ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Haunted Hearts

Między Hazel a Nathaniel’em od pierwszych stron czuć chemię, choć dla mnie romans rozkręcił się odrobinę za szybko - brakowało mi jeszcze kilku scen budujących napięcie i stopniowo zbliżających bohaterów. Chętnie zobaczyłabym bardziej rozbudowany moment poznania i rozwijania ich relacji, bo potencjał był ogromny. Fabuła z opisu wydawcy obiecuje mroczny klimat, tajemnice i niebezpieczne pokusy… i faktycznie to wszystko tu jest, choć moim zdaniem świat przedstawiony mógłby być rozwinięty jeszcze mocniej. Świetnie wypadłaby bardziej szczegółowa eksploracja Shadowbrook, zasad rządzących nadnaturalną społecznością czy hierarchii łowców 🧛 Fajne było to, że książka była pisana z perspektywy Hazel i Nathaniela! Lubię jak mogę poznać myśli różnych bohaterów i spojrzeć na historię z innego punktu widzenia✨ Ta książka ma potencjał na dużo więcej stron i absolutnie nie byłaby nudna! Jest tu mnóstwo wątków, które można by spokojnie rozwinąć i dopowiedzieć (ale może to ja po prostu kocham grube książki 😂). Zakończenie jest naprawdę fajne i satysfakcjonujące! Mimo drobnych niedosytów, czytało mi się ją przyjemnie. Lekki styl autorki, szybkie tempo i kusząco mroczny klimat sprawiają, że Haunted Hearts to idealna lektura na wieczór, szczególnie dla fanów zakazanych romansów i paranormalnych wątków 🥰

pozmrokuczytam Baszczeńska Oliwia

Kali Linux. Testy bezpieczeństwa, testy penetracyjne i etyczne hakowanie. Wydanie II

„Kali Linux. Testy bezpieczeństwa, testy penetracyjne i etyczne hakowanie. Wydanie II” to doskonałe wprowadzenie do świata pentestów i cyberbezpieczeństwa - zarówno dla początkujących, jak i dla osób, które chcą usystematyzować swoją wiedzę. Autor w przejrzysty, rzeczowy sposób prowadzi czytelnika przez kolejne etapy pracy pentestera, pokazując, jak potężnym narzędziem jest Kali Linux i jak świadomie można go wykorzystać w profesjonalnych testach bezpieczeństwa. Książka imponuje aktualnością: to odświeżone, rozszerzone wydanie, które nie tylko przedstawia narzędzia dostępne w Kali Linux, ale przede wszystkim uczy, jak realnie planować, przeprowadzać i dokumentować testy penetracyjne. Znajdziemy tu zarówno podstawy, takie jak instalacja systemu i struktura testów, jak i bardziej zaawansowane zagadnienia - eksploity, techniki łamania haseł, testy aplikacji WWW, analizy kodu czy praktyczne podejście do inżynierii wstecznej. Dużym atutem jest również rozdział poświęcony etyce i legalności działań, co czyni książkę kompletnym i odpowiedzialnym przewodnikiem po świecie cyberbezpieczeństwa. Autor nie poprzestaje na prezentacji narzędzi - podpowiada, jak myśli pentester, jak dobierać techniki ataku, interpretować wyniki oraz jak przygotować profesjonalny raport końcowy. Dzięki temu książka staje się nie tylko katalogiem funkcji Kali Linux, ale przede wszystkim praktycznym kursem metodyki bezpieczeństwa. Całość napisana jest zwięźle, klarownie i z wyczuwalnym doświadczeniem praktyka. To publikacja, która naprawdę „robi robotę”: pozwala zrozumieć procesy, narzędzia i filozofię pracy w security, nie przytłaczając przy tym zbyt technicznym językiem. Świetna pozycja dla każdego, kto chce wejść w świat pentestów, poszerzyć swoje kompetencje lub poznać bezpieczne i etyczne podstawy pracy z Kali Linux. Zdecydowanie warto - polecam jako człowiek zajmujący się również tematami Cyber w praktyce!

