Recenzje
Długa droga w dół
Krótka forma, ciężki temat i pytania, na które nie ma prostych odpowiedzi Jason Reynolds to autor, który nie pisze, żeby było wygodnie. Pisze, żeby było prawdziwie, czasem boleśnie i bez taryfy ulgowej. „Długa droga w dół" to książka niepozorna objętościowo, ale niosąca w sobie ogromny ciężar emocjonalny i społeczny. Wydana przez beYA powieść w formie wiersza wolnego jest literackim eksperymentem, który albo zachwyca swoją formą, albo pozostawia czytelnika z poczuciem niedosytu - często jednocześnie robiąc jedno i drugie. To historia, która trwa zaledwie kilka minut... a zostaje w głowie na bardzo długo. Jednym z najbardziej charakterystycznych elementów książki jest jej poetycka forma. Krótkie wersy, urwane myśli, cisza między słowami -wszystko to świetnie oddaje chaos w głowie bohatera. Ta forma działa na emocje, zmusza do zwolnienia i uważnego czytania. Jednak to, co dla jednych będzie ogromnym atutem, dla innych okaże się wadą. Brakuje tu klasycznego rozwoju akcji, rozbudowanych opisów czy dialogów. Książka bardziej się odczuwa, niż czyta. Reynolds zadaje pytania o sens zemsty, o dziedziczenie przemocy i o to, jak łatwo młodzi ludzie zostają wciągnięci w spiralę, z której nie ma wyjścia. Bez moralizowania. Bez oceniania. Tylko fakty i emocje. Strach, gniew, zagubienie i presja środowiska są pokazane w sposób bardzo realistyczny. Will nie jest bohaterem idealnym - jest chłopakiem, który próbuje być „taki, jak trzeba". Niedopowiedzenia w książce są celowe. Reynolds ufa czytelnikowi i zostawia mu przestrzeń na własne wnioski. Długa droga w dół" to książka krótka, ale niezwykle znacząca. Jason Reynolds udowadnia, że nie potrzeba setek stron, by opowiedzieć historię, która boli, porusza i zmusza do refleksji. To opowieść o dorastaniu w świecie, który nie daje dobrych wyborów - tylko mniej złe. Mimo pewnych ograniczeń formy i fabularnego niedosytu, jest to lektura ważna, potrzebna i aktualna. Polecam!
Doskonal się w każdej dziedzinie. 12 maksym mistrzostwa
Scott H. Young „Doskonal się w każdej dziedzinie. 12 maksym mistrzostwa” Lubię wracać do autorów, których książki czytałam wcześniej. Z nazwiskiem Scotta H. Younga spotkałam się dawno temu przy lekturze pozycji „Zostań ultrasamoukiem. Jak mistrzowsko opanować twarde umiejętności w zadziwiająco krótkim czasie” - dlatego z ciekawością sięgnęłam także po tę książkę. Bywa, że obiecujące tytuły niosą ze sobą treść znacznie mniej obiecującą. W tym przypadku tak nie jest. „Doskonal się w każdej dziedzinie” to książka o uczeniu się - o tym, jak się uczyć, by robić to skuteczniej i bardziej świadomie. Autor opiera swoje tezy na badaniach naukowych i podaje liczne przykłady z życia różnych osób. Tytułowe 12 maksym stanowi strukturę książki - to jednocześnie tytuły rozdziałów. Część z nich może na pierwszy rzut oka brzmieć prowokująco lub zaskakująco, inne mogą wydawać się oczywiste. Znajdziemy tu m.in. rozdziały poświęcone temu, że kreatywność zaczyna się od naśladowania, jak ważny jest odpowiedni poziom trudności, dlaczego jakość rodzi się z ilości, czemu praktyka musi być zbliżona do rzeczywistości oraz jak lęk zmniejsza się poprzez ekspozycję. To książka dla osób zainteresowanych tematem efektywnego uczenia się. Jest w niej trochę treści również z obszaru np. matematyki, dlatego myślę, że wymaga skupienia, ale dla tych, którzy lubią takie propozycje - może być bardzo wartościowa. Ja lubię się uczyć, lubię uczyć innych i lubię uczyć, jak się uczyć. Tematy neurodydaktyczne są mi bliskie, dlatego ta lektura była dla mnie inspirującym doświadczeniem.
