ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

RozGROMić konkurencję. Sprawdzone w boju strategie dowodzenia, motywowania i zwyciężania

Marzeniem wielu menedżerów jest by w ich firmie było jak w wojsku. Jasna hierarchia, realizacja poleceń bez szemrania, na rozkaz. Tymczasem generał Roman Polko wraz Paulina Polko, przekonują w swojej książce „RozGROMić konkurencję...", że nie ślepe posłuszeństwo decyduje o sile i skuteczności armii. „To właśnie armia najlepiej szkoli liderów zdolnych podejmować samodzielne, kreatywne, trudne decyzje, wymagające twórczego sposobu myślenia, co więcej, decyzje obarczone wysokim ryzykiem, bo ich koszt może być wysoki, łącznie z zagrożeniem życia własnego i podwładnych" - zapewniają we wstępie autorzy. Z tego przekonania wypływają wnioski, które stały się kanwą książki: wojsko można porównać do firmy a działania wojenne do prowadzenia działalności biznesowej. Niby nic nowego, w końcu ostatnio „Sztuka wojny" Sun Tzu stała się modną, obowiązkową lekturą menedżerów (co z tego zrozumieli to inna sprawa). Tu jednak oryginalnym pomysłem jest połączenie teoretycznych rozważań i dobrych rad dla zarządzających z komentarzem praktyka: doświadczonego dowódcy wojskowego.

Doprawdy, po lekturze kilku książek o zarządzaniu, szkoleniach niczego odkrywczego nie znajdziemy. Porównania są oryginalne ale na wyrost: żołnierz ryzykujący życie to nie to samo co biznesmen ryzykujący stratę (pieniądze może odzyskać, życia raczej nie).

Język wojska odpowiada frazeologii biznesu: strategia, taktyka ewoluowanie założeń. Autorzy chcą udowodnić, że różnorodne doświadczenia w zakresie zarządzania i leadershipu wyniesione z wojska można zaadoptować do potrzeb rynku cywilnego. Podobieństwo jest w tym, że i żołnierz, i biznesmen są ludźmi, którzy tak samo reagują, mają te same cechy charakteru tylko pożytku-ją je w różnych okolicznościach.

Z książki dowiemy się wiele o funkcjonowaniu wojska - w czasie pokoju i podczas misji, w których Roman Polko uczestniczył. Jakkolwiek wojsko stawiane jest jako przykład to nie jest światem idealnym, czego generał nie ukrywa. Nie wystarczy dziś marka „obrońców ojczyzny" w czasach pokoju wychodzą wszystkie słabości wpisane także w świat cywili.

Powstaje zatem pytanie: Skoro wojsko tak znakomicie kształci i przygotowuje, skąd patologie

Nie bądźmy drobiazgowi. Tak naprawdę to książka o współczesnym wojsku i żołnierzach napisana przez liniowego dowódcę i dlatego warto ją przeczytać. Spocznij.
MIESIĘCZNIK KAPITAŁOWY CAS, 2012-02-01

RozGROMić konkurencję. Sprawdzone w boju strategie dowodzenia, motywowania i zwyciężania (twarda oprawa)

Podobno gdy Napoleon Bonaparte wyznaczał generałów, nie pytał o ich doświadczenie w walce i umiejętności zarządzania grupą, lecz o to, czy mają szczęście. Oczywiście, zwycięstwo nie przychodzi zupełnie przypadkiem – jest raczej wynikiem kombinacji dobrych zbiegów okoliczności, ale także ciężkiej pracy i wypracowania odpowiednich strategii.
Warto przypomnieć sobie kilka przykładów znanych historycznych zwycięstw, które mogą być inspiracją dla współczesnego człowieka biznesu.

Pyrrusowe zwycięstwo

Często używamy tego zwrotu, lecz nie wszyscy wiemy, skąd on pochodzi. Pyrrus był krewnym Aleksandra Wielkiego. Jego ambicją było dorównanie swojemu słynnemu kuzynowi i stworzenie wielkiego imperium. Początki były dobre: Pyrrus wygrywał kolejne bitwy, ale robił to wielkim kosztem: tracił w nich coraz więcej żołnierzy. Aby zmotywować swoją zdziesiątkowaną armię do walki, Pyrrus dołączył do pierwszej linii natarcia. To było przyczyną jego zguby: zginął, trafiony w głowę cegłą. We współczesnym świecie wiele jest przypadków takich pyrrusowych zwycięstw. Generał Polko w swojej książce „Rozgromić konkurencję” podaje przykłady z rodzimego boiska:

„[Pyrrusowa] wygrana jest jak polska autostrada budowana na EURO 2012 – kilka razy dłużej, niż planowano, i za większe, niż pierwotnie zakładano, pieniądze, dziurawa za starości, zanim zostanie oddana do użytku”.

