ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Czysty kod. Podręcznik dobrego programisty

"Czysty kod. Podręcznik dobrego programisty" recenzja książki

To już moja druga recenzja książki na tym blogu. Tym razem wziąłem na celownik książkę: "Czysty kod. Podręcznik dobrego programisty" autorstwa Roberta C. Martina. Książkę o tyle ciekawą, co budzącą wiele kontrowersji.

Kontrowersje

Co w tej książce jest kontrowersyjnego? No cóż, przytoczę może okoliczności, w jakich o tej książce usłyszałem, a było to jeszcze na studiach inżynierskich. Kolega z roku mówiąc o niej, przedstawił ją jako: „tę w której autor pisze, żeby nie używać komentarzy”. Ale jak to? - Chciałoby się zapytać. Przecież podczas całych studiów, wszystkich przeczytanych książek o programowaniu wpajano mi, że dobry kod to kod z dużą ilością komentarzy. A tu teraz jeden człowiek pisze, żeby komentarze stosować jedynie w ostateczności i co więcej, ma rację! Ale o tym za chwilę.

O czym jest ta książka

Oczywiście książka nie jest o samym pisaniu (a raczej nie pisaniu) komentarzy. W książce omówiono najlepsze, zdaniem autora, praktyki pisania dobrego kodu. I jak sam autor podkreśla, są to jego osobiste przemyślenia, z którymi czytelnik może się nie zgodzić. Według mnie jednak na pewno warto się z nimi zapoznać chociażby po to, żeby poznać odmienny punkt widzenia. Książka opisuje takie zagadnienia jak programowanie funkcyjne, odpowiednie nazewnictwo, stosowanie testów jednostkowych i wiele innych.

Refleksje

Po przeczytaniu tej pozycji książkowej i zastanowieniu się nad nią wydaje mi się, że autor chciał przekazać czytelnikowi dwie ważne idee:
  • "Nie rób nic co jest na wyrost", którą wywnioskowałem z kontekstu i która odnosi się między innymi do komentarzy, oraz:
  • "Zostawiaj kod czystszym niż go zastałeś" (tzw. zasada skautów ;) ), która została napisana wprost przez autora.

Idea zostawienia kodu czystszego niż się go zastało to oczywisty hołd w stronę refaktoryzacji, ale czy nie jest ona sprzeczna z pierwszym przesłaniem? Nie! Ponieważ refaktoryzację powinno się robić tylko wtedy kiedy to się opłaci. Czyli wtedy, kiedy na przykład wiemy, że będziemy często wracać do danego kodu i go modyfikować lub będziemy wykorzystywać go w innych projektach. Wtedy nie jest to działanie na wyrost tylko inwestycja, której zwrot jest odłożony w czasie.



Żeby to zobrazować posłużę się przykładem z pracy. Na potrzeby wdrożenia klientowi firmowego CRM'a musiałem napisać import danych z ich poprzedniego systemu. Od początku założyliśmy, że będzie to kod pisany "na szybko". Będzie on pozbawiony obsługi błędów, ponieważ i tak nie można by było ich wszystkich przewidzieć, a podejrzewaliśmy, że dane z poprzedniego systemu mogą być niespójne. I faktycznie były, chociaż import działał poprawnie (dla testowych danych) to na miejscu trzeba było dokonać na szybko kilku modyfikacji (wprowadzając przy tym niemały bałagan w kodzie), żeby prawdziwe dane zaimportowały się prawidłowo. Czy dało się tego uniknąć? Nie wydaje mi się. Ale wracając do tematu, czy taki kod należałoby po wszystkim zrefaktoryzować? Oczywiście nie! Spełnił on swoje zadanie i nie zostanie nigdy więcej użyty. Próba jego refaktoryzacji to tylko niepotrzebny koszt i marnowanie zasobów. Co więcej zakończyłaby się prawdopodobnie niepowodzeniem, ponieważ dalej miałbym dostęp tylko do testowych danych (na których wcześniejszy kod działał).

