ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Białoruś. Historia za miedzą. Wydanie 1

Nareszcie! – pomyślałem z radością dowiadując się o wydaniu, a następnie biorąc do ręki przewodnik Bezdroży po Białorusi. Pierwszy polski, kompleksowo i aktualnie prezentujący ten kraj. Trudno w to uwierzyć, ale o tak bliskiej nam geograficznie, z kilkoma wiekami wspólnej historii i kultury Białorusi, nie mieliśmy dotychczas takiej publikacji.

Dodam od razu: przewodnika bardzo dobrego. Napisanego ze znawstwem tematu, rzetelnego, zawierającego niezliczone interesujące i potrzebne turystom informacje. Co nie oznacza, że nie może on stać się jeszcze lepszy w następnym wydaniu. Ale o tym później.

Poznając Białą Ruś od ponad pół wieku, a w ostatnich kilku latach odwiedzając jej różne regiony na ogół co roku chociażby na krótko, nie natrafiłem jeszcze na pełny i aktualny przewodnik po tym kraju również ani w języku rosyjskim ani białoruskim, który także znam na tyle, aby nie mieć problemów z lekturą.

Chociaż znajdowałem i korzystałem w trakcie zwiedzania oraz pisania reportaży z podróży sporo publikacji o poszczególnych miastach, regionach czy zabytkach. Mam nadzieję, że wydanie przewodnika Bezdroży przyczyni się do zainteresowania Białorusią i jej walorami turystycznymi. Kraju ciekawego, dosyć bogatego w zabytki i niezliczone „polskie ślady”, z oszałamiająco piękną przyrodę.

Zamieszkanego przez sympatycznych, gościnnych i życzliwych nam „siabrów” – sąsiadów i przyjaciół. Piszę to zdając sobie sprawę, że wielu czytelników tych słów „znających” Białoruś tylko z jednostronnych, głównie sensacyjnych i politycznych informacji naszych mediów, może zapytać: skąd on się urwał?

Ale taki obraz kraju potwierdza mi się oraz utrwala po każdym w nim pobycie. Co nie oznacza, że nie dostrzegam i jego ciemnych stron. Ciągle ubogiej, ale szybko zmieniającej się szeroko rozumianej bazy turystycznej. Archaicznej gospodarki i zaniedbań, z naszego, europejskiego punktu widzenia, w wielu dziedzinach. Nie mówiąc już o sferze polityki.

Gdybyśmy jednak chcieli podróżować i poznawać tylko kraje, które spełniają wszystkie wymogi w zakresie „praw człowieka”, „wolności słowa”, „demokracji” rozumianej po europejsku czy amerykańsku, mających dobrą infrastrukturę itd., wiele obszarów świata z ich bogactwem zabytków, kultur, ciekawych ludzi, przyrody itp. musiałoby pozostać poza naszym zasięgiem.

Cieszę się, że autor „Białorusi”, chociaż w odróżnieniu ode mnie ma dawne rodzinne związki z tym krajem, wykazuje podobne do niego podejście. Z sympatią, życzliwością, dobrą znajomością dziejów tego fragmentu Europy, zabytków i innych ciekawych miejsc. Równocześnie z szacunkiem i przyjaźnią do tamtejszych ludzi.

Dostrzegając jednak także – i pisząc o nich, niekiedy nawet z nutką złośliwości, ciemne strony z którymi spotyka się turysta w tym kraju. Słusznie podkreślając we wstępie, że Białoruś jest zapomnianym miejscem turystycznym w Europie. Warto więc – i trzeba – to zmienić. A kto powinien odkrywać turystyczne walory: zabytki, kulturę, przyrodę i tamtejszych ludzi i ich obyczaje, jak nie najbliżsi sąsiedzi?

