ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Devil's Rules

📚🖤 RECENZJA 🖤📚 „Devil’s Rules” autorstwa Kingi Litkowiec to mocny, mroczny dark romance pełen tajemnic, napięcia i niebezpieczeństwa. 🖤🔥 Dwudziestosześcioletnia Vivien budzi się w nieznanym miejscu i nie pamięta, co się wydarzyło. Wkrótce odkrywa, że wraz z innymi kobietami została porwana i trafiła do domu tajemniczego mężczyzny. Dziewczyny zostają zmuszone do udziału w chorej grze - muszą przejść przez labirynt i w ciągu godziny znaleźć wyjście. Ta, której się uda, ma odzyskać wolność. Vivien nie zamierza jednak ślepo wierzyć swojemu oprawcy. Walczy o przetrwanie i podejmuje ryzyko, dzięki któremu udaje jej się wydostać z labiryntu. Szybko okazuje się jednak, że ucieczka wcale nie oznacza wolności, a tajemniczy „diabeł” nie zamierza pozwolić jej odejść… 🩸 ✨ MOJA OPINIA ✨ Książka od początku trzyma w napięciu. Autorka stopniowo odkrywa kolejne tajemnice, dzięki czemu cały czas zastanawiałam się, komu można zaufać i jakie są prawdziwe zasady tej chorej gry. Bardzo polubiłam Vivien za jej determinację, odwagę i wolę walki. Nie jest bohaterką, która łatwo się poddaje. Z kolei tajemniczy „diabeł” wzbudza niepokój, ciekawość i ogrom emocji. 🖤 „Devil’s Rules” to historia dla osób, które lubią dark romance, obsesję, tajemnice, niebezpieczne relacje i bohaterów balansujących na granicy dobra i zła. 🖤 Polecam fanom mocnych i pełnych napięcia historii! 

basik_czyta Koleczko Barbara

Muza rockmana

★★⁠★★⁠★★★★⁠★☆ Nie wiem co jest takiego w tej książce, ale jak tylko pierwszy raz na nią spojrzałam wiedziałam, że po prostu muszę ją przeczytać. Tym bardziej, że miałam okazję poznać już styl Penelope i widziałam, że w tej kwestii się nie zawiodę. Bawiłam się po prostu świetnie. Zostałam wciągnięta od pierwszej chwili. Zaczęła się w naprawdę ciekawy i niespodziewany sposób i przez całą tą sytuację pragnęłam dowiedzieć się o co w tym wszystkim chodzi - a było to bardziej złożone niż się spodziewałam👀 Na początku może się wydawać, że autorka wrzuciła nas w środek akcji, jednak zostało to rozegrane w tak intrygujący sposób, że z zafascynowaniem przerzucałam kolejne strony. Całość była naprawdę sensownie poprowadzona, miała ręce i nogi, nie było niepotrzebnych wstawek, a postacie i ich emocje wypadały w tym wszystkim bardzo naturalnie. I tak jak pierwsza połowa książki wzbudziła moją ciekawość, tak druga, gdy już tajemnice i bolesna przeszłość zaczęła wychodzić na światło dzienne, wycisnęła ze mnie emocji co nie miara. Nie była to może perfekcyjna książka. Nie pogardziła bym, jakby niektóre wątki zostały bardziej rozwinięte, bo sprawiłoby to, że o wiele mocniej wsiąkne w tą historię , ale mimo tego wywarła na mnie spore wrażenie. Bohaterowie i tempo ich relacji skradły moje serce. Uzupełniali siebie nawzajem, świadomie i sensownie podchodzili do poruszanych wątków, a to ile emocji w sobie nosili i jak były one przedstawiane było czymś niesamowitym. Do tego autorka po raz kolejny mnie zaskoczyła. Było wiele nieszablonowych momentów, które jeszcze bardziej przyciągnęły moją uwagę, a dodatkowym smaczkiem było znaczenie tytułu w całej tej historii, bo nie było to takie oczywiste jak spodziewałam się na początku👀 ale o co chodziło zdradzać nie będę, bo to właśnie było całe clou tej książki. Poczułam przywiązanie na maksa całokształtu tej książki i z przyjemnością będę do niej wracać. Tak samo jak do twórczości Penelope🩷