Podsumowując refaktoryzować można tylko wtedy kiedy ma to uzasadnienie biznesowe (zazwyczaj skrócenie czasu wykonania przyszłych zadań) i myślę, że autor jest podobnego zdania.

Co do pierwszego przesłania, czyli "nie robienia niczego na wyrost" udowodniłem już dlaczego przemyślana refaktoryzacja nie jest z nim sprzeczna, odniosę się teraz do komentarzy. Większość programistów uważa, że komentarze pozwalają zapanować nad kodem. Ale ile razy modyfikując kod, poprawiamy też komentarze? Szczególnie jeśli nie my je napisaliśmy?

I teraz pytanie co jest gorsze: brak komentarza czy nieprawdziwy komentarz?

Według mnie i autora książki, zdecydowanie to drugie. Trzeba też zwrócić uwagę na fakt, że autor nie neguje tak naprawdę przydatności komentarzy, proponuje tylko ich inną formę (według mnie lepszą) czyli: samo opisujące się nazwy funkcji i zmiennych, segmentacja kodu, testy jednostkowe. To wszystko sprawia, że programista patrząc na kod, a nie na komentarze, wie co dana funkcja robi. W takim rozumowaniu pisanie „tradycyjnych” komentarzy jest naprawdę na wyrost.

Podsumowanie

Nie każdy może się zgodzić z wszystkimi tezami zawartymi w tej książce (ja się z częścią nie zgadzam), ale warto poznać inny punkt widzenia. Zwłaszcza że autor książki jest naprawdę doświadczonym programistą z ogromną wiedzą i tego mu odmówić nie można.
Blog.mariox.info Blog.mariox.info

C'est du gâteau, czyli bułka z masłem! Repetytorium z języka francuskiego od poziomu podstawowego do b1/b2

Autorka tego niecodziennego podręcznika do nauki gramatyki języka francuskiego, ma spore doświadczenie w nauce języków obcych. Jest nie tylko tłumaczką, nauczycielką ale i od wielu lat prowadzi firmę zajmującą się nauczaniem języka francuskiego i angielskiego.

Repetytorium uczy gramatyki od samych podstaw, aż do poziomu B1/B2. Co w nim niezwykłego? Znacie to uczucie z liceum, kiedy rozwiązywaliście zadanie dla Was trudne i po zerknięciu do klucza odpowiedzi okazywało się, że jednak nie mieliście racji? Niestety wielu uczniów szybko wpisuje poprawną odpowiedz z klucza, nie zastanawiając się nad tym, gdzie popełnili błąd. Ta książka w kluczu odpowiedzi do zadań posiada wytłumaczenie, które wyjaśnia czytelnikowi, dlaczego ta, a nie inne odpowiedz jest słuszna. Wspaniale, prawda?

Podręcznik wydany jest w kolorze, co znacznie uprzyjemnia naukę. Na kolorowych polach opisane są najważniejsze zasady gramatyki, a zabawne komiksy i obrazki nie pozwalają na nudę. Całość dzieli się na 54 bardzo krótkie, przystępne rozdziały. Oczywiście naukę należy uzupełnić o leksykę, czytanie oraz słuchanie. Może być świetnym elementem składowym większej całości. W książce nie zostały opisane zasady wymowy, dlatego o to trzeba zadbać samemu.

Uważam, że jest to całkiem udana publikacja. Dużo zyskuje dzięki zdrowemu i logicznemu podejściu samej autorki do nauki języka francuskiego. Jestem ciekawa, czy Pani Magdalena planuje w przyszłości wydać podręcznik na wyższym poziomie. Jest to idealna książka na dobry początek Waszej znajomości z językiem francuskim.
Ktoczytazyjepodwojnie.blogspot.com kolmanka, 2012-05-13

Bieganie i odchudzanie dla kobiet. Zdrowa i piękna każdego dnia

No i stało się jasne dlaczego nie chudnę. Ja się pocę w czasie treningów, ba nawet dyszę na podbiegach, sapie w czasie rytmów, spędzam na dworze długie godziny. Werdykt – nie będziesz chudła. Efekt – nie jestem szczuplejsza a nawet gorzej mam większe mięśnie nie tylko na nogach ale też na rękach, to efekt uboczny gimnastyki.