Nie bójcie się! – zapewniam czytelników. Na prawdę warto! Jest blisko, niezbyt drogo. Nawet system wizowy od którego w Europie już odwykliśmy, tak bardzo wyjazdów tam nie komplikuje. I przestańcie patrzeć na Białoruś tylko oczami goniących za sensacjami dziennikarzy, czytelników prasy i telewidzów, czy uszami radiosłuchaczy: przez pryzmat brutalnych nierzadko rozpraw z opozycją. Bo wbrew takim obrazkom jest to generalnie kraj bezpieczny.

Zwłaszcza dla turystów którzy uważają – i stosują się do tego – że spory polityczne czy społeczne muszą rozwiązywać – bo nikt tego za nich nie zrobi – tylko sami obywatele kraju, w którym goszczą. Biała Ruś dla ogromnej większości Polaków to nadal „terra incognita”. Przewodnik po niej pozwala ją zupełnie nieźle poznawać, przy czym na podstawie rzetelnych, kompetentnych i obiektywnych informacji.

Napisany on został zgodnie z wymogami tej podstawowej serii przewodników Bezdroży. Zawiera w rozdziale I „Zaproszenie na Białoruś” ogólne informacje o 9 proponowanych przez autora trasach zwiedzania. Bardzo interesujących, w sumie obejmujących wszystkie najciekawsze miejsca i obiekty. Ze szczególnym uwzględnieniem „poloników” oraz terenów zielonych i „głębokiej prowincji” – białoruskch wsi i miasteczek.

Rozdział II – "Informacje praktyczne", zawiera chyba wszystko to, co potencjalny turysta powinien wiedzieć o kraju zupełnie mu nieznanym. Od informacji o dostępnych mapach i przewodnikach, słownikach i rozmówkach, formalnościach wizowo – paszportowych czy zabezpieczeniu medycznym.

Poprzez dojazd różnymi środkami transportu, podróżowanie po kraju, bezpieczeństwo, walutę – aż po noclegi, wyżywienie, zakupy i inne kwestie bytowe. Z konkretami: co? gdzie? kiedy? a często także za ile? Bardzo ciekawy i napisany ze znawstwem jest rozdział III – „Informacja krajoznawcza”. Obejmuje on charakterystykę geograficzną kraju oraz jego florę i faunę.

W skrócie, ale według mojej wiedzy obiektywnie, zarys historii ziem białoruskich od początku na nich osadnictwa po niemal dzień dzisiejszy. Współczesną Białoruś, jej społeczeństwo, język, sztukę i ochronę dziedzictwa kulturowego. Ze – słusznie! – krytyczną oceną sposobu rewaloryzacji niektórych zabytków, omówieniem zabytków pod opieką UNESCO i ubiegających się o wpisanie na Listę Dziedzictwa. Ponadto o ekoturystyce.

Podstawowy rozdział IV – "Zwiedzanie Białorusi" jest przewodnikiem po sześciu jej regionach, na które autor logicznie podzielił kraj. A więc Mińsk i okolice, Polesie oraz kolejno: Białoruś zachodnia, środkowa, północna i wschodnia. Każdą z nich poprzedza mapka – oprócz tego w przewodniku są inne mapy, plany miast oraz kilkadziesiąt zdjęć na barwnych wkładkach.

Wypunktowanych jest kilka miejscowości, miejsc bądź obiektów które autor sugeruje zobaczyć przede wszystkim. Po czym następują opisy ich, oraz wielu innych również ciekawych. Także we wsiach i miasteczkach leżących daleko od głównych szlaków. Z niezliczonymi faktami i informacjami poczynając od liczby mieszkańców, dzieje, miejsca które warto zobaczyć.

Z adresami – o ile są również e-maliowymi, numerami telefonów, stronami internetowymi itp. Na koniec zaś informacje o dojeździe i poruszaniu się na miejscu, noclegach, wyżywieniu, zakupach, informacjach praktycznych. Oczywiście również z mnóstwem danych i szczegółów, charakterystyką niektórych hoteli bądź restauracji itp.

