ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Wybrzeże Chorwacji, Słowenii i Czarnogóry. Przewodnik - Celownik. Wydanie 1

Wybrzeże Chorwacji i Czarnogóry jest chętnie odwiedzane przez polskich turystów. Na rynku wydawniczym znajduje się wiele przewodników traktujących o tym rejonie. Swoją pozycję, poszerzoną o Słowenię, zaproponowało wydawnictwo Bezdroża

Przewodnik-celownik „Wybrzeże Chorwacji, Słowenii i Czarnogóry” podzielony jest na trzy działy (jak nietrudno się domyślić: Chorwację, Słowenię i Czarnogórę). Nazwy miejscowości czy atrakcji turystycznych takich jak parki narodowe, uporządkowano alfabetycznie, co ułatwia znalezienie potrzebnych informacji turyście nieorientującemu się w geografii danego kraju (w wielu przewodnikach miejscowości opisywane są w kolejności „geograficznej: z północy na południe lub z zachodu na wschód). Nazwy atrakcji i obiektów zostały wytłuszczone, a w przypadku muzeów podano także godziny otwarcia i ceny biletów, co jest dla turystów bardzo pomocną informacją. Niestety ceny kart wstępu podano tylko w częściach poświęconych Słowenii i Czarnogórze.

Opisy zawarte w przewodniku są bardzo zwięzłe i zawierają tylko podstawowe informacje. Poszczególne rozdziały różnią się stylem – widać, że były pisane przez różnych autorów. W części dotyczącej Czarnogóry, oprócz opisów atrakcji turystycznych, znajdują się także wzmianki dotyczące kultury i charakteru danych miejscowości. Rozdział poświęcony Słowenii również przygotowany jest rzetelnie z pełną informacją o miejscach wartych zobaczenia. Konsekwentnie podano informacje o godzinach otwarcia obiektów i cenach biletów wstępu.
Część traktująca o Chorwacji, chyba nadto skupia się na obiektach sakralnych w kraju. Zawiera bowiem sporo dokładnych informacji o kościołach, katedrach i kaplicach, ale pomija często inne ważne (pokusiłabym się o stwierdzenie, że o wiele ciekawsze!) atrakcje turystyczne. Na przykład w Splicie, oprócz świątyń i pałaców, nie znalazła się nawet wzmianka o górze-półwyspie Marjan, którą turyści tłumnie zdobywają malowniczymi uliczkami, szlakami rowerowymi lub poprzez wspinaczkę, podziwiając przy tym piękną panoramę miasta. Z niewyjaśnionych przyczyn zapomniano też o targu rybnym (Ribarnica), na którym można oglądać rożne rodzaje świeżo złowionych ryb, które zaraz znajdą się w kuchniach wielu restauracji i chorwackich domów; ani o plażach, których w Splicie jest całkiem sporo.
Warto zauważyć, że wielu podróżnych przybywa do Zadaru nie po to, by odwiedzić wszystkie siedem obiektów sakralnych opisanych w przewodniku, ale by usłyszeć i zobaczyć sławne organy morskie (Morske orgulje), a po zmroku podziwiać instalację „Pozdrav Suncu” skonstruowaną z płyt symbolizujących układ słoneczny, które za dnia skupiają energię słoneczną, a po zmroku mienią się wszystkimi kolorami i oddają zgromadzoną energię w postaci strumienia pionowego światła.
Warto by uzupełnić ‘Chorwację’ o informacje dotyczące promów płynących na wyspy i innych miejscowości na wybrzeżu oraz publicznego transportu danych krajów (autobusy, pociągi), a także możliwości dotarcia nad Adriatyk z Polski (połączenia lotnicze, kolejowe, autobusowe).
Ciekawym rozwiązaniem przewodnika jest zamieszczenie praktycznych informacji „A-Z”, na końcu każdego z rozdziałów, który odsyła nas m.in. do lokalnej kuchni, godzin otwarcia aptek i sklepów oraz przepisów celnych.
Niewątpliwym atutem przewodnika jest jego poręczny format, grzbiet spięty sprężynką oraz dwie zakładki połączone z okładką. Te ułatwienia sprawiają, że książeczka jest bardzo wygodna w użyciu. Prostym zabiegiem, który powoduje, że całość jest uporządkowana, jest układ stron: na stronach parzystych znajduje się tekst, a na nieparzystych – fotografie i mapki.
Przewodnik-celownik „Wybrzeże Chorwacji, Słowenii i Czarnogóry” warto polecić przede wszystkim turystom zaczynającym przygodę z tym regionem. Powinni być oni zadowoleni z pozycji wydawnictwa Bezdroża. Prosty i przejrzysty układ, poręczny format oraz zwięzłe i rzetelne informacje sprawiają, że przewodnik jest pomocnym kompanem podróży.
balkanistyka.org Joanna Nowak, 2012-01-15