Książka małżeństwa Galloway’ów adresowana jest do grubych amerykanów, którym przejście kilkuset metrów sprawia trudność. To właśnie oni, albo dokładniej one mogą się zrzucić zbędne kilogramy, bo po pierwsze mają ich masę, po drugi jakakolwiek aktywność fizyczna im się bardzo przyda.

Jeżeli biegasz po kilka, kilkanaście kilometrów w czasie jednego treningu, mądrze się odżywiasz to ta książka nie jest dla siebie. Jeżeli natomiast nie robisz nic, to tak, przeczytaj i zacznij się ruszać! Tak w jednym zdaniu można streścić tą książkę.

Zatem życzę smacznego biegowego! I to, że pada nie znaczy, że „się nie trenuje”, prawda?
oneginetatopa.blogspot.com Dota, 2012-06-01

Przebudź się! Odkryj sekret szczęścia i życia pozbawionego problemów

Żadnego problemu nie da się rozwiązać na tym samym poziomie świadomości, na którym powstał - sentencja Alberta Einsteina wprowadza Czytelników w niezwykły świat tej książki. Autor twierdzi, że dotarcie do głębszego poziomu doświadczania - poziomu transcendencji - zapewnia całkowitą wolność od wszelkich problemów. Prowadzi czytelnika przez cztery etapy przebudzenia, które jednocześnie są etapami rozwoju osobistego i w konsekwencji otwierają nieograniczone możliwości kształtowania swojego życia w zgodzie z własnymi pragnieniami.
21. wiek 2012-07-01

Sekrety SEO. Tajna wiedza ekspertów

„Sekrety SEO” to najnowsza pozycja z zakresu marketingu w wyszukiwarkach internetowych, której udało zrobić się całkiem spory szum w środowisku SEOwców. Głównym powodem tego zamieszania była postać samego autora.

Danny Dover, bo o nim mowa, to znany (myślę, że śmiało można tak powiedzieć) autorytet w dziedzinie SEO. Na swoim koncie ma pracę dla SEOmozu, a także największych firm takich jak Microsoft, czy Facebook. Jednak jego sława i rozpoznawalność nie były jedynym czynnikiem zamieszania wokół publikacji.

Drugim, równie ważnym elementem było inne podejście autora do SEO i to właśnie tu, moim zdaniem, tkwi siła jego książki. Chodzi mianowicie o podejście bardziej pro-użytkownicze oraz pro-klienckie, co zauważamy już po lekturze samego spisu treści, który od razu wyróżnia się wśród tuzina innych książek o SEO. Jednak do sedna! Sprawdźmy, czy amerykański guru dorzucił do naszej biblioteczki kolejny przewodnik SEO, czy też podsunął ciekawe oraz innowacyjne pomysły i inspiracje.
Wstęp

Pomimo wszystkich superlatyw, które można powiedzieć o autorze muszę przyznać, że kiedy sięgałem po tę książkę, to byłem do niej nastawiony dwojako. Z jednej strony, byłem podekscytowany, że pojawiła się nowa pozycja na rynku (po prostu lubię o tym czytać;)) i to takiego autora. A z drugiej strony obawiałem się, że będzie to kolejny podręcznik do SEO, który zasypie mnie oklepanymi już podstawami, tak wiele razy dublowanymi w innych książkach. Ponadto, doskonale wiemy, że wiele publikacji na temat SEO ma bardzo krótki żywot pod kątem aktualności. Jednak jak się okazało, w przypadku tej pozycji nie jest to problemem.
„Sekrety SEO” dla znających sekrety

