ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

GRYWALIZACJA. Jak zastosować mechanizmy gier w działaniach marketingowych

Nie bądź tylko graczem, stwórz własną marketingową grę. Grywalizacja to rewolucyjne wykorzystanie teorii gier w marketingu - może stać się wiodącą koncepcją XXI wieku. W grywalizację zaczęły grać już takie firmy jak Microsoft, Honda czy Starbucks.

Gry i zabawy stanowią nierozerwalny element działalności człowieka. Teoria homo ludens (łac. człowiek bawiący się) zakłada, że gra i zabawa należą do jednych z najważniejszych aktywności człowieka. Dlaczego? Najważniejszym wyjaśnieniem tego faktu jest uczucie zadowolenia i satysfakcji, które czerpiemy z samej zabawy. Jako jednostki o wysokim ilorazie inteligencji potrafimy grać dla samej przyjemności . Gry często wiążą się z odkrywaniem . Nasz mózg czerpie przyjemność z eksplorowania oraz odnajdywania nowych rozwiązań.

Gra jest zabawą, jednak dodatkowo posiada swoją strukturę, reguły i cel. Aby zainicjować grę, muszą zostać spełnione podstawowe warunki: gra powinna być dobrowolna, powinna oddzielać nas od „zwyczajnej” rzeczywistości, jednocześnie angażując i wciągając do nierealnego świata.

Autor, Paweł Tkaczyk, ukazuje polskiemu czytelnikowi zupełnie nowe podejście, które z powodzeniem może być stosowane w pracy, edukacji czy marketingu. W książce dowiemy się , jak przechytrzyć słonia i w jaki sposób pozytywnie wpłynie to na nasze życie. Oczywiście poza tą elementarną wiedzą poznamy koncepcję grywalizacji ,przejdziemy przez kolejne poziomy gry, poznamy kategorie graczy, dowiemy się, jak zbudować ich zaangażowanie.

Książka napisana żywym, współczesnym językiem. Wszystko po to, aby w jasny i spójny sposób przedstawić czytelnikowi całą koncepcję. To lektura obowiązkowa dla osób, które interesują się marketingiem oraz dla tych z graczy, którzy chcą mieć trzy życia.
psychologia-spoleczna.pl Katarzyna Maruszewskam, 2012-03-08

Praga. Przewodnik - Celownik. Wydanie 2

Praga to moim zdaniem jedno z najbardziej urokliwych miast Europy, o którego niepowtarzalnej i magicznej atmosferze stanowi głównie burzliwa historia i cudowna architektura. Jego specyficzny klimat i urok oddaje w pełni fantastyczny przewodnik wydawnictwa Bezdroża, który w atrakcyjny i przystępny sposób pozwala zaplanować niezapomnianą wycieczkę po czeskiej metropolii.
Przewodnik po Pradze czaruje starannie dobranymi, niebywale klimatycznymi fotografiami będącymi intrygującym uzupełnieniem alfabetycznego indeksu ponad stu największych atrakcji turystycznych stolicy Czech. Ta niebagatelna liczba jest chyba najlepszą gwarancją satysfakcjonującego pobytu w Pradze - to, co miasto ma najpiękniejszego do zaoferowania zostało starannie i niezwykle kusząco wyeksponowane na kartach przewodnika w sposób zdolny zadowolić dosłownie każdego.
Miłośników sztuki z pewnością zainteresuje Klementinum (Biblioteka Narodowa), Muzeum Narodowe czy też Rudolfinum (Dom Artystów), pasjonatów niezwykle bogatej praskiej architektury zapewne zafascynują niezliczone pałace, kościoły, klasztory, cerkwie, synagogi i kirkuty świadczące o bogatej przeszłości miasta. Nie sposób nie wspomnieć o tak rozpoznawalnych wizytówkach Pragi jak monumentalna katedra św. Wita, Most Karola, Brama Prochowa, plac Wacława czy zamek praski. Interesującą przygodą będzie rajd po tak zaskakujących miejscach, jak np. Muzeum Maszyn Seksu, Muzeum Kultur Azji, Afryki i Ameryki, Muzeum Tortur, Zabawek czy Piśmiennictwa Narodowego lub też Galerii Piwnej.
Cudowne fotografie w połączeniu z opisem tych miejsc nieodparcie kuszą i doprawdy trudno się im oprzeć.