Bałkany. Bośnia i Hercegowina, Serbia, Kosowo, Macedonia, Albania. Wydanie 4

Wydawnictwo Bezdroża po raz trzeci wznowiło przewodnik prezentujący polskiemu turyście pakiet niezbędnych i przydatnych informacji dotyczących podróży po wybranych krajach Półwyspu Bałkańskiego

Przewodnik po Bałkanach wydawnictwa Bezdroża to niewątpliwie niezbędnik do pierwszej wyprawy po całych Bałkanach Zachodnich. Warto o tym wspomnieć na początku, gdyż nie należy się spodziewać w przewodniku opisu wszystkich krajów bałkańskich (na Półwyspie Bałkańskim leżą przecież także Bułgaria, Chorwacja i Grecja, a część specjalistów zalicza tu także Turcję, Rumunię a nawet Mołdawię). Stąd uzasadniona jest też dygresja, iż wiele osób mylnie używa pojęcia „Bałkan” w stosunku do „Bałkanów”. Te pierwsze oznacza bowiem masyw górski, zwany również Starą Planiną (lub Płaniną, w zależności od języka), który niemal w całości leży na terytorium Bułgarii (fragment pasma znajduje się także w Serbii), a więc na Bałkanach Wschodnich. Sam termin „Bałkan” jest pojęciem pierwotnym w stosunku do nazwy całego Półwyspu.

Przewodnik, jak nietrudno się domyśleć, podzielony jest na 5 części, w którym każda opisuje poszczególny kraj regionu. Całość, jak i poszczególne części zostały przygotowane w sposób pieczołowity i skrupulatny, co znajduje uzasadnienie w kolejnym, poprawionym wydaniu.
Miłośnika samodzielnie uprawianej turystyki, niewątpliwie ucieszy przejrzysty i przemyślany podział informacji o przyjeździe do kraju (a także alternatywnym powrocie, by móc zobaczyć jak najwięcej miejsc i okazałości), wyżywieniu, czy możliwości noclegu. Tego zaś, który korzysta z usług biura podróży, a chce samodzielnie zaspokoić swoją ciekawość i odwiedzić miejsca nietypowe, czy spróbować nawiązać kontakt z lokalną ludnością, ucieszą informacje o miejscowych zwyczajach (np. napiwek, czy palenie papierosów). Przewodnik dostarczy też turyście niezbędnej informacji o zasadach bezpieczeństwa (nie tylko podczas jazdy samochodem, ale także czy przechodzeniu przez jezdnię) i uczuli przed potencjalnymi zagrożeniami. Miłośników oryginalnych pamiątek poprowadzi też tam, gdzie można kupić charakterystyczne dla regionu wyroby, także alkoholowe.
Całość pomyślana jest tak, by podróżującemu zapewnić niezbędną wiedzę geograficzną, przyrodniczą, historyczną, polityczną, gospodarczą i przede wszystkim kulturową (język, religia, architektura, sztuka, muzyka, literatura, film, kuchnia). Wytrwały czytelnik zanim dotrze do wybranego przez siebie kraju, dojrzy przed sobą i poczuje wszystkimi zmysłami, że czeka na niego przygoda, jakiej nie zaznałby w innych zakątkach Europy i Świata.

