Recenzje
Kanada. Zielony Przewodnik Michelin. Wydanie 1
Kanada, drugi pod względem wielkości obszaru - ponad 9.976 tys. km kw. - kraj świata, przez niemal dwa wieki był dla Polaków przede wszystkim miejscem, do którego wyjeżdżali "za chlebem".
Poczynając od uchodźców - uczestników Powstania Listopadowego, poprzez emigrację zarobkową, od połowy XIX w., Kaszubów i chłopów galicyjskich - także w latach międzywojennych, później byłych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i ich rodzin po II Wojnie Światowej, po poszukiwaczy lepszego bytu niemal do naszych dni.
Surowe piękno tego kraju odkrył dla polskich czytelników, chyba jako pierwszy, Arkady Fiedler wydając w 1937 roku jedną ze swoich najsłynniejszych książek - "Kanada pachnąca żywicą". Wyjazdy czysto turystyczne naszych rodaków do tej części Ameryki Północnej ciągle odbywają się na niewielką skalę.
Zwiedzanie Kanady ułatwiają im przewodniki po niej wydawane od paru lat po polsku przez różne wydawnictwa. Najnowszy, Bezdroży, w serii "Zielone przewodniki" Michelina właśnie ukazał się. Na zwiększenie liczby wyjeżdżających tam polskich turystów niewątpliwie wpływ ma i mieć będzie zniesienie obowiązku wizowego, dotyczące wyłącznie posiadaczy najnowszych paszportów - biometrycznych.
Prezentowany dziś przewodnik, napisany i wydany zgodnie ze schematem tej serii, zasługuje na uwagę oraz zainteresowanie nim. Uważam go za dobry, może nawet bardzo dobry, chociaż nie pozbawiony również wad, łatwych jednak do usunięcia w kolejnych wydaniach. Jak zwykle składa się z dwu około 40 - stronicowych części: "Organizacja podróży" i "O kraju" oraz ponad 400 - stronicowej prezentacji jego walorów w części "Odkrywanie Kanady".
W pierwszej czytelnik i turysta znajduje liczne informacje, rady i odpowiedzi na ważne pytania. M.in. kiedy i dokąd pojechać - z propozycjami ośmiu 2-3 tygodniowych, dosyć szczegółowo rozpisanych wycieczek po poszczególnych częściach tego ogromnego kraju, z planami mapkami, kolorowymi zdjęciami oraz oznaczeniami gwiazdkami - do 3-ch - atrakcyjności poszczególnych miejscowości i miejsc.
Jak również informacje o zalecanych wycieczkach tematycznych: Wielkie miasta kanadyjskie; Parki na obszarze Gór Skalistych, W kraju Eskimosów; Burzliwa historia - Indian i kolonistów; Śladami winorośli oraz Pora połowów. Ponadto informacje o możliwych eskapadach do USA: na Alaskę, Wielkie Jeziora i do Nowego Jorku.
Nie brakuje informacji jak się przygotować do takiej podróży, podstawowych praktycznych z przydatnymi adresami, o sposobach podróżowania do i po tym kraju, sugestie gdzie w nim nocować i jeść. O życiu codziennym od A do Z - m.in. z cennymi informacjami o zniżkach w hotelach, restauracjach, parkach narodowych itp. dla osób które skończyły 62 lata, o nie uwzględnianiu tam w wykazywanych cenach towarów podatków, które doliczane są dopiero przy kasie.
A są one spore: od towarów i usług państwowe wynoszą 5%, zaś prowincjalne dodatkowo 6-8%!. Przydatne są również inne informacje. Że np. napiwki wynoszą w Kanadzie 10-15% powyżej kwoty uwzględnionej w rachunku, czy że pokojówce zostawia się 1 dolara kanadyjskiego za każdą dobę spędzoną w hotelu. Warte lektury są również rady: co na miejscu warto zobaczyć i jak spędzać czas itp.
