ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Wałkowanie Ameryki (twarda oprawa)

Czym jest Ameryka? Supermocarstwem, ostoją demokracji, czy może krajem pełnym zwariowanych ludzi, którym wszystko wolno? Na temat Stanów Zjednoczonych krąży wiele opinii i żartów.

Jak jest naprawdę? Na to pytanie stara się odpowiedzieć Marek Wałkuski - korespondent Polskiego Radia, od 10 lat mieszkający w Waszyngtonie.

„Wałkowanie Ameryki” to swego rodzaju skarbnica wiedzy o Ameryce. Już od pierwszych stron mamy pewność, że autor niezwykle starannie i rzetelnie przygotował się do napisania tej książki. W dużej mierze opiera się ona na danych statystycznych, dzięki którym dowiadujemy się praktycznie wszystkiego o przeciętnym amerykańskim Kowalskim. Książka zawiera 13 rozdziałów - każdy z nich dotyczy innego aspektu życia w Ameryce. Szczególnie interesujące są rozdziały poświęcone relacjom rasowym, religijności oraz szeroko rozumianej amerykańskiej wolności.

Wałkuski, będąc osobą na stałe mieszkającą i pracującą w Waszyngtonie, poznał na wylot wszelkie zachowania Amerykanów. W nasze ręce oddał książkę, w której przedstawia osobiste spostrzeżenia na temat Stanów Zjednoczonych. Nie ukrywa, że darzy ten kraj życzliwością i chce abyśmy i my spojrzeli na niego bardziej przychylnie. Jednocześnie stara się nie oceniać tego, co widzi. Nie koloryzuje i nie unika pisania o wadach amerykańskiego społeczeństwa.

Sięgając po tę książkę, spodziewałam się humorystycznej opowieści o życiu w Ameryce. Liczyłam na wiele anegdot, które miały potwierdzić mój stereotypowy wizerunek Amerykanów. Zamiast tego, trzymałam w rękach suchą opowieść o Stanach Zjednoczonych. Początkowo czułam się przytłoczona ilością niezwykle szczegółowych danych statystycznych i tak naukowym podejściem do tematu Jednak z każdą kolejną stroną coraz bardziej fascynował mnie opisywany świat. Dzięki tej książce po raz pierwszy spojrzałam na Amerykę z podziwem.

Czy autorowi udało się zatem osiągnąć zamierzony cel? Wydaje mi się, że tak. Stany Zjednoczone to kraj niezwykle zróżnicowany, tak bardzo inny od Polski. Dzięki Wałkuskiemu możemy dowiedzieć się, co tak naprawdę oznacza ta „inność” i w pewnym momencie zaczynamy czuć sympatię do Amerykanów, którzy być może wcale nie są tacy głupi za jakich ich mamy.
dlaLejdis.pl Agata Woźniak, 2012-11-17

Wałkowanie Ameryki

Czym jest Ameryka? Supermocarstwem, ostoją demokracji, czy może krajem pełnym zwariowanych ludzi, którym wszystko wolno? Na temat Stanów Zjednoczonych krąży wiele opinii i żartów.

Jak jest naprawdę? Na to pytanie stara się odpowiedzieć Marek Wałkuski - korespondent Polskiego Radia, od 10 lat mieszkający w Waszyngtonie.

„Wałkowanie Ameryki” to swego rodzaju skarbnica wiedzy o Ameryce. Już od pierwszych stron mamy pewność, że autor niezwykle starannie i rzetelnie przygotował się do napisania tej książki. W dużej mierze opiera się ona na danych statystycznych, dzięki którym dowiadujemy się praktycznie wszystkiego o przeciętnym amerykańskim Kowalskim. Książka zawiera 13 rozdziałów - każdy z nich dotyczy innego aspektu życia w Ameryce. Szczególnie interesujące są rozdziały poświęcone relacjom rasowym, religijności oraz szeroko rozumianej amerykańskiej wolności.

