydarzeń prowadzi do bolesnego rozpadu związku. Miłość powoli ustępuje miejsca nienawiści. Po kilku latach los zmusza ich do ponownego spotkania - oboje mają przejąć stery w firmie założonej przez ich ojców. Brealyn jest już samotną matką, a jej życie wygląda zupełnie inaczej niż życie Killiana. Sytuacji nie ułatwia fakt, że w ich otoczeniu cały czas jest kobieta, która lata temu odegrała kluczową rolę w rozpadzie ich związku... Ostatnio bardzo rzadko sięgałam po romanse biurowe, dlatego ta historia okazała się dla mnie prawdziwym powiewem świeżości. Motyw drugiej szansy i samotnego rodzicielstwa należy do moich ulubionych, więc książka bardzo szybko mnie wciągnęła. Autorka pisze w sposób swobodny i naturalny, dzięki czemu powieść angażuje od pierwszych stron i czyta się ją z dużą lekkością. Zachowania bohaterów bywały momentami irytujące, ale jednocześnie wywoływały we mnie mnóstwo emocji, od złości po szczery uśmiech. Miano mojej ulubienicy zdecydowanie zdobyła Flo. Jej postać była przeurocza i rozczulająca. Przyznam, że niemal do samego końca byłam przekonana, że jej ojcem jest ktoś inny, dlatego tym bardziej cieszy mnie, że Hope S. Ward potrafiła zaskoczyć i poprowadzić historię w mniej przewidywalnym kierunku. „Addicted. Związani przeszłością” to powieść, przy której spędziłam naprawdę piękny czas. Towarzyszył mi cały wachlarz emocji, nie zawsze łatwych, ale właśnie dzięki temu ta historia była dla mnie tak autentyczna. Po tej książce naprawdę uwierzyłam, że niektóre uczucia nie gasną, po prostu czekają na właściwy moment, by znów wskrzesić dawną iskrę ❤️‍🩹

monia.books Lepczyk Monika

Blade. Canmore #1

RECENZJA BLADE - MARTYNA MITROWSKA 4,75/5 ,Blade” to historia, o której nic nie wiedziałam, ale bardzo zaintrygowała mnie m.in. przez motyw łyżwiarstwa figurowego, który jest jednym z moich ulubionych. Dodatkowo widziałam wiele naprawdę przekonujących cytatów, czy bardzo dobrych opinii o tej historii, które skłoniły mnie, aby sięgnąć po tę pozycję. I O MÓJ BOŻE jak ja dziękuje za to, że mogę zrecenzować ,,Blade” dla was i za każdy cytat, bo dzięki temu trafiłam na historię, która totalnie mnie zachwyciła i jest moją polecajką dla was. Ma ona w sobie coś niezwykłego, co przyciągało mnie i nie mogłam się od niej oderwać. Z pozoru prosta historia, jednak porusza ona wiele trudnych tematów i opisuje wiele ciężkich sytuacji, które sprawiają, że jest ona jeszcze bardziej emocjonalna. Jednak w tym smutku, znajdujemy wiele pięknych chwil, które sprawiały uśmiech na mojej twarzy. Autorka w moim odczuciu świetnie poradziła sobie z opisem z każdej sytuacji. Zarówno tych pozytywnych, jak i tych, które łamały serce. To naprawdę niełatwe zadanie, aby w przystępny i odpowiedni sposób dla czytelnika opisać sceny delikatne, a jednocześnie z emocjami i bólem, który się przewija przez nie. Pomysł na fabułę, wydarzenia, które miały miejsce, ale także czyny, których podejmowali się bohaterowie - moim zdaniem rewelacjaaaaaaaaaaa. Ja tego małego grubaska przeczytałam jakoś w 4 dni ( i to siadając tylko wieczorem) więc to chyba pokazuje, jak się wciągnęłam hahaha. Nie mogłabym nie wspomnieć o bohaterach szczególnie o jednym, czyli Fanie Reynoldsie. To, co on robił później, szczególnie dla takiej jedynej dziewczyny… NO SKRADŁO MOJE SERCE PO PROSTU. I to naprawdę nie są wysokie standardy, gdy chłopak po prostu pamięta, co lubisz, dba o ciebie i chcę dla ciebie jak najlepiej. To są drobne rzeczy, które robią wielką rzecz i ja ,,topnieje” jak czytam takie sceny. Jednak główna bohaterka, czyli Maeve LeBlanc tak samo jest cudowna. Jest niezwykle silną dziewczyną, która jak na swój wiek o WIELE za dużo przeszła i po ostatnim rozdziale, śmiem stwierdzić, iż jeszcze przejdzie. Podziwiałam ją za to, ale jednocześnie pragnęłam wesprzeć ją. Choć dziwnie to brzmi, to myślę, że książkary jak najbardziej zrozumieją to, ponieważ historie, które czytamy to nie tylko literki na papierze, a momenty, gdy utożsamiamy się z bohaterami i razem z nimi przeżywamy ich życie. I ja się właśnie tak czułam - jako osoba z boku, która wszystko obserwuje, ale nic nie może zrobić. Oprócz tej dwójki, drugoplanowi bohaterowie, jak przyjaciele czy rodzina odegrali ogromną rolę i niejednokrotnie namieszali w historii. Niektórzy są na mojej czarnej liście, ale kim oni są, zostanie moją słodką tajemnicą na razie hihi, a inni sprawili uśmiech na twarzy i chwilę radości. Ja już deklaruje, iż nie mogę się doczekać drugiego tomu, gdyż zakończenie ,,Blade” totalnie zaskoczyło mnie i ,,zmiotło mnie z planszy”. Przysięgam, spodziewałam się wszystkiego, ale nie tego. To było jak ostateczny krok do zniszczenia wcześniej posklejanego uroczymi scenami serca. Niemniej jednak i tak kocham tę historię i zachęcam was wszystkich, aby zapoznać się z nią :) PS. Motyw chorego brata to czysty ból, ale relacja między nimi to zdecydowanie coś niespotykanego i fantastycznego.