Pod względem merytorycznym rozdziały opisujące Albanię, Bośnię i Hercegowinę, Kosowo i Serbię nie budzą większych zastrzeżeń. Widać, jak na dłoni, że redaktorzy poświęcili już tym krajom kawałek swojego życia (cześć z nich nawet mieszka tam od pewnego czasu) i umiejętnie opisuje miejsca warte obejrzenia. W zapartym tchem czyta się opisy po Albanii i Kosowie, które zredagowane zostały przez osoby mające niewątpliwy dar odnajdywania szczegółów i niuansów. Części te są bogate w humorystyczne anegdoty, tylko zachęcające do odwiedzin tej części Półwyspu Bałkańskiego.
W rozdziałach poświęconych Bośni i Hercegowinie oraz Kosowu cieszy wyważony język opisu najnowszej historii, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę żywą jeszcze w sercach tragedię miejscowej ludności
Niestety zawodzi część opracowania traktująca o Macedonii, która została przygotowana w oparciu o wiedzę słownikową (choć i tej chwilami brak – nie dowiemy się np., że Ochryd od 1980 r. jest miastem wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO) a sam autor wielokrotnie wyraża się w sposób niejasny, stereotypowy i krzywdzący dla mieszkańców tego pięknego kraju.

Bardzo pomysłowym i przydatnym elementem przewodnika jest zamieszczony na końcu słowniczek, w językach bośniackim, serbskim, macedońskim i albańskim. Ich redakcja nie budzi wątpliwości językoznawczych, ani redakcyjnych. Znakomicie pomyślany jest też sam projekt okładki, składanej do wewnątrz, gdzie swoje miejsce znalazł niezbędnik turystyczny. Na wypadek nie przewidzianych sytuacji, mamy tam umieszczone przydatne zwroty, adresy polskich placówek dyplomatycznych, godziny otwarcia ważniejszych obiektów, telefony kierunkowe, czy przelicznik walut.

Cały przewodnik jest niewątpliwie godny polecenia, gdyż nie tylko zachęca do odwiedzin Bałkanów (Zachodnich), ale sprawia, że kraje tam opisane stają się bliższe sercu polskiemu turyście i globtroterowi.
balkanistyka.org Łukasz Fleischerowicz, 2012-01-15

Bałkany. Bośnia i Hercegowina, Serbia, Kosowo, Macedonia, Albania. Wydanie 3

Wydawnictwo Bezdroża po raz trzeci wznowiło przewodnik prezentujący polskiemu turyście pakiet niezbędnych i przydatnych informacji dotyczących podróży po wybranych krajach Półwyspu Bałkańskiego

Przewodnik po Bałkanach wydawnictwa Bezdroża to niewątpliwie niezbędnik do pierwszej wyprawy po całych Bałkanach Zachodnich. Warto o tym wspomnieć na początku, gdyż nie należy się spodziewać w przewodniku opisu wszystkich krajów bałkańskich (na Półwyspie Bałkańskim leżą przecież także Bułgaria, Chorwacja i Grecja, a część specjalistów zalicza tu także Turcję, Rumunię a nawet Mołdawię). Stąd uzasadniona jest też dygresja, iż wiele osób mylnie używa pojęcia „Bałkan” w stosunku do „Bałkanów”. Te pierwsze oznacza bowiem masyw górski, zwany również Starą Planiną (lub Płaniną, w zależności od języka), który niemal w całości leży na terytorium Bułgarii (fragment pasma znajduje się także w Serbii), a więc na Bałkanach Wschodnich. Sam termin „Bałkan” jest pojęciem pierwotnym w stosunku do nazwy całego Półwyspu.