Znalazłem jednak w tym przewodniku także informacje niepełne, czy takie, które chyba tylko przez przypadek trafiły do jego polskiego wydania. Bo co naszemu turyście mówi np. informacja w rubryce "Budżet": "Poziom życia w Kanadzie jest porównywalny z Francją", zamiast jakiegoś odniesienia do cen w Polsce Z jedynym konkretem: "Na jeden pełny posiłek trzeba liczyć średnio 15 - 30 EUR" i enigmatycznym stwierdzeniem: "Wstęp do parków, zabytków i muzeów jest płatny i względnie drogi." - bez określenia co to znaczy w praktyce.
Podobnie, chyba tylko wskutek bezmyślności tłumaczy i wydawcy, w innym miejscu znaleźć można, wyróżnione barwnym tłem informacje w rodzaju: Montreal leży na tej samej szerokości co Chambéry, Calgary co Gand ( chyba chodzi o belgijską Gandawę ), Ottawa co Saint-Étienne, Vancouver co Metz, Winnipeg - co Amiens. Co to mówi i do czego potrzebne jest polskiemu czytelnikowi
Równocześnie nie znajdzie on informacji np. o sławnych i zasłużonych dla Kanady Polakach. Nawet o wielkim budowniczym tamtejszych dróg, kolei, portów, mostów itp. inż. Kazimierzu Stanisławie Gzowskim ( 1813 - 1898 ). A oprócz niego można by wymienić wiele innych nazwisk. Nie znalazłem zresztą także dokładniej informacji, którą umieściłem na wstępie tej recenzji, o wielkości powierzchni kraju. Jedynie w paru miejscach stwierdzenia, że jest ona . ogromna.
W części "O kraju" znajduje się sporo ciekawych informacji na temat kanadyjskiej przyrody, historii - od początków osadnictwa przybyszy z Azji przez Cieśninę Beringa ( 25.000 - 15.000 lat p.n.e. ) po współczesność; o sztuce i kulturze oraz o gospodarce, państwie, ludności i gastronomii współczesnej Kanady.
W części podstawowej przewodnika: "Odkrywany Kanadę" autorzy przedstawili główne części kraju: Kolumbia Brytyjska - Góry Skaliste - Jukon, Prowincje prerii, Ontario, Quebec, Prowincje Atlantyckie, Terytoria Północo - zachodnie, Nunavut. Z informacjami o ich geografii, historii, gospodarce, wyodrębnionymi w ramkach informacjami praktycznymi itp.
A w tych częściach, w porządku alfabetycznym, najciekawsze, najważniejsze - lub za takie uznane przez autorów - miejscowości i miejsca. Z ich opisami, lokalizacją, liczbą mieszkańców, w przypadku większych także propozycjami zwiedzania, oznaczeniami ( od 0 do 3* ) rangi poszczególnych obiektów czy tras itp. Sporo dodatkowych informacji, niekiedy ciekawostek, włamano na barwnym tle w tekst.
Np. Majestatyczny Jukon; Szczyty w parkach ( narodowych ); Syrop klonowy; Grizzly; Historia stopy ( jednostki miary ); Ryby i owoce morza na zachodnim wybrzeżu itd. Dosyć obszerny Indeks na końcu przewodnika ułatwia szybkie odszukanie potrzebnej miejscowości czy obiektu, zaś mapki na wewnętrznych stronach okładek znalezienie najciekawszych miejsc i ich oznaczenie w systemie 3 - gwiazdkowym: Zobacz koniecznie, Warto odwiedzić, Godne uwagi.
Jest to więc, jak już stwierdziłem na wstępie, przewodnik dobry i zasługujący na polecenie czytelnikom. Chociaż wymagający w następnych wydaniach pewnych zmian, uzupełnień, bądź usunięcia - co w paru przypadkach zasygnalizowałem - informacji nie tylko zbędnych, ale wręcz irytujących polskiego czytelnika.