czytelnicza.konstelacja Skwarek Weronika

Keep Me In

𝒎𝒐𝒋𝒂 𝒐𝒄𝒆𝒏𝒂: ★★★★ (𝟒/𝟓) ⁺‧₊˚ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ˚₊‧⁺ ✩ Zaczynając tę historię, miałam bardzo wysokie wymagania przez to, ile dobrego słyszałam o poprzednim tomie, który też udało mi się przeczytać, a moje odczucia są dość podobne. „Keep Me In” mnie odrobinkę zawiodło, mimo to nadal jest to świetna opowieść z przecudownym klimatem. Motyw malarstwa bardzo mi się spodobał i stał się dla mnie bardzo komfortowy. ✩ Styl pisania Natalki spodobał mi się i na pewno sięgnę po więcej jej twórczości. Potrafi wprowadzić bardzo ciekawy klimat, który wciąga od pierwszych stron. ✩ Bohaterowie byli bardzo ciekawi, niepowtarzalni, po prostu posiadali własne charaktery. Zakochałam się w każdym bohaterze, w jednym mniej, w drugim więcej, ale nadal wszyscy stali się dla mnie bardzo komfortowi. Relacje pomiędzy postaciami przebiegały naturalnie, nie były za szybkie ani nagłe. ✩ Wątki i motywy dopełniały się nawzajem, dzięki czemu nic nie było znikąd. Malarstwo to było coś wyjątkowego… Lubię takie interesujące dodatki, bo dodaje to uroku całej opowieści. Dzięki temu wszystkiemu towarzyszyło mi mnóstwo emocji, od szczęścia po smutek. ✩ Cała zagadka, mimo że była przewidywalna, była bardzo wciągająca. Sztuka w tej książce jest również bardzo ważna i jest ona przedstawiona w ciekawy sposób, pomagający ukazywać uczucia i emocje. W książce widać też zmiany w zachowaniach bohaterów, płynne, ale dające nam także do myślenia. ✩ Jedyne, co mi się nie spodobało, to momentami historia mnie nudziła, gdy pojawiały się dłuższe opisy lub nudne fragmenty. ✩ Cała opowieść bardzo mi się spodobała. Mimo że odrobinkę się zawiodłam przez to, że miałam wygórowane oczekiwania, to nadal polecam wam tę historię prosto z serduszka. Mam nadzieję, że ta książka przypadnie wam do gustu!😚🎨

_zuzabooks Kuchta Zuzia

Przewodnik po uważności dla dzieci. Jak wspierać dziecko w radzeniu sobie z emocjami i budowaniu odporności psychicznej

„Przewodnik po uważności dla dzieci” autorstwa Jowity Wowczak to wartościowa i bardzo potrzebna książka, która realnie wspiera dzieci w radzeniu sobie z emocjami oraz w budowaniu odporności psychicznej. Autorka w przystępny sposób pokazuje, jak wprowadzać elementy uważności do codziennego życia dziecka, bez presji i nadmiernego teoretyzowania. Dużym atutem książki jest jej psychologiczne podejście - skupienie na rozpoznawaniu, nazywaniu i akceptowaniu emocji. Dziecko uczy się, że złość, lęk czy smutek są naturalne i że można sobie z nimi poradzić w bezpieczny sposób. Zawarte w książce ćwiczenia pomagają w samoregulacji, wyciszeniu, redukcji napięcia oraz rozwijaniu koncentracji i świadomości ciała. Publikacja wspiera także budowanie poczucia własnej wartości i sprawczości u dziecka, a jednocześnie wzmacnia relację dorosły-dziecko poprzez lepszą komunikację emocjonalną i empatię. To nie jest książka „do przeczytania i odłożenia na półkę”, ale praktyczny przewodnik, z którego można korzystać na co dzień - zarówno profilaktycznie, jak i w momentach emocjonalnych trudności. To mądra, ciepła i bardzo potrzebna pozycja dla rodziców, opiekunów oraz wszystkich dorosłych, którzy chcą świadomie wspierać rozwój emocjonalny dziecka. 