Przewodnik, jak nietrudno się domyśleć, podzielony jest na 5 części, w którym każda opisuje poszczególny kraj regionu. Całość, jak i poszczególne części zostały przygotowane w sposób pieczołowity i skrupulatny, co znajduje uzasadnienie w kolejnym, poprawionym wydaniu.
Miłośnika samodzielnie uprawianej turystyki, niewątpliwie ucieszy przejrzysty i przemyślany podział informacji o przyjeździe do kraju (a także alternatywnym powrocie, by móc zobaczyć jak najwięcej miejsc i okazałości), wyżywieniu, czy możliwości noclegu. Tego zaś, który korzysta z usług biura podróży, a chce samodzielnie zaspokoić swoją ciekawość i odwiedzić miejsca nietypowe, czy spróbować nawiązać kontakt z lokalną ludnością, ucieszą informacje o miejscowych zwyczajach (np. napiwek, czy palenie papierosów). Przewodnik dostarczy też turyście niezbędnej informacji o zasadach bezpieczeństwa (nie tylko podczas jazdy samochodem, ale także czy przechodzeniu przez jezdnię) i uczuli przed potencjalnymi zagrożeniami. Miłośników oryginalnych pamiątek poprowadzi też tam, gdzie można kupić charakterystyczne dla regionu wyroby, także alkoholowe.
Całość pomyślana jest tak, by podróżującemu zapewnić niezbędną wiedzę geograficzną, przyrodniczą, historyczną, polityczną, gospodarczą i przede wszystkim kulturową (język, religia, architektura, sztuka, muzyka, literatura, film, kuchnia). Wytrwały czytelnik zanim dotrze do wybranego przez siebie kraju, dojrzy przed sobą i poczuje wszystkimi zmysłami, że czeka na niego przygoda, jakiej nie zaznałby w innych zakątkach Europy i Świata.

Pod względem merytorycznym rozdziały opisujące Albanię, Bośnię i Hercegowinę, Kosowo i Serbię nie budzą większych zastrzeżeń. Widać, jak na dłoni, że redaktorzy poświęcili już tym krajom kawałek swojego życia (cześć z nich nawet mieszka tam od pewnego czasu) i umiejętnie opisuje miejsca warte obejrzenia. W zapartym tchem czyta się opisy po Albanii i Kosowie, które zredagowane zostały przez osoby mające niewątpliwy dar odnajdywania szczegółów i niuansów. Części te są bogate w humorystyczne anegdoty, tylko zachęcające do odwiedzin tej części Półwyspu Bałkańskiego.
W rozdziałach poświęconych Bośni i Hercegowinie oraz Kosowu cieszy wyważony język opisu najnowszej historii, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę żywą jeszcze w sercach tragedię miejscowej ludności
Niestety zawodzi część opracowania traktująca o Macedonii, która została przygotowana w oparciu o wiedzę słownikową (choć i tej chwilami brak – nie dowiemy się np., że Ochryd od 1980 r. jest miastem wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO) a sam autor wielokrotnie wyraża się w sposób niejasny, stereotypowy i krzywdzący dla mieszkańców tego pięknego kraju.

Bardzo pomysłowym i przydatnym elementem przewodnika jest zamieszczony na końcu słowniczek, w językach bośniackim, serbskim, macedońskim i albańskim. Ich redakcja nie budzi wątpliwości językoznawczych, ani redakcyjnych. Znakomicie pomyślany jest też sam projekt okładki, składanej do wewnątrz, gdzie swoje miejsce znalazł niezbędnik turystyczny. Na wypadek nie przewidzianych sytuacji, mamy tam umieszczone przydatne zwroty, adresy polskich placówek dyplomatycznych, godziny otwarcia ważniejszych obiektów, telefony kierunkowe, czy przelicznik walut.