W tekst przewodnika włamano po kilkadziesiąt informacji w ramkach białych: jak spędzić najciekawiej np. 5 dni w Grodnie czy 3 w Brześciu, które dni są wolne od pracy, adresy punktów IT, wypełnianie i przechowywanie kart migracyjnych, gospodarstwa gościnne. Lub szarych w których są przeważnie bardzo ciekawe informacje monotematyczne.

Np. „Zamach w mińskim metrze”; „Unia brzeska”; „Katastrofa w Czarnobylu”; „Pogańskie korzenie Białorusinów”; „Zielone szlaki na Białorusi”; „Kuropaty”; „Wędrówki śladami Jakuba Kołasa”; „Mińskie judaika”; „Linia Stalina”; „Mali obrońcy Grodna”; „Opera Ogińskiego”; „Opowieść o cudownym obrazie”; „Niemen (Czesław) w Wasiliszkach”; „Brzeskie getto”; „Kaplica Orzeszków”; „Mendog i jego góra”; „Marc Chagall”; „Eufrozyna Połocka”; „Polacy w Mohylewie”; „Dowborczycy z Bobrujska” i wiele innych.

Na końcu znajduje się słowniczek polsko – białoruski (chociaż bardziej przydatny jest tam język rosyjski, w którym porozumieć się można wszędzie, a po białorusku tylko w niektórych miejscowościach, głównie na wsi i w miasteczkach w zachodniej części kraju), i mini rozmówki. Ponadto obszerna bibliografia oraz Indeks wybranych miejsc geograficznych i atrakcji turystycznych.

W sumie jest to więc, co już podkreśliłem na wstępie, bardzo dobry przewodnik. Warty przeczytania nie tylko przez potencjalnych turystów, ale także wszystkich, którzy chcieliby się dowiedzieć czegoś o Białorusi. Znalazłem w tym przewodniku także parę nieznanych mi wcześniej ciekawostek, a równocześnie trochę niezbyt istotnych błędów i nieścisłości.

A także pominięć niektórych miejscowości i obiektów o których wspomnę biorąc uwagę następne wydanie, które może zostać w ten sposób wzbogacone. Pierwsza z tych trochę niezwykłych ciekawostek, to informacja o istnieniu nadal emigracyjnego (od upadku Białoruskiej Republiki Ludowej w 1918 roku!) jej rządu i prezydenta na obczyźnie.

Inną stanowi tylko częściowo mi znany fakt, że po upadku Powstania Styczniowego i zakazie władz carskich używania języka białoruskiego, zapisywano go nie tylko alfabetem łacińskim, ale białoruscy Tatarzy także arabskim. Ciekawe są informacje o niemal nieznanej u nas współczesnej literaturze białoruskiej, sztuce czy muzyce.

Chociaż pisząc o początkach tej literatury autor powinien był, moim zdaniem, nie tylko wspomnieć o „Ciotce” – Elizie (Alaizie) Paszkiewicz, ale także o jej wierszu będącym manifestem odradzającej się białoruskości: „Wieru bratcy, ludźmi staniem, hutka skonczytsa nasz son. Na swiat boży szyra hlianiem…”.

Nie bardzo rozumiem, jak można było pisząc o muzyce końca XX w. pominąć szeroko znany, także u nas, zespół „Pjasniary”. Błędnie autor odczytał skrót GUM. Nie znaczy on Gławnyj (Główny), lecz Gosudarstwiennyj (Państwowy) Uniwersalnyj Magazin (Dom Towarowy). Takie same były w innych stolicach republik oraz większych miastach: Moskwie, Leningradzie, Kijowie itp.

To na nich wzorowana była sieć naszych „pedetów” – Powszechnych Domów Towarowych. Które starsze pokolenie pamięta chyba głównie dzięki złośliwemu, antyreklamowemu sloganowi warszawskiej ulicy: „Nie strój zdobi człowieka – ubieraj się w PDT”.