dlaTesterów.PL Krząpa Rafał

Malbat znaczy zemsta

Drugi tom czytałam z nieprzyjemnie znajomym uściskiem w żołądku, takim, który pojawia się, kiedy czujesz, że wchodzisz w historię, która nie pozwoli ci zostać obojętną. To nie jest książka, którą odkładasz i zapominasz. W książce jest coś, co powraca, nawet jeśli bohaterowie zrobili wszystko, by zamknąć za sobą drzwi. Właśnie to uderzyło mnie najmocniej. To, jak przeszłość potrafi ciążyć. Jak łatwo wracają emocje, o których przekonywaliśmy sami siebie, że dawno je przepracowaliśmy. Jak szybko zapominamy, że czas wcale nie leczy, jeśli człowiek nie ma odwagi stanąć twarzą w twarz z własną historią. To, co w tej książce uwielbiam najbardziej, to emocjonalna szczerość. Tak rzadko spotyka się książki, które nie boją się odsłonić surowości bohaterów, tej codziennej, bolesnej, prawdziwej. Tutaj każda rana ma historię i to właśnie te historie sprawiają, że trudno przejść obok tej książki obojętnie. Czytając, miałam wrażenie, że autorka nie próbuje nikogo wybielać ani tłumaczyć. Pozwala nam zanurzyć się w bohaterach i dzięki temu zaczynamy widzieć, że nawet najsilniejsi niosą w sobie coś, czego się wstydzą , że nawet ci, którzy uciekli najdalej, najbardziej pragną zrozumienia. Miłość nawet ta niedopowiedziana, niepewna, niewygodna potrafi być jednocześnie błogosławieństwem i przekleństwem. Kiedy dotarłam do ostatnich stron, zdałam sobie sprawę, że ta historia nie pyta, czy jesteśmy gotowi na prawdę. Ona pyta, ile jeszcze razy będziemy udawać, że nie słyszymy tego, przed czym uciekamy, bo każdy z nas nosi w sobie jakiś Malbat, miejsce, wspomnienie, człowieka, wersję siebie, od której starał się odciąć. Pytanie tylko…czy naprawdę wierzymy, że można zbudować nowe życie, jeśli nie odważymy się spojrzeć w oczy temu, co zostawiliśmy za sobą? Najbardziej uderza mnie jednak sposób, w jaki ta powieść mówi o konsekwencjach, o tym, że człowiek może uciekać daleko, ale nigdy nie ucieknie od samego siebie. Jak myślisz, da się wrócić do przeszłości i nie stracić tego, kim chcemy być?

joanna.czyta Świś Joanna

Surogatka

Potrzebowałam tej książki bardziej, niż się spodziewałam. Dzięki niej spojrzałam na niektóre sprawy inaczej i właśnie za to jestem wdzięczna autorce. Sigmunt pięć lat temu stracił żonę. Od tamtej chwili żył jak pusta skorupa, aż do dnia, w którym jego teściowie ogłosili swój plan: chcieli wykorzystać zamrożone jajeczka swojej córki, by na świecie pojawił się ich wnuk. Jedyny warunek Britney brzmiał - ojcem dziecka miał być jej mąż. Po długim namyśle Sig zgodził się. Teściowie mieli zająć się wychowaniem dziecka, a oni znaleźli surogatkę - Abby, młodą Amerykankę, która na czas ciąży miała zamieszkać w Anglii, w pensjonacie należącym do Sigmunta. Na początku mężczyzna traktował ją z dystansem, chłodem i podejrzeniami. Myślał, że zna jej intencje. Ale czas potrafi zmieniać ludzi a pierwsze wrażenia potrafią okazać się bardzo mylące. On - z bagażem emocjonalnym i przekonaniem, że już nigdy się nie zakocha. Ona - delikatna, dobra i dojrzalsza niż można by przypuszczać. Czy mieli szansę, by to się udało? To skomplikowana, a zarazem prosta historia miłosna taka, która leczy duszę. To książka o bólu, stracie, szansie i cudzie. Abby zasługuje na ogromny szacunek. Podziwiam jej empatię, dojrzałość i sposób, w jaki dźwigała odpowiedzialność, jakiej wielu by się bało. Towarzyszymy bohaterom przez całą ciążę, obserwujemy ich rozmowy, obawy, nieporozumienia i rodzące się uczucie... powolne, ciche, ale niesamowicie autentyczne. Czasami bolesna, ale i uzdrawiająca duszę historia dwojga ludzi, którzy po prostu mieli się spotkać. To jedna z tych opowieści, które czyta się sercem. Przeżyjecie całą gamę emocji od smutku, przez wzruszenie, aż po śmiech i strach. A gdy pojawi się nadzieja poczujecie, że warto było przeczytać każdą stronę. Sigmunt swoją opieką, troską i małymi gestami pokazywał, że mimo ran w sercu potrafi się zaangażować. Każdy jego krok mówił więcej niż słowa. Im dalej czytałam, tym bardziej zaczynałam im kibicować. Wiem, że wiele osób nie lubi motywu ciąży czy dzieci, ja go kocham. I tutaj został pokazany w piękny, subtelny sposób. Czy prawdziwa miłość zdarza się tylko raz? Sięgnijcie po tę książkę i sami spróbujcie odpowiedzieć na to pytanie. Ja bardzo polecam.

