ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Autyzm poza ramą. O dzieciach, które sobie radzą do momentu, kiedy przestają

Autyzm poza ramą. O dzieciach, które sobie radzą do momentu, kiedy przestają, Anna Golonka Fraś, Karolina Głaziewicz Nie każde dziecko, które dobrze się uczy, swobodnie mówi i na pierwszy rzut oka świetnie sobie radzi, nie potrzebuje wsparcia. Czasem trudności są niewidoczne, a za nimi kryją się przeciążenie, napięcie i problemy z regulowaniem emocji. Właśnie o takich dzieciach opowiada ten poradnik. 💙 To książka dla rodziców i opiekunów, którzy chcą lepiej zrozumieć potrzeby dzieci w spektrum autyzmu. Znajdziemy tu wiedzę o neuroróżnorodności, praktyczne wskazówki dotyczące codziennych wyzwań oraz sposoby wspierania dziecka i siebie jako rodzica. To wartościowa pozycja, która pomaga spojrzeć na dzieci z większą uważnością i zrozumieniem. Bo nie zawsze widać, ile wysiłku kosztuje je codzienne funkcjonowanie. ❤️

Zimnarecenzuje Zimna Katarzyna

Bestia w chmurach. Śmiertelnie niebezpieczna wyprawa braci Rooseveltów w poszukiwaniu legendarnej pandy wielkiej

„Bestia w chmurach” Natalii Holt to jedna z tych książek, przez które dosłownie się płynie! (u mnir ostatnio się to jakoś nie zdarza, więc uwierzcie na słowo) Jestem ogromną fanką i zupełnie nie wiem, jak autorce udało się zmieścić tyle informacji na niecałych 300 stronach, a przy tym sprawić, że czyta się je tak lekko i przyjemnie. Oprócz samej historii wyprawy autorka przybliża nam również świat przyrody ożywionej i nieożywionej, a także historyczne tło całej ekspedycji. Dzięki temu można naprawdę wczuć się w opowiadaną historię, a nie ma się wrażenia czytania naukowego opracowania. Wręcz przeciwnie - każda kolejna informacja jest jakąś ciekawostką. Przyznam, że niektóre gatunki z czystej ciekawości sama sprawdzałam później w internecie. 👸 Ogromnym plusem są również fotografie, w tym zdjęcia pochodzące od członków wyprawy oraz te udostępnione m.in. dzięki uprzejmości Amerykańskiego Muzeum Historii Naturalnej. Świetnie uzupełniają opowieść i pozwalają jeszcze lepiej wyobrazić sobie opisywane wydarzenia. Wręcz mnie wzruszało jak czytałam i widziałam zdjęcie pochodzące dosłownie z tej podróży. Czytałam kiedyś książkę o odkryciu grobowca Tutanchamona, która miała podobny sposób prowadzenia narracji, ale tam momentami nadmiar informacji zwyczajnie mnie nużył. Tutaj miałam zupełnie odwrotne odczucia, praktycznie każda z nich wnosi coś ciekawego i sprawia, że chce się czytać dalej. Zdecydowanie jedna z tych książek, po których ma się ochotę jeszcze bardziej zagłębić w opisywany temat. Bardzo polecam! W takim stylu mogłabym się uczyć historii, przyrody i w ogóle wszystkiego. 