To jednak nie wszystko, co przewodnik ma do zaoferowania; dla zainteresowanych historią Pragi jest zwięzły, acz treściwy rys historyczny oraz legendy związane z dziejami miasta, które znakomicie dopełniają naszą wiedzę i wyobrażenie o tej metropolii.
Niezwykle czytelna i dokładna mapa Pragi w skali 1:10 000 w połączeniu z urokliwymi fotografiami, interesująco zredagowanym tekstem tworzą zgrabną i intrygującą całość, dzięki której samodzielne zwiedzanie miasta będzie prawdziwą przyjemnością. Czytelny układ stron, przejrzyste odsyłacze, alfabetyczna kolejność stołecznych atrakcji pozwalają na błyskawiczne i bezproblemowe odnalezienie interesujących nas obiektów oraz ich identyfikację, zaś wyczerpująca i treściwa charakterystyka pozwala na dogłębne zapoznanie się z ich historią i specyfiką. Garść praktycznych informacji wieńcząca publikację znacznie ułatwi życie tak zwiedzającym, jak i tym, którzy wyjazd do Pragi dopiero planują.

Przewodnik po czeskiej metropolii to fachowa, kompleksowa i pod każdym względem atrakcyjna publikacja, która jak mało która nie tylko zapoznaje ze specyfiką tej europejskiej stolicy, lecz także pozwala w nieskrępowany sposób cieszyć się miastem, bezbłędnie trafiać do wybranych celów, ułożyć własny plan zwiedzania oferując niezależność w jego trakcie i w pełni czerpać z bogatej różnorodności atrakcji. Z tym przewodnikiem zaplanowanie jakiejkolwiek wyprawy będzie dziecinnie łatwe, a zwiedzanie obfitować będzie w tylko przyjemne niespodzianki.
Jestem przekonana, że to wszechstronne opracowanie usatysfakcjonuje niejednego turystę i sprawi, że praska przygoda zostanie w pamięci przez długi czas.
Sztukater.pl Isadora

Praga. Przewodnik-celownik. Wydanie 2

Praga to moim zdaniem jedno z najbardziej urokliwych miast Europy, o którego niepowtarzalnej i magicznej atmosferze stanowi głównie burzliwa historia i cudowna architektura. Jego specyficzny klimat i urok oddaje w pełni fantastyczny przewodnik wydawnictwa Bezdroża, który w atrakcyjny i przystępny sposób pozwala zaplanować niezapomnianą wycieczkę po czeskiej metropolii.
Przewodnik po Pradze czaruje starannie dobranymi, niebywale klimatycznymi fotografiami będącymi intrygującym uzupełnieniem alfabetycznego indeksu ponad stu największych atrakcji turystycznych stolicy Czech. Ta niebagatelna liczba jest chyba najlepszą gwarancją satysfakcjonującego pobytu w Pradze - to, co miasto ma najpiękniejszego do zaoferowania zostało starannie i niezwykle kusząco wyeksponowane na kartach przewodnika w sposób zdolny zadowolić dosłownie każdego.
Miłośników sztuki z pewnością zainteresuje Klementinum (Biblioteka Narodowa), Muzeum Narodowe czy też Rudolfinum (Dom Artystów), pasjonatów niezwykle bogatej praskiej architektury zapewne zafascynują niezliczone pałace, kościoły, klasztory, cerkwie, synagogi i kirkuty świadczące o bogatej przeszłości miasta. Nie sposób nie wspomnieć o tak rozpoznawalnych wizytówkach Pragi jak monumentalna katedra św. Wita, Most Karola, Brama Prochowa, plac Wacława czy zamek praski. Interesującą przygodą będzie rajd po tak zaskakujących miejscach, jak np. Muzeum Maszyn Seksu, Muzeum Kultur Azji, Afryki i Ameryki, Muzeum Tortur, Zabawek czy Piśmiennictwa Narodowego lub też Galerii Piwnej.
Cudowne fotografie w połączeniu z opisem tych miejsc nieodparcie kuszą i doprawdy trudno się im oprzeć.

