Recenzje
Exes and O's. Z byłymi nie ma żartów
Bookstagram alert! To książka o jednej z nas! 😎 Tara pracuje jako pielęgniarka i właśnie buduje swoje życie od nowa. Ale to nie wszystko! 😈 Tara to nasz człowiek! Książkara i Bookstagramerka! Rozumiecie tę incepcję? Bookstagramerka czyta o Bookstagramerce w książce, którą recenzuje w ramach bookspracy - no przecież to istne złoto! Ale wracając... 😅 Tara wprowadza się do mieszkania, w którym jej współlokatorem zostaje Trevor. Zawodowy strażak o wyglądzie Henry’ego Cavilla, który uwielbia czystość i jeszcze gotuje! Gdzie zamawia się takie egzemplarze? 😅 Chociaż facet ma jedną wadę - nie wierzy w miłość, ale intensywnie trenuje spotkania bez zobowiązań 😈. Ale przecież Tara (i my) go zmieni, prawda? Główna bohaterka ma życiowy problem - każdy facet w końcu ją rzuca, a ostatni nawet odwołał ślub! Teraz dziewczyna wdraża w życie plan swojej babci inspirowany książkowym motywem drugiej szansy. Tworzy listę wszystkich swoich byłych partnerów, robi szybką selekcję (wykluczając tych już zajętych oraz byłego narzeczonego) i rusza z tematem. Tara ma zamiar spotkać się z każdym swoim byłym i sprawdzić, czy tym razem coś zaskoczy. Brzmi prosto i przyjemnie? 😅 No, prawie... Bo musicie wiedzieć, że Tara jest fatalna w randkowaniu i luźnych rozmowach, przez co czytając tę książkę, można się nieźle uśmiać. A w tym wszystkim ma wsparcie Trevora 😈. Na jedną z randek nawet go ze sobą zabiera - oczywiście w tajemnicy. Swoje poczynania aktualizuje też na Bookstagramie, gdzie jej obserwatorzy najbardziej kibicują... Trevorowi! 😎 Ekscesom nie ma końca, a spotkania z byłymi to porażka goniąca porażkę. Ale nie ma tego złego... Tara odkrywa wiele prawd o sobie, związkach i zyskuje nowego przyjaciela. A w międzyczasie Trevor odsłania przed nią swoje skrywane przed światem warstwy. I finalnie pęka... przed Tarą, wyznając jej, co naprawdę czuje. Aż w końcu docieramy do wielkiej gali walentynkowej... I o bogowie, co tam się dzieje! 🫨 Myślicie, że Trevor i Tara skończą razem? 😎 W końcu kto może znać lepiej tę dziewczynę, jak nie Bookstagram? 😈 Powiem szczerze - bawiłam się świetnie! Książka nie jest wymagająca i raczej nie oczekujcie większych przeżyć. Zapewniam, że śmiechom nie będzie końca! No i w końcu można się w pełni wczuć w kobiecą postać w bookmediach! Ten pomysł wyszedł tu rewelacyjnie! Dwa małe red flagi - „majteczki” 🫨 i liczba powtórzeń. Z tym Was zostawię, nie mówiąc nic więcej. 😅 Idźcie w to w ciemno! 😎
Exes and O's. Z byłymi nie ma żartów
„Exes & O’s. Z byłymi nie ma żartów” to drugi tom serii „The Influencer”, zabawna historia, która od pierwszych stron kupiła mnie swoim klimatem. To slow burn z bardzo dobrze poprowadzonym motywem friends to lovers. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością tej autorki, ale z pewnością nie ostatnie, bo czytało się ją niezwykle lekko i przyjemnie. Tara to młoda pielęgniarka, bookstagramerka i booktokerka, która kocha romanse, choć jej własne życie uczuciowe zupełnie się z nimi nie pokrywa. Jest nieuleczalną romantyczką, która wierzy w wielką miłość. Jest bardzo uczuciowa, momentami naiwna i często wybiega myślami zbyt daleko w przyszłość. To bywa bolesne do obserwowania, bo jedyne, czego pragnie, to kochać i być kochaną, a mimo wcześniejszych rozczarowań wciąż daje kolejne szanse. Trevor to przystojny strażak i nowy współlokator Tary, który zdecydowanie woli przelotne znajomości niż poważne związki. Jego luz, dystans do uczuć i swoboda pięknie kontrastują z intensywnością Tary. Ich relacja rozwija się powoli i naturalnie, bez sztucznych fajerwerków. Oparta jest na drobnych gestach, rozmowach, wspólnym czasie i rosnącym zaufaniu. Książka pokazuje, że kochanie zbyt mocno nie jest wadą, a wrażliwość nie czyni nas słabszymi. To właśnie ona pozwala nam budować prawdziwe relacje. Pokazuje też, że czasem największą odwagą nie jest dawanie kolejnych szans tym, którzy już nas zranili, ale pozwolenie sobie na nową miłość, nawet jeśli przychodzi zupełnie inaczej, niż sobie to wyobrażaliśmy. Zakończenie było dość przewidywalne, ale w tego typu historiach naprawdę trudno mnie jeszcze zaskoczyć i zupełnie mi to nie przeszkadzało. Liczyła się dla mnie droga, emocje oraz relacja bohaterów, a to wszystko dostałam w najlepszym możliwym wydaniu. Spędziłam z tą książką naprawdę cudowny czas. Idealna na czysty relaks, a jednocześnie to historia, która potrafi wzruszyć i zostawić po sobie przyjemne ciepło. Dla mnie to również idealna książka dla książkar oraz świetny wybór na zbliżające się Walentynki.
Nie randkuj z młodszym facetem. Nie pasujemy do siebie #4
Ta seria spodobała mi się już od pierwszego tomu, który z miejsca mnie kupił swoją lekkością i romantycznością oraz oczywiście dramatyzmem, który powinien pojawić się w każdej komedii romantycznej, tak też dotarłam do chyba ostatniego tomu, który podobnie jak poprzednie był cudowny, odrobinę oryginalny i pozwolił mi świetnie spędzić czas. Brayden jako ostatni z paczki przyjaciół pozostaje singlem. Mężczyzna nie dąży do stałego związku, bo wciąż ma ręce pełne roboty, a odpowiedniej kandydatki brak. Jednak wkrótce się to zmienia. Pojawienie się Alex sprawa, że świat Braydena staje na głowie, kobieta wzbudza w nim sprzeczne emocje, ale z każdą chwilą coraz bardziej go fascynuje. Alex pomimo tego, że podoba jej się zainteresowanie mężczyzny, nie planuje angażować się w tą relację, nie potrafi odciąć się od przeszłości, odczuwa wyrzuty sumienia, dostrzega też wiele przeciwności, w tym różnicę wieku, szczególnie, że to ona jest starsza. Brayden się jednak nie poddaje, i gdy już wydawać by się mogło, że para może ruszyć na przód, sprawy przybierają niespodziewany obrót. Kolejna seria, która się kończy, nie wiem czy mam się cieszyć czy płakać, bo naprawdę zżyłam się z tą szaloną i pokręconą paczką. Ostatni z kumpli znalazł swoją panią, jednak i tym razem historia nie jest prosta i kolorowa, a nawet powiedziałabym, że była najbardziej nieprzewidywalna i najbardziej skomplikowana ze wszystkich. Autorki wykorzystały tutaj fajne i ciekawe motywy, odwróciły mój ukochany age gap, więc to ona jest starsza, nie przeszkadza mi ten zabieg, a nawet wam powiem, że coraz bardziej mnie intryguje za zamiana miejsc. Przyzwyczajeni jesteśmy, że to on jest starszy i nikt nie ma z tym problemu, nawet jeśli w książkach pojawiają się jakieś komplikacje to szybko zostają zażegnane, ale gdy