Wałkuski, będąc osobą na stałe mieszkającą i pracującą w Waszyngtonie, poznał na wylot wszelkie zachowania Amerykanów. W nasze ręce oddał książkę, w której przedstawia osobiste spostrzeżenia na temat Stanów Zjednoczonych. Nie ukrywa, że darzy ten kraj życzliwością i chce abyśmy i my spojrzeli na niego bardziej przychylnie. Jednocześnie stara się nie oceniać tego, co widzi. Nie koloryzuje i nie unika pisania o wadach amerykańskiego społeczeństwa.

Sięgając po tę książkę, spodziewałam się humorystycznej opowieści o życiu w Ameryce. Liczyłam na wiele anegdot, które miały potwierdzić mój stereotypowy wizerunek Amerykanów. Zamiast tego, trzymałam w rękach suchą opowieść o Stanach Zjednoczonych. Początkowo czułam się przytłoczona ilością niezwykle szczegółowych danych statystycznych i tak naukowym podejściem do tematu Jednak z każdą kolejną stroną coraz bardziej fascynował mnie opisywany świat. Dzięki tej książce po raz pierwszy spojrzałam na Amerykę z podziwem.

Czy autorowi udało się zatem osiągnąć zamierzony cel? Wydaje mi się, że tak. Stany Zjednoczone to kraj niezwykle zróżnicowany, tak bardzo inny od Polski. Dzięki Wałkuskiemu możemy dowiedzieć się, co tak naprawdę oznacza ta „inność” i w pewnym momencie zaczynamy czuć sympatię do Amerykanów, którzy być może wcale nie są tacy głupi za jakich ich mamy.
dlaLejdis.pl Agata Woźniak, 2012-11-17

FOREX dla bystrzaków. Wydanie II

Doświadczeni traderzy powtarzają niczym mantrę kilka zasad obowiązujących na rynku: graj z trendem, najważniejsza jest strategia, rozsądnie zarządzaj ryzykiem inwestycyjnym - ucinaj straty szybko, pozwól zyskom rosnąć. Czym jest jednak wspomniane ryzyko inwestycyjne, z czego ono wynika i w jaki sposób je ograniczyć?

Do tych pytań dołączają kolejne -o sposoby analizy wykresu, o interpretację danych makroekonomicznych, na które początkujący inwestor ma problemy z uzyskaniem jasnej odpowiedzi. W końcu w wyniku zmian technologicznych i rozwoju Internetu możliwość aktywnego uczestnictwa w rynku walutowym uzyskało tysiące inwestorów na całym świecie. Jak jednak w wirze zmian rynkowych nie stracić gruntu pod nogami, jak przynajmniej na początku zachować kapitał w takim rozmiarze, jaki został wpłacony i nie stracić jego większej części?

Szersze spojrzenie na rynek walutowy nastąpić może w dwojaki sposób: albo przez samodzielne zgłębianie jego tajemnic, albo przy wsparciu odpowiednich podręczników traktujących o handlu i jego podstawach. Na uwagę zasługuje w tym przypadku książka autorstwa Marka Galanta i Briana Dolana „Forex dla bystrzaków".

Nie jestem zwolennikiem poradników, a pozycja ta już samym tytułem jakby wpisuje się w ten segment wydawniczy. Rzeczywiście autorzy przyjęli w publikacji styl doradczy, starają się przekonać czytelnika, że w rzeczywistości wszystko jest tak naprawdę dziecinnie proste. Na szczęście nie stało się to determinantą tej publikacji. Każdy, kto miał z rynkiem walutowym styczność doskonale zdaje sobie sprawę, że handel wygląda zupełnie inaczej i potrzeba wiele starań i czasu, aby w pełni zrozumieć rynek. Styl książki został wybrany celowo, gdyż jak podkreślają już na początku autorzy - „Forex wciąż jest środowiskiem relatywnie mało znanym, złożonym, a przez to - onieśmielającym dla nowych graczy". Postawiono zatem na przekaz jasny (chociaż miejscami fachowa nomenklatura bierze górę), edukacyjny, a przy tym miejscami wręcz humorystyczny.

