Recenzje
Laos
„Laos” - Małgorzata Falkowska, Wydawnictwo Editio Red Są takie kontynuacje, po które sięga się z ogromną ciekawością, ale i lekkim niepokojem. Po zakończeniu pierwszego tomu zastanawiałam się, czy Małgorzacie Falkowskiej uda się ponownie poruszyć moje emocje. Udało się - i to z nawiązką. „Laos” to historia o bólu, stracie i próbie odnalezienia siebie na nowo. Autorka pokazuje, że nawet po największej tragedii życie potrafi zaskoczyć, choć droga do odzyskania spokoju bywa niezwykle trudna. Bardzo podobało mi się, że bohaterowie nie są idealni - popełniają błędy, przeżywają chwile zwątpienia i kierują się emocjami, dzięki czemu ich historia wydaje się prawdziwa. To książka, która wywołuje cały wachlarz uczuć. Są momenty wzruszające, są chwile pełne nadziei, ale nie brakuje też napięcia i niepewności o dalsze losy bohaterów. Z ogromnym zainteresowaniem śledziłam rozwój relacji Gabi i Laosa, bo autorka nie podaje niczego na tacy - pozwala tej historii rozwijać się naturalnie. Bardzo polubiłam lekki styl Małgorzaty Falkowskiej. Książkę czyta się szybko, a kolejne strony dosłownie znikają w oczach. Grecki klimat ponownie dodaje tej opowieści wyjątkowego uroku i sprawia, że choć historia porusza trudne tematy, znajduje się w niej również miejsce na ciepło i nadzieję. „Laos” to piękna opowieść o tym, że nawet gdy serce pęknie na tysiące kawałków, z czasem można nauczyć się żyć na nowo. To historia o drugich szansach, odwadze i sile, którą czasem odkrywamy dopiero wtedy, gdy wydaje nam się, że już jej nie mamy. Jeśli polubiliście „Iliasa”, koniecznie sięgnijcie po tę część - doskonale domyka ten etap historii i dostarcza wielu emocji.
Our Perfect Forever. Historie nieopowiedziane
[4/5] Hejhej! Długo nie mogłam się zebrać, aby przeczytać tę książkę a chyba jeszcze dłużej żeby napisać recenzje... Trylogia Flaw (less) to książki od których zaczęłam czytać, więc mam do nich dość duży sentyment. Miałam trochę obawy, że powrócenie do tej historii może się skończyć rozczarowaniem (tak samo reread, którego nigdy nie zrobiłam z tego powodu) jednak mimo wad naprawdę warto było przeczytać dodatek. Raczej nie oceniam tu książek pod względem wizualnym, ale tutaj muszę zaznaczyć, że oś czasu naprawdę wiele ułatwiała. Rysunkami też cały czas się zachwycałam. W niektórych momentach czytałam OPF tylko dla notek Marty- dobrze było dowiedzieć się paru rzeczy dotyczących pisania Flawsów. Poznanie tej historii „pod innym kątem" bylo naprawdę ciekawym doświadczeniem! Jestem zaskoczona tym, jak wiele rzeczy nawet nie mogłam się domyślić i jak ta historia jest „wielka", jak wiele skrywa. Język, którym pisany jest dodatek podobał mi się bardziej niż ten w trylogii. Był dużo przyjemniejszy i mimo perspektywa trzecioosobowa nie stanowiła problemu. Już od pierwszych stron miatam w oczach tzy... Marta zrobiła to naprawdę dobrze, bo wcale nie pamiętałam tej historii jak ze szczegółami (czytałam to już dawno) a idealnie do niej wróciłam, jakbym dopiero co ją przeczytała. Podsumowując, zdecydowanie warto przeczytać „Our Perfect Forever" Idealne dopełnienie całej historii, nawet jeśli czytaliście ją dawno temu.
Nowy początek. Uwolnij się od alkoholu i odzyskaj kontrolę nad swoim życiem
Sięgając po kolejny poradnik o uzależnieniach, trudno nie poczuć pewnego zmęczenia tematem. Półki księgarń i internet są pełne publikacji, które obiecują "przełom" i "nowy rozdział w życiu", a w praktyce serwują te same, wyświechtane rady - weź się w garść, znajdź motywację, myśl pozytywnie. Sięgałem więc po "Nowy początek" z pewną dozą rezerwy, spodziewając się kolejnej odsłony tego samego schematu. Już po pierwszych stronach coś mi jednak nie pasowało do tego scenariusza - w dobrym sensie. Zamiast efektownych haseł i moralizatorskiego tonu, poczułam, że mam do czynienia z kimś, kto naprawdę wie, o czym pisze. Nie chodzi tu o suchą teorię wyjętą z podręcznika psychologii, ale o coś, co brzmi jak głos osoby, która setki razy siedziała naprzeciwko kogoś zmagającego się z nałogiem i widziała, jak trudne bywa to zmaganie - zwłaszcza w polskich realiach, gdzie kieliszek towarzyszy nam praktycznie na każdym rodzinnym obiedzie, imprezie firmowej czy spotkaniu ze znajomymi. Im dalej czytałam, tym bardziej rosło moje przekonanie, że to nie jest książka pisana "na zamówienie rynku", tylko z realnej potrzeby pomocy komuś, kto naprawdę tego potrzebuje. I to jest chyba największa różnica między "Nowym początkiem" a dziesiątkami podobnych publikacji - tutaj czuć, że autorka rozumie, z czym się mierzysz, zamiast tylko o tym pisać.
