Recenzje
Agenci AI bazujący na modelach językowych. Istota, konfiguracje, zastosowania
Co tak naprawdę kryje się pod hasłem „Agenci AI” - moda, narzędzia czy nowy sposób budowania systemów? „Agenci AI” Mariusz Hofman próbują odpowiedzieć właśnie na to pytanie — choć robią to w sposób pełen kontrastów. Po pierwsze: trudno powiedzieć, do kogo ona jest. To nie jest książka dla inżynierów - za mało technikaliów tam, gdzie są potrzebne. To nie jest też książka dla biznesu - bo nagle wchodzimy w parametry, konfiguracje i kod. Jesteśmy gdzieś pośrodku: poziom architektury, ale bez solidnego zanurzenia w implementacji. I to widać szczególnie na początku. Z jednej strony dostajemy szerokie, wysokopoziomowe omówienie agentów AI: czym są, jak działają, jak można je składać w systemy. To jest realnie wartościowe - szczególnie dla kogoś, kto zna LLM-y, ale nie myślał jeszcze systemowo o agentach. Z drugiej strony nagle lądujemy w kodzie i konfiguracjach, często omawianych aż do poziomu tłumaczenia nazw parametrów. To trochę utrudnia odbiór. Tak więc książka jest pełna kontrastów. Raz jest szeroka, koncepcyjna i ciekawa, a za chwilę przypomina dokumentację frameworku. Książka zyskuje przy głębszym poznaniu. Im dalej ją czytałem, tym ciekawiej. Niestety pierwszy rozdział, który widać na stronie zaniża poziom. Od mniej więcej połowy zaczyna być dużo lepiej: więcej konkretu, lepsze proporcje między teorią a praktyką, więcej sensownych wniosków. Na plus: książka jest zaskakująco odporna na upływ czasu. MCP, A2A, architektury agentowe — autor zapowiedział coś, co już się zadziało. W tym sensie to raczej książka o paradygmacie niż o konkretnym narzędziu. To dobrze. Na minus: sporo problemów z redakcją i spójnością źródeł. Bibliografia jest trudna w użyciu, a przy takiej liczbie przykładów przydałoby się repozytorium z pełnymi kodami przykładów. Podsumowując: To dobra książka - szczególnie w drugiej połowie. Warto przez nią przebrnąć, nawet jeśli początek nie zachwyca. Ale trzeba ją czytać jako wstęp do świata agentów AI, nie jako samowystarczalny podręcznik. To nie jest książka, która „nauczy Cię budować agentów”. To jest książka, która pomoże Ci zrozumieć, jak one działają i zacząć bawić się w samodzielne ich tworzenie.
Keep Me In
𝐾𝑒𝑒𝑝 𝑀𝑒 𝐼𝑛 [𝑆𝑒𝑟𝑖𝑎 𝑂𝑛 𝑇ℎ𝑒 𝐼𝑛𝑠𝑖𝑑𝑒 𝑇𝑜𝑚 2]🌹 🌹ɴᴀᴛᴀʟɪᴀ “ʙʀɪᴅᴠᴠ” ꜰʀᴏᴍᴜᴛʜ🥀 🥀𝚆𝚢𝚍𝚊𝚠𝚗𝚒𝚌𝚝𝚠𝚘 𝙱𝚎𝚈𝚊🥀 ℚ: Ulubiona sztuka? ♫︎ᴛʜɪꜱ ᴛᴏᴡɴ ~ ɴɪᴀʟʟ ʜᴏʀᴀɴ♫︎ 💚Odtąd Claude Monet miał być najpierwszą i ostatnią myślą każdego dnia. Musiała odkryć, kim naprawdę był.💚 ✰✰✰✰✰/✰✰✰✰✰ ⤳ Literatura Young Adult ⤳ Boston ⤳ Walka z przeszłością ⤳ Second Chance «𝐷𝑒𝑑𝑦𝑘𝑎𝑐𝑗𝑎: Mojemu artyście, który sprawił, że odzyskałam swoje kolory. I każdemu, kto wciąż postrzega świat w odcieniach czerni i bieli.» |ᴋɪʟᴋᴀ ꜱᴌᴏ́ᴡ ᴏ ᴀᴜᴛᴏʀᴄᴇ| • W wieku 13 lat zdała sobie sprawę, że świat to zbiór opowieści. Zaczęła tworzyć własne, aby stać się jego częścią. 𝑪𝒍𝒂𝒖𝒅𝒆 𝑴𝒐𝒏𝒆𝒕 𝒛̇𝒚𝒋𝒆 𝒊 𝒎𝒊𝒆𝒔𝒛𝒌𝒂 𝒘 𝑩𝒐𝒔𝒕𝒐𝒏𝒊𝒆. 𝓕𝓪𝓫𝓾ł𝓪: ༄ Moda na graffiti tworzone przez naśladowców sławnych artystów rozlewa się po USA. Zainspirowani przez Vincenta van Gogha z Charlotte w Karolinie Północnej, w kolejnych stanach ujawniają się współcześni Dali, Klimt, Picasso. ༄ Twórca pozostawiający swoje dzieła na murach Bostonu podpisuje się "Monet". Willow March, młoda stażystka w lokalnej gazecie, podejmuje w jego sprawie dziennikarskie śledztwo. ༄ W ramach swoich poszukiwań Willow trafia na zajęcia malarstwa prowadzone przez Evandera Hartwella. ༄ A jednak może się okazać przydatny dla prowadzącej śledztwo adeptki dziennikarstwa ~ o ile pomoże jej zrozumieć artystyczny zamysł, jaki stoi za działaniami tajemniczego Moneta. ༄ Hartwell zgadza się zostać przewodnikiem March po świecie sztuki. Stawia jej tylko jeden warunek. Chce namalować jej portret. 