Cały przewodnik jest niewątpliwie godny polecenia, gdyż nie tylko zachęca do odwiedzin Bałkanów (Zachodnich), ale sprawia, że kraje tam opisane stają się bliższe sercu polskiemu turyście i globtroterowi.
balkanistyka.org Łukasz Fleischerowicz, 2012-01-15

Bałkany. Bośnia i Hercegowina, Serbia. Wydanie 4

Wydawnictwo Bezdroża po raz trzeci wznowiło przewodnik prezentujący polskiemu turyście pakiet niezbędnych i przydatnych informacji dotyczących podróży po wybranych krajach Półwyspu Bałkańskiego

Przewodnik po Bałkanach wydawnictwa Bezdroża to niewątpliwie niezbędnik do pierwszej wyprawy po całych Bałkanach Zachodnich. Warto o tym wspomnieć na początku, gdyż nie należy się spodziewać w przewodniku opisu wszystkich krajów bałkańskich (na Półwyspie Bałkańskim leżą przecież także Bułgaria, Chorwacja i Grecja, a część specjalistów zalicza tu także Turcję, Rumunię a nawet Mołdawię). Stąd uzasadniona jest też dygresja, iż wiele osób mylnie używa pojęcia „Bałkan” w stosunku do „Bałkanów”. Te pierwsze oznacza bowiem masyw górski, zwany również Starą Planiną (lub Płaniną, w zależności od języka), który niemal w całości leży na terytorium Bułgarii (fragment pasma znajduje się także w Serbii), a więc na Bałkanach Wschodnich. Sam termin „Bałkan” jest pojęciem pierwotnym w stosunku do nazwy całego Półwyspu.

Przewodnik, jak nietrudno się domyśleć, podzielony jest na 5 części, w którym każda opisuje poszczególny kraj regionu. Całość, jak i poszczególne części zostały przygotowane w sposób pieczołowity i skrupulatny, co znajduje uzasadnienie w kolejnym, poprawionym wydaniu.
Miłośnika samodzielnie uprawianej turystyki, niewątpliwie ucieszy przejrzysty i przemyślany podział informacji o przyjeździe do kraju (a także alternatywnym powrocie, by móc zobaczyć jak najwięcej miejsc i okazałości), wyżywieniu, czy możliwości noclegu. Tego zaś, który korzysta z usług biura podróży, a chce samodzielnie zaspokoić swoją ciekawość i odwiedzić miejsca nietypowe, czy spróbować nawiązać kontakt z lokalną ludnością, ucieszą informacje o miejscowych zwyczajach (np. napiwek, czy palenie papierosów). Przewodnik dostarczy też turyście niezbędnej informacji o zasadach bezpieczeństwa (nie tylko podczas jazdy samochodem, ale także czy przechodzeniu przez jezdnię) i uczuli przed potencjalnymi zagrożeniami. Miłośników oryginalnych pamiątek poprowadzi też tam, gdzie można kupić charakterystyczne dla regionu wyroby, także alkoholowe.
Całość pomyślana jest tak, by podróżującemu zapewnić niezbędną wiedzę geograficzną, przyrodniczą, historyczną, polityczną, gospodarczą i przede wszystkim kulturową (język, religia, architektura, sztuka, muzyka, literatura, film, kuchnia). Wytrwały czytelnik zanim dotrze do wybranego przez siebie kraju, dojrzy przed sobą i poczuje wszystkimi zmysłami, że czeka na niego przygoda, jakiej nie zaznałby w innych zakątkach Europy i Świata.

Pod względem merytorycznym rozdziały opisujące Albanię, Bośnię i Hercegowinę, Kosowo i Serbię nie budzą większych zastrzeżeń. Widać, jak na dłoni, że redaktorzy poświęcili już tym krajom kawałek swojego życia (cześć z nich nawet mieszka tam od pewnego czasu) i umiejętnie opisuje miejsca warte obejrzenia. W zapartym tchem czyta się opisy po Albanii i Kosowie, które zredagowane zostały przez osoby mające niewątpliwy dar odnajdywania szczegółów i niuansów. Części te są bogate w humorystyczne anegdoty, tylko zachęcające do odwiedzin tej części Półwyspu Bałkańskiego.
W rozdziałach poświęconych Bośni i Hercegowinie oraz Kosowu cieszy wyważony język opisu najnowszej historii, zwłaszcza jeśli weźmie się pod uwagę żywą jeszcze w sercach tragedię miejscowej ludności
Niestety zawodzi część opracowania traktująca o Macedonii, która została przygotowana w oparciu o wiedzę słownikową (choć i tej chwilami brak – nie dowiemy się np., że Ochryd od 1980 r. jest miastem wpisanym na listę światowego dziedzictwa UNESCO) a sam autor wielokrotnie wyraża się w sposób niejasny, stereotypowy i krzywdzący dla mieszkańców tego pięknego kraju.