Surowe piękno tego kraju odkrył dla polskich czytelników, chyba jako pierwszy, Arkady Fiedler wydając w 1937 roku jedną ze swoich najsłynniejszych książek - "Kanada pachnąca żywicą". Wyjazdy czysto turystyczne naszych rodaków do tej części Ameryki Północnej ciągle odbywają się na niewielką skalę.
Zwiedzanie Kanady ułatwiają im przewodniki po niej wydawane od paru lat po polsku przez różne wydawnictwa. Najnowszy, Bezdroży, w serii "Zielone przewodniki" Michelina właśnie ukazał się. Na zwiększenie liczby wyjeżdżających tam polskich turystów niewątpliwie wpływ ma i mieć będzie zniesienie obowiązku wizowego, dotyczące wyłącznie posiadaczy najnowszych paszportów - biometrycznych.
Prezentowany dziś przewodnik, napisany i wydany zgodnie ze schematem tej serii, zasługuje na uwagę oraz zainteresowanie nim. Uważam go za dobry, może nawet bardzo dobry, chociaż nie pozbawiony również wad, łatwych jednak do usunięcia w kolejnych wydaniach. Jak zwykle składa się z dwu około 40 - stronicowych części: "Organizacja podróży" i "O kraju" oraz ponad 400 - stronicowej prezentacji jego walorów w części "Odkrywanie Kanady".
W pierwszej czytelnik i turysta znajduje liczne informacje, rady i odpowiedzi na ważne pytania. M.in. kiedy i dokąd pojechać - z propozycjami ośmiu 2-3 tygodniowych, dosyć szczegółowo rozpisanych wycieczek po poszczególnych częściach tego ogromnego kraju, z planami mapkami, kolorowymi zdjęciami oraz oznaczeniami gwiazdkami - do 3-ch - atrakcyjności poszczególnych miejscowości i miejsc.
Jak również informacje o zalecanych wycieczkach tematycznych: Wielkie miasta kanadyjskie; Parki na obszarze Gór Skalistych, W kraju Eskimosów; Burzliwa historia - Indian i kolonistów; Śladami winorośli oraz Pora połowów. Ponadto informacje o możliwych eskapadach do USA: na Alaskę, Wielkie Jeziora i do Nowego Jorku.
Nie brakuje informacji jak się przygotować do takiej podróży, podstawowych praktycznych z przydatnymi adresami, o sposobach podróżowania do i po tym kraju, sugestie gdzie w nim nocować i jeść. O życiu codziennym od A do Z - m.in. z cennymi informacjami o zniżkach w hotelach, restauracjach, parkach narodowych itp. dla osób które skończyły 62 lata, o nie uwzględnianiu tam w wykazywanych cenach towarów podatków, które doliczane są dopiero przy kasie.
A są one spore: od towarów i usług państwowe wynoszą 5%, zaś prowincjalne dodatkowo 6-8%!. Przydatne są również inne informacje. Że np. napiwki wynoszą w Kanadzie 10-15% powyżej kwoty uwzględnionej w rachunku, czy że pokojówce zostawia się 1 dolara kanadyjskiego za każdą dobę spędzoną w hotelu. Warte lektury są również rady: co na miejscu warto zobaczyć i jak spędzać czas itp.
Znalazłem jednak w tym przewodniku także informacje niepełne, czy takie, które chyba tylko przez przypadek trafiły do jego polskiego wydania. Bo co naszemu turyście mówi np. informacja w rubryce "Budżet": "Poziom życia w Kanadzie jest porównywalny z Francją", zamiast jakiegoś odniesienia do cen w Polsce Z jedynym konkretem: "Na jeden pełny posiłek trzeba liczyć średnio 15 - 30 EUR" i enigmatycznym stwierdzeniem: "Wstęp do parków, zabytków i muzeów jest płatny i względnie drogi." - bez określenia co to znaczy w praktyce.