Ptaki, które śpiewają nocą
Savannah ucieka niemalże sprzed ołtarza. W sukni ślubnej, bez planu B, za to różowym kamperem swojej siostry rusza w podróż przez Stany. Miała tylko na chwilę zniknąć, złapać oddech, przemyśleć swoje życie. Nie planowała jednak spotkać Austina — muzyka, który żyje chwilą, kocha dobre historie i rozmowy z ludźmi, a do tego kompletnie nie wierzy w planowanie przyszłości. Ale z jakiegoś powodu los postanawia połączyć ich drogi i wysłać w trasę, która zmienia więcej, niż oboje by się spodziewali. To moje kolejne spotkanie z twórczością Marty Łabęckiej i ja po prostu bardzo lubię jej książki. Choć wiem, że jej twórczość spotyka się z częstą krytyką, ja cenię ją za emocje, które niby są „komfortowe”, a jednak zostawiają po sobie coś więcej, jakiś morał i bagaż. Motyw podróży w książkach kocham całym sercem, więc różowy kamper, zmieniające się krajobrazy i to poczucie drogi „donikąd, a jednak dokądś” było dla mnie strzałem w dziesiątkę. Autorka pięknie oddaje klimat podróży —zarówno tej dosłownej, jak i tej emocjonalnej. Bo Savannah i Austin nie tylko przemierzają kolejne mile, ale też krok po kroku mierzą się z żałobą, stratą, poczuciem winy i strachem przed życiem bez schematów. Bardzo podobała mi się dynamika między bohaterami, to zderzenie kontroli z totalną spontanicznością, rozsądku z zabawą, Taylor Swift z rockiem. Ich relacja rozwija się spokojnie, naturalnie, bez zbędnego pośpiechu, a ja uwielbiam, kiedy uczucia mają czas, żeby dojrzeć. To historia ciepła, momentami zabawna, momentami bolesna, ale przede wszystkim prawdziwa. O tym, że nie zawsze trzeba mieć plan. Że czasem największe błędy naprawdę piszą najciekawsze historie. Jest to książka, która dostarcza wielu emocji, zostawia ślad i jeszcze długo po zamknięciu ostatniej strony każe myśleć o tej drodze, o tych wyborach i o tych ptakach, które śpiewają nocą. Z niecierpliwością wyczekuję kolejnego tomu i mam nadzieję, że szybko go dostaniemy. 🩷
Puck Off
„Puck Off” to trzecia część hokejowej serii Ludki, a Ona sama ponownie udowadnia, że doskonale odnajduje się w romansach osadzonych w sportowym świecie. Tym razem poznajemy Rosie - ambitną, zasadniczą i ostrożną w uczuciach kobietę, której lęk przed bliskością wynika z trudnych doświadczeń z dzieciństwa. Jej relacja z Mattem od początku jest skomplikowana, bo choć serce podpowiada jedno, rozum każe uciekać. Matt z pozoru wydaje się typowym pewnym siebie sportowcem, jednak szybko pokazuje swoją wrażliwszą i dojrzałą stronę. Jego empatia, odpowiedzialność i gotowość do bycia wsparciem wypadają bardzo naturalnie i sprawiają, że łatwo mu kibicować. Chemia między bohaterami jest wyraźna - nie brakuje napięcia, ostrych dialogów ani scen pełnych namiętności, napisanych ze smakiem. Wątek friends with benefits dodatkowo podkręca emocje i komplikuje całą sytuację.To jednak nie tylko przewidywalna historia miłosna. Autorka porusza również trudniejsze tematy, takie jak strata, trauma czy żałoba, dzięki czemu książka nie jest przesłodzona. Hokejowe tło zostało dobrze oddane i stanowi ciekawy, dynamiczny dodatek do głównego wątku uczuciowego, a obecność bohaterów z wcześniejszych tomów to miód na moje serduszko❤️ Przyznam szczerze,że ta część, gdybym musiała wybrać podobała mi się najmniej, jednak poziom całego cyklu jest wysoki. Nie brakuje emocji- jest zabawnie, ale też wzruszająco. Są chwile niepewności ale też radości. Ogólnie oczywiście polecam- w końcu to Ludka❤️❤️❤️
Puck Off
Kiedy Rosie Gallagher, dwudziestotrzyletnia specjalistka do spraw public relations, podczas lotu do Calgary poznaje Matta, chłopak od razu wpada jej w oko. Nawet jeśli wygląda na sportowca, a Rosie obiecała sobie przecież trzymać się z dala od sportowców. Mimo wszystko pokusa jest zbyt wielka i para przed przesiadką do Edmonton spędza razem noc. Jak zawsze książki Ludki są po prostu niesamowite - ta historia tylko potwierdza, że autorka doskonale wie, jak wciągnąć czytelnika od pierwszej do ostatniej strony. To idealne połączenie romansu, emocji i świata sportu, który został pokazany w bardzo autentyczny i świeży sposób. Rosie to bohaterka, którą od razu da się polubić - inteligentna, ambitna i z zasadami, które życie szybko zaczyna wystawiać na próbę. Matt z kolei… no cóż, trudno mu się oprzeć. Chemia między nimi jest wyczuwalna od pierwszego spotkania, dialogi są naturalne, a napięcie między bohaterami świetnie poprowadzone. Motyw relacji „czysto profesjonalnej” tylko podkręca emocje i sprawia, że chce się czytać dalej bez przerwy. Ogromnym plusem jest także tło hokejowe i wątek PR-owy - social media, wizerunek sportowca i kulisy pracy z drużyną dodają historii realizmu i wyróżniają ją na tle innych romansów. Wszystko jest dopracowane, spójne i napisane lekkim, przyjemnym stylem, z którego Ludka już słynie. To książka, która bawi, wzrusza i sprawia, że po zakończeniu zostaje ten charakterystyczny „ja chcę jeszcze raz”. Zdecydowanie must read dla fanów romansów, sportowych historii i silnych kobiecych bohaterek. Czekam na kolejne tytuły, bo Ludka jak zwykle nie zawiodła!