Muzeum dzieł sztuki i rzemiosła artystycznego w Brześciu skonfiskowanych przemytnikom, lepiej jest nazywać „Uratowanych” lub „Odzyskanych” przedmiotów, nie zaś „Wyratowanych”. Najpopularniejszy polonez Michała Kleofasa Ogińskiego nazywa się „Pożegnanie Ojczyzny”, a nie „…z Ojczyzną”. Nawiasem mówiąc jego autor uważany jest na Białorusi za białoruskiego kompozytora, podobnie jak Napoleon Orda (oraz wielu innych polskich twórców) za białoruskiego rysownika i malarza.

Ewidentnym błędem jest lokalizacja przez autora soboru (w innym przypadku nazwa go cerkwią) Aleksandra Newskiego w Warszawie na placu Teatralnym, nie zaś poprawie Saskim, obecnie J. Piłsudskiego. Przy czym nie został on „zniszczony”, lecz planowo rozebrany w 1924. Nie pasował bowiem zupełnie do otaczającej go architektury oraz był symbolem carskiego zniewolenia Polski, zbudowanym dla upamiętnienia 300-lecia dynastii Romanowów.

Pochodzący z niego ikonostas, freski, mozaiki, ikony, wyposażenie itp. przekazane zostały Cerkwi prawosławnej. Część mozaik, o czym autor wspomniał, trafiła do budowanego w tym czasie soboru Pokrowskiego w Baranowiczach i można je w nim oglądać nadal.

Zamek w Mirze został już całkowicie zrewaloryzowany. W ub. roku otwarto w nim niewielki, luksusowy (o jego „urodzie” nie chcę się wypowiadać, bo być może mam inny gust) hotel i restaurację. Odbudowa zamku w Nieświeżu ma się, wg. informacji z grudnia 2011, zakończyć ostatecznie otwarciem wszystkich (bo część jest czynna już od dwu lat) sal do końca br.

A hotel i restauracja miały być uruchomione w lipcu, ale nie wiem, czy to już nastąpiło. Dodam, że ciekawostką w nieświeskim muzeum, o której nie ma w przewodniku wzmianki, jest ogromny stary Globus Radziwiłłowski – jedyny na świecie, na którym zaznaczono to miasto.

Jeżeli chodzi o częściowe pominięcia w przewodniku istotnych informacji, to uważam, że w historii Białorusi należało wspomnieć, iż w II wojnie światowej poniosła ona największe straty w ludziach w stosunku do liczby ludności. W opisie Twierdzy Brzeskiej podkreślić jej bohaterską i skuteczną polską obronę przed wojskami niemieckimi we wrześniu 1939 r. O czym już, a nie tylko o sowieckiej obronie w 1941 r., opowiadają ostatnio także miejscowi przewodnicy.

W Pińsku ładnie odnowiony (urządzony w nim Pałac Pionierów zaczął walić się w bagno, na którym został zbudowany, w rezultacie błędnych sowieckich inwestycji infrastrukturalnych w jego okolicy) Pałac Butrymowicza jest obecnie Pałacem Ślubów.

W Turowie skarbem cerkwi Wszystkich Świętych jest nie jeden, lecz dwa słynne średniowieczne Krzyże Turowskie. Wykute w kamieniu, wysokie nawet na ponad 2 m i o metrowej szerokości ramion, według legendy „przypłynęły z Kijowa nurtami Dniepru i Prypeci (pod prąd)”. Na cmentarzu Borysoglebskim jest tam również cerkiewka, a w niej atrakcją „samopisząca się” ikona na desce.

Wisi ona na ścianie po prawej stronie, obok zabytkowego krzyża z carskim orłem u stóp Chrystusa. Według legendy deska ta też przypłynęła Prypecią i używana była przez jedną z gospodyń w chlewie. W pewnym momencie pojawił się na niej początkowo niezbyt wyraźny obraz Matki Bożej i utrwalał coraz bardziej.

