Recenzje
Nie randkuj z młodszym facetem. Nie pasujemy do siebie #4
Bardzo lubię duet pisarski Vi Keeland i Penelope Ward zawsze czymś mnie zaskoczy. "Nie randkuj z młodszym facetem" to już czwarta i zarazem ostatnia część serii Nie pasujemy do siebie opowiadająca losy czwórki przyjaciół. Teraz nadszedł czas na ostatniego z nich, czyli Braydena. Brayden i Alex🥰🥰🥰. Ich znajomość zaczyna się od nieporozumienia😅, no cóż zdarza się 🤭. Ale od początku czują przyciąganie. Jest tylko jeden problem, który widzi Alex, to ona jest od niego starsza i ma z tym problem. Jak dla mnie za bardzo się na to nakręciła, ale cóż taka jej wada😅. Strasznie nie umiała sobie z tym poradzić, a przecież wiek to tylko cyferki, do końca nie wiem ile lat jest starsza, więc jak widać nie to jest najważniejsze. Do tego dojdzie potem nie farcik i mamy wielki problem. Alex, wiele jest w stanie poświęcić dla najbliższych, nawet własne szczęście. Tylko ile tak można??? Brayden, od samego początku przepadł. Ten, który nie wiedział czy jest zdolny do miłości i nie liczył na nią, wpadł po uszy. Wiek Alex nie miał dla niego żadnego znaczenia. Uwielbiał jej dobroć, szczerość, chęć pomocy, szanował jej decyzje choćby miał przez nie cierpieć. Alex jest wdową. Ma pasierbicę, która jest bardziej jej przyjaciółką niż córką oraz genialnego przyjaciela Wellsa, to jej najbliżsi, za wielu ich nie ma, ale dla nich zrobi wszystko. Brayden jest w podobnym wieku co jej córka, więc ma z tym problem. Do tego zaczyna bardzo ucieka myślami w przyszłość, co by było gdyby, za bardzo utrudnia sobie życie i analizuje. Czy da wreszcie sercu dojść do głosu??? Czy skończy wreszcie sabotować swoje szczęście??? Ich historia jest kręta i przewrotna. To jak ją autorki zamieszały było świetne i niespodziewane. Jak mi się to podobało. To historia jest urocza, wzruszająca, ale nie tylko, jest też zabawna. Zdążają się momenty, które łapią za serce, inne je łamią, aż łezka w oku się zakręci czasami ze wzruszenia, a czasami ze śmiechu. Uwielbiam tą paczkę przyjaciół i aż mi przykro, że to już koniec. Oni są genialni. Robią sobie jaja cały czas🤣, ale również wspierają i kochają. Mogę śmiało powiedzieć, że to moja ulubiona część tej serii🥰🥰🥰. Gorąco polecam❤️❤️❤️
Pocałunki zamiast słów. Vancouver Agitators: miłość na lodzie #1
Książka, przy której można się zrelaksować i po prostu dobrze bawić. Historia wciąga od początku, jest pełna emocji, ale też lekkiego humoru, który sprawia, że co chwilę pojawia się uśmiech na twarzy. Wszystko czyta się bardzo płynnie — bez zbędnego przeciągania, za to z fajnym tempem i chemią między bohaterami, którą naprawdę da się poczuć. Są momenty słodkie, są wzruszające, ale całość ma przyjemny, pozytywny klimat.
Coffee on Ice
Choć od niedawna sięgam po tego typu książki, Coffee on Ice całkowicie mnie oczarowała. To opowieść pełna emocji, tajemnic i napięcia, która wciągnęła mnie od pierwszych stron. Jeśli lubisz historie, które rozgrzewają serce, a jednocześnie dostarczają dreszczyku emocji, ta książka będzie idealnym wyborem. Mason, zawodowy hokeista, mierzy się z nowymi wyzwaniami - nie tylko zmienia się trener jego drużyny, ale pojawia się też Avery Swanson, córka nowego szkoleniowca. Mason i Avery nie widzieli się od sześciu lat, od czasu, gdy ona miała zaledwie 14 lat. Ich przypadkowe spotkanie w kawiarni wydaje się niczym więcej niż niezręcznym momentem - do czasu, gdy oboje uświadamiają sobie, kim dla siebie są. Avery, niegdyś utalentowana łyżwiarka figurowa, ma swoje tajemnice. Ukrywa, że jest matką czteroletniego syna i że życie zmusiło ją do porzucenia swoich marzeń o karierze na lodzie. Tymczasem Mason nie potrafi przestać o niej myśleć, choć wie, że relacja z córką trenera może skomplikować wszystko. Coffee on Ice to nie tylko gorący romans, ale także opowieść o pasji, poświęceniu i sile, która pozwala stawić czoła trudnym wyborom. Książka idealnie łączy świat hokeja z romantyczną historią, dzięki czemu przypadnie do gustu zarówno fanom sportowych klimatów, jak i miłośnikom romansów.
Destroy Us
Nie randkuj z siostrą kumpla. Nie pasujemy do siebie #2
Ta historia wciągnęła mnie emocjami od samego początku, bo łączy stratę, lojalność i zakazane uczucia. Relacja Holdena i Lali jest bardzo naturalna, najpierw niewinna, niemal rodzinna, a potem coraz bardziej napięta i trudna do ignorowania. Podobało mi się, że bohaterowie mają swoje granice i wyrzuty sumienia, co sprawia, że wszystko jest bardziej realistyczne. Motyw „siostry przyjaciela” został pokazany w dojrzalszy, mniej schematyczny sposób, z dużym naciskiem na emocje. To opowieść, która boli, ale jednocześnie daje nadzieję i długo zostaje w głowie.