To jednak nie wszystko, co przewodnik ma do zaoferowania; dla zainteresowanych historią Pragi jest zwięzły, acz treściwy rys historyczny oraz legendy związane z dziejami miasta, które znakomicie dopełniają naszą wiedzę i wyobrażenie o tej metropolii.
Niezwykle czytelna i dokładna mapa Pragi w skali 1:10 000 w połączeniu z urokliwymi fotografiami, interesująco zredagowanym tekstem tworzą zgrabną i intrygującą całość, dzięki której samodzielne zwiedzanie miasta będzie prawdziwą przyjemnością. Czytelny układ stron, przejrzyste odsyłacze, alfabetyczna kolejność stołecznych atrakcji pozwalają na błyskawiczne i bezproblemowe odnalezienie interesujących nas obiektów oraz ich identyfikację, zaś wyczerpująca i treściwa charakterystyka pozwala na dogłębne zapoznanie się z ich historią i specyfiką. Garść praktycznych informacji wieńcząca publikację znacznie ułatwi życie tak zwiedzającym, jak i tym, którzy wyjazd do Pragi dopiero planują.

Przewodnik po czeskiej metropolii to fachowa, kompleksowa i pod każdym względem atrakcyjna publikacja, która jak mało która nie tylko zapoznaje ze specyfiką tej europejskiej stolicy, lecz także pozwala w nieskrępowany sposób cieszyć się miastem, bezbłędnie trafiać do wybranych celów, ułożyć własny plan zwiedzania oferując niezależność w jego trakcie i w pełni czerpać z bogatej różnorodności atrakcji. Z tym przewodnikiem zaplanowanie jakiejkolwiek wyprawy będzie dziecinnie łatwe, a zwiedzanie obfitować będzie w tylko przyjemne niespodzianki.
Jestem przekonana, że to wszechstronne opracowanie usatysfakcjonuje niejednego turystę i sprawi, że praska przygoda zostanie w pamięci przez długi czas.
Sztukater.pl Isadora

Praga. Przewodnik - Celownik. Wydanie 1

Praga to moim zdaniem jedno z najbardziej urokliwych miast Europy, o którego niepowtarzalnej i magicznej atmosferze stanowi głównie burzliwa historia i cudowna architektura. Jego specyficzny klimat i urok oddaje w pełni fantastyczny przewodnik wydawnictwa Bezdroża, który w atrakcyjny i przystępny sposób pozwala zaplanować niezapomnianą wycieczkę po czeskiej metropolii.
Przewodnik po Pradze czaruje starannie dobranymi, niebywale klimatycznymi fotografiami będącymi intrygującym uzupełnieniem alfabetycznego indeksu ponad stu największych atrakcji turystycznych stolicy Czech. Ta niebagatelna liczba jest chyba najlepszą gwarancją satysfakcjonującego pobytu w Pradze - to, co miasto ma najpiękniejszego do zaoferowania zostało starannie i niezwykle kusząco wyeksponowane na kartach przewodnika w sposób zdolny zadowolić dosłownie każdego.
Miłośników sztuki z pewnością zainteresuje Klementinum (Biblioteka Narodowa), Muzeum Narodowe czy też Rudolfinum (Dom Artystów), pasjonatów niezwykle bogatej praskiej architektury zapewne zafascynują niezliczone pałace, kościoły, klasztory, cerkwie, synagogi i kirkuty świadczące o bogatej przeszłości miasta. Nie sposób nie wspomnieć o tak rozpoznawalnych wizytówkach Pragi jak monumentalna katedra św. Wita, Most Karola, Brama Prochowa, plac Wacława czy zamek praski. Interesującą przygodą będzie rajd po tak zaskakujących miejscach, jak np. Muzeum Maszyn Seksu, Muzeum Kultur Azji, Afryki i Ameryki, Muzeum Tortur, Zabawek czy Piśmiennictwa Narodowego lub też Galerii Piwnej.
Cudowne fotografie w połączeniu z opisem tych miejsc nieodparcie kuszą i doprawdy trudno się im oprzeć.

To jednak nie wszystko, co przewodnik ma do zaoferowania; dla zainteresowanych historią Pragi jest zwięzły, acz treściwy rys historyczny oraz legendy związane z dziejami miasta, które znakomicie dopełniają naszą wiedzę i wyobrażenie o tej metropolii.
Niezwykle czytelna i dokładna mapa Pragi w skali 1:10 000 w połączeniu z urokliwymi fotografiami, interesująco zredagowanym tekstem tworzą zgrabną i intrygującą całość, dzięki której samodzielne zwiedzanie miasta będzie prawdziwą przyjemnością. Czytelny układ stron, przejrzyste odsyłacze, alfabetyczna kolejność stołecznych atrakcji pozwalają na błyskawiczne i bezproblemowe odnalezienie interesujących nas obiektów oraz ich identyfikację, zaś wyczerpująca i treściwa charakterystyka pozwala na dogłębne zapoznanie się z ich historią i specyfiką. Garść praktycznych informacji wieńcząca publikację znacznie ułatwi życie tak zwiedzającym, jak i tym, którzy wyjazd do Pragi dopiero planują.