bookfromdream_ Wąs Monika

Lista

Wow, jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona tą historią. Przed rozpoczęciem widziałam sporo negatywnych opinii, więc miałam pewne wątpliwości, ale ostatecznie dostałam ciekawą książkę, która przy okazji porusza naprawdę sporo ważnych tematów. Ola i Michael niedługo mają wziąć ślub, kiedy w internecie pojawia się anonimowa lista mężczyzn oskarżanych o różnego rodzaju nadużycia. Wśród nazwisk znajduje się również Michael. Sytuacja jest tym trudniejsza, że Ola jest dziennikarką i feministką, która sama wcześniej głośno mówiła o podobnych sprawach. Nagle musi więc zmierzyć się nie tylko z oskarżeniami wobec swojego narzeczonego, ale też z reakcją internetu i własnymi wątpliwościami. Najbardziej podobało mi się to, że ta historia nie daje prostych odpowiedzi. Pokazuje, jak ogromną siłę mają social media i jak szybko jedna informacja może zacząć żyć własnym życiem, zanim ktokolwiek pozna całą prawdę. Przy okazji pojawia się tutaj sporo tematów związanych z seksizmem, przemocą, internetowym linczem czy konsekwencjami zarówno prawdziwych, jak i fałszywych oskarżeń. Kilka razy sama zastanawiałam się, co zrobiłabym na miejscu Oli. Sama historia była ciekawa i wciągnęła mnie bardziej, niż się spodziewałam, chociaż liczyłam na odrobinę więcej akcji. Momentami chciałam, żeby coś w końcu ruszyło trochę mocniej do przodu. Za to końcówka zdecydowanie mnie zaskoczyła, bo kompletnie nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Ostatecznie cieszę się, że nie sugerowałam się opiniami i sama dałam tej książce szansę. Nie wszystko mi w niej podeszło, ale zdecydowanie nie żałuję przeczytania i myślę, że jeszcze przez jakiś czas będę wracać myślami do tego, co wydarzyło się na końcu.

readwithwichta KUREK WIKTORIA

The STEM (Smart-Tempting-Entirely-Mine)

" Wszędzie, gdzie się pojawiasz, jest pięknie. " Lubicie motyw samotnego ojca? Wszystko zaczęło się od potrącenia kota. A właściwie od chęci jego niepotrącenia, co zaś spowodowało wypadek. A że w bagażniku znajdowały się substancje chemiczne...cóż, życie. W ten sposób Cassidy, nasz golden-retriever-superprzystojny-strażak, spotyka swoją dawną sąsiadkę Jordan. Zaś jej dzień nie mógłby być gorszy. Nie dość, że została wyrzucona ze studiów, to na ratunek przyszła jej dawna miłość i obiekt nieodwzajemnionych westchnień. Jak już się pieprzy, to wszystko naraz. Cassidy jest cudowny, wrażliwy, ciepły i bardzo opiekuńczy. Jego instynkt i odpowiedzialność nie pozwalają mu zwyczajnie wyluzować i cieszyć się życiem. W bardzo młodym wieku został sam z malutką córeczką i od tamtej pory robi wszystko, by dać jej cały świat, ale przede wszystkim prawdziwą rodzinę. Sam skrycie o takiej marzy, jednak musi bardzo uważać, żeby jego kobieta nie zostawiła go tak samo, jak biologiczna mama Zary i nie złamała im obojgu serca. Bo drugi raz tego nie zniosą. Aż do budynku obok wraca sąsiadka sprzed lat, mała katastrofa, która podczas swoich szalonych eksperymentów o mało nie wysadziła domu i w ogóle całego osiedla. A skoro o katastrofach mowa... Jordan Hope Lane to b0mba, która w każdej chwili może wybuchnąć i to bez ostrzeżenia. Naukowczyni, która aktualnie szuka pracy. To naprawdę wesoła, pełna humoru kobieta, która próbuje ułożyć swoje życie na nowo. Od najmłodszych lat kochała Cassa, a teraz wmawia sobie, że on nic nie znaczy. Pff. Ale w jej sercu zaczyna kiełkować zalążek dawnego uczucia. A może od zawsze tam był tylko pozostał uśpiony? Jedno jest pewne, z tą bohaterką nie da się nudzić, zwłaszcza gdy zwisa z cmentarnej bramy i świeci bielizną wystającą spod jej krótkiej sukienki! Lub gdy kurczowo trzyma się gałęzi, bo wlazła na drzewo próbując ratować kota (ten niewdzięcznik uciekł, tak w ogóle). Genialna i prześmieszna osoba, ale jednocześnie z sercem na dłoni i niezwykle mądra. Relacje przedstawione w tej książce są bezbłędne. Przede wszystkim Cass i jego córeczka Zara. Wspaniały duet, który sprawiał, że w oczach stawały mi łzy. To rezolutna dziewczynka, a jak coś odpowie to nie wiadomo, gdzie głowę schować, a ich więź okazała się silna i sprawiała, że moje serce zwyczajnie się roztapiało. Ta mała zasłużyła na wszystko, co najlepsze, a ja chciałam ją przytulić i zapewnić, że jest tak bardzo dzielna i ważna. Potrzebna. Ale mając tak kochających tatę i babcię, jestem pewna, że ona sama o tym wie. Miód na serducho, ciepło i totalne rozczulenie. Same matki wariatki - śmiech na głos i czytanie tego samego dialogu po kilka razy. Zarówno matka Cassa, jak i Jordie okazały się być zdeterminowane by manifestować ich związek nad butelką nalewki, a jednocześnie wspierały swoje dzieci w dążeniu do celów. Nie naciskały, tylko subtelnie popychały ich ku sobie, a na mojej twarzy pojawiał się uśmiech za każdym razem, gdy na scenę wkraczała któraś z nich. A relacja romantyczna? Tutaj powiedzenie: "nie drzwiami, to oknem" nabiera nowego znaczenia. Cassidy i Jordan dzieliło wiele, ale prawdziwa miłość nie zna granic. Widziałam ich, tak naprawdę. W ich oczach odbijał się kalejdoskop uczuć, a oni nie uciekali przed tym, co zaczęło wzrastać w ich sercach. Do swojego związku podchodzili bardzo odpowiedzialnie, mając na względzie dobro Zary. Ich wspólne sceny zostały tak uroczo napisane, te rumieńce, muśnięcia dłoni, rodząca się namiętność. I zaufanie, które trzeba zbudować od podstaw. Żeby móc okazać bezbronność i powiedzieć, czego się boją. Przeszli przez kilka kłótni, które rozwiązały się w sposób naprawdę piękny i scalający ich jeszcze bardziej. Pokazali sobie nawzajem najważniejsze: co to znaczy być szczęśliwym. To miłość, która kwitnie niczym najpiękniejsze kwiaty i dla której warto zaryzykować. Czasem trzeba obnażyć siebie i pokazać słabość, a może okazać się, że zyskamy coś na całe życie. Cassidy i Jordan są idelanym przykładem na to, że da się osiągnąć kompromis, ale kluczowe są rozmowa i szczerość. Kocham ich całkowicie, przepadłam dla tej pary. Właściwie trójki. Cudowna rodzinka! Ogromny plus za budowanie więzi Jordan i Zary, które tylko wydobywało ze mnie kolejne "awww". Książka "The STEM" zyskała w moim sercu specjalne miejsce. Oprócz ogromu humoru i świeżości okazała się być naprawdę wartościowa. I jeśli połączyć wszystkie wątki razem, zyskamy jeden najważniejszy: rodzina. Rodzina, która kocha nas mimo wszystko. Taka, która nie zawsze musi być idealna, ale najważniejsze są starania dla jej członków. To może być rozmowa, zwykła szarlotka, czasem przygarnięcie wspólnego kota...ale rodzina jest fundamentem, który sprawia, że jesteśmy tym, kim jesteśmy. A bez niej czulibyśmy się zagubieni i samotni. To naprawdę poruszająca historia, z barwnymi bohaterami, kojąca, pokrzepiająca oraz dającą nadzieję. Jak dobrze, że żyję w czasach takich perełek!