SET LIFE
💬 Romans akademicki, tak czy nie? Dla mnie zawsze na TAK! 🎓 Nowy początek. Wielkie marzenia. I prawda, która potrafi zburzyć cały dotychczasowy świat. Emily wyjeżdża do Cambridge z nadzieją, że studia będą początkiem nowego etapu. Zamiast spokojnego życia dostaje rodzinne tajemnice, trudne decyzje i wydarzenia, które zmuszają ją do walki o najbliższych. A wtedy na jej drodze pojawia się Nigel i wprowadza do jej życia jeszcze więcej tajemnic, oraz uczucie, które rozwija się naprawę slow i nie, to zdecydowanie nie jest miłość od pierwszego wejrzenia. Oni totalnie mają vibe enemies to lovers! Emily i Nigel nie szczędzą sobie uszczypliwości, ich spotkania kończą się kłótniami, a chemia między nimi jest wyczuwalna od samego początku. Najbardziej podobało mi się jednak to, że ich relacja rozwija się stopniowo. Zaufanie nie pojawia się znikąd, oboje muszą na nie zapracować, a to zawsze kupuje mnie najbardziej. Nigel początkowo sprawia wrażenie aroganckiego chłopaka, który przyciąga same kłopoty. Z czasem jednak pokazuje, że pod tą twardą skorupą kryje się ktoś, kto bez wahania stanie w obronie osób, na których mu zależy. Uwielbiam takich facetów w książkach. To nie jest jednak wyłącznie romans. W tle pojawiają się rodzinne sekrety, trudne wybory i sporo emocji. Jednak nie do końca wkręciłam się w tę historię tak, jak bym chciała. Może druga część wciągnie mnie bardziej.
Titek poznaje przedszkole
Czy Wasze dziecko chodzi już do przedszkola, czy ten etap dopiero przed Wami? Rozpoczęcie przedszkola to dla wielu dzieci i ich rodziców ważny, ale jednocześnie pełen emocji moment. Strach przed nieznanym, pierwsze rozstania i nowe obowiązki mogą budzić niepokój i dlatego książka "Titek poznaje przedszkole" jest wartościową propozycją dla rodzin przygotowujących się do tego etapu. To już kolejna część przygód Titka, która trafiła do naszej biblioteczki. Choć temat przedszkola jest u nas jeszcze dość odległy, uważam, że warto już teraz oswajać dziecko z tym, co je kiedyś czeka. Dzięki takim książkom maluch może poznać przedszkolną codzienność bez stresu, a pierwsze rozmowy o tym nowym etapie stają się naturalne i pełne ciekawości. Główny bohater, mały Titek, przeżywa uczucia doskonale znane przyszłym przedszkolakom. Początkowy lęk stopniowo ustępuje miejsca ciekawości i radości z odkrywania nowego świata. Autorka w pełen empatii sposób pokazuje, że obawy są czymś naturalnym, a każdą zmianę można oswoić krok po kroku. Dużym atutem książki jest jej walor edukacyjny. Czytelnik poznaje codzienność przedszkola: poranne pożegnania z rodzicami, wspólne zabawy, posiłki, odpoczynek oraz nawiązywanie pierwszych przyjaźni. Dziecko może lepiej wyobrazić sobie, jak wygląda dzień w przedszkolu, co pomaga zmniejszyć stres i buduje poczucie bezpieczeństwa. Na uwagę zasługuje również sposób przedstawienia emocji. Urszula Młodnicka zachęca najmłodszych do rozpoznawania i nazywania własnych uczuć, pokazując, że każda emocja jest ważna i zasługuje na zrozumienie. To cenna lekcja nie tylko dla dzieci, ale także dla rodziców, którzy dzięki książce mogą łatwiej rozmawiać z pociechami o ich obawach i doświadczeniach. Całość dopełniają pełne szczegółów ilustracje Agnieszki Waligóry. Doskonale oddają one nastrój opowieści, przyciągają uwagę najmłodszych i pomagają lepiej zrozumieć emocje bohaterów. Oswajanie nowych doświadczeń poprzez wspólne czytanie to świetny sposób na budowanie poczucia bezpieczeństwa i pozytywnego nastawienia do zmian.