Bardzo pomysłowym i przydatnym elementem przewodnika jest zamieszczony na końcu słowniczek, w językach bośniackim, serbskim, macedońskim i albańskim. Ich redakcja nie budzi wątpliwości językoznawczych, ani redakcyjnych. Znakomicie pomyślany jest też sam projekt okładki, składanej do wewnątrz, gdzie swoje miejsce znalazł niezbędnik turystyczny. Na wypadek nie przewidzianych sytuacji, mamy tam umieszczone przydatne zwroty, adresy polskich placówek dyplomatycznych, godziny otwarcia ważniejszych obiektów, telefony kierunkowe, czy przelicznik walut.

Cały przewodnik jest niewątpliwie godny polecenia, gdyż nie tylko zachęca do odwiedzin Bałkanów (Zachodnich), ale sprawia, że kraje tam opisane stają się bliższe sercu polskiemu turyście i globtroterowi.
balkanistyka.org Łukasz Fleischerowicz, 2012-01-15

GRYWALIZACJA. Jak zastosować mechanizmy gier w działaniach marketingowych

Dłuższy czas nie pisałem nic na temat książek, które warto wziąć pod uwagę, czytając przynajmniej tyle, ile głoszą statystyki, czyli niewiele. Jak pewnie się domyślacie fakt, że Polacy nie należą do europejskiej czołówki miłośników czytania jest ogólnie znany. Dlatego chcąc nadrobić straty i przekonać “czytających inaczej”, dziś postanowiłem napisać o “Grywalizacji” Pawła Tkaczyka – autora, o którym Google powie prawdopodobnie znacznie więcej, niż ktokolwiek inny.

Grywalizacja lub Gamification to trend, który moim zdaniem jako jeden z niewielu ostatnio lansowanych, ma naprawdę duże szanse zamieszać i na dłuższą chwilę zagościć w głowach osób szukających sposobu ożywienia marki poprzez angażująca rozrywkę oraz jej świadomych beneficjentów. Ale po kolei…

O co chodzi i komu to potrzebne?

Grywalizacja to nic innego jak wykorzystanie mechanizmów znanych nam np. z gier komputerowych do codziennego życia, w celu zmiany bądź uatrakcyjnienia sposobu wykonywania poszczególnych czynności. Lubimy rywalizować, lubimy zwyciężać, lubimy mieć odskocznię i na jakiś czas stać się graczem (nieubłagalne statystyki). Dlaczego więc nie przenieść tego do codziennych obowiązkowi i zajęć np. w celu prowadzenia rekrutacji lub stawiania pracownikom celów rozwojowych na zasadzie gry, punktów do zdobycia, poziomów do ukończenia i rzucania wyzwań tak, jak ma to miejsce w elektronicznych rozrywkach?

Ale jak to?

Świetny przykład przytoczony z książki Pawła to samochód, który wykorzystując mechanizm gier i rywalizacji proponuje kierowcy pokonanie określonej trasy z mniejszym spalaniem paliwa, niż np. ktoś z kręgu jego znajomych. Kto z nas nie czuje choć odrobiny satysfakcji, gdy jest w czymś lepszy od osób z bliższego kręgu? Czy jeszcze większego sensu takiej grze nie nadaje poczucie, że nasz samochód wydzielił mniej zanieczyszczeń do atmosfery? Przyjemne z pożytecznym, czyli Grywalizacja w najlepszym stylu!