Podobnie, chyba tylko wskutek bezmyślności tłumaczy i wydawcy, w innym miejscu znaleźć można, wyróżnione barwnym tłem informacje w rodzaju: Montreal leży na tej samej szerokości co Chambéry, Calgary co Gand ( chyba chodzi o belgijską Gandawę ), Ottawa co Saint-Étienne, Vancouver co Metz, Winnipeg - co Amiens. Co to mówi i do czego potrzebne jest polskiemu czytelnikowi
Równocześnie nie znajdzie on informacji np. o sławnych i zasłużonych dla Kanady Polakach. Nawet o wielkim budowniczym tamtejszych dróg, kolei, portów, mostów itp. inż. Kazimierzu Stanisławie Gzowskim ( 1813 - 1898 ). A oprócz niego można by wymienić wiele innych nazwisk. Nie znalazłem zresztą także dokładniej informacji, którą umieściłem na wstępie tej recenzji, o wielkości powierzchni kraju. Jedynie w paru miejscach stwierdzenia, że jest ona . ogromna.
W części "O kraju" znajduje się sporo ciekawych informacji na temat kanadyjskiej przyrody, historii - od początków osadnictwa przybyszy z Azji przez Cieśninę Beringa ( 25.000 - 15.000 lat p.n.e. ) po współczesność; o sztuce i kulturze oraz o gospodarce, państwie, ludności i gastronomii współczesnej Kanady.
W części podstawowej przewodnika: "Odkrywany Kanadę" autorzy przedstawili główne części kraju: Kolumbia Brytyjska - Góry Skaliste - Jukon, Prowincje prerii, Ontario, Quebec, Prowincje Atlantyckie, Terytoria Północo - zachodnie, Nunavut. Z informacjami o ich geografii, historii, gospodarce, wyodrębnionymi w ramkach informacjami praktycznymi itp.
A w tych częściach, w porządku alfabetycznym, najciekawsze, najważniejsze - lub za takie uznane przez autorów - miejscowości i miejsca. Z ich opisami, lokalizacją, liczbą mieszkańców, w przypadku większych także propozycjami zwiedzania, oznaczeniami ( od 0 do 3* ) rangi poszczególnych obiektów czy tras itp. Sporo dodatkowych informacji, niekiedy ciekawostek, włamano na barwnym tle w tekst.
Np. Majestatyczny Jukon; Szczyty w parkach ( narodowych ); Syrop klonowy; Grizzly; Historia stopy ( jednostki miary ); Ryby i owoce morza na zachodnim wybrzeżu itd. Dosyć obszerny Indeks na końcu przewodnika ułatwia szybkie odszukanie potrzebnej miejscowości czy obiektu, zaś mapki na wewnętrznych stronach okładek znalezienie najciekawszych miejsc i ich oznaczenie w systemie 3 - gwiazdkowym: Zobacz koniecznie, Warto odwiedzić, Godne uwagi.
Jest to więc, jak już stwierdziłem na wstępie, przewodnik dobry i zasługujący na polecenie czytelnikom. Chociaż wymagający w następnych wydaniach pewnych zmian, uzupełnień, bądź usunięcia - co w paru przypadkach zasygnalizowałem - informacji nie tylko zbędnych, ale wręcz irytujących polskiego czytelnika.
GLOBTROTER INFO 2010-03-16
Genialny umysł. Jak myśleć i działać kreatywnie
Twórczego myślenia można się nauczyć, tak jak uczymy się pisania i czytania.
Stworzony przez autora książki Model Produktywnego Myślenia thinkx powstał jako efekt wieloletnich badań nad zjawiskiem kreatywności i metodami poprawiania sprawności umysłu, stosowanymi między innymi przez NASA.
Trzymasz w ręku podręcznik produktywnego myślenia, który pozwoli Ci w sposób zdyscyplinowany i powtarzalny generować większą liczbę lepszych pomysłów w krótszym czasie.