maluchczyta Kosińska Marta

Słodka Melody

⋆˚𝜗𝜚 𝐒Ł𝐎𝐃𝐊𝐀 𝐌𝐄𝐋𝐎𝐃𝐘 𝜗𝜚˚⋆ „ᴢᴀᴄɪꜱᴋᴀᴍ ᴅᴌóń ɴᴀ ᴢᴌᴏᴛᴇᴊ ᴢᴀᴡɪᴇꜱᴢᴄᴇ ꜱᴌᴏɴᴇᴄᴢɴɪᴋᴀ.ᴄʜᴄɪᴀᴌʙʏᴍ ᴢᴇʀᴡᴀć ɢᴏ ᴢᴇ ꜱᴡᴏᴊᴇᴊ ꜱᴢʏɪ ɪ ᴍóᴄ ᴏ ɴɪᴇᴊ ᴢᴀᴘᴏᴍɴɪᴇć.ᴀʟᴇ ᴛᴏ ɴɪᴇᴡʏᴋᴏɴᴀʟɴᴇ.ᴏɴᴀ ᴊᴇꜱᴛ ᴡꜱᴢʏꜱᴛᴋɪᴍ ɪ ɴɪᴇ ᴛʏʟᴋᴏ ɴᴀꜱᴢʏᴊɴɪᴋ ᴍɪ ᴏ ɴɪᴇᴊ ᴘʀᴢʏᴘᴏᴍɪɴᴀ.„ 𝐒ł𝐨𝐝𝐤𝐚 𝐌𝐞𝐥𝐨𝐝𝐲 ~ 𝐙𝐮𝐳𝐚𝐧𝐧𝐚 𝐊𝐮𝐥𝐢𝐤 Nie spodziewałam się, że ta historia będzie tak cudowna. Była to moja pierwsza styczność z twórczością Zuzi i już wiem że napewno nie będzie ostatnią. Styl autorki jest lekki, płynny, ale pełen emocji. Przepłynęłam przez tę książkę, a jednocześnie czułam, że każda scena zostawia we mnie ślad. To książka o żałobie. O stracie. O tym momencie, kiedy świat nagle przestaje być kolorowy, nawet jeśli wszyscy wokół udają, że wszystko jest w porządku. „Słodka Melody” przypomina, że możemy pękać. Możemy się gubić. Możemy nie wiedzieć, co dalej. Ale to nie odbiera nam prawa do miłości. Melody Woods była słońcem. Dziewczyną, która rozświetlała każdy pokój. Kochała malować, tworzyć, cieszyć się drobiazgami. Była wdzięczna za życie, za rodzinę, za chwile. A potem przyszła strata. I jej blask zaczął gasnąć. Wątek żałoby po ukochanej babci został pokazany tak prawdziwie, że momentami brakowało mi tchu. Bo utrata bliskiej osoby to nie jest jeden wielki dramatyczny moment. To codzienność. To pustka przy stole. To cisza, która boli bardziej niż krzyk. Czytając, czułam wszystko. Smutek. Złość. Bezsilność. Ale też nadzieję. Bo ta historia nie mówi, że ból znika. Ona mówi, że z czasem uczysz się z nim żyć. I to nie czyni cię słabszym. To czyni cię człowiekiem. Jordan Sawyer… Cichy. Zamknięty. Zawsze gdzieś z boku. Momentami trudny do zniesienia. Ale pod tym wszystkim kryje się chłopak, który od lat kochał w ciszy. Który nie umiał mówić, więc wybierał milczenie. Który nie potrafił wyznać uczuć, więc chował je głęboko, aż zaczęły go przytłaczać. Chłopak, który dokuczał jej w dzieciństwie, a ona nigdy nie wiedziała dlaczego. Tylko że on widział zawsze tylko ją. Od lat nosił jej zgubiony naszyjnik z słonecznikiem. Od lat walczył z uczuciem, którego nie umiał nazwać. Ich relacja nie jest szybka. Nie jest łatwa…To slow burn, który buduje napięcie z drobiazgów, przypadkowego dotyku, zbyt długiego spojrzenia, chwili, w której jedno z nich prawie coś powie… To jest miłość, która dojrzewa w bólu. Która rodzi się w chaosie. Która nie jest idealna, ale jest prawdziwa. Najbardziej rozwaliło mnie to, jak bardzo oni są dla siebie wsparciem, nawet kiedy nie potrafią tego nazwać. Jak bardzo próbują być silni osobno, a okazuje się, że najmocniejsi są razem. Ta książka ma w sobie coś ciepłego i jednocześnie rozdzierającego. Jak wspomnienie, do którego wracasz z uśmiechem i łzami w oczach. . „Słodka Melody” to historia o dojrzewaniu. O stracie. O miłości, która przychodzi powoli, ale zostaje na długo. To książka, która boli… ale w ten dobry sposób. I jestem pewna, że wielu z Was pokocha Mel i Jordana tak jak ja.

liriaa.bookstagram Wypych Wiktoria