Zacznijmy od tego, że dzieło Dover’a nie jest podręcznikiem dla początkujących. Sam autor podkreśla, że jego publikacja jest adresowana do osób znających podstawy SEO. Zatem każdy kto wie czym jest przekierowanie 301 i zna podstawową budowę kodu HTML, może śmiało sięgać po tę książkę. Pomimo tego, autor w pierwszej części i tak traktuje o podstawach. Ze szczególną uwagą omawiając narzędzia i różnego rodzaju pomoce, które w pracy nad SEO są niezbędne. W skrupulatny sposób opisuje to, co najważniejsze przy optymalizacji, badaniu rynku i doborze fraz kluczowych. Opowiada także, jak radzić sobie z duplicate content oraz dobrze wybrać nazwę domeny. To wszystko zamyka w pierwszych rozdziałach, gdzie starannie porządkuje podstawową wiedzę o SEO. Jednak w tym wszystkim, szczególną uwagę przykłada do… użyteczności.
Usability, usability i jeszcze raz usability

No właśnie – użyteczność. Dover opowiadając o podstawach, kanoniczności, duplikatach i wielu innych, wielokrotnie wspomina o tym, co w jego mniemaniu jest najważniejsze – usability! Dover z wielką dbałością powtarza jak ważna jest użyteczna strona, jej poprawna nawigacja i przyjazna struktura. Niejednokroć przypomina, że przejrzysta strona zaprojektowana dla ludzi, jest także przyjemna dla robotów sieciowych. Zauważa, że wbrew pozorom (tak, wielu tak nadal myśli ;)) strona zaprojektowana dla internautów nie musi być „ciężka“ dla robotów. W tym miejscu muszę przyznać, że bardzo mnie to stanowisko ucieszyło i… uspokoiło. Dlaczego?

Na rynku istnieje wiele pozycji o SEO, czy SEM. Wszystkie opowiadają o optymalizacji kodu, o budowaniu i pozyskiwaniu linków, budowie zapleczy itd. Jednak, często autorzy zakopując się w tej tematyce zapominają o tym, co tak naprawdę najważniejsze, czyli użytkowniku. Tak, wiem – powiecie, że już wiele razy mówiono, aby stronę projektować dla ludzi a nie dla robotów. Ale często odnoszę wrażenie, że wszyscy o tym wiedzą, ale nikt tej wiedzy nie wykorzystuje. Dlatego też, niezmiernie się cieszę, że taki autorytet jak Dover podpisuje się pod tą tezą. Być może wszyscy ci, którzy o tym zapominają lub też nie chcą o tym pamiętać, ślepo wierząc w siłę SWLi, zauważą w końcu, że to klient kupuje w naszym sklepie a nie robot ;)

Kontynuując jednak, autor podpowiada, jak poprawnie zaprojektować nawigację strony oraz wewnętrzne linkowanie. Wskazuje także, całą gamę czynników obniżających jakość strony, m.in. dlaczego strona wolno się wczytuje lub co powoduje problemy z prawidłową interpretacją przez różne przeglądarki. Opowiada także o zasadach redagowania treści, a wszystkie te elementy popiera prawdziwymi przykładami, które świetnie pokazują co jest dobrą a co złą praktyką w budowie stron internetowych.
Pracujesz w agencji? Ta książka jest dla Ciebie