Przewodnik po czeskiej metropolii to fachowa, kompleksowa i pod każdym względem atrakcyjna publikacja, która jak mało która nie tylko zapoznaje ze specyfiką tej europejskiej stolicy, lecz także pozwala w nieskrępowany sposób cieszyć się miastem, bezbłędnie trafiać do wybranych celów, ułożyć własny plan zwiedzania oferując niezależność w jego trakcie i w pełni czerpać z bogatej różnorodności atrakcji. Z tym przewodnikiem zaplanowanie jakiejkolwiek wyprawy będzie dziecinnie łatwe, a zwiedzanie obfitować będzie w tylko przyjemne niespodzianki.
Jestem przekonana, że to wszechstronne opracowanie usatysfakcjonuje niejednego turystę i sprawi, że praska przygoda zostanie w pamięci przez długi czas.
Sztukater.pl Isadora

RozGROMić konkurencję. Sprawdzone w boju strategie dowodzenia, motywowania i zwyciężania

Podobno gdy Napoleon Bonaparte wyznaczał generałów, nie pytał o ich doświadczenie w walce i umiejętności zarządzania grupą, lecz o to, czy mają szczęście. Oczywiście, zwycięstwo nie przychodzi zupełnie przypadkiem – jest raczej wynikiem kombinacji dobrych zbiegów okoliczności, ale także ciężkiej pracy i wypracowania odpowiednich strategii.
Warto przypomnieć sobie kilka przykładów znanych historycznych zwycięstw, które mogą być inspiracją dla współczesnego człowieka biznesu.

Pyrrusowe zwycięstwo

Często używamy tego zwrotu, lecz nie wszyscy wiemy, skąd on pochodzi. Pyrrus był krewnym Aleksandra Wielkiego. Jego ambicją było dorównanie swojemu słynnemu kuzynowi i stworzenie wielkiego imperium. Początki były dobre: Pyrrus wygrywał kolejne bitwy, ale robił to wielkim kosztem: tracił w nich coraz więcej żołnierzy. Aby zmotywować swoją zdziesiątkowaną armię do walki, Pyrrus dołączył do pierwszej linii natarcia. To było przyczyną jego zguby: zginął, trafiony w głowę cegłą. We współczesnym świecie wiele jest przypadków takich pyrrusowych zwycięstw. Generał Polko w swojej książce „Rozgromić konkurencję” podaje przykłady z rodzimego boiska:

„[Pyrrusowa] wygrana jest jak polska autostrada budowana na EURO 2012 – kilka razy dłużej, niż planowano, i za większe, niż pierwotnie zakładano, pieniądze, dziurawa za starości, zanim zostanie oddana do użytku”.

Zwycięzcy z przypadku

A jak jest naprawdę z rolą szczęścia w zwyciężaniu

Mało kto wie, że marszałek Józef Piłsudski – symbol niepodległej, silnej Polski – był wojskowym samoukiem. Wiedzę czerpał głównie z książek wojskowych. Mimo że w pierwszej fazie wojny z bolszewikami popełniał błędy, to manewr zwany później „cudem nad Wisłą” zaważył o zwycięstwie: Piłsudski zaskoczył Rosjan i powstrzymał ich atak na Warszawę.

Podobnym „zwycięzcą z przypadku” był generał Charles de Gaulle. Przez pierwsze półwiecze życia generał był teoretykiem wojskowości. Niedługo po objęciu przez de Gaulle’a stanowiska wiceministra ds. wojny, Niemcy wkroczyli do Francji, a władzę przejął proniemiecki marszałek Pétain Zwolennicy walki z Niemcami zostali internowani na pokładzie okrętu w Casablance, lecz nielicznym - w tym de Gaulle’owi – udało się uciec do Anglii. Przypadek sprawił, że z tej garstki osób de Gaulle był najwyższy rangą, więc to jemu przypadło wygłoszenie w radiu BBC odezwy zachęcającej Francuzów do dalszej walki. Brytyjczycy uznali go za przywódcę wszystkich wolnych Francuzów; rząd Vichy skazał go na karę śmierci; sam generał stanął na czele francuskiego ruchu oporu, a parę lat później – na czele rządu francuskiego. Jak potoczyłyby się losy Francji, gdyby generał nie znalazł się w gronie osób, które zdążyły wsiąść do podstawionego przez Churchilla samolotu