𝓑𝓸𝓱𝓪𝓽𝓮𝓻𝓸𝔀𝓲𝓮 𝓟𝓲𝓮𝓻𝔀𝓼𝔃𝓸𝓹𝓵𝓪𝓷𝓸𝔀𝓲: ༄ Willow March ~ dziennikarka, prowadzi śledztwo na temat artysty Claude Moneta. ༄ Evander “Claude Monet” Hartwell ~ artysta, ma swoje studio Colorless. 𝓜𝓸𝓳𝓪 𝓸𝓹𝓲𝓷𝓲𝓪: ༄ 𝐾𝑒𝑒𝑝 𝑀𝑒 𝐼𝑛 to spin off Let Me In, od początku wiedziałam, kim jest Claude, ale jednak byłam w szoku jak się dowiedziałam. ༄ Niczego w fabule mi nie zabrakło, wszystko było piękne i wartościowe. W odpowiednim czasie oraz przepięknie napisane. ༄ Wątek Walki z Przeszłością ~ każdy z nas ma jakieś demony, które nas prześladują. ༄ Willow i Evander są barwni i są przeciwieństwami siebie. Bardzo się z nimi związałem. ༄ Pióro Natalki, jest dla mnie ciekawe i na pewno dla młodszych osób. Chociaż na początku się nie polubiłam, to teraz jestem zakochana. Zobaczymy jak przy innych książkach. ༄ Książka idealna dla osób, które lubią sztukę i sprawy, gdzie kogoś trzeba odnaleźć. Iskierki nie zabrakło i wielbię tę powieść za to. Natomiast nie było u mnie emocji przy czytaniu tej historii, ༄ Czy polecam? Zdecydowanie Tak.
Korona przeznaczenia. Królestwa Okrith #3
Pierwszy tom wypadł dość przeciętnie, więc trochę się obawiałam jak wypadnie ten tom, ale mi mojemu zaskoczeniu naprawdę szczerze i mocno mi się podobał. Według rozpiski jest to trzeci tom, ale że każdy tom opowiada historię innych bohaterów, to od pierwszego tomu przeskoczyłam od razu do trzeciego, czyli tego. I teraz mam zagwozdkę, bo chwilami nie bardzo ogarniałam sprawy fabularne związane z powiązaniami królewst, konfliktami itd. i nie wiem czy to przez to, że pominęłam drugi tom, czy po prostu było to tak skompilowane. Faktem jest, że chwilami musiałam się skupić żeby zrozumieć wszystkie powiązania oraz elementy i nie zawsze mi to wchodziło. Ale przechodząc do fabuły i historii. Jeśli szukacie książki z motywem lesbijki z mieczami, to musicie przeczytać tą historię. Podczas czytania tej historii przez cały czas miałam w głowie ten dźwięk z tiktoka o lesbijkach z mieczami i uważam, że idealnie on tutaj pasuje. Podejrzewam, że właśnie przez to ten tom tak bardzo mi się podobał, bo totalnie urzekł mnie ten motyw i ogólnie kreacja bohaterek. Niesamowicie polubiłam relacje między bohaterkami. Naprawdę w świetny sposób zostało to przedstawione i przebierałam nóżkami jak małe dziecko podczas każdej icb integracji, nie mogę się doczekać i nacieszyć rozwojem ich relacji. Uwielbiam te babki, kto by nie uwielbiał silnych i niezłomnych lesbijek z mieczami, które się w sobie zakochują. Naprawdę podobał mi się ten tom i aż się zastanawiłam czy nie przeczytać też 2 tomu, który pominęłam, bo tak dobre wrażenie zrobiła na mnie ta część. Mocno wciągnęłam się w jej czytanie i naprawdę z przyrjmneii a wracałam do tej lektury. Jeśli lubicie kimanty dworskich intryg, tajemnic, zdrad i chcecie do tego wątek lekko zakazanej miłości wlw to zdecydowanie powinniście sięgnąć po tą historię
Milionerka i barman