W książce „Forex dla bystrzaków" za tonem uspokajającego doradcy, na który bardzo szybko przestaje się zwracać uwagę, ukryta została merytoryczna wiedza i doświadczenie autorów. Zakres tematyczny jest naprawdę bardzo rozległy i czytelnik znajdzie w książce nie tylko informację wstępną, czym jest rynek Forex i czym determinowana jest jego zmienność, płynność, co to są pary walutowe i jakie występują między nimi różnice. W kolejnych rozdziałach poruszane kwestie są coraz bardziej zaawansowane, a szczególnie interesujące zagadnienia z analizy technicznej i fundamentalnej przedstawione zostały wręcz wzorcowo. Książkę traktować można jako wstępny proces przygotowawczy przed handlem na realnym rachunku. Warto jednak pamiętać, że żadna publikacja nie daje opisu pełnej strategii działającej na rynku. Jest to jedynie początek długiej drogi i ciężkiej pracy początkującego tradera przed pierwszymi oczekiwanymi sukcesami na rynku walutowym. Lektura najlepsze rezultaty przynosi zatem z praktycznym podejściem do nauki już w czasie zgłębiania podstaw rynku. Rachunek demo w połączeniu z „Forex dla bystrzaków" może przynieść znacznie lepsze efekty, niż wyłącznie czytanie kolejnych rozdziałów, tym bardziej, że publikacja została przygotowana z małą ilością wykresów, a przy tym są one dość niewyraźne. Jest to jej największa wada, niemniej zmusza ona do podjęcia własnego wysiłku przy analizie i wyszukiwania w obecnej sytuacji rynkowej konstrukcji i figur wspominanych przez autorów. Założeniem autorów było stworzenie książki, która ich zdaniem ma „uchylić rąbka tajemnicy i zrzucić welon mistyki okrywający rynek walutowy". Czy im się udało, każdy czytelnik będzie mógł ocenić samodzielnie po zakończonej lekturze.
MIESIĘCZNIK KAPITAŁOWY BB, 2012-11-01

Sztuka fotografowania architektury. Ujęcia z dobrej perspektywy

Kolejna pozycją w moim „Ringu 4 - krajobrazy” jest książka autorstwa Tomasza Gałązki – „Sztuka fotografowania architektury. Ujęcia z dobrej perspektywy”. Nie jest to pierwsza książka o fotografii tego autora, w zeszłym roku ukazała się "Kompozycja obrazu fotograficznego" wydana też przez Wydawnictwo Helion.

Po książkę sięgną na pewno początkujący i średnio-zaawansowani fotografowie. Jest ona ładnie wydana, format 170x230, papier kredowy, okładka miękka.

W książce autor skupił się tylko na architekturze, czyli fotografii krajobrazowej cywilizacyjnej. Jest to moim zdaniem bardzo dobry pomysł, gdyż o architekturze w fotografii ostatnim poradnikiem w Polsce, była chyba książka znakomitego Witolda Dederko - "Fotografowanie architektury" z roku 1971 i była to raczej broszurka niż poważna księga.

Pan Tomasz zaczyna od wprowadzenia nas do architektury przez wszystkie epoki historyczne od starożytności przez np. styl romański, gotyk, barok, secesje do postmodernizmu. Charakteryzuje on, niektóre elementy związane z każdym stylem (np. różnice między łukiem okiennym romańskim i gotyckim), do każdego opisu zamieszcza adekwatną fotografię. Brakuje tylko opisów, gdzie dane zdjęcie było zrobione np. nie każdy był w Kazimierzu Dolnym, aby podziwiać renesansowe kamieniczki. Jest to świetna lekcja historii, pozwalająca nam przypomnieć sobie szczegóły architektury każdego stylu.