Na końcu książki znajduje się słowniczek z terminologią produktywnego myślenia i kluczowymi narzędziami, a także przykład zastosowania Modelu Produktywnego Myślenia w praktyce.
Trzymasz w ręku podręcznik produktywnego myślenia, który pozwoli Ci w sposób zdyscyplinowany i powtarzalny generować większą liczbę lepszych pomysłów w krótszym czasie.
Na końcu książki znajduje się słowniczek z terminologią produktywnego myślenia i kluczowymi narzędziami, a także przykład zastosowania Modelu Produktywnego Myślenia w praktyce.
kariera.pb.pl DI, 2010-03-22
Genialny umysł. Jak myśleć i działać kreatywnie
Kaizen cechuje zasada progresywnej zmiany, która mówi, że każdego dnia dany proces może być wykonany trochę lepiej niż poprzedniego. Dzięki kaizen można wprowadzić wiele postępowych zmian.
Do tej pory posłużono się tą metodą dla poprawy efektywności na liniach produkcyjnych, przy redukowaniu błędów medycznych i reagowaniu w sytuacjach kryzysowych. Ale kaizen ma pewne ograniczenia. Nieważne, ile zmian wprowadzisz do kalkulatora. On nigdy nie stanie się arkuszem kalkulacyjnym.
Chciałbym przedstawić jeden ze sposobów wizualizacji progresywnej zmiany i jej ograniczeń reprezentowany przez myślenie kaizen. Wyobraź sobie, że bierzesz doskonałe zdjęcie obrazu Leonarda da Vinci Mona Lisa, umieszczasz w świetnej kolorowej kopiarce i naciskasz guzik. Otrzymasz całkiem niezłą, ale nieco gorszą wersję oryginału. Następne skopiuj kopię, a potem kopię kopii i tak dalej. Każda kopia będzie coraz gorsza pod względem jakości od poprzedniej. Powiedzmy, że zrobiłeś kopie około stu razy, więc Twoja ostateczna wersja jest ciągle rozpoznawalna, mimo że trochę niewyraźna, ale niestety kolory są inne, obraz traci swoją magię.
Teraz weź te sto kartek i ułóż je w odwrotnej kolejności. Przewracając kartki, zobaczysz, że każda strona jest ulepszeniem poprzedniej, każdy obrazek jest stosunkowo lepszy od poprzedniego. W końcu zobaczysz obrazek prawie idealny, niemal nieodróżnialny od obrazu Leonardo. Nawet jeśli jest bardzo piękny, nigdy nie będzie tym, czym jest prawdziwa Mona Lisa. Z drugiej strony, niezależnie od tego, ile razy wykonasz to zadanie, nigdy nie otrzymasz obrazu Picassa.
Każdy poziom odtwórczego myślenia - powtarzanie roli, stała systematyzacja, nieustające ulepszanie - mogą być potężnym narzędziem . Wiele organizacji, które skupiły się na odtwórczym myśleniu, szczególnie na kaizen, odnotowało pozytywne rezultaty. Ale samo odtwórcze myślenie to nie wszystko. Takie myślenie może być skuteczne w niwelowaniu efektów bocznych, ale nigdy nie doprowadzi do przełomowej zmiany. Założyciel Media Laboratory przy Massachusetts Institute of Technology, Nicholas Negroponte, napisał: "Małe zmiany są największym wrogiem innowacji".
Produktywne myślenie
Produktywne myślenie jest zdecydowanie inne. Dzięki odtwórczemu myśleniu można unowocześnić stary powóz. Ale tylko dzięki produktywnemu myśleniu możemy wyobrazić sobie samochód.