Pierwsze co zrobiłem, gdy dostałem „Sekrety…” w swoje ręce to zajrzałem do spisu treści, gdzie moją uwagę przykuł rozdział „Praca w charakterze konsultanta SEO“. Jak się okazało, ta dość rzadko spotykana tematyka w książkach o SEO jest świetnie przygotowana i zawiera naprawdę ciekawe informacje. Na początku pomyślałem: Konsultant SEO? W Stanach na pewno, ale nie w Polsce. I pewnie trochę racji w tym jest. Praca w roli konsultanta SEO w USA cieszy się ogromną popularnością. Natomiast w Polsce zawód ten dopiero raczkuje, o ile w ogóle. Muszę jednak przyznać, że pierwsze wrażenie było złudne. Sekcja ta zawiera bardzo ciekawe informacje i ciekawostki niezmiernie przydatne w pracy z klientem, nie tylko w roli konsultanta. W tym miejscu dowiesz się, jak zareagować gdy Klient spyta się po co jest SEO albo gdy powie, że stronę pozycjonuje mu szwagier lub też gdy spyta się, do czego jest mu potrzebna Twoja pomoc, skoro już znajduje się na pierwszej stronie SERPów. Osobiście uważam to za bardzo, bardzo przydatny i trafiony (!) element. W wielu pozycjach o tematyce SEO, z którymi miałem styczność nikt nie podszedł do tej dziedziny od tej tak naprawdę najważniejszej strony, czyli klienta.
Audyt SEO, nadszedł jego czas?

„Sekrety SEO” bardzo mocno koncentrują się na temacie audytu SEO dla stron oraz sklepów internetowych. Patrząc na rozwój amerykańskiego rynku SEO oraz na powolną ewolucję na naszym rodzimym rynku można pomyśleć, że jest to kolejny strzał w dziesiątkę. Po raz kolejny jednak Dover adresuje swoje treści do agencji, bo w bardzo przyjemny sposób pokazuje, co powinno składać się na raport audytu SEO, podając przy tym ciekawe przykłady.

Naprawdę sporo można dowiedzieć się o tym, na co zwrócić uwagę przy audycie dla standardowej strony www, a na czym się koncentrować przy analizie sklepu internetowego. Autor oprócz złożonej i skrupulatnej analizy strony pokazuje także, jak zbadać stronę w 15 minut i jak sobie radzić na spotkaniu z klientem. Zgodnie z poprzednią praktyką Dover nie pozostaje gołosłowny i prezentuje przykładowe audyty, które po raz kolejny rozwiewają powstałe wątpliwości i w wielostronicowej formie analizują każdy pojedynczy piksel strony ;)

A na deser autor serwuje nam przykładowe ceny takich usług rodem z amerykańskiego rynku. Tą część polecam szczególnie ;). Zanim jednak zaczniesz czytać – usiądź wygodnie!
Podsumowanie – no to warto, czy nie?

Niewątpliwie „Sekrety SEO” nie są kolejnym smutnym podręcznikiem do SEO. Pokazują one naprawdę świeże i specjalistyczne podejście do tematu. Sekretów jako takich nie znajdziecie, ale z pewnością można tu znaleźć doskonale uporządkowaną wiedzę, filozofię (niezmiernie ważną w SEO) oraz trochę świeżego powiewu i inspiracji z zachodu. Autor koncentruje się na idei SEO zaznaczając, że są to działania długofalowe, które muszą być wspierane jasno określonymi celami. Podkreśla przy tym, że zdobywanie wysokich pozycji nie może być celem samym w sobie. Wysoka pozycja, to tylko kolejny krok do osiągnięcia sukcesu, na który składa się wiele czynników zależnych tylko i wyłącznie od nas. Przypomina, że wszystkie te działania powinny być adresowane do odbiorców i to ich dobro mieć na najwyższym względzie.

Oprócz wyżej wymienionych elementów odnajdziecie tam porady z zakresu:

- organizowania wydarzeń SEO;
- radzenia sobie z filtrem lub banem Google;
- ściągawki dla początkujących;
- optymalizacji pod kątem Facebooka, czy Twittera.

Werdykt: Książka zdecydowanie godna polecenia. Pomimo upływu prawie roku od publikacji oryginalnej wersji, książka zawiera dużo ponadczasowych wskazówek i z pewnością może być ciekawym źródłem wiedzy, nawet dla bardziej zaawansowanych specjalistów.
seoportal.pl Krzysztof Świtoński, 2012-03-05