Recenzje
555 zagadek o Krakowie
„555 zagadek o Krakowie” to książka, która naprawdę mnie zaskoczyła. Spodziewałam się prostej formy quizowej, a dostałam coś dużo ciekawszego - połączenie zabawy, wiedzy i odkrywania miasta w zupełnie nowy sposób. To nie jest zwykły zbiór pytań, tylko bardzo fajnie przemyślana podróż po Krakowie, jego historii, legendach i miejscach, które często mijamy na co dzień zupełnie nie zwracając na nie uwagi. Zagadki są różnorodne - jedne prostsze, inne bardziej wymagające, ale wszystkie wciągające. Czytając, miałam kilka momentów w stylu: „serio, nigdy o tym nie słyszałam”, mimo że Kraków jest mi naprawdę bliski. I to jest w tej książce najlepsze - pokazuje miasto z innej perspektywy, bardziej ciekawskiej, uważnej, takiej, która zachęca do zatrzymania się i spojrzenia na znane miejsca inaczej. To idealna książka do czytania na spokojnie, po kilka zagadek dziennie, ale też świetna opcja na wspólne wieczory, rodzinne quizy albo jako prezent. Dla mnie to nie tylko książka, ale też inspiracja do odkrywania miasta na nowo i chodzenia po nim z większą uważnością. Jeśli lubisz Kraków, ciekawostki i rzeczy, które uczą w nienachalny sposób, to zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Before destiny teaches us to forgive. Tom 2. Część 1
Q: Czy po kłamstwach i rozstaniu da się jeszcze wrócić do tego, co było? 💔❤️🩹⭐ Recenzja: „Before destiny teaches us to forgive” to część, która emocjonalnie wciągnęła mnie bardziej, niż się spodziewałam. Była dla mnie na bardzo podobnym poziomie jak tom 2, a momentami nawet go przewyższała — głównie przez cięższy klimat i większe skupienie na emocjach bohaterów. Tutaj naprawdę czuć ból, żal i chaos, który zostaje po kłamstwach i niedopowiedzeniach. Relacja Destiny i Oscara nadal bywa momentami irytująca i nie będę udawać, że było inaczej. Niektóre ich decyzje sprawiały, że chciałam nimi lekko potrząsnąć, bo aż prosiło się o szczerą rozmowę. Jednocześnie jednak byłam w stanie ich zrozumieć dużo bardziej niż wcześniej. Emocje, które im towarzyszą, są bardzo ludzkie — pełne sprzeczności, strachu i niepewności, co dalej. Fabuła rozwija się dość spokojnie, ale nie jest nudna. Wręcz przeciwnie — im dalej, tym bardziej chciałam wiedzieć, jak to wszystko się potoczy. Tajemnice stopniowo wychodzą na jaw, a napięcie między bohaterami wciąż wisi w powietrzu, szczególnie w momentach, gdy są zmuszeni do współpracy. Podoba mi się, że autorka nie idzie na łatwiznę i nie serwuje prostych rozwiązań — przebaczenie tutaj naprawdę wymaga czasu. Duży plus daję też za bohaterów drugoplanowych. Natalie i Shawn coraz bardziej mnie ciekawią i szczerze liczę na to, że w kolejnych częściach dostaną jeszcze więcej miejsca. To właśnie ta ciekawość dalszych losów sprawia, że bez wahania sięgnę po kontynuację.
Kill me First
₊˚ෆ༊·˚ 𝐊𝐈𝐋𝐋 𝐌𝐄 𝐅𝐈𝐑𝐒𝐓 ₊˚ෆ༊·˚ 𝐖𝐲𝐝𝐚𝐰𝐧𝐢𝐜𝐭𝐰𝐨: Editio red 𝐀𝐮𝐭𝐨𝐫: Olivia Kryspin 𝐊𝐚𝐭𝐞𝐠𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐰𝐢𝐞𝐤𝐨𝐰𝐚: 18+ 𝐎𝐜𝐞𝐧𝐚: ★★★★☆ • "Urodziliśmy się w bagnie, z którego nie ma ucieczki. Nie wybraliśmy tego życia. Zostaliśmy do niego wrzuceni, a naszym jedynym celem jest dostosowanie się do niego, aby przeżyć." Byłam ogromnie ciekawa tej książki, opis mnie strasznie zaciekawił. Jednak starałam się podejść do czytania bez jakiś większych oczekiwań. Zacznijmy może od bohaterów, czyli Mallory i Azraela. Mallory bardzo szybko polubiłam, jest naprawdę ciekawie wykreowaną postacią. Jest silna, zdeterminowana, aby pójść w ślady swojego ojca, które jest jej mentorem. Azraela również bardzo polubiłam! Swoją tajemniczością, w głębi ukrytymi emocjami i swoim mrokiem, totalnie mnie kupił. Bardzo bardzo mi się podobała ich kreacja. Połączenie tej dwójki to istne tornado emocji, które całe życie uczyli się wypierać. Jeśli chodzi o fabułę, to natychmiast mnie wciągnęła w mroczny, pełen płatnych zabójców, tajemnic i niebezpieczeństwa świat. Uczucie bycia obserwowanym, tajemnicze i dziwne prezenty, rosnący niepokój, to wszystko bardzo mi się spodobało i niesamowicie wciągnęło. Autorka zadbała o to, aby czytelnik całym sobą przeżywał emocje bohaterów; ich niepokój, zmieszanie i żebyśmy poznawali ich jednocześnie, gdy odkrywali siebie nawzajem. Wątek powracjącego demona z przeszłości był naprawdę niesamowicie poprowadzony. Jego perspektywa tylko wzmocniła skrajne emocje i narastającą ciekawość. Ze stylem pisania autorki rówież się bardzo polubiłam! Jest bardzo płynny, delikatny i przyjemny dla oka. Oczekiwań co do tej książki nie miałam, a bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. "Kill me first" po skończeniu zostawia dużą satysfakcję, wiele skrajnych emocji i skłania do różnych refleksji. Autorka świetnie pokazała, że nawet w najgorszym demonie i najmroczniejszym miejscu można znaleźć chociaż malutką iskrę człowieczeństwa. Nie mogę się doczekać kolejnego tomu tej historii i powrotu do świata płatnych zabójców. To był bardzo dobry debiut!