Dodam, bo w przewodniku nie znalazłem na ten tema ani słowa, że wcześniej na miejscu tego cmentarza znajdował się według przekazów najstarszy na całej Rusi klasztor, działający w IX wieku jeszcze przed jej chrztem. Opisując drewniany dworek Kościuszków w Mereczowszczyźnie warto było wspomnieć, że jego replikę zbudowano ze środków amerykańskich.

Rzeźba (nie jest to pomnik !) „Skrzypce Chagalla” na podwórku domu w Witebsku, w którym przyszły artysta spędził dzieciństwo i młodość, przedstawia, według jej autora Waleria Moguczewa, osła. Pisząc o przeszłości Mohylewa warto było wspomnieć, że w latach 1915-1917 był on siedzibą cara Mikołaja II i jego Sztabu Generalnego.

To prawdopodobnie z tego powodu wśród fresków prawosławnych świętych na fasadzie soboru (w klasztorze) św. Mikołaja Cudotwórcy znajdują się wizerunki nowych: cara Mikołaja II, carycy i ich dzieci zamordowanych przez bolszewików.

Jako ciekawostkę dodam, że w latach 30-tych XX w. Mohylew miał zostać stolicą Białoruskiej SRR. Wybudowano w nim nawet gmach na siedzibę Rady Ministrów. Uznano bowiem, że Mińsk leży zbyt blisko polskiej granicy.

A jeżeli chodzi o Mińsk, to według mojej wiedzy gmach Opery w nim został jednak ukończony przed wojną. Tylko bez planowanego zwieńczenia go gigantycznym, 70-metrowej wysokości posągiem Stalina. Stwierdzono bowiem, że byłby on widoczny z polskiej granicy i w razie wojny mógł stanowić świetny cel dla artylerii „Pańskiej Polszy”.

I jeszcze dwa uzupełnienia informacji zawartych w przewodniku. W opisanych przez autora Smolanach, oprócz ruin zamku „Biały Kowel”, kościoła dominikanów i cerkwi św. Aleksego Moskiewskiego, na wiejskim zapuszczonym cmentarzu zachował się dobrze utrzymany grób przyjaciela Adama Mickiewicza, poety i filomaty Tomasza Zana (1796-1855), jego żony Brygidy i 6-letniego syna Abdona.

Natomiast w Laskowiczach – jednej z miejscowości „Janowskiego pierścienia”, znajduje się także park safari. Turyści obwożeni są po nim „pociągiem” przyczep na gumowych kołach ciągniętych przez traktor obok żerowisk dzikiej zwierzyny. Przede wszystkim bardzo licznych tam dzików, saren i jeleni. Ponadto jest przystań wodna i rejsy z niej statkiem po Prypeci.

Oprócz wspomnianych już pominięć, są na Białorusi także inne miejscowości i miejsca warte uwagi polskich turystów. Ponieważ informacje o nich mogą przydać się przy pracy nad II wydaniem tego przewodnika, zamieszczam po parę słów o nich wraz z kilkoma zdjęciami. Także już wcześniej wspomnianych obiektów.

Na Kanale Augustowskim obok śluzy Niemnowej stoi, ładnie utrzymany, polski krzyż przydrożny z 1939 roku. Obok opisanych śluz i trasy tego kanału dodałbym jeszcze bazę wodniacką „Aszanka” nad rzeką o tej nazwie. Między Grodnem i przejściem granicznym z Polską znajduje się „Grodzieński Majątek” w Korobczycach. Zbudowany od podstaw obiekt rekreacyjno – restauracyjny dla dorosłych i dzieci, z wieloma atrakcjami, jest bardzo popularny.

W Naumowicach, obok jednego z fortów b. Twierdzy Grodzieńskiej, Niemcy zamordowali w latach 1941 – 1943 ponad 3 tys. mieszkańców i jeńców wojennych, w tym Polaków z okolic. Przypomina o tym pomnik i tablice pamiątkowe, również w języku polskim. W Biskupicach koło Lidy warte polecenia jest gospodarstwo agroturystyczne „Alba Rutenie”.