Następnie mamy rozdziały:
- o odpowiedniej perspektywie najlepszej dla danego zdjęcia,
- sprzęcie wykorzystywanym do robienia fotek architektury,
- oświetleniu, na które przeważnie nie mamy wpływu, w związku z tym musimy dobierać odpowiednie pory dnia, a czasami nawet pory roku do robienia właściwie naświetlonych zdjęć,
- kompozycji, która podkreśliłaby we właściwy sposób fotografowany obiekt.
- metodach fotografowania architektury m. in. proces przygotowań do zrobienia zdjęcia, HDR ...
Rozdziały o kilku typach takiej fotografii przemysłowa, użytkowa, parkowo-ogrodowa, drewniana, sakralna, fotografii wnętrz.

Nie każdy umie poprawnie edytować zrobione przez siebie fotki np. budynków, w ostatnim rozdziale autor pokazuje nam kilka najczęściej przez siebie wykorzystywanych korekt, przeprowadza je wszystkie w darmowym programie GIMP, są nimi:
- korekcja perspektywy
- korekcja barwy
- korekcja ekspozycji
- zmiana kolorystyki
- edycja nieba
- retusz
- wyostrzenie

Cieszy mnie, że zaczynają się pojawiać na rynku księgarskim takie pozycje jak ta. Omawiające jakiś węższy fragment fotografii. Niby podobna zawartość do innych książek, trochę o sprzęcie, odrobinę o teorii, trochę o sposobie robienia zdjęć, ale... To "ale" właśnie robi różnicę. W innych książkach każdy rozdział nadmienia tylko temat, nie zagłębia się do jakiej fotografii jest kierowany opis. Poradników takich jest bardzo dużo, niektóre mają nawet jakiś śladowy rozdział o architekturze, niestety ma on przeważnie za zadanie nadmienić tylko, że jest coś takiego.
W książce „Sztuka fotografowania architektury” mamy każdą informację kierowaną tylko i wyłącznie do fotografii architektury, dzięki czemu ktoś, kto chce dobrze robić tego typu zdjęcia, uczulany jest na problemy oraz błędy z nimi związane. Wszystko to daje możliwość uniknięcia własnych potknięć, szybszej nauki oraz polepszenia swojego warsztatu.

Nie jest to książka bardzo techniczna lub zawierająca niespotykane nigdzie indziej mądrości, z których nawet zawodowcy mogliby skorzystać, nie, ale dla początkującego amatora jest to pozycja obowiązkowa, a dla średnio-zaawansowanego, warta przeglądnięcia. Pan Tomasz Gałązka w bardzo przystępny sposób, ciekawym językiem, opisuje krok po kroku każdą z części warsztatu fotografa architektury. Pozycja jest usystematyzowana autor uniknął chaosu, przemyślał każdy z rozdziałów. Zdjęcia zamieszczone w książce, może nie są jakimiś arcydziełami, za to bardzo dobrze ilustrują tekst i to, na co autor chciał nam zwrócić uwagę w każdym rozdziale.

Książka może nie jest tania 59zł, ale zdecydowanie warta polecenia do domowej biblioteczki. Podkreślam jeszcze raz, że jest to unikalna pozycja o architekturze, od czasów Witolda Dederko wydanej ponad 40 lat temu. Zresztą kto z nas jeżdżąc po świecie nie robił zdjęć jakiś ciekawych budowli typu bazylika, kościół, zamek, pałac, dworek lub jakiś zabytkowych ruin itp. Dziwiło nas czemu nie otrzymaliśmy tak pięknych fotografii jak te z folderów czy widokówek. Masz pytania? Sięgnij po tę książkę, a na pewno dowiesz się wielu ciekawych rzeczy.
photomatrix-nik.blogspot.com Photomatrix, 2012-11-13

Kulisy Kulinarnej Akademii

Kto z Was czytał „Opowieści z Narni” lub „Alicję w Krainie Czarów”? Kto pamięta to niesamowite wrażenie, gdy nagle główny bohater przenosi nas do świata magii, do którego w innych okolicznościach nie mielibyśmy wstępu? Jeśli ominęło Was to doświadczenie – nic straconego. Do magicznego świata kulinarnej Akademii Le Cordon Bleu od dziś wstęp ma każdy. Wystarczy przejść przez niedostępne zwykłym śmiertelnikom drzwi, które otwiera nam Marek Brzeziński w swojej nowej książce: „Kulisy Kulinarnej Akademii”.