Wow ta książka to była emocjonalna przejażdżka, której kompletnie się nie spodziewałam. Myślałam, że dostanę lekką, zabawną historię o romansie z różnicą statusu społecznego a dostałam opowieść pełną ciepła, namiętności, trudnych wyborów i ogromnego serca. Już od pierwszych stron wciągnęła mnie relacja Zoe i Oliviera. Ona jest rozpieszczona, błyszcząca, piękna w sposób, który przyciąga uwagę wszystkich dookoła. On za to skromny, wyciszony, z bagażem doświadczeń, które odbiły na nim trwały ślad. Dwa światy, które teoretycznie nigdy nie powinny się połączyć, a jednak coś między nimi iskrzy tak mocno, że aż czuć to namacalnie podczas czytania. Podobało mi się, jak autorka poprowadziła kontrast między bohaterami. Zoe nie jest jednowymiarową księżniczką w jej osobie widać samotność i zagubienie. Olivier z kolei od pierwszej sceny budzi ogromne pokłady empatii. Ma swoje demony, ale też wielkie serce i odpowiedzialność, która wręcz rozczula. I to właśnie ta dwoistość sprawia, że ich relacja jest tak magnetyczna. Każda ich rozmowa, każde spojrzenie, każde przypadkowe spotkanie budziło we mnie emocje, od uśmiechu, przez wzruszenie, aż po frustrację, kiedy znów coś stało im na drodze. Historia pięknie pokazuje, że prawdziwe uczucie nie zawsze przychodzi wtedy, kiedy go chcemy. Czasem miłość wdziera się w życie w najmniej oczekiwanym momencie i miesza wszystko, co wydawało się poukładane. Najbardziej urzekła mnie chemia, która nie była przerysowana, tylko naturalna i prawdziwa. Głębia bohaterów gdy oboje rozwijają się na oczach czytelnika. Lekkość stylu autorki, a jednocześnie poruszanie poważniejszych tematów. No i klimat trochę luksusu, trochę zwyczajności, dużo emocji To jedna z tych historii, które czyta się szybko, ale zostają na długo w sercu. Jeśli szukacie powieści, która potrafi rozgrzać, wzruszyć, rozśmieszyć i pozwolić na chwilę oderwać się od świata „Milionerka i barman” zdecydowanie spełni tę rolę.
Wioska zagubionych serc. Riverside Lane #2
„Wioska zagubionych serc” to drugi tom serii „Riverside Lane”, po który sięgnęłam z ciekawości po bardzo udanym pierwszym tomie. To jedna z tych opowieści, które zaczynają się od ucieczki, a kończą na spokojnym odnajdywaniu siebie. Z przyjemnością wróciłam do Cranbridge, małego miasteczka pełnego spokoju, wspólnoty i tego wyjątkowego klimatu, w którym ludzie wciąż mają dla siebie czas. Lubię styl autorki, jest delikatny, wyważony i spokojny, bez zbędnego dramatyzmu. Podoba mi się to, że nie idealizuje rzeczywistości, lecz pokazuje prawdziwe problemy mieszkańców, codzienne, momentami bolesne, ale bardzo ludzkie. Akcja toczy się wolno, bez plot twistów i wielkich dramatów, a w zamian dostajemy dużo troski, wsparcia i poczucia wspólnoty. Tym razem centrum fabuły stanowi lokalna gazeta „The Cranbridge Times” i walka o jej przetrwanie. Ten wątek poruszył mnie najbardziej, bo jest w nim coś jednocześnie ciepłego i smutnego, dotyczy marzeń, które powoli wymykają się z rąk. Lucy to ciepła, empatyczna bohaterka, lojalna i oddana bliskim, która przyjeżdża do Cranbridge z nadzieją na spokój i chwilę oddechu, choć szybko okazuje się, że powroty nie zawsze są łatwe. Tom z kolei to mężczyzna przygnieciony odpowiedzialnością, zmęczony i pozbawiony wiary. Jako redaktor naczelny robi wszystko, co w jego mocy, choć w środku ma już niewiele nadziei. Ich relacja rozwija się powoli, poprzez ciche rozmowy i drobne gesty, prowadząc do zbliżenia budowanego bez pośpiechu i z dużą uważnością na emocje drugiej osoby. Bardziej przypomina proces wzajemnego zrozumienia niż nagły wybuch uczuć. Książka pokazuje, że wsparcie innych ludzi pomaga podnieść się po upadku, a błędy, choć nieuniknione, mogą stać się początkiem zmiany. Przeszłości nie da się cofnąć, ale można się od niej odciąć i spróbować zacząć od nowa. Ta historia miała w sobie coś ujmującego, jednak nie poruszyła mnie tak mocno jak relacja bohaterów z pierwszego tomu, pozostawiając po sobie ciepło i delikatną refleksję.