Recenzje
Dług Josephine. W kajdanach lojalności
Dług Josephine Monika Rutka Dług Josephine to trzeci tom serii Pozory. Jak jesteście tu ze mną dłużej to zapewne wiecie, że zazwyczaj nie sięgam po romanse i wolę te mroczne lektury, ale zdarzają się momenty gdzie lubię się oderwać od reguły i tak jest właśnie przy książkach autorki. Autorka ma w swoim stylu coś magnetycznego, jej książki są napisane w poruszający sposób i niezwykle głęboko dotykają cięższych tematów, traum. Uwielbiam też to jak relacja Josephine i Jamesa powolutku rozkwita na przełomach stron. Dla fanów slow burn to prawdziwy majstersztyk! Josephine to naprawdę wyjątkowa bohaterka, która pokochałam i zostanie w mojej głowie na dłużej! Niezalezna, silna i gotowa zrobić wszystko dla rodziny. Dług Josephine to książka przy której znajdzie się moment na uśmiech, ale również na łzy. Ale to dla takich emocji przecież czytamy, prawda? Książki Moniki Rutki są wyjątkowe przez ładunek emocjonalny jakim są wypełnione, a ten tytuł ma szczególne miejsce w moim sercu. Jeśli mam odrywać się od kryminałów to zdecydowanie dla takich tytułów!
Krwawe igrzyska. Krwawe dziedzictwo #2
✨ Recenzja serii „Krwawe Dziedzictwo” - Jasmine Mas ✨ Nieczęsto zdarza mi się przepaść już od pierwszego tomu, ale z serią „Krwawe Dziedzictwo” tak właśnie było. „Psychozmienni” kupiłam sama z czystej ciekawości i już po kilku rozdziałach wiedziałam, że muszę poznać dalszy ciąg tej historii. Ogromnie ucieszyłam się więc, gdy dzięki @editiored otrzymałam do recenzji drugi tom - „Krwawe Igrzyska”. Dziękuję za egzemplarz recenzencki! 🖤 Jasmine Mas stworzyła mroczny świat pełen niebezpieczeństw, sekretów i bohaterów, którzy nie są ani dobrzy, ani źli. Każdy z nich ma własne demony, a ich decyzje sprawiają, że trudno przewidzieć, co wydarzy się na kolejnej stronie. „Psychozmienni” doskonale wprowadzają do historii, budując napięcie i pozostawiając mnóstwo pytań. Natomiast „Krwawe Igrzyska” wchodzą na jeszcze wyższy poziom - akcja nabiera zawrotnego tempa, pojawia się jeszcze więcej emocji, intryg i zaskakujących zwrotów. To właśnie drugi tom sprawił, że całkowicie przepadłam i nie mogłam oderwać się od lektury. Ogromnym plusem tej serii są świetnie napisane dialogi, wyraziste postacie oraz humor, który idealnie przełamuje mroczny klimat. Autorka potrafi w jednej chwili rozbawić, by za moment zaskoczyć czytelnika czymś, czego kompletnie się nie spodziewa. Jeśli lubicie dark fantasy, fae, zmiennokształtnych, tajemnice, nieoczywistych bohaterów, dynamiczną akcję i historie, które nie pozwalają odłożyć książki na półkę, to seria „Krwawe Dziedzictwo” zdecydowanie jest dla Was.
Malbat znaczy grzech
Malbat. Znaczy grzech” to kolejny tom serii, dla której dosłownie przepadłam i powiem tylko tyle mam niedosyt i chce więcej. Od pierwszych stron ponownie zostajemy wrzuceni w świat, w którym nie ma miejsca na nudę dosłownie tu ciągle coś się dzieje, autorka ani na moment nie pozwala nam złapać oddechu. Jak to u mnie bywa przy książkach i tu nie mogło obyć się bez łez i uwierzcie mi nie pojawi się one tylko raz .Ten tom wywołał we mnie ogrom emocji, z którymi momentami naprawdę trudno było sobie poradzić nie chcę zdradzać zbyt wiele, ale tu naprawdę nie można narzekać na nudę . Po ostatnich wydarzeniach członkowie Malbatu zostają zamknięci w willi dosłownie jak by była jakąś twierdzą że której nie mogą się wydostać wiedzą, że sami nie poradzą sobie z zagrożeniem, dlatego decydują się poprosić o pomoc dawnego znajomego. To właśnie on przejmuje dowodzenie, a jego pojawienie wywołuje wiele emocji i niesie za sobą konsekwencje, których nikt nie był w stanie przewidzieć. Jeśli ktoś myślał, że zrobi się spokojniej, to uwaga nie zrobi się w tym świecie nie ma miejsca na bezpieczeństwo, do tego członkowie Malbatu oni nie raz pokażą swoje pazurki. Ogromnie podoba mi się to, że autorka zachowała klimat poprzednich tomów tej serii że było czuć tem mafijny klimat wiecie że ona się gdzieś nie rozmył .Mamy niebezpieczeństwo, intrygi, pułapki i sojusze, które nie zawsze były czymś pożytecznym. Ale ta historia to nie tylko mafia, to także historia w której nie zabrakło emocji , lojalności i paczki ludzi ktoreybyli dla siebie kimś więcej niż przyjaciółki to rodzina, która nie zawsze jest związana więzami krwi. Ta historia pokazuje także , że prawdziwi bliscy potrafią wejść z nami nawet w największe bagno, byle tylko nas nie zostawić. Nie jest to również książka oparta wyłącznie na romansie oczywiście pojawiają się romantyczne momenty, które przyjemnie otulają i pozwalają na chwilę oddechu, ale w moim odczuciu to relacje między bohaterami oraz ich oddanie sobie nawzajem grają tutaj pierwsze skrzypce. Muszę też wspomnieć o humorze którego i w tym tomie nie zabrakło ,uwielbiam to, jak Zuzanna potrafi przeplatać bolesne i wzruszające sceny z momentami, przy których dosłownie płakałam tym razem ze śmiechu , takie połączenie sprawia, że historia jest jeszcze bardziej autentyczna i angażująca. To, co bardzo cenię w książkach autorki, to fakt, że mimo swojej objętości ani przez chwilę nie tracą tempa, fabuła jest dopracowana, nic nie jest przeciągnięte ani zbędne. Każdy tom wnosi coś nowego, a jednocześnie wszystkie tworzą spójną i przemyślaną całość. Pojawiają się tutaj również brutalniejsze sceny, które nie przypadną do gustu każdemu, jednak w moim odczuciu zostały napisane z wyczuciem są mocne, ale nieprzerysowane dokładnie takie, jakie powinny być w historii tego typu. Styl pisania Zuzanny z każdym kolejnym tomem zachwyca mnie coraz bardziej autorka doskonale operuje emocjami potrafi sprawić, że odczuwamy ból, strach, wzruszenie i radość niemal jednocześnie. Pisze lekko, ale z wyraźnym pazurem, a obserwowanie, jak rozwija swój warsztat pisarski z każdą kolejną książką, to czysta przyjemność. „Malbat. Znaczy grzech” to rewelacyjna książka pełna intryg, emocji, lojalności, miłości i mafijnego klimatu, który czuć od pierwszej do ostatniej strony. Jeśli lubicie historie nieoczywiste, pełne napięcia i bohaterów, których nie da się nie pokochać, to zdecydowanie musicie sięgnąć po ten tytuł.