Nie trzeba być kulinarnym ekspertem ani fanem gastronomicznego kształcenia, by ta książka wzbudziła w nas tak smakowite przeżycia i radosne emocje, jak niejedna inna lektura. Autor – wieloletni pracownik Polskiego Radia we Francji – potrafi malować niebywałe obrazy, które bawią, uczą i dostarczają wiele przyjemności. W swojej najnowszej książce w ten właśnie sposób opowiada o swej przygodzie z francuska kuchnią, która objawiła mu swoje sekrety w najlepszej szkole kulinarnej, istnej świętości dla Francuzów – Akademii Le Cordon Bleu.

Dostęp do tajników wiedzy okupiony był nie lada poświęceniem ze strony autora i naszego przewodnika w kulinarnej podróży (tzw. 2 w 1). Nie pozostaje jednak w wątpliwości czy poświęcenie się opłaciło. Wraz z Markiem Brzezińskim zaglądamy do zakamarków kuchni, podglądamy wzloty i upadki tych, którzy zaczynają jako amatorzy, by wkrótce świecić triumfy w najbardziej prestiżowych restauracjach świata. Odkrywamy kulisy rzeczywistości znanej wyłącznie Mistrzom Kuchni, jednocześnie poznając zupełnie ludzkie ich oblicze.

Książkowa uczta, jaką serwuje nam nasz przewodnik, okraszona jest tysiącem aromatycznych, pikantnych, a czasem rozbrajających i wywołujących salwy śmiechu anegdot i dygresji. I tak na przykład już na zawsze zapamiętamy jak nie wymawiać nazwiska „Putin”, aby nie przyrównać prezydenta Rosji do pani lekkich obyczajów, poznamy w jakich okolicznościach Morgan Freeman spędził godziny na oglądaniu własnych butów, a także poszerzymy swoją wiedzę o to, co zawiązuje na kokardkę kubeczki smakowe każdego śmiertelnika. W opowieściach nie brakuje barwnie zarysowanego krajobrazu obyczajów, historii i tradycji Francji. Marek Brzeziński, jak na doskonałego dziennikarza przystało, wyróżnia się wyjątkową zdolnością obserwacji i łatwości zawiązywania nowych znajomości. A ponieważ do Akademii zjeżdżają adepci z całego świata, dzięki temu nasz kulinarny towarzysz miał mnóstwo okazji, by poznać i podzielić się z nami międzynarodowymi smaczkami.

Choć opowieściom Marka Brzezińskiego ciągle towarzyszą historie uniwersalne i tematy z gatunków tych niezwykłych i najzwyklejszych, to jednak za każdym razem autor wraca do wspólnego mianownika - inspiracji, jaką jest kuchnia. W książce nie brakuje podsycających apetyt opisów potraw i przepisów na nie. Niejeden czytelnik poddany będzie nie lada wyzwaniu przebrnięcia przez lekturę bez dodatkowych, zaspokajających nagły głód wspomagaczy… Ale… naszym zdaniem gdyby nie te przebogate i przemawiające do wszystkich zmysłów zdania, „Kulisy Kulinarnej Akademii” nie byłyby aż tak fenomenalną książką. A taką właśnie są, dlatego gorąco ją polecamy – zarówno miłośnikom kulinariów, jak i tym, którzy mają ochotę się odprężyć, pośmiać i choć na chwilę wejść do magicznej krainy kulinarnych doznań.
stolikarnia.pl Justyna Staszewska