Recenzje
Jesteś wystarczająca. Odblokuj swoją moc i uwierz w siebie
Jest taka książka, którą czyta się trochę jak rozmowę z kimś uważnym i życzliwym. Bez ocen, bez presji, bez wciskania gotowych recept. „Jesteś wystarczająca” Sylwii Petryny właśnie taka jest. To nie jest poradnik, który krzyczy „weź się w garść”. Raczej spokojnie przypomina, że nie musisz się naprawiać, żeby zasługiwać na spokój, miłość czy szacunek. Autorka bardzo sensownie prowadzi przez tematy wiary w siebie, granic, wewnętrznej siły i tego, jak łatwo ją po drodze gubimy. Bez nadęcia, bez banałów, za to z dużą empatią i zrozumieniem dla codziennych zmagań. Czytałam ją powoli, fragmentami, wracając do zaznaczonych zdań. To jedna z tych książek, które dobrze mieć pod ręką wtedy, gdy głowa zaczyna podsuwać wątpliwości, a wewnętrzny krytyk robi się zbyt głośny. Bardzo potrzebna lektura.
Malbat znaczy zemsta
Przychodzę dziś do was z recenzją książki, którą pokochałam od pierwszych stron. Z historią Malbatu byłam już zaznajomiona dzięki pierwszej części i od samego początku bardzo ją polubiłam. Obie części wciągnęły mnie bez reszty i sprawiły, że całkowicie przepadłam w świecie wszystkich członków Malbatu. Przez tę książkę dosłownie płynęłam. Czytało mi się ją niezwykle przyjemnie i, tak jak w pierwszej części, od samego początku miałam wrażenie, jakbym stała tuż obok bohaterów i przeżywała razem z nimi każdą chwilę. Mam też poczucie, że postacie są tutaj bardziej ukształtowane i dojrzalsze. Najprawdopodobniej jest to efekt wydarzeń z pierwszej części, które miały ogromny wpływ na ich rozwój i sprawiły, że stali się bardziej świadomymi, odpowiedzialnymi ludźmi. Mimo że w każdym z bohaterów wciąż pozostała odrobina głupkowatego zachowania i nie zawsze przemyślanych pomysłów, to jednak wyraźnie widać, że starają się działać racjonalnie i analizować swoje decyzje. Największą zmianę zauważyłam u Alice i Christiana. To na nich, moim zdaniem, spoczęła największa odpowiedzialność, szczególnie odkąd wzięli pod swoje skrzydła Liama i próbowali zapewnić mu namiastkę normalnego domu oraz dzieciństwa. Postacią, której było mi szczególnie szkoda, była Nancy. Po rozpadzie Malbatu przeszła naprawdę wiele, a mimo to nie poddała się i na swój sposób walczyła o siebie, próbując różnych dróg, by przetrwać. Malbatu nie jest książką lekką ani pozbawioną trudnych tematów. Wręcz przeciwnie, to historia, która zdecydowanie nie jest dla każdego. Już samo ostrzeżenie na początku pokazuje, że w treści pojawia się wiele brutalnych i ciężkich scen, takich jak morderstwa, nękanie psychiczne i fizyczne oraz problemy, z którymi bohaterowie muszą się mierzyć. Co ważne, są to problemy, które niestety mają również swoje odzwierciedlenie w realnym świecie. Podsumowując, książka bardzo mi się podobała i zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Z niecierpliwością czekam na kolejną część, ponieważ jestem niezwykle ciekawa, jak dalej rozwiną się losy głównych bohaterów i z czym przyjdzie im się jeszcze zmierzyć.