Czy faktycznie na zwycięstwie tych dwóch przywódców zaważył przypadek Tak, ale ważne jest także to, że nie bali się zagrać o najwyższą stawkę i podjęli ryzykowne wyzwania.

Mały kontra duży

Nie wiadomo, czy historia ta przydarzyła się naprawdę, ale jej przesłanie jest jak najbardziej prawdziwe i istotne w dzisiejszych czasach. Goliat – dzielny filistyński wojownik, wyposażony w „zaawansowaną technologicznie” (jak na te czasy) broń, a do tego człowiek sporej postury. Dawid – prosty pasterz, który pokonał olbrzyma za pomocą procy i kamienia. Przypadek tych dwojga to klasyczny przykład, że nie wystarczy przewaga technologiczna oraz siła mięśni, aby pokonać wroga. Równie, a może nawet bardziej ważna, jest pomysłowość i wola walki. Podobna historia wydarzyła się na przełomie XIII i XIV wieku w Szkocji (a wersji tej historii jest tyle, ile opowiadających). W szkockiej wiosce żył szlachcic, William Wallace, którego nie obchodziło wcale to, że Anglicy brutalnie przejmowali władzę nad Szkocją. Do momentu, gdy stracono jego żonę, skazaną na śmierć za to, że w obronie własnej zabiła Anglika, który próbował ją zgwałcić. Wallace poprzysiągł Anglikom zemstę. Wraz z ludźmi ze swojej wioski zaatakowali i zdobyli angielską warownię, a to zmotywowało kolejnych Szkotów do walki. Przeciwnik – król Edward I – miał do dyspozycji dobrze wyszkoloną armię, ale mimo to w bitwie pod Stirling przegrał ze szkockimi powstańcami. Wallace zyskał w Szkocji status bohatera i przydomek „Braveheart”. Został w końcu pojmany przez Anglików i, według jednej z wersji, zginął okrutną śmiercią przez powieszenie i poćwiartowanie. Nie da się jednak zaprzeczyć, że jako przywódca powstania napsuł krwi brutalnym (niegdyś) Anglikom.

To przykłady z odległej historii, ale także obecna sytuacja w Afganistanie, gdzie rebelianci afgańscy niejednokrotnie wygrywają ze świetnie uzbrojonymi armiami NATO, ilustruje tezę, że asymetria na polu walki nie oznacza od razu zwycięstwa. Powyższe historie to również ostrzeżenie dla światowych gigantów biznesu, którym zamiast arogancji i pewności siebie przyda się odrobina pokory oraz nieustanne samodoskonalenie.

Historie wspomniane powyżej to przykłady militarne, ale ich morał z powodzeniem można zastosować do zwycięstw na polu biznesu: warto być człowiekiem honoru, czasem zaryzykować, i nie obawiać się silniejszego przeciwnika. A odrobina szczęścia w tym koktajlu nie zaszkodzi.
biznes.onet.pl Ewa Magiera, 2012-03-06

RozGROMić konkurencję. Sprawdzone w boju strategie dowodzenia, motywowania i zwyciężania (twarda oprawa)

Marzeniem wielu menedżerów jest by w ich firmie było jak w wojsku. Jasna hierarchia, realizacja poleceń bez szemrania, na rozkaz. Tymczasem generał Roman Polko wraz Paulina Polko, przekonują w swojej książce „RozGROMić konkurencję...", że nie ślepe posłuszeństwo decyduje o sile i skuteczności armii. „To właśnie armia najlepiej szkoli liderów zdolnych podejmować samodzielne, kreatywne, trudne decyzje, wymagające twórczego sposobu myślenia, co więcej, decyzje obarczone wysokim ryzykiem, bo ich koszt może być wysoki, łącznie z zagrożeniem życia własnego i podwładnych" - zapewniają we wstępie autorzy. Z tego przekonania wypływają wnioski, które stały się kanwą książki: wojsko można porównać do firmy a działania wojenne do prowadzenia działalności biznesowej. Niby nic nowego, w końcu ostatnio „Sztuka wojny" Sun Tzu stała się modną, obowiązkową lekturą menedżerów (co z tego zrozumieli to inna sprawa). Tu jednak oryginalnym pomysłem jest połączenie teoretycznych rozważań i dobrych rad dla zarządzających z komentarzem praktyka: doświadczonego dowódcy wojskowego.