Zwycięzcy z przypadku

A jak jest naprawdę z rolą szczęścia w zwyciężaniu

Mało kto wie, że marszałek Józef Piłsudski – symbol niepodległej, silnej Polski – był wojskowym samoukiem. Wiedzę czerpał głównie z książek wojskowych. Mimo że w pierwszej fazie wojny z bolszewikami popełniał błędy, to manewr zwany później „cudem nad Wisłą” zaważył o zwycięstwie: Piłsudski zaskoczył Rosjan i powstrzymał ich atak na Warszawę.

Podobnym „zwycięzcą z przypadku” był generał Charles de Gaulle. Przez pierwsze półwiecze życia generał był teoretykiem wojskowości. Niedługo po objęciu przez de Gaulle’a stanowiska wiceministra ds. wojny, Niemcy wkroczyli do Francji, a władzę przejął proniemiecki marszałek Pétain Zwolennicy walki z Niemcami zostali internowani na pokładzie okrętu w Casablance, lecz nielicznym - w tym de Gaulle’owi – udało się uciec do Anglii. Przypadek sprawił, że z tej garstki osób de Gaulle był najwyższy rangą, więc to jemu przypadło wygłoszenie w radiu BBC odezwy zachęcającej Francuzów do dalszej walki. Brytyjczycy uznali go za przywódcę wszystkich wolnych Francuzów; rząd Vichy skazał go na karę śmierci; sam generał stanął na czele francuskiego ruchu oporu, a parę lat później – na czele rządu francuskiego. Jak potoczyłyby się losy Francji, gdyby generał nie znalazł się w gronie osób, które zdążyły wsiąść do podstawionego przez Churchilla samolotu

Czy faktycznie na zwycięstwie tych dwóch przywódców zaważył przypadek Tak, ale ważne jest także to, że nie bali się zagrać o najwyższą stawkę i podjęli ryzykowne wyzwania.

Mały kontra duży

Nie wiadomo, czy historia ta przydarzyła się naprawdę, ale jej przesłanie jest jak najbardziej prawdziwe i istotne w dzisiejszych czasach. Goliat – dzielny filistyński wojownik, wyposażony w „zaawansowaną technologicznie” (jak na te czasy) broń, a do tego człowiek sporej postury. Dawid – prosty pasterz, który pokonał olbrzyma za pomocą procy i kamienia. Przypadek tych dwojga to klasyczny przykład, że nie wystarczy przewaga technologiczna oraz siła mięśni, aby pokonać wroga. Równie, a może nawet bardziej ważna, jest pomysłowość i wola walki. Podobna historia wydarzyła się na przełomie XIII i XIV wieku w Szkocji (a wersji tej historii jest tyle, ile opowiadających). W szkockiej wiosce żył szlachcic, William Wallace, którego nie obchodziło wcale to, że Anglicy brutalnie przejmowali władzę nad Szkocją. Do momentu, gdy stracono jego żonę, skazaną na śmierć za to, że w obronie własnej zabiła Anglika, który próbował ją zgwałcić. Wallace poprzysiągł Anglikom zemstę. Wraz z ludźmi ze swojej wioski zaatakowali i zdobyli angielską warownię, a to zmotywowało kolejnych Szkotów do walki. Przeciwnik – król Edward I – miał do dyspozycji dobrze wyszkoloną armię, ale mimo to w bitwie pod Stirling przegrał ze szkockimi powstańcami. Wallace zyskał w Szkocji status bohatera i przydomek „Braveheart”. Został w końcu pojmany przez Anglików i, według jednej z wersji, zginął okrutną śmiercią przez powieszenie i poćwiartowanie. Nie da się jednak zaprzeczyć, że jako przywódca powstania napsuł krwi brutalnym (niegdyś) Anglikom.

To przykłady z odległej historii, ale także obecna sytuacja w Afganistanie, gdzie rebelianci afgańscy niejednokrotnie wygrywają ze świetnie uzbrojonymi armiami NATO, ilustruje tezę, że asymetria na polu walki nie oznacza od razu zwycięstwa. Powyższe historie to również ostrzeżenie dla światowych gigantów biznesu, którym zamiast arogancji i pewności siebie przyda się odrobina pokory oraz nieustanne samodoskonalenie.