role się odwracają to już inna historia, podobnie ma się w realnym życiu jak się nad tym bardziej zastanowić, wiec moim zdaniem fajnie, że pojawiają się takie historie. Autorki dosyć długo budują nam tutaj napięcie, mam wrażenie, że nieco to wszystko przeciągnęły, ale fani slow burn powinni być usatysfakcjonowani. Nasza parka krąży wokół siebie, oboje chcą, ale ona jednak ma obiekcje, ma argumenty i dosyć silną wolę żeby się opierać. Kiedy gdzieś tam w połowie lektury, wydaje się, że para pójdzie krok naprzód, to wkracza mój ulubiony drama time i tutaj wam powiem, że jestem pełna podziwu, tak to już też mnie nikt dawno nie zażył, ale mega mi się ten plot twist spodobał, choć namieszał w fabule niemiłosiernie, a jego efekty czuć do samego końca. Jednych może to nieco gorszyć, ale moim zdaniem jest to coś trochę ironicznego ale i intrygującego. Książka napisana w bardzo fajnym stylu, i powiem wam, że pojawiły się w niej niezwykle emocjonujące momenty, chyba żadna z poprzednich części tak mocno nie złapała mnie za serce, nawet jakaś łezka się w oku zakręciła, więc jeśli cenicie sobie emocje, to tutaj się nie zawiedziecie. Bardzo mi się podobało, zachęcam do poznania tej historii, znajomość poprzednich części nie jest jakaś konieczna, ale może coś niecoś zaspojlerować, a moim zdaniem każda z nich jest warta uwagi. Każda inna, z różnymi motywami, opowiadająca historię innych ludzi, choć powiązania są widoczne. Seria ma cudowną kolorową oprawę, która świetnie prezentuje się na półce, a każda romansiara będzie zadowolona z takiego zestawu. Także szczerze polecam.
Podaj dalej
Hejka hejka!! Przychodzę do was dzisiaj z recenzją książki, która bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła czyli ,,Podaj dalej”!! ⚽💚 Spencer Harris od samego dzieciństwa czuł, że nie pasuje mu bycie dziewczyną. Jego rodzice myśleli, że zwyczajnie jest chłopczycą. Jednak po jakimś czasie wspólnie z Spencerem odkryli, że jest chłopakiem. Osoby transpłciowe nie zawsze są przyjmowane z szeroko otwartymi ramionami, dlatego po roku prześladowań w poprzedniej szkole przeniósł się do szkoły w Oakley, gdzie postanowił nie mówić o swojej tranzycji. Trener w nowej szkole szybko zauważył jego talent i pasję do piłki nożnej, dlatego zaproponował mu dołączenie do jego drużyny. Mimo, że jego rodzice nie byli do tego przekonani, to Spencer bez ich wiedzy grał w męskiej drużynie. Jednak już po chwili okazało się że to wcale nie będzie takie łatwe jak mu się wydawało… Niektórzy pewnie wiedzą, że kocham czytać książki queerowe, dlatego nie byłabym sobą gdybym ominęła tą książkę!! ❤🩹 Wzmianki o piłce nożnej mam wrażenie, że były na każdej stronie, dlatego jestem pewna, że jest to idealna książka dla fanów piłki nożnej!! ⚽💫 Choć obawiałam się stylu pisania Isaaca, ponieważ nie jestem fanką narracji trzecioosobowej to już po pierwszym rozdziale wiedziałam, że nie muszę się o nic martwić. Bardzo przyjemnie mi się czytało tą książkę, a czasami czułam się jakbym odtwarzała film w głowie, bo tak dobrze jest napisana ta książka ⚽ Jak wiadomo osoby transpłciowe nie mają łatwo w Polsce jak i w Ohio, dlatego szczególnie podobało mi się to jak dużo wsparcia otrzymywał Spencer od swoich