Pandas. Receptury. Obliczenia naukowe, szeregi czasowe i eksploracyjna analiza danych w Pythonie. Wydanie III
EM Poleca (#39) William Ayd, Matthew Harrison - „Pandas. Receptury” autor: Wiesław Seweryn · Opublikowano 24 grudnia 2025 · Zaktualizowano 24 grudnia 2025 Najlepszą rekomendacją książki o jakimś dziele jest pochwała jego twórcy. Tak jest w tym przypadku. Wes McKinney, twórca otwartoźródłowej biblioteki Pandas służącej do analizy danych, we wstępie do omawianej książki szczerze ją poleca. Mógłbym więc odpuścić i nie pisać tej recenzji. Jednak piszę dla portalu Eksperyment Myślowy, gdzie bardziej od opinii liczy się przekazanie szczypty (albo dwóch) wiedzy, dlatego dodam co nieco od siebie. Analityka danych rozumiana jako proces zbierania, przetwarzania, analizowania i interpretowania dużych ilości danych, w celu wyciągnięcia wniosków, identyfikacji wzorców i trendów, wspierając tym samym podejmowanie świadomych decyzji, często przy użyciu statystyki, uczenia maszynowego i wizualizacji danych istnieje od początku ery komputerów. Można powiedzieć, że do przetwarzania danych komputery zostały stworzone: do obliczania trajektorii rakiet, modelowania pogody, analizy rozpadów promieniotwórczych i innych podobnych zadań, gdzie mózg ludzki nie gwarantuje odpowiedniej wydajności. Do zbierania i przetwarzania danych służyły i służą bazy danych. Z czasem okazało się jednak, że język zapytań SQL i język R to trochę za mało. Jednocześnie rozkwitał Python jako uniwersalny język programowania, łatwy do opanowania i szybki, idealny kandydat na język do obróbki dużych ilości danych. Wspomniany Wes McKinney zaczął w 2008 roku tworzyć Pandas jako osobisty zestaw narzędzi, nie przypuszczając nawet, jaką popularność jego dzieło zdobędzie. To dzięki Pandasowi Python stał się na długie lata głównym językiem do analizy danych, a Pandas najbardziej znaną biblioteką o otwartch źródłach. Sam używałem Pandas do analiz danych w czasie pandemii Covid-19 i mogę powiedzieć z własnego doświadczenia, że jest naprawdę dobrze zaprojektowany, doskonale wpasowujący się w analityczną „linię produkcyjną” aplikacji. Inne elementy tej linii produkcyjnej, czyli Python i framework FastAPI będą tematami najbliższych recenzji na łamach Eksperymentu Myślowego. Co jest zachęcającego w Pandasie? Wiele rzeczy. Jak pisałem Wes McKinney zaczął pisać Pandasa na własne potrzeby. Dlaczego podkreślam ten właśnie aspekt? To proste, Kinney jako programista i analityk danych posługując się istniejącymi narzędziami poczuł narastający dyskomfort pracy. W tym, czym się posługiwał czegoś było za dużo, czegoś za mało, coś uwierało, a jeszcze coś innego, pozornie prostego, musiał robić stosując sztuczki i obejścia. W końcu doszedł do wniosku, że lepiej będzie, jak sam „uszyje na miarę” pakiet narzędziowy jakiego potrzebuje. To jest właśnie synergia wyzwalająca się z układu, w którym użytkownik (usługobiorca) jest jednocześnie rzemieślnikiem (usługobiorcą). I tak powstał Pandas. Pandas nie jest przeznaczony do przetwarzania ogromnych ilości danych, powiedzmy to jasno. Głównym założeniem Pandasa była prostota i szybkość działania. Dlatego Pandas wszystkie operacje wykonuje w pamięci operacyjnej, nie korzysta z buforowania dyskowego ani z zewnętrznych baz danych. Od tego typu i skali prac są inne pakiety, bardziej wyszukane, ale i trudniejsze do nauczenia i wymagające dłuższej, systematycznej nauki, aby wycisnąć z narzędzia maksimum możliwości. Nie znaczy to, że Pandasem można obrabiać tylko małe ilości danych. Pamięć operacyjna współczesnych komputerów, idąca w setki gigabajtów, to naprawdę dużo miejsca i trzeba się porządnie napracować, żeby się chciaż otrzeć o pandasowe ograniczenia. Po co więc książka skoro Pandas jest taki łatwy? Jest łatwy do zrozumienia, logiczny i poukładany, ale jak każda platforma programistyczna (bo Pandas jest frameworkiem zanurzonym w Pythonie), wymaga umiejętności i biegłości w posługiwaniu się. Nie chodzi o składnię wywołań i parametrów, ta jest dość oczywista, konstrukcje są proste i intuicyjne. Bardziej chodzi o optymalność przetwarzania danych, maksymalne wykorzystanie możliwości biblioteki, aby osiągnąć maksymalną wydajność. A różnice mogą być naprawdę duże, sięgające 10-krotności. Oznacza to, że prosta zmiana kolejności lub indeksowania, wybranie takiej struktury danych a nie innej, może przyspieszyć działanie programu o >1000%. To nie czarna magia, to kilkunastoletnie starania twórców biblioteki sprawiły, że Pandas został liderem w analitycznym przetwarzaniu danych w skali, powiedzmy, nieekstremalnej. Słowo „Receptury” w tytule oznacza, że treścią książki jest praktyczny Pandas od A do Z, czyli od podstawowych obiektów typu Series i DataFrame, poprzez typy danych, wejście-wyjście, podstawowe algorytmy, grupowanie danych, szeregi czasowe aż do sposobów na poprawienie wydajności przetwarzania. Końcowy rozdział to skrótowe omówienie ekosystemu Pandas, czyli pakietów współpracująch, służących do wizualizacji, przetwarzania statystycznego i naukowego, bazy danych, a także pakietów „konkurencyjnych”, jak na przykład Polars. Dodam jeszcze, że Helion (wydawca) wydał także książkę „Python w analizie danych. Przetwarzanie danych za pomocą pakietów Pandas i NumPy oraz środowiska Jupyter” wspomnianego twórcy Pandasa, Wesa McKinneya. „Pandas. Receptury. Obliczenia naukowe, szeregi czasowe i eksploracyjna analiza danych w Pythonie. Wydanie III”, William Ayd, Matthew Harrison. Wydawnitwo Helion 2025 Notki o autorach: William Ayd, jeden z głównych opiekunów projektu pandas. Odpowiadając na pytania użytkowników jest twórcą popularności i potęgi pandasa. Matt Harrison, konsultant i właściciel firmy szkoleniowej w zakresie Pythona i analizy danych. Autor książek: Machine Learning Pocket Reference, Illustrated Guide to Python 3 oraz Learning the Pandas Library.