Historie wspomniane powyżej to przykłady militarne, ale ich morał z powodzeniem można zastosować do zwycięstw na polu biznesu: warto być człowiekiem honoru, czasem zaryzykować, i nie obawiać się silniejszego przeciwnika. A odrobina szczęścia w tym koktajlu nie zaszkodzi.
biznes.onet.pl Ewa Magiera, 2012-03-06

Świetne pomysły. Jak je skutecznie prezentować i bronić ich przed destrukcyjną krytyką

Dobry pomysł sam się nie obroni!

Masz genialny pomysł jak usprawnić pracę w twoim biurze Wiesz, co należy zrobić, by twój zespół pracował 50% wydajniej Jeśli tak, to znaczy, że jesteś innowatorem i szukasz rozwiązań. To dobrze! Niestety, od opracowania pomysłu do jego wdrożenia jest często daleka droga.
Istnieje kilka rzeczy, które musisz wiedzieć, by móc przeforsowywać swoje pomysły i propozycje!

Z pomysłami jest tak, że wprowadzają one w daną organizację trochę świeżości i nowości. Z twojego punktu widzenia – czyli osoby, która opracowała nowatorską koncepcję – to świetnie. Musisz mieć jednak na uwadze, że twoi współpracownicy, którzy przywykli do utartych schematów, mogą do twoich propozycji podejść sceptycznie. Nie martw się, to normalne. Ludzie z natury boją się zmian i znajdą trzy tysiące różnych sposobów, by zostało po staremu. W tym momencie zaczyna się twoja nowa rola. Nie wystarczy bowiem opracować rewolucyjnego i genialnego pomysłu. Trzeba nim jeszcze zarazić innych. I to nawet tych, którzy z różnych powodów będą ci to utrudniać.

Czterech sposoby na zabicie pomysłu

Istnieją cztery podstawowe sposoby, którymi twoi oponenci będą posługiwać się, by odwieść decydentów lub współpracowników do wdrożenia pomysłu. Pierwszym z nich jest budzenie lęku w otwartej dyskusji. Jeżeli prezentujesz swoje rozwiązanie to musisz być uważnym, na to, że wśród audytorium twoi przeciwnicy będą starali się zasiać odrobinę paniki. Wyolbrzymianie problemu czy szukanie absurdalnych porównań i konsekwencji to standard. Musisz być wyczulonym na te kwestie i natychmiast reagować rzeczowo sprowadzając rozmowę na właściwy tor.

Innym sposobem na zabicie twojego pomysłu jest tzw. opóźnienie. Wielu przeciwników będzie starało się maksymalnie wydłużyć decyzję związaną z daną propozycją, do tego stopnia, że projekt nie zmieści się w określonych ramach czasowych. Dobrze znasz sytuację, kiedy przychodzisz do szefa z palącym problemem i natychmiastowym nowatorskim rozwiązaniem, a z jego ust słyszysz, że wymaga to zastanowienia i konsultacji To właśnie jest opóźnienie. Musisz być czujny.

Kolejną bronią przeciwko twoim pomysłom jest zamęt. Nie możesz pozwolić by rozmowa na dany temat została rozdrobniona i zeszła na boczny tor. Nawet najprostszy plan można wciągnąć w gąszcz złożonych zagadnień, w których łatwo się zgubić. Dlatego też jeżeli słyszysz grad pytań to delikatnie oraz grzecznie przerwij rozmówcy i wytłumacz, że np. każdy nowy pomysł zawsze niesie ze sobą wiele pytań i że zasada „100% pewności albo nic” zabiłaby w historii wiele cennych pomysłów.

Ostatnim jest krytyka personalna. Za brakiem akceptacji danego pomysłu często mogą stać uprzedzenia osobiste. Mogą pojawić się pytania o twoje kompetencje i doświadczenia, a także wskazanie ich braku. Bądź na to przygotowany i miej zawsze w zanadrzu argumenty na tego typu okazję.

Jak wygrać ze swoim pomysłem

Wiedza o sposobach, za pomocą których będą prowadzone próby uśmiercenia twojego pomysłu to jedno. Drugie to natomiast odpowiednie odparcie ataku. Pamiętaj, że na wszelkie pytania i zarzuty staraj się odpowiadać w sposób jasny, krótki, zwięzły i zdroworozsądkowy. Odpowiadając okazuj swoim rozmówcą szacunek oraz nie staraj się ich wyłączyć z dyskusji. Jednocześnie nie walcz, nie poddawaj się, ani nie zachowuj się defensywnie.