_bookworm_beauty Gurowiec Dominika

Falochrony

𝑂𝑐𝑒𝑛𝑎: ⭐⭐⭐/⭐⭐⭐⭐⭐ „Ł𝑎𝑘𝑛𝑖𝑒𝑚𝑦 𝑝𝑜𝑐𝑧𝑢𝑐𝑖𝑎 𝑝𝑟𝑧𝑦𝑛𝑎𝑙𝑒𝑧̇𝑛𝑜𝑠́𝑐𝑖 𝑟𝑜́𝑤𝑛𝑖𝑒 𝑚𝑜𝑐𝑛𝑜 𝑗𝑎𝑘 𝑝𝑜𝑤𝑖𝑒𝑡𝑟𝑧𝑎, 𝑘𝑡𝑜́𝑟𝑦𝑚 𝑜𝑑𝑑𝑦𝑐ℎ𝑎𝑚𝑦.” 𝑭𝒂𝒍𝒐𝒄𝒉𝒓𝒐𝒏𝒚 to opowieść o pięknie dorastania i wchodzeniu w nowy etap życia. Ale też o strachu związanym z dorosłością i jej demonami. 🌊🥹💙 🌊 Teraz już o książce. Sam zamysł na prowadzoną akcję był świetny, ale niestety podczas czytania czasami wypadałam z rytmu i często się gubiłam. Jakoś nie umiałam płynąć na tej samej fali z fabułą. 😕 🌊 Mimo moich chęci do więzi z bohaterami byli oni dla mnie problemem. Nie potrafiłam się z nimi zgrać. O ile to jaka była Grace przypadło mi do gustu i z uśmiechem o niej czytałam, to nie umiałam przekonać się do Matthiasa, który niesamowicie mnie irytował. W mojej opinii był bardzo kontrolujący i wydaje mi się, że przez moje personalne poglądy nie umiałabym się z nim dogadać. Przyjaźń głównych bohaterów totalnie rozumiem i doceniam to w jaki sposób Zuzia Bandosz zbudowała ich więź. 🌊 Dużym plusem i moim ulubionym wątkiem w tej książce zdecydowanie jest przeplatający się surfing, który odgrywa bardzo istotną rolę w całej książce! Gdy czytałam 𝑭𝒂𝒍𝒐𝒄𝒉𝒓𝒐𝒏𝒚 czułam się jakbym stąpała po ciepłym piasku na rajskiej plaży!! I naprawdę miałam ochotę wrócić do początku lata z książką w ręce! 🌊 Na koniec wspomnę o problematyce, którą autorka porusza w swojej historii. Uważam, że 𝑭𝒂𝒍𝒐𝒄𝒉𝒓𝒐𝒏𝒚 są idealną pozycją dla tych, którzy boją się dorosłości i potrzebują siły oraz wiary w to, że dorosłość nie jest taka straszna! I przy okazji dla czytelników szukających rozrywki w typowo letnim klimacie! 

marvy_czytaa Woźna Marysia

Jingle Bells & Royal Kisses

Belle ma spędzić święta w Anglii, z rodziną swojego najlepszego przyjaciela - Tristana. Niestety po drodze do obcego kraju, napotyka kilka problemów. Szczególnie jeden - jej przyjaciel spóźnił się na samolot, a ona musi odbyć podróż sama. Do tego ruch na drodze w Anglii jest odwrotny, a śnieg nie sprzyja kierowcom. Na całe szczęście spotkała mężczyznę, który jej pomógł, i którego pocałowała. Jednak to też okazało się problemem, bo kolejnego dnia dziewczyna dowiaduje się, że ma udawać narzeczoną Tristana, a nieznajomy od pocałunku, to jego brat. Zakręcony początek historii, dzięki któremu nie mogłam przestać się śmiać. Już pierwsze rozdziały zapowiadają dobrą historię. Kilka pomyłek, tajemnic i niedopowiedzeń i mamy przepis na świąteczną katastrofę. Belle zostaje w całą sytuację wmanewrowaną i nie potrafi odmówić Tristanowi, choć wie, jak źle wygląda sytuacja. Byłam poruszona jej lojalnością względem przyjaciela i tym jak chciała mu pomóc, choć to ona źle wyglądała w oczach jego brata. A ich udawanie? Wychodziło dość ciekawie, bo chyba każdy był tak naprawdę myślami gdzie indziej. Rhys jest najstarszy z rodzeństwa, a do tego się wyróżnia. Ma swoje zdanie, a spadek, o który ma toczyć się walka, go nie interesuje. Uchodzi momentami za wrednego, ale w rzeczywistości ma ogromne serce i każdemu służy pomocą. Rewelacyjnie czytało się o ich relacji. O nienawiści, którą do siebie żywili. Ale za tą niechęcią kryło się coś więcej. Do tego Tristan, który często musiał dorzucić swoje trzy grosze. Troska Rhysa, była urocza. Chował ją za obojętnością albo rozdrażnieniem, ale od razu było widać, że chodzi o coś więcej. No i do tego te małe gesty, jak oddanie rękawiczek, które sprawiały, że miałam ochotę się rozpłynąć. Podobał mi się również świąteczny klimat i całe przygotowanie do tej okazji. W książce znajdziemy dekorowanie domu, jarmark świąteczny, lepienie bałwana i dużo, dużo więcej. Cała historia kręci się wokół tego tematu. No i na dokładkę mnóstwo rodzinnych sekretów, babcia, która lubi zamieszać, mały uroczy piesek, którego tatą jest Rhys, a cała akcja toczy się w klimatycznym dworku. Aż zachciało mi się odwiedzić to miasteczko. Bardzo udana historia, która wskakuje na podium jeśli chodzi o mój ranking książek Ludki Skrzydlewskiej.