Bądź gejzerem zaskakujących i celnych pomysłów > Produktywne myślenie to taki sposób myślenia, który doprowadza do nowych pomysłów i przełomowych zmian. Można je określić słowami Wertheimera: jest to myślenie bardziej intuicyjne niż oparte na doświadczeniu. Jest istotne, gdyż może doprowadzić do zmian otoczenia czy powstania nowych rynków, zróżnicowania produktów i usług, a także do udoskonalenia i rozwoju nowych procesów i osiągnięcia wysokiego poziomu kompetencji. W tym rozdziale opisałem już odtwórcze myślenie w jego najlepszej formie, czyli myślenie kaizen. Pracując z klientami, rozwijam japońskie określenie i opisuję produktywne myślenie neologizmem mojego autorstwa - jako myślenie tenkaizen (z wyrazami szacunku dla japońskich językoznawców).
Tenkaizen składa się z trzech słów składowych: ten oznaczające "prawo" czy "tradycję", kai, czyli "zmiana", oraz zen oznaczające "dobry". Inaczej mówiąc, można zdefiniować tenkaizen jako "dobrą rewolucję". Tenkaizen przewraca wszystko do góry nogami. Zamiast ulepszać stare, produkuje nowe. Produktywne myślenie, inaczej tenkaizen, zmienia nie tylko to, co robimy, ale także sposób postrzegania świata . Musimy stawić czoła zmianie, aby stworzyć coś nowego.
W 1997 roku Reed Hastings założył Netflix, pierwszą amerykańską firmę, która wypożyczała filmy DVD za pośrednictwem poczty. Ludzie składali zamówienie na stronie internetowej, a film otrzymywali kurierem. Firma Netflix działała niemal identycznie jak tradycyjne wypożyczalnie, które istniały na rynku od chwili, gdy pojawiły się nagrania. Jedyną różnicą było to, że Netflix nie posiadał wypożyczalni. Klienci musieli zapłacić 4 dolary za wypożyczenie i dodatkowe 2 za przesyłkę, a czasami doliczano opłaty za nieoddanie filmu na czas. Kanał dystrybucji odróżniał Netflix od konkurencyjnej firmy Blockbuster.
W 1999 roku Hastings miał pomysł tenkaizen. Co by było, gdyby zamiast wypożyczania płyt DVD sprzedawać możliwość oglądania filmów Pomysł polegał na tym, aby klienci odpłatnie rejestrowali się na stronie internetowej i tworzyli listy filmów, które pragną zobaczyć. Każdy użytkownik miał prawo trzymać film tak długo, jak zechce. Po odesłaniu filmu wysyłano kolejny z listy. Zniesiono opłaty za wypożyczenie filmu, wysyłkę i opóźnienie. To była nie tylko postępowa zmiana, lecz całkiem nowe spojrzenie na relacje z klientami. W ciągu trzech lat Netflix stał się wypłacalny dzięki niemal milionowi użytkowników. Do 2007 roku Netflix zyskał rangę jednej z najlepiej prosperujących firm internetowych - wysyłano 1,5 miliona filmów każdego dnia do 6,5 miliona użytkowników. Sukces ten sprawił, że na światowych rynkach pojawiło się wielu naśladowców, a konkurencja, taka jak Blockbuster czy Hollywood Video, również zmieniła swoją strategię. Ze świata nauki można zaczerpnąć inny przykład myślenia tenkaizen Jak w sposób zdyscyplinowany i powtarzalny generować większą liczbę lepszych pomysłów w krótszym czasie > We wrześniu 2005 roku grupa naukowców z Europy i Ameryki wylansowała nową niezwykłą publikację, nazwaną "Dziennikiem Nieudanych Korelacji" (ang. Journal of Spurious Correlations), w skrócie JSpurC. Jej celem było dostarczenie informacji na temat nieopublikowanych wyników badań, innymi słowy, badań i doświadczeń, które niczego nie udowodniły. Dlaczego publikować wyniki nieudanych eksperymentów Po pierwsze, taka publikacja może pomóc w zidentyfikowaniu błędów metodologicznych