Równie ważne jest zjednanie sobie audytorium. Bardzo często twoi oponenci stanowią niewielką część całego gremium. Twoim zadaniem jest, by do reszty trafiały twoje argumenty a nie przeciwników. Z tego powodu odpowiadając na pytania nie skupiaj się tylko na osobie, które je zadała, ale swoje słowa kieruj do wszystkich.

Walka o swój pomysł jest niemniej trudna niż jego opracowanie. Dlatego trzeba być doskonale przygotowanym do jego prezentacji. Założenie, że twój pomysł jest tak dobry, że obroni się sam, jest często z góry skazane na porażkę. Więcej o tym jak bronić i przekonywać do swoich pomysłów znajdziesz w książce Johna P. Kotlera „Świetne pomysły” (wydawnictwo One Press 2012, Gliwice), w której w jasny i prosty sposób przedstawione są sposoby na prezentację i obronę swoich koncepcji. Poza dogłębną metodologią przebiegu sporów znajdziesz tam listę 24 najczęściej padających niewygodnych pytań przy prezentacji pomysłu, wraz z informacją, jak właściwie na nie odpowiedzieć.
biznes.onet.pl Grzegorz Pacuła, 2012-03-06

Treść jest kluczowa. Jak tworzyć powalające blogi, podkasty, wideo, e-booki, webinaria (i inne)

Jak pisać, by rozwijać biznes czyli co wspólnego ma lutownica, golf i wojskowy rekrut?

Po co niektóre firmy prowadzą firmowe blogi? Czy informacje zawarte na stronie www są przez kogokolwiek czytane? Czy podkasty, e-booki, materiały wideo mogą stać się elementem Twojej przewagi konkurencyjnej w biznesie? I czy można zrobić to samemu?

Jak treścią zdobyć klienta?

Czy myślałeś kiedyś o tym, że to co napiszesz na swojej stronie internetowej może przełożyć się na to, czy klient sięgnie po telefon i zadzwoni właśnie do ciebie czy też wybierze kolejny adres w wyszukiwarce? Marketingowcy dopiero od niedawna widzą, że samo założenie strony i jej wypozycjonowanie nie wystarczy – klienta trzeba również zainteresować, przekonać do tego, że jesteśmy profesjonalistami, sprawić wrażenie, że damy mu to, czego szuka – do tego właśnie służy treść publikowana na blogach firmowych, mikroblogach (Twitter, Blip), Fan Page'ach, na forach i w serwisach społecznościowych typu YouTube.

Po co mojej firmie blog?

Oferta jest na stronie – po co dodatkowy blog i o czym - Tego typu myśli towarzyszą każdemu, kto zastanawia się nad rozwojem marketingowym w kierunku publikacji treści w internecie.
Tymczasem Twoi klienci interesują się Twoimi produktami. Chcą wiedzieć czy jesteś partnerem biznesowym na którym można polegać jak mogą wykorzystać twoje produkty lub usługi, jaka wiedza stoi za tobą itd. Całą zabawa polega zatem na tym, by dowiedzieć się, co ciekawi Twoich klientów i dać im to. Dzięki temu będą ci ufać i wracać do ciebie.

Co jeszcze daje sygnowana marką treść?

Zasięg – dzięki wejściom z wyszukiwarki i przeczytaniu artykułu objaśniającego frapujące użytkownika zagadnienie zyskasz klienta (a na pewno zyskasz rozpoznawalność marki)

Szum medialny – Twój tekst może być na tyle ciekawy, że ludzie zaczną przekazywać go między sobą. Nagle będzie wiedzieć o Tobie i Twojej firmie nie 100 lecz 10.000 osób.

Kontakt z klientem – Czy chciałbyś wiedzieć co przeszkadza Twoim klientom Jakie mają oczekiwania wobec Twoich usług Co sądzą o Twoim nowym pomyśle jeszcze zanim wprowadzisz go w życie

Przewagę konkurencyjną – kto wzbudzi większe zaufanie – Twoja strona z rozbudowanym opisem, kanałem wymiany informacji na Facebook i blogiem, który wyjaśnia klientom wątpliwości czy strona konkurencji na której z trudem można znaleźć adres firmy

Jak być własnym PR-owcem Czyli czas kontra pieniądze.