Mały człowiek, wielka sprawa. Odpowiedzi na 100 pytań, które zadaje sobie każdy rodzic
Rodzicielstwo bez lukru - ale z nadzieją.. 🩷Czy da się być dobrym rodzicem, kiedy jesteś zmęczona, sfrustrowany, a Twoje dziecko właśnie rzuca się na podłogę w sklepie? „Mały człowiek, wielka sprawa” Joanny Madej to książka, która nie udaje, że rodzicielstwo to bajka. I właśnie dlatego jest tak potrzebna. Autorka - psycholożka, psychoterapeutka w trakcie certyfikacji i mama trójki dzieci - mówi językiem codzienności. Bez oceniania. Bez „powinnaś”. Z ogromną empatią i zrozumieniem dla tego, jak trudne potrafią być relacje z dzieckiem, nawet (a może zwłaszcza) wtedy, gdy bardzo je kochamy. To nie jest kolejny poradnik z gotowymi receptami. To raczej pierwsza pomoc dla rodzica, który chce lepiej rozumieć swoje dziecko, ale też… samego siebie. Znajdziesz tu odpowiedzi na pytania o dziecięce bunty, złość, lęki, granice, relacje w rodzinie i emocje, które czasem wstydzimy się nazwać. Największa wartość? Poczucie, że nie jesteś sam/a. I że nawet w chaosie można znaleźć drogę - spokojniejszą, bardziej świadomą, bliższą Tobie i Twojemu dziecku 💕 Dla kogo 📖? Dla zmęczonych rodziców. Dla tych, którzy chcą wychowywać z empatią, ale nie kosztem siebie.
Rok 1984
Pierwszy raz sięgnęłam po tę książkę, gdy byłam w czwartej klasie liceum, ponieważ jest to lektura szkolna. I szczerze, była to jedyna lektura, która naprawdę mi się spodobała. Już wtedy wiedziałam, że coś mnie w niej przyciąga, mimo że była zupełnie inna od książek, które czytam na co dzień. Uważam, że Orwell, posługując się fikcją, próbował pokazać swoje obawy dotyczące tego, w jakim kierunku zmierza świat. W bardzo mocny i logiczny sposób pokazuje, jak łatwo manipulować ludźmi, jak łatwo ich kontrolować i jak szybko człowiek może stać się maszyną w rękach rządu. Czytając Rok 1984, miałam momentami wrażenie, że to wcale nie jest fikcja literacka. W niektórych miejscach na świecie działa bardzo podobny mechanizm, może nie dosłownie taki sam, ale dąży do tego. Ta historia daje naprawdę dużo do myślenia i zostaje w głowie na długo po zakończeniu czytania. Uświadamia, jak bardzo powinniśmy być wdzięczni za to, co mamy, i że mogło być dużo gorzej. Na co dzień czytam głównie romanse, obyczajówki i młodzieżówki, książki lekkie i przyjemne. A Rok 1984 zdecydowanie do takich nie należy. Ale uważam, że właśnie takie książki są potrzebne, pozwalają spojrzeć szerzej, otwierają oczy na wiele aspektów i zostawiają w czytelniku coś więcej niż tylko dobrą historię. Mam też w planach przeczytać Folwark zwierzęcy, bo czuję, że kolejna książka tego autora może mi się równie mocno spodobać. 4/5