Oczarowane.literacko Skrochocka Karolina

Recenzownik. Mój książkowy journal

Czy zdarzyło ci się kiedyś skończyć książkę i… po czasie nie pamiętać, co tak naprawdę czułaś(eś) po jej przeczytaniu? Albo wrócić po czasie do półki i zastanawiać się, kiedy ja to czytałam? Jeśli choć raz kiwnęłaś(eś) głową to „Recenzownik. Mój książkowy journal” Marty Sztandar-Bielawskiej może być dokładnie tym, co przywróci Twoje czytelnicze wspomnienia. Kiedy wzięłam do ręki „Recenzownik. Mój książkowy journal”, poczułam się trochę tak, jakbym wróciła do czasów, w których prowadziłam swoje pierwsze czytelnicze notatniki. Tego jedynego zeszytu, gdzie zapisywałam ulubione cytaty, wrażenia po lekturze, a nawet szkicowałam wymarzone okładki (zwykle krzywe, ale zawsze robione z miłości do czytania). Ten journal ma w sobie właśnie tę intymną, nostalgiczną nutę - ale jednocześnie jest narzędziem bardzo współczesnym, stworzonym z myślą o osobach, które chcą uporządkować swój książkowy świat. Autorka proponuje nam nie tylko miejsce na recenzje, ale całą przestrzeń do kreatywności. Są rubryki do ocen, pola na cytaty, zadania pobudzające wyobraźnię, listy ulubionych serii, czy strony do planowania wyzwań czytelniczych. To nie jest zwykły planner - to coś pomiędzy bullet journalem, pamiętnikiem książkoholika i kreatywnym zeszytem pełnym pomysłów. Jeśli tak jak ja lubisz mieć dużo miejsca na swobodne pisanie możesz poczuć, że niektóre sekcje są zbyt małe. Jeśli jesteś bardziej „zadaniowa”, znajdziesz tu masę kreatywnych rubryk do uzupełniania… ale jeśli szukasz przestrzeni wyłącznie na klasyczne recenzje, możesz mieć wrażenie, że ilustracji i zabaw jest trochę za dużo. Z jednej strony - to ogromna zaleta, bo journal jest kolorowy, intrygujący, pełen pomysłów. Z drugiej - może być chaotyczny, jeśli wolisz minimalizm i czyste linie. Za to jedno muszę powiedzieć z pełnym przekonaniem: „Recenzownik. Mój książkowy journal” świetnie spełnia swoją główną rolę. Wyciąga z czytelnika kreatywność, zachęca do zabawy literaturą, pozwala przemyśleć swoje czytelnicze wybory i wracać do nich później z sentymentem. Czy jest idealny? Nie. Czy jest pomocny, inspirujący i pięknie wykonany? Zdecydowanie tak. I co najważniejsze - daje przestrzeń, by stworzyć coś swojego. Coś, co odzwierciedla twój gust, twoje emocje i twoje książkowe ścieżki. A tego nie zastąpi żadna aplikacja. Ocena: 8/10 

k.tomzynska Tomżyńska Karolina