Nie tylko dla marketera

Takich przykładów w książce znajdziecie więcej, lecz nie chcę zaniżać wolumenu sprzedaży, omawiając lepsze jej fragmenty dogłębnie. Całość czyta się niemal jednym tchem, stąd mój lekki niedosyt po jej ukończeniu, że to już po “wszystkim”. Nie jest to moim zdaniem książka jedynie dla osób związanych z marketingiem. Przystępny język, w jakim została napisana, umożliwi czytelnikom spoza ‘branży’ zapoznanie się z trendem Grywalizacji i sposobami wykorzystania jej mechanizmów w codziennym życiu.
mediafeed.pl adam.przezdziek, 2012-01-28

Żydowska mądrość w biznesie. Jak odnieść prawdziwy sukces dzięki lekcjom z Tory i innych starożytnych tekstów

Przypomnijmy sobie opowieść z Księgi Rodzaju (czyli, jak chcą religijni Żydzi, z pierwszej księgi Tory). Kiedy Bóg zobaczył, ze mieszkańcy Sodomy i Gomory za nic mają jego prawa, nurzają się w rozpuście i wszeteczeństwie, postanowił zniszczyć oba miasta ognistym deszczem. Zwierzył się ze swoich zamiarów Abrahamowi, który zaczął go błagać o zmianę decyzji. I udało się. Wszechmogący, wszechpotężny Bóg zgodził się zmienić swoją decyzję i odstąpić od zamiaru, jeśli w miastach znajdzie się choć pięćdziesięciu sprawiedliwych, a potem ustąpił jeszcze i zgodził się tylko na dziesięciu. I choć także tylu sprawiedliwych się nie znalazło i grzeszne miasta spłonęły, to jednak udało się ocalić sprawiedliwego Lota i jego rodzinę. Rabin Brackman i finansista Jaffe proponują, aby w tej historii dostrzec nie tylko znaczenia religijne, ale także całkiem praktyczną, przydatną w biznesie wskazówkę dotyczącą technik negocjacyjnych. „Analiza negocjacji prowadzonych przez Abrahama pokazuje - piszą - że wykorzystał on technikę ataku dwuskrzydłowego, opierając się przede wszystkim na zadawaniu pytań. Po pierwsze - zakwestionował słuszność odpowiedzialności zbiorowej. Po drugie - zasugerował, że w Sodomie i Gomorze mogą tez mieszkać liczni sprawiedliwi ludzie. (...) Możemy uznać, że strategia Abrahama polegała na negocjowaniu nie ceny (zniszczenie Sodomy i Gomory), lecz warunków (ustalenie, jakie okoliczności muszą zajść, by sprawiedliwość mogła zostać wymierzona). Innymi słowy, nie ryzykował wszystkiego, prosząc Boga o całkowitą zmianę decyzji (...). Zamiast tego kwestionował wątek poboczny, pytając, czy słusznie jest zabijać sprawiedliwych razem z nikczemnikami. To mu dało szersze pole do negocjacji. (...) Bóg dostał to, czego chciał, czyli zniszczył miasta. Abraham dostał to, czego chciał, czyli upewnił się, ze wyrok będzie sprawiedliwy, a sprawiedliwi nie zginą za grzechy innych."

Autorzy na niezliczonych podobnych przykładach pokazują, że to, co stereotyp nazywa żydowską smykałką do interesów, wynika z głęboko uwewnętrznionego w ciągu tysięcy lat obcowania z tekstami Tory oraz jej późniejszych pochodnych przekazu. Przekazu, który zresztą dziś jest dostępny także dla nie-żydów, którzy dzięki uważnemu studiowaniu świętych ksiąg judaizmu mogą także osiągnąć biznesowy sukces.
Magazyn Literacki Książki Jarosław Górski, 2012-01-01

Żydowska mądrość w biznesie. Jak odnieść prawdziwy sukces dzięki lekcjom z Tory i innych starożytnych tekstów

„Dlaczego tak wielu Żydów odnosi sukcesy w interesach Istnieje na ten temat mnóstwo teorii: geny, wpływy kulturowe, śledź. Nie zgadzamy się z żadną z nich" - tak zaczyna się książka napisana przez rabina Leviego Brackmana i dziennikarza Sama Jaffe'go. Jedna z najbardziej dowcipnych i inspirujących pozycji, jakie pojawiły się ostatnio na polskim rynku poradników biznesowych.