przyjaciół oraz rodziny ❤🩹 Wspierali go na każdym kroku i chcieli dla niego jak najlepiej. Mógł na nich liczyć zawsze i wszędzie ❤ Chłopcy z jego drużyny piłkarskiej byli równie przekochani (może nie licząc początku 🫣), dlatego naprawdę przyjemnie się czytało tą książkę, mimo trudności, które później się pokazują 🫂❤🩹 Spencer jak i osoba, którą poznajemy bardziej w późniejszych stronach książki, są niesamowicie ciekawymi postaciami. Rodzice chłopców bardzo się różnią pod względem religii jak i tolerancji, dlatego mimo, że łamało mi się serce na niektórych stronach, to temat homofobii i transfobii został tutaj wspaniale przedstawiony 💔💔 Jednak niestety momentami nie podobały się dialogi… Nie było w nich sensu albo zwyczajnie były puste 🫠🫠 Na tej książce bawiłam się cudownie i jestem pewna, że przy możliwej okazji będę ją wpychać innym 🫂 Mam nadzieję, że i wy sięgniecie po tą książkę 💫✨ Poniżej zostawiam jeszcze kilka motywów, dzięki którym mam nadzieję, że skusicie się sięgnąć po ,,Podaj dalej” 💚⚽ found family młodzieżówka (12+) odkrywanie siebie queer romance coming-of-age
Randka z szefem. Garnitury Seattle #3
„Czasem jedyne, co nam pozostaje, to szczerość” Piper - szczera influencerka oraz Brock - gburowaty właściciel luksusowych hoteli. Przez nieporozumienie bohaterowie dostają klucz do tego samego pokoju hotelowego obiektu, którego Brock jest prezesem. Aby wynagrodzić ten błąd, mężczyzna zabiera Piper na wyjątkową wyprawę, która kończy się niesamowitym pocałunkiem. Los ponownie stawia ich na swojej drodze, gdy Brock zostaje szefem Piper. Piper ma obsesje na punkcie ptaków, a w swoich recenzjach jest zawsze autentyczna i nie daje się przekupić materialnymi dobrami. Brock jest bezpośredni i ma niepochlebną opinię wśród pracowników. Wszystko, czego dokonuje jest z myślą o swoim dziedzictwie, ponieważ nie chce zawieść dziadków. (Nie)Randka na Hawajach była idealna, ale Seattle przywróciło ich do rzeczywistości. Teraz Brock potrzebuje pomocy, aby problem wizerunkowy firmy został naprawiony dzięki świeżemu spojrzeniu Piper. Intuicja Brocka podpowiadała mu, że coś jest nie tak, a ja wiedziałam, że ma on rację. Rozumiem, dlaczego początkowo Brock postawił granicę patrząc na ich historię i obecne stanowiska, więc klasycznie, jak przy tej serii - przytyki Piper zostały mocno wyolbrzymione. Jednakże były też one mniej inwazyjne niż w poprzednich tomach, a sam Brock również mówił jedno, a robił drugie. Piper pokazała Brockowi, że pomimo odpowiedzialnemu stołkowi może czasem odpuścić i cieszyć się podróżami. Był on człowiekiem, który do wszystkiego doszedł ciężką pracą, a Papier szybko przekonała się również o jego dobrym sercu. Piper myślała, że jako starsza siostra musi nieść ciężar opieki nad rodziną. Cieszę się, że odważyła się otworzyć przed Brockiem, a on zrobił wszystko, co w jego mocy, by jej pomóc. Pomijając kilka absurdów, tę część czytało mi się najlepiej. Szkoda, że Piper często nic nie chciała wyjaśniać i skreślała Brocka na starcie. Kobieta wiecznie oczekiwała przeprosin, choć on nie był zazwyczaj niczemu winien. Ich rozstanie w 3 akcie nie miało sensu, ale na szczęście sprawy dla Brock i Piper się ułożyły i razem byli znowu na szczycie.