W Siliczu, kilkadziesiąt kilometrów na północny – wschód od Mińska, na sztucznie usypanej górze – najwyższym punkcie Białorusi – zbudowano i cieszy się on sporą popularnością nie tylko w zimie, Republikańskie Centrum Sportów Zimowych. Z wyciągiem narciarskim, trasami zjazdowymi, zapleczem noclegowo – gastronomicznym, saunami itp.

Naszych turystów interesują jednak chyba bardziej „poloniki”. Oto jeszcze kilka, nie uwzględnionych przez autora, miejscowości i zabytków na Białorusi zachodniej wartych, moim zdaniem, opisania w następnym wydaniu. W Gieranianach kościół św. Mikołaja z XVII – XIX w. W Lipniszkach (niedaleko od Iwia) – neogotycki, kamienny kościół św. Kazimierza z pocz. XX w.

W Rzemysławlu, tuż przy granicy litewskiej, były majątek z zakupionym niedawno do remontu pałacem wzorowanym na Łazienkowskim w Warszawie. Natomiast w Subbotnikach kościół św. Władysława z pięknie zachowaną w podziemnej krypcie nekropolią hrabiowskiego rodu Umiastowskich. Z płytami na wnękach grobowych, mozaikami herbowymi na stropie, ołtarzem z krzyżem itd.

Uwzględnienie tych i dodanie być może jeszcze paru innych miejscowości i zabytków, spowoduje, że przewodnik ten stanie się jeszcze pełniejszy i lepszy. Chociaż, co podkreślam po raz kolejny, już w obecnej postaci jest on bardzo dobry. Oby zainteresował naszych turystów, zachęcił ich do podróży w tamte strony. Tak bliskie, a tak mało znane.
GLOBTROTER INFO Cezary Rudziński, 2012-07-31

Wyspy greckie. Zielony Przewodnik. Wydanie 1

Nowy Zielony Przewodnik Michelin "Wyspy greckie" to idealna pozycja dla osób, które rozpoczęły wakacje w czasie gdy w Polsce lato się kończy, a na południu Europy trwa w najlepsze.
Eksperci rynku turystycznego przekonują, że mimo kryzysu panującego w Grecji, kraj ten wciąż pozostaje atrakcyjnym celem wakacyjnych wyjazdów. W dużej mierze wynika to z niższych cen, które kuszą podróżnych, jednak dla wielu osób decydujące znaczenie ma piękna pogoda i wyjątkowe krajobrazy, jakie można tam spotkać. O tych i innych zaletach regionu można przeczytać w najnowszym Zielonym Przewodniku Michelin "Wyspy greckie". Zawiera on zarówno informacje przydatne na etapie planowania podróży, ciekawostki związane z kulturą, tradycją i religią kraju, a także dokładne opisy poszczególnych wysp w podziale na regiony: Sporady, Cyklady, Dodekanez, wyspy Zatoki Sarońskiej oraz Północne Wyspy Egejskie.

Do Grecji należy około 10 000 wysp, w większości położonych na Morzu Egejskim oraz Śródziemnym. Archipelag Cyklady to jeden z najbardziej ulubionych celów podróży turystów, przez co jego populacja zwiększa się latem dziesięciokrotnie. Wyspy te charakteryzują się bardzo urozmaiconą rzeźbą terenu, suchym klimatem oraz niezwykłymi kolorami krajobrazu - niebieskim przejrzystym morzem, białymi domami i wzgórzami w kolorze ochry. Spośród wysp z archipelagu Cyklady twórcy Zielonego Przewodnika Michelin najbardziej polecają wizytę na Santorini i Delos. Santorini to wyspa wulkaniczna, dlatego jej zabudowa powstała z myślą o jak najskuteczniejszym zabezpieczeniu na wypadek wybuchu uśpionego wulkanu. Santorini to także pierwszy w Grecji producent białego wina, którego turyści mogą skosztować w jednej z tawern lub piwnic oferujących gościom degustacje. Z kolei Delos to wyspa niezamieszkana z licznymi zabytkami udostępnionymi dla turystów.