Myśl mniej, rób więcej. Jak nastawić się na działanie, przestać nadmiernie analizować i zmienić swoje życie
Ta książka wyjątkowo mnie zaintrygowała. Byłam ciekawa, w jaki sposób autor przedstawi temat nadmiernego zamartwiania się, prokrastynacji i tkwienia w niekończącej się analizie zamiast działania. Mimo że książka jest stosunkowo krótka, uważam, że w zupełności wystarcza, aby zrozumieć jej główny przekaz ,bardzo często to właśnie my sami stajemy sobie na drodze do osiągnięcia własnych celów. Bardzo spodobało mi się wykorzystanie rzeczywistych przykładów i metafor, takich jak przykład z siłownią. Myślę, że wielu czytelników zapamięta je na długo i będzie do nich wracać w codziennym życiu. Cenne było również poruszenie tematu prokrastynacji i pokazanie, że idealny moment na rozpoczęcie działania najczęściej po prostu nie istnieje. Autor zachęca, by nie czekać na perfekcyjne warunki, ale zacząć działać tu i teraz. Pokazuje także, w jaki sposób możemy stopniowo przerwać błędne koło nadmiernego analizowania i zrobić pierwszy krok. Jako psycholog doceniam, że książka zwraca uwagę na mechanizmy stojące za naszymi zachowaniami i pomaga lepiej zrozumieć, dlaczego tak często utknęliśmy we własnych schematach. Warto jednak pamiętać, że jeśli nadmierne zamartwianie się lub prokrastynacja wynikają z głębszych trudności, takich jak zaburzenia lękowe, depresja czy ADHD, sama książka nie zastąpi profesjonalnej pomocy. Z pewnością może być jednak wartościowym uzupełnieniem procesu zmiany i inspiracją do przyjrzenia się własnym nawykom oraz schematom myślenia i działania.
SET LIFE
Lubicie historie osadzone w studenckich klimatach? W „Set Life”poznajemy Emily, która właśnie kończy szkołę i rozpoczyna nowy etap życia - studia na Cambridge. Dziewczyna zatrzymuje się u swojej siostry, jednak szybko okazuje się, że rzeczywistość daleka jest od jej wyobrażeń. Już pierwszej nocy poznaje Nigela - znajomego siostry, który od początku daje jej do zrozumienia, że za nią nie przepada. Paradoksalnie to właśnie on zawsze pojawia się wtedy, gdy Emily najbardziej potrzebuje pomocy. Z czasem dziewczyna odkrywa również, że osoby, którym ufała najbardziej, skrywają przed nią wiele tajemnic. Muszę przyznać, że ta książka naprawdę pozytywnie mnie zaskoczyła. Nie jest idealna ,chwilami dzieje się aż za dużo, a niektóre wydarzenia mogłyby zostać lepiej rozwinięte. Mimo to czytało mi się ją świetnie. Historia wciągnęła mnie na tyle, że pochłonęłam ją w jeden dzień. Właśnie czegoś takiego potrzebowałam lekkiej historii z klimatem studenckiego życia. Oprócz codziennych, czasem błahych rozterek pojawiają się też ważniejsze tematy, pokazujące, jak bohaterowie radzą sobie z problemami i jak ogromne znaczenie ma wsparcie bliskich osób. Bardzo polubiłam całą paczkę przyjaciół i relacje, które ich łączyły. Największy niedosyt pozostawił we mnie wątek Emily i Nigela. Od początku kibicowałam tej dwójce i liczyłam, że ich relacja rozwinie się w coś więcej. Niestety książka skończyła się szybciej, niż bym chciała, i zamknęłam ją z poczuciem, że chętnie przeczytałabym dalszy ciąg ich historii. Autorka posługuje się prostym i lekkim językiem. Momentami humor balansuje na granicy dobrego smaku, ale mnie to zupełnie nie przeszkadzało. To zabawna, pełna sarkazmu opowieść, która zaciekawia od pierwszych stron. Ma swoje niedociągnięcia, jednak jeśli szukacie niezobowiązującej, przyjemnej lektury na lato, myślę, że „Set Life” może okazać się naprawdę dobrym wyborem.