@jillian_from_velaris Reklińska Agnieszka

The STEM (Smart-Tempting-Entirely-Mine)

THE STEM (Smart-Tempting-Entirely-Mine) to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorek i już wiem, że na pewno nie ostatnie. Historia Jordie i Cassa była idealnym umilaczem czasu i tak przyjemnie mi się ją czytało, że po zakończeniu od razu sięgnęłam po The ASMR z tej serii. Jordie - zakręcona naukowczyni, wraca do rodzinnego miasteczka i... od razu ma wypadek samochodowy (w sprawę zamieszany jest pewien dziki kocurek). A ratuje ją przystojny strażak Cassidy, do którego wzdychała jako nastolatka. To streszczenie pierwszego rozdziału, a już wiadomo, że będzie się działo! I jest tam wszystko to, co lubię najbardziej w komediach romantycznych. Mamy masę humoru (scena z ratowaniem z ogrodzenia to złoto!), bohaterów, których lubimy od pierwszej strony (nie tylko tych głównych, drugoplanowi też robią robotę), klimat trochę jesieniarski, trochę jak z komedii z lat 90., a trochę jak z powieści Ali Hazelwood. Nasza Jordie jest kobietą w świecie nauki, a jednocześnie małą katastrofą, jak nazywa ją pieszczotliwie Cass i to taka postać, której od razu chcemy kibicować. Za to Cass jest samotnym ojcem siedmiolatki i jak zazwyczaj nie przepadam za tym motywem, tak tutaj jest naprawdę świetnie. Zara również jest genialna i już nie mogę się doczekać, aż powstanie jej tom. Często mam mieszane uczucia przy motywie małego miasteczka, a tutaj też absolutnie nie mam się do czego przyczepić i bawiła mnie siatka plotkarska matek. Co jeszcze na plus? Nie ma zbyt wielu scen spicy. Jak ja się z tego cieszę! Ostatnio trafiłam na jakieś ich zatrzęsienie w książkach i byłam tym zniesmaczona, a tutaj jest może jedna czy dwie takie mocniej opisane sceny. Jest za to sporo slow burnu i takiego fajnego budowania napięcia między postaciami. Podsumowując, bardzo mi się podobało i z całego serca Wam polecam tę historię! Podobny vibe dostaniecie też w Jeśli to cię uszczęśliwia, serii When in Rome czy też The Love Hypothesis, więc jeśli lubicie te książki, to THE STEM też pokochacie!

Amandaasays.blogspot.com Amanda Truskolawska