Dodekanez to archipelag 12 górzystych wysp, z których tylko Kos i Rodos mają żyzne i nawodnione ziemie, na których można uprawiać owoce i zboża. Zielony Przewodnik Michelin szczególnie poleca odwiedzenie dwóch wysp - Patmos i Rodos. Patmos słynie przede wszystkim z dwóch obiektów związanych z postacią św. Jana Ewangelisty, który doznał tu objawienia i napisał Apokalipsę - grota apostoła oraz monastyr bizantyjski pod jego wezwaniem. Rodos to najbardziej znana i najważniejsza z wysp Dodekanezu, na której stał niegdyś słynny Kolos Rodyjski. Charakteryzuje się różnorodnością pejzaży z linią brzegową, którą na przemian tworzą skały i piaszczyste lub otoczakowe plaże.

W archipelagu Sporady przewodnik Michelin wyróżnia wyspę Skiatos, która jest jednym z najczęściej wybieranych przez turystów miejsc w kraju. Podoba się ona szczególnie amatorom nadmorskich przyjemności, rejsów statkami oraz nocnego życia. Na wyspie znajduje się ponad 60 plaż. Przewodnik przybliża turystom również mniej znane wyspy Zatoki Sarońskiej oraz Północne Wyspy Egejskie.

Oprócz dokładnych opisów poszczególnych miejscowości Zielony Przewodnik Michelin "Wyspy greckie" zawiera również informacje na temat cen, noclegów, wyżywienia i transportu. Czytelnicy znajdą tu również mapy i plany z zaznaczonymi obiektami turystycznymi, a także krótki słowniczek najbardziej przydatnych słów i zwrotów.

Zielony Przewodnik Michelin jest stworzony z myślą o podróżujących, którzy pragną odkrywać kulturalne i naturalne dziedzictwo poszczególnych regionów, miast i krajów w sposób oryginalny i twórczy. Występuje on w 9 wersjach językowych. W polskiej wersji Zielony Przewodnik Michelin doczekał się 29 pozycji wydanych przez Wydawnictwo Bezdroża.
tur-info.pl 2012-08-17

Praca z Tobą mnie niszczy. Jak wyzwolić się z emocjonalnych pułapek w miejscu pracy

Książka o tym, jak wyzwolić się z emocjonalnych pułapek w miejscu pracy. Znajdziemy tu opis niemal wszystkich możliwych sytuacji, które doprowadzają nas do rozpaczy; zniechęcają, frustrują i złoszczą. Na nic zda się myślenie w kategoriach, co szefowie „powinni" zrobić, żebyśmy mogli lepiej się poczuć. Podobnie szefowie skoncentrowani na tym, jak powinni zachowywać się podwładni, tracą siły i energię, i kontakt z ludźmi. „Powinni zachowywać się tak jak ja". „Nie powinni popełniać błędów". „Nie powinienem być dla nich rodzicem". „Powinni wiedzieć, czego potrzebuję". „Powinni mnie lubić i doceniać". „Powinni wiedzieć, że ich cenię". „Powinni zgodnie ze sobą współpracować". „Nie powinni podważać mojego autorytetu". Wszyscy czasami utykamy w najbardziej ograniczających przekonaniach o tym, co ktoś „powinien" i „musi". Książka krok po kroku pokazuje strategię wychodzenia z takich pułapek. A także przejmowania odpowiedzialności za swoją pracę, relacje ze współpracownikami i szefami. Warto mieć ją pod ręką.
Zwierciadło Renata Arendt-Dziurdzikowska, 2012-09-01