Doprawdy, po lekturze kilku książek o zarządzaniu, szkoleniach niczego odkrywczego nie znajdziemy. Porównania są oryginalne ale na wyrost: żołnierz ryzykujący życie to nie to samo co biznesmen ryzykujący stratę (pieniądze może odzyskać, życia raczej nie).

Język wojska odpowiada frazeologii biznesu: strategia, taktyka ewoluowanie założeń. Autorzy chcą udowodnić, że różnorodne doświadczenia w zakresie zarządzania i leadershipu wyniesione z wojska można zaadoptować do potrzeb rynku cywilnego. Podobieństwo jest w tym, że i żołnierz, i biznesmen są ludźmi, którzy tak samo reagują, mają te same cechy charakteru tylko pożytku-ją je w różnych okolicznościach.

Z książki dowiemy się wiele o funkcjonowaniu wojska - w czasie pokoju i podczas misji, w których Roman Polko uczestniczył. Jakkolwiek wojsko stawiane jest jako przykład to nie jest światem idealnym, czego generał nie ukrywa. Nie wystarczy dziś marka „obrońców ojczyzny" w czasach pokoju wychodzą wszystkie słabości wpisane także w świat cywili.

Powstaje zatem pytanie: Skoro wojsko tak znakomicie kształci i przygotowuje, skąd patologie

Nie bądźmy drobiazgowi. Tak naprawdę to książka o współczesnym wojsku i żołnierzach napisana przez liniowego dowódcę i dlatego warto ją przeczytać. Spocznij.
MIESIĘCZNIK KAPITAŁOWY CAS, 2012-02-01

BezMarketing. Przestań kusić klientów, zacznij z nimi rozmawiać!

Zajmowanie się social media to dla profesjonalistów na chwilę obecną ciężki orzech do zgryzienia. Mam na myśli obie strony barykady, czyli firmy, które pragną aktywnie uczestniczyć w dyskusjach za ich pośrednictwem, jak również wszelkiego rodzaju community managerów czy specjalistów do spraw mediów społecznościowych.
Podstawowy problem z tymi drugimi jest taki, że właściwie nie wiadomo, jakie są ich kompetencje. Po Internecie krąży mnóstwo żartów, z których przebija ziarno prawdy głoszące, że ekspertem do spraw social media jest ten, kto powie, że nim jest. Stosowne publikacje, poradniki, blogi czy artykuły w rodzaju „Naucz się używać Facebooka do celów biznesowych, stosując się do tych pięciu kroków” pojawiają się nieustannie – koniunktura została nakręcona na całego.

Stąd wyłuskanie spośród grona samozwańczych specjalistów kogoś, kto faktycznie wie, co robi, jest naprawdę ciężkie, a każda zrażona instytucja negatywną opinią przyczynia się do rozpowszechnienia poglądu, że w te całe social media nie opłaca się bawić, bo to szarlataneria jest.

Oczywiście same firmy również nie są bez winy, przeciwnie – gdyby ich przedstawiciele podjęli trud wstępnego rozeznania się z regułami rządzącymi światem mediów społecznościowych, z łatwością rozpoznaliby kuglarstwo uprawiane przez ich byłych już pracowników lub skupili się na poszukiwaniu odpowiedniego człowieka na to stanowisko, jeżeli jeszcze nie zadomowili się na Facebooku, Twitterze czy blogu firmowym.

Póki co, na ogół ciężko przekonać firmy do podjęcia trudu, jakim jest wejście w świat social media. Jako argument przeciw podają nieśmiertelny wskaźnik ROI, czyli return of investment. Prawdą jest, że ciężko o wykazanie realnych zysków w przypadku prowadzenia kampanii (a raczej rozmowy, o czym za chwilę) za pośrednictwem tego typu masowych platform komunikacyjnych. Prawdą istotniejszą jest jednak to, że to nie temu słupkowi powinniśmy się przyglądać.