Pomysł na tę książkę jest prosty. Zdaniem autorów Tora (czyli Stary Testament plus rabinistyczne komentarze: Talmud i midrasze oraz żydowskie teksty mistyczne tzw. kabała) nie tylko pomaga w robieniu interesów. Ona wręcz daje dokładny plan, jak stworzyć, utrzymać i rozwinąć zyskowny biznes. Plan nie ma oczywiście formy prezentacji w PowerPoincie ani nie został wypisany na tablicy w synagodze. Jest jednak ukryty głęboko w hebrajskiej Biblii A jego odkrywanie razem z Brackmanem i Jaffe'em to fascynujący powrót do doskonale znanych historii o Abrahamie czy Mojżeszu.

Próbkę może stanowić już pierwsza opowieść o wyjściu Izraelitów z niewoli egipskiej. Po długotrwałej konfrontacji faraon zgadza się, by Żydzi pod wodzą Mojżesza opuścili jego państwo. Szybko zmienia jednak zdanie i wysyła wojsko za wybijającymi się na niepodległość niewolnikami Żydzi wpadają w pułapkę. Za nimi są przeważające siły Egiptu, przed nimi Morze Czerwone. Żydowska starszyzna dzieli się na cztery obozy: jedni doradzają popełnienie zbiorowego samobójstwa, kolejni są za błaganiem faraona o litość, inni forsują straceńczą walkę, by przynajmniej umrzeć jako wolni ludzie, jeszcze inni zalecają trwanie w miejscu w nadziei na cud. Mojżesz nie słucha jednak żadnej z tych grup. Decyduje się na ucieczkę do przodu i wprowadza swoich ludzi prosto w... fale. Wtedy w cudowny sposób morze się rozstępuje i Żydzi przechodzą suchą stopą na drugi brzeg. Tyle opowieść biblijna, którą Brackman i Jaffe w brawurowy sposób przekładają na biznesową rzeczywistość. Piszą: przecież każdy biznesmen nieraz czuje, że znalazł się w pułapce. I tak samo jak Izraelici z lękiem patrzy na zbliżające się hordy konkurencji albo nieuchronnie rosnące odsetki od bankowego kredytu. Myśli o rzuceniu tego wszystkiego, chce odpowiedzieć atakiem na atak, lub przeczekać w nadziei na cud Cało z kłopotów wychodzą jednak zazwyczaj tylko ci, którzy (jak starotestamentowy Mojżesz) zdecydują się na ucieczkę do przodu. Zwiększą inwestycje, wymyślą swój biznes na nowo albo po prostu wytrwają przy raz podjętym kursie. Takich historii jest w tej książce więcej. Autorzy namawiają na przykład, by uczyć się sztuki negocjacji od... Abrahama, który musiał przecież pertraktować z Bogiem chcąc ocalić życie ukochanego syna Izaaka Analizy rynku od biblijnego Jakuba którego chce oszukać (kilkakrotnie zmieniając warunki łączącej ich umowy) jego własny wuj Laban. A pozytywnego myślenia od wielkiego żydowskiego filozofa Majmonidesa.

Dowcipną i pisaną ze swadą „Żydowską mądrość" czyta się świetnie. Udaje jej się też osiągnąć najważniejszy cel biznesowej literatury poradniczej: inspiruje, ale robi to bez zbędnej nachalności. Zanurza czytelnika w liczącą kilka tysięcy lat starą i mądrą kulturę judaistyczną (z której wyrasta także chrześcijaństwo). A nie tylko w płytką korporacyjną nowomowę i konsultingowe hokus-pokus.
Dziennik Gazeta Prawna Rafał Woś, 2012-01-17