Myśl zdrowo. Jak umysł i ciało razem mogą zwalczać choroby

Choroby przewlekłe - nowotwory, alergie, lęki i depresja - w mniejszym lub większym stopniu dopadają wszystkich, a nieustający stres przyczynia się do ich rozpowszechniania. Jednak wcale nie jesteśmy na nie skazani. Alicja Grzesiak opisuje zarówno przyczyny, jak i sposoby walki z nimi. Dowiemy się m.in., jak funkcjonuje układ immunologiczny i co to jest psychoneuroimmunologia, jakie są związki między ciałem i umysłem i jak je wykorzystać w zwalczaniu choroby, a także tego, jak ważny jest instynkt zdrowienia i jak potężnym źródłem sił do walki z chorobą są myśli i przekonania. „Jeżeli pojawił się nowy model samochodu, buty na obcasach w formie wazonu, to wcześniej taka wizja musiała powstać w głowie projektanta. Została przeniesiona na papier i do produkcji, aż wreszcie zobaczyliśmy ją zrealizowaną. Ten sam mechanizm działa w naszym życiu. To, co chciałbyś osiągnąć, musisz zobaczyć we własnej głowie! W czasie ciężkiej choroby stawiane cele pozwalają iść do przodu. Ma się powód do dalszego życia, coś do zrobienia. Powód do wyzdrowienia" - pisze Alicja Grzesiak. W pierwszej części książki opisane zostały emocjonalne i duchowe przyczyny powstawania chorób przewlekłych, zaś w części drugiej możliwości radzenia sobie z chorobą.
Charaktery PIO, 2012-09-01

Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła

Smak jest doznaniem, którego nie da się zapisać w jego naturalnej formie. Nie da się go też przekazać przez łącza, dlatego dzieląc się nim na odległość, trzeba pocieszyć się ucztą dla oczu. Fotografia kulinarna ze względu na swoją specyfikę uważana jest za jedną z najtrudniejszych dziedzin fotografii. Dlatego na rynku pojawia się coraz więcej książek poświęconych właśnie tej tematyce. „Fotografia kulinarna. Od zdjęcia do arcydzieła" to książka, można by rzec - wyborna. Już sama okładka sprawia, że zaostrza nam się apetyt. Wysoki poziom zdjęć zostaje zachowany również na kolejnych stronach i podczas oglądania zamieszczonych tam fotografii, naprawdę zaczynają pracować nam ślinianki!

Książkę bardzo dobrze się czyta i ogląda. Przejrzysty układ i atrakcyjna grafika sprawiają, że oko pochłania wiadomości naturalnie, podążając cały czas we właściwym kierunku. Duże marginesy kuszą, by zrobić na nich odręczne notatki, co może się przydać, bo na końcu każdego rozdziału umieszczono zadanie domowe, które ma nas zmobilizować do praktycznego zastosowania przedstawionej wiedzy.

Osoby początkujące powinny czytać tę książkę w całości, natomiast Ci, dla których fotografia nie jest niczym nowym, mogą zaglądać do niej wyrywkowo. Warto jednak z uwagą przejrzeć każdą stronę i prześledzić naprawdę dobre zdjęcia, które w bajkowy wręcz sposób oddają smak, aromat i fakturę potraw.

Fotografowie często nie lubią zdradzać swoich sekretów. Na szczęście Nicole nie ma z tym problemów, dlatego w rozdziale 4 - „Stylizacja i rekwizyty" - można znaleźć wiele podpowiedzi, smaczków, które urozmaicają paletę technik przy niedużym nakładzie pracy. Przekonacie się na przykład, że to, że dania apetycznie parują, wcale nie oznacza, że zostały dopiero co wyjęte z piekarnika...

Fotografia kulinarna to przede wszystkim pomysł i wykonanie. Książka ma za zadanie wyzwolić potencjał techniczny oraz zainspirować do eksperymentów, których nigdy za wiele. Oczywiście zrobienie zdjęcia to dopiero połowa drogi, kolejny etap to postprodukcja, która w książce także została dosyć ciekawie opisana.
Digital Camera Polska MŚ, 2012-09-01