Ptaki, które śpiewają nocą
Po Ptaki, które śpiewają nocą Marty Łabęckiej sięgnęłam bez wielkich oczekiwań. Zaintrygował mnie opis, pomyślałam: „spróbuję”, tym bardziej że autorka ma już kilka książek na koncie, a ja wcześniej nie znałam żadnej z nich. I wiecie co? To była bardzo dobra decyzja. . Savannah to bohaterka, z którą miałam zaskakująco dużo wspólnego. Lubi mieć wszystko zaplanowane, nie znosi zmian, nie potrafi żyć chwilą, za dużo się przejmuje i ciągle gdzieś pędzi. Gdy w dniu swojego ślubu ucieka i rusza w podróż starym, różowym kamperem, jej uporządkowany świat całkowicie się rozpada. A potem pojawia się Austin — totalne jej przeciwieństwo. Spontaniczny, głośny, żyjący bez planu i… kochający złe decyzje. . Między bohaterami dostajemy slow burn, czyli jeden z moich ulubionych motywów. Nic nie dzieje się na siłę, relacja rozwija się powoli i naturalnie, a ich spotkanie naprawdę ma sens — dzięki sobie oboje zaczynają się zmieniać. Bardzo podobał mi się też zabieg z mapkami na początku rozdziałów, które pokazują, jak bohaterowie przemieszczają się w trakcie podróży. No i styl pisania autorki — zdecydowanie „mój”. . Mam jednak dwa małe „ale”. Końcówka była dla mnie trochę zbyt mocna, jakby autorka bardzo chciała „wsadzić kij w mrowisko”. Za pierwszym razem wszystko jeszcze dobrze się układa, ale za drugim… cóż, odpowiedź dostaniemy dopiero w kolejnym tomie 🙈 który i tak zamierzam przeczytać. Drugie „ale” to momentami nadmiar trudnych przeżyć— przy niemal każdej głębszej rozmowie wychodziło coś nowego i chwilami było tego po prostu za dużo. . Mimo wszystko, nawet gdyby była to powieść jednotomowa, nadal uznałabym ją za naprawdę dobrą historię... . Motywy, które znajdziecie w książce: ucieczka i podróż w nieznane przeciwieństwa, które się przyciągają slow burn odkrywanie siebie zmiana i wychodzenie ze strefy komfortu . ⭐️⭐️⭐️+/5
W objęciach wroga. Spadkobiercy Spade Hotel #2
Ohhh jak czekałam na ten drugi tom. Dla wszystkich fanek spicy historii to coś idealnego! Gdyby nie śnieżyca ich drogi nigdy by się nie przecięły. Zapracowany biznesem zmuszony zostaje do przełożenia swojego powrotu do domu przez złe warunki pogodowe a jedyne rozsądne miejsce do przeczekania to bar hotelowy. Cooper poznaje tam piękną Rowan a ich wspólny wieczór przeciąga się do spędzenia wspólnie świąt. Oboje nie planowali nic poważnego, ale żadne z nich nie może sobie odpuścić. Kiedy planują kolejne spotkanie na jaw wychodzi skrywana przez kobietę tajemnica… jest jego największym wrogiem, ale zmuszeni będą na wspólną pracę. Druga część podobała mi się nawet bardziej, niż pierwsza czyli “Na jedną noc”. Marnie Mann piszę cudownie pikantne romanse, które idealnie sprawdzą się na jeden dłuższy wieczór. Między bohaterami tak iskrzy, że ciężko od ich historii się oderwać. Tą książkę można podzielić na dwie części - początek, gdzie oboje oszaleli na swoim punkcie już od pierwszej sekundy oraz na poznanie prawdy. Jestem ogromną fanką emocji jakie nosili w sobie zarówno Cooper jak i Rowan. Jak wiele razy serce próbowało przejąć kontrolę nad rozsądkiem (i odwrotnie). Z dwójki głównych bohaterów na pewno bardziej polubiłam kobietę. Pewnie na jej miejscu zachowałabym się dokładnie tak samo. Mimo wszystko działała według swoich zasad i potrafiła postawić na swoje. Cooper nie był zły, ale zdecydowanie zbyt często skupiał się na pośladkach kobiety, której podobno wcale nie chciał lubić. Książce dałam 7/10 gwiazdek. Z przyjemnością wróciłam do tej historii i zdecydowanie czekam na kolejne. To jest ten rodzaj romansu, który uwielbiam czytać jak mam gorszy humor. Taki pełny namiętności, trochę zabawny oraz taki przy którym serce mocniej ściska, kiedy bohaterzy mogą liczyć na siebie nawzajem. Za to pokochałam twórczość Marnie Mann i nie zawiodłam się.