to.ostatnia.strona Inglot-Siwek Izabella

Świąteczna wojna serc. Magiczne święta w Kolorado #1

Kiedy odpalacie świąteczny tryb? Już w listopadzie czy czekacie do grudnia? 🎄✨ W Kringle święta trwają cały rok, dekoracje to sprawa honoru, a konkurs na najbardziej świąteczną osobę w miasteczku budzi większe emocje niż sezonowe wyprzedaże. Jeśli już w listopadzie zastanawiacie się, czy można wyciągnąć choinkę, poczujecie się tu jak u siebie. 😂 Storee Taylor wraca po dziesięciu latach, żeby zaopiekować się ciotką Cindy, i szybko zostaje wciągnięta w konkursowe szaleństwo. Jej rywalem okazuje się Cole Black, dawny przyjaciel i ponury sąsiad, który od lat omija bożonarodzeniowe tradycje szerokim łukiem. Perspektywa utarcia Storee nosa daje mu jednak takiego kopa do działania, że nagle postanawia zostać najbardziej świątecznym gościem w mieście. Najwyraźniej każdy potrzebuje odpowiedniej motywacji. 🤭 Zaczynają się soczyste docinki, złośliwości i wzajemne podkładanie sobie nóg, a do tego dochodzi udawany romans. Tylko jak tu skupić się na wygranej, kiedy przeciwnik wygląda tak dobrze? Najbardziej kupił mnie klimat Kringle. Mam wrażenie, że to miasteczko dostało solidne dofinansowanie od Świętego Mikołaja i wydało wszystko co do grosza. 😂 Lubię takie historie, w których wszyscy znają wszystkich, każdy ma coś do powiedzenia, a prywatność kończy się przy najbliższym sąsiedzkim płocie. Z przyjemnością śledziłam kolejne konkurencje i czekałam, co ta dwójka znowu wymyśli, żeby sobie dopiec. Chwilami miałam ochotę powiedzieć: spokojnie, to tylko konkurs! Ale ta przesada pasowała do mieszkańców Kringle i zupełnie mi nie przeszkadzała. Dobrze bawiłam się przy słownych przepychankach Storee i Cole’a, choć równie mocno lubiłam chwile, kiedy odkładali złośliwości i zaczynali ze sobą rozmawiać. Szczególnie Cole wtedy zyskiwał w moich oczach. Za jego niechęcią do świąt stoi strata, a poznanie tej części jego historii pozwala lepiej go zrozumieć. Pomiędzy żartami i konkursowym zamieszaniem znalazło się więc miejsce również na wzruszenia. No i pod świąteczną otoczką kryje się sporo pikanterii. 🤭 Chemii tej dwójce nie brakuje, choć chwilami chętnie poczytałabym więcej o budowaniu ich relacji poza sypialnią. A scena z laską cukrową? Powiedzmy, że przez jakiś czas ten świąteczny słodycz będzie mi się kojarzył właśnie z tą książką. 🎄 „Świąteczna wojna serc” dała mi dokładnie taki wieczór, jakiego potrzebowałam: trochę śmiechu, świątecznego zamieszania i cudzych miłosnych komplikacji. Polecam, jeśli lubicie historie ociekające brokatem, rozświetlone tysiącem lampek i przepełnione świątecznym klimatem. 🎄✨

subjective_bookreader Pach Dorota