Korzyści, jakie można odnieść z obecności na Facebooku czy Twitterze są niemierzalne (bezpośrednio) jako zyski. Gdyby kilka lat temu zaoferowano jakiejkolwiek firmie narzędzie, które pozwoliłoby monitorować, co o danej marce czy produkcie mówią ludzie na co dzień, byłyby one skłonne zapłacić za tę usługę duże pieniądze. W dzisiejszych czasach tego typu możliwość stała się faktem – co najważniejsze – jest całkowicie nerwowa. Tymczasem spotyka się z nieufnością, odrzuceniem, traktowaniem po macoszemu. Ciężko to zrozumieć, gdy samemu pojmie się potencjał tkwiący w nawiązywaniu bezpośrednich relacji z naszymi obecnymi i potencjalnymi klientami.

Tymczasem o tę najbanalniej brzmiącą rzecz przede wszystkim chodzi w mediach społecznościowych – o rozmowę. Rozmowę, w której słowo klient pada rzadko albo wcale. Rozmowę, w której o swoich partnerach w konwersacji nie myślisz jako o osobach, które mają skorzystać z Twoich usług. W której zależy Ci przede wszystkim na wizerunku i na budowaniu pozytywnego komunikatu na swój temat.

Pomyśl, jak bardzo denerwujące stają się dla Ciebie telefony od ankieterów czy pracowników call center mających za zadanie wcisnąć ci coś, czego najprawdopodobniej nie potrzebujesz. Ile czasu poświęcasz na ustawienie filtru antyspamowego, byle uwolnić się od niechcianych wiadomości. Jak niewiele zapamiętujesz z mijanych na ulicy billboardów czy oglądanych w telewizji reklam, ponieważ jest ich zbyt dużo. Reklama nigdy nie była zbyt lubiana, ale obecnie jej popularność wciąż spada. Częściowym wyjściem z tej sytuacji jest oryginalność reklamowego przekazu – ambient marketing, który pozwoli Ci spojrzeć na drzewo w sprytny sposób jako na brokułę na widelcu. Nie zmienia to jednak faktu, że to dalej reklama.

Jak się domyślasz, w świecie mediów społecznościowych – i w ogóle w Internecie – też nie jest ona mile widziana. Jedną z najważniejszych zasad jest więc nie wpychanie się z nią tam, gdzie nas nie chcą. Działalność firmy w mediach społecznościowych nie może się ograniczać do wklejania linka do swojej oferty gdzie i komu popadnie. Czym różniłaby się taka działalność od zapytań ofertowych Byłoby to jak blog bez komentarzy, który wówczas staje się zwykłym zbiorem artykułów, które wobec tego powinny znaleźć się nie w Internecie, a w gazecie. W social media chodzi o rozmowę z innymi ludźmi – rozmowę, której przyglądają się inni i na podstawie sposobu, w jaki ją prowadzimy, oceniamy nas jako sympatycznych bądź nie. Jeżeli angażujemy się w tę konwersację, zwiększamy szansę na to, że nasi zadowoleni z kontaktów z nami wirtualni znajomi prędzej czy później skorzystają z naszych usług lub polecą je komuś, komu one będą potrzebne.

Druga kwestia to wspomniane już reagowanie na komentarze na nasz temat. Każdy klient chciałby czuć się ważny dla naszej firmy i naszym zadaniem jest sprawić, by tak było. Na co dzień i w realnym życiu może to być trudne, ale indywidualny kontakt (na przykład w przypadku, gdy będzie miał jakieś pytanie lub z jakiegoś powodu nie spełniliśmy jego oczekiwań), niewielki wysiłek z naszej strony, bo wymagający jedynie sprawdzania w dostępnych kanałach, co i czy się o nas mówi, sprawia, że jest to łatwe. Poczytaj proszę w jaki sposób z internetowymi zażaleniami radziły sobie firmy takie jak Domino’s Pizza czy American Airlines. Myślę, że skoro najwięksi gracze stosują się do reguł rządzących światem social media, to i Ty w Twoim biznesie powinieneś. Lokalność nie jest tu wymówką – zbudowana sieć starannie pielęgnowanych kontaktów, z których można skorzystać w dowolnej chwili (rekomendacje, informacje, itd.) jeszcze nikomu nie zaszkodziła.
biznes.onet.pl Artur Jabłoński, 2012-03-06