Działania Public Relations to wisienka na torcie marketingu. Kosztowne i nie przynoszące bezpośredniego, możliwego do wyrażenia liczbowo przełożenia na zyski, są uważane przez wiele firm za działania niezwykle kosztowne i dostępne jedynie najbogatszym firmom. Jeśli zechcesz skorzystać z usług profesjonalnej agencji PR to rzeczywiście przekonasz się, że nie są to tanie usługi. A jak myślisz – kto wie więcej o twojej branży i twoich produktach. Ty- który zajmujesz się tym od lat, czy pracownik agencji, który poza Tobą obsługuje również producenta okien i firmę ubezpieczeniową Dlaczego zatem nie wykorzystać swojej wiedzy, nie podzielić się nią z klientami, nie przywiązać ich do siebie i nie zacząć budować wizerunku własnej marki (nieźle się przy tym bawiąc) Nie masz czasu Przecież masz pracowników! Do prowadzenia firmowego bloga nie potrzeba tajemnych umiejętności i talentu Szekspira. Stosując kilka podstawowych zasad pisać może prawie każdy – czy naprawdę napisanie jednego tekstu miesięcznie dla 10 Twoich pracowników będzie aż takim obciążeniem A czy nie chciałbyś mieć kilkunastu klientów miesięcznie więcej

Co wspólnego mają: pasta lutownicza, piłeczka golfowa i samolot pasażerski?

Przykładów prowadzonej z sukcesem komunikacji z klientem, za pomocą treści w internecie jest mnóstwo. Kodak obsługuje 6 profili na Facebook, 17 kont na Twitterze, 3 blogi firmowe i forum skupiające użytkowników produktów Kodak. Wydaje ci się, że twój biznes nie jest tak medialny Twoi klienci nie będą chcieli czytać Twoich historii Indium Corporation – firma produkująca stopy i luty prowadzi blog o … paście lutowniczej. Oczywiście nie ma on miliona odsłon dziennie, ale interesuje osoby najważniejsze dla Indium Corporation - ich klientów. Blog prowadzić może zarówno klub golfowy (reynoldsgolfacademy.com/charlies-golf-blog) , producent samolotów (boeingblogs.com) czy … wojsko chcące pozyskać rekrutów (Army Strong Stories). W Polsce również prowadzonych jest z sukcesem kilkadziesiąt blogów i mikroblogów firmowych – ich listę znajdziesz na stronie blogifirmowe.wordpress.com

Profesjonalne blogi - nie tylko dla firm

Blogi, podkasty, mikroblogi czy materiały wideo to nie tylko narzędzia, które mogą być wykorzystywane przez firmy do zwiększenia znajomości marki, produktów czy wreszcie zwiększenia sprzedaży. To również narzędzia, które wykorzystać można indywidualnie – dla budowania własnego wizerunku. Po co Otóż w tym samym celu w jakim z tworzonej treści korzystają firmy – by osoby, których może zainteresować nasza osoba (nasza wiedza, doświadczenie, umiejętności), mogły łatwiej do nas trafić, zachwycić się tym jacy jesteśmy wspaniali i zaproponować nam lukratywną i interesującą współpracę. Nie wierzysz, że to działa Wyobraź sobie zatem, że potrzebujesz nowej księgowej – szukając w internecie firmy, która spełni Twoje oczekiwania trafiasz na blog osoby, która w przystępny sposób tłumaczy księgowe zawiłości, jej posty są pełne humoru i widać w nich zarówno wiedzę, jak i tak cenioną kreatywność księgową. Czy nie chciałbyś współpracować właśnie z nią

W dzisiejszych czasach każdy może być wydawcą, a publikowanie treści w internecie praktycznie nie kosztuje. W efekcie, mamy morze możliwości marketingowych wykorzystujących tworzenie dedykowanej potrzebom klienta treści. Wykorzystanie fali popularności mediów społecznościowych by dopłynąć do większych zysków, wcale nie jest wiedzą tajemną dostępną jedynie agencjom reklamowym i agencjom Public Relations. Ty również możesz tworzyć świetne i przyciągające uwagę treści. Jak pisać ciekawie skoro nie skończyłeś dziennikarstwa Tego dowiesz się z kultowej książki „Treść jest kluczowa” Ann Handley i C.C. Chapmana
biznes.onet.pl Sabina Stodolak, 2012-03-06

Wirtualizacja w praktyce

Książka jest skierowana do administratorów systemów komputerowych i sieci. Jednak użyty język, szeroka tematyka oraz praktyczne ujęcie treści czynią z niej dobre źródło wiedzy dla wszystkich pasjonatów wirtualizacji. Obok wirtualizacji serwerów za pomocą komercyjnego oprogramowania publikacja omawia tworzenie maszyn wirtualnych za pomocą bezpłatnych programów.
PC Format DH, 2012-04-01