i doprowadzić do ulepszenia jakości przyszłych studiów. Po drugie, może być to wskazówka dla innych badaczy z tej dziedziny, aby przeanalizowali, dlaczego zadanie nie powiodło się, i unikali powtórzenia błędów. Większość z nas docenia uczenie się na własnych błędach; dlaczego by też nie dać naukowcom możliwości uczenia się na błędach kolegów po fachu Po trzecie, obecny system wydawania prac naukowych spowodował, że książki naukowe są publikowane wybiórczo, co negatywnie wpływa na naszą percepcję i wartościowanie - tak naprawdę nie wiemy, co jest prawdziwe lub też nie. Jeśli na przykład pojedyncze badanie renomowanego naukowca wykaże w grupie homoseksualistów dodatnią korelację pomiędzy ich liczbą a liczbą samobójstw, istnieje duża szansa na opublikowanie tych wniosków. Może być wiele innych badań równie renomowanych naukowców, które nie udowodnią, że taka korelacja w ogóle istnieje, a z powodu negatywnych wyników ich prace nie doczekają się publikacji. Pomimo przewagi ilościowej badań wykazujących brak korelacji wnioski, które opublikowano, mogą zostać przyjęte jako prawdziwe. Według Davida Lehrera, jednego z inicjatorów JSpurC: "Wszystko, o czym myślimy, może być mylne. Rzeczywiste wyniki badań spoczywają w szufladach, gdyż nie doczekały się publikacji". Przytoczone historie nie ilustrują współczesnych teorii myślenia. Zarówno JSpurC, jak i Netflix przekształcają tradycyjne pomysły i dlatego są przykładem tenkaizen, czyli "dobrej rewolucji".
Do tej pory posłużono się tą metodą dla poprawy efektywności na liniach produkcyjnych, przy redukowaniu błędów medycznych i reagowaniu w sytuacjach kryzysowych. Ale kaizen ma pewne ograniczenia. Nieważne, ile zmian wprowadzisz do kalkulatora. On nigdy nie stanie się arkuszem kalkulacyjnym.
Chciałbym przedstawić jeden ze sposobów wizualizacji progresywnej zmiany i jej ograniczeń reprezentowany przez myślenie kaizen. Wyobraź sobie, że bierzesz doskonałe zdjęcie obrazu Leonarda da Vinci Mona Lisa, umieszczasz w świetnej kolorowej kopiarce i naciskasz guzik. Otrzymasz całkiem niezłą, ale nieco gorszą wersję oryginału. Następne skopiuj kopię, a potem kopię kopii i tak dalej. Każda kopia będzie coraz gorsza pod względem jakości od poprzedniej. Powiedzmy, że zrobiłeś kopie około stu razy, więc Twoja ostateczna wersja jest ciągle rozpoznawalna, mimo że trochę niewyraźna, ale niestety kolory są inne, obraz traci swoją magię.
Teraz weź te sto kartek i ułóż je w odwrotnej kolejności. Przewracając kartki, zobaczysz, że każda strona jest ulepszeniem poprzedniej, każdy obrazek jest stosunkowo lepszy od poprzedniego. W końcu zobaczysz obrazek prawie idealny, niemal nieodróżnialny od obrazu Leonardo. Nawet jeśli jest bardzo piękny, nigdy nie będzie tym, czym jest prawdziwa Mona Lisa. Z drugiej strony, niezależnie od tego, ile razy wykonasz to zadanie, nigdy nie otrzymasz obrazu Picassa.
Każdy poziom odtwórczego myślenia - powtarzanie roli, stała systematyzacja, nieustające ulepszanie - mogą być potężnym narzędziem . Wiele organizacji, które skupiły się na odtwórczym myśleniu, szczególnie na kaizen, odnotowało pozytywne rezultaty. Ale samo odtwórcze myślenie to nie wszystko. Takie myślenie może być skuteczne w niwelowaniu efektów bocznych, ale nigdy nie doprowadzi do przełomowej zmiany. Założyciel Media Laboratory przy Massachusetts Institute of Technology, Nicholas Negroponte, napisał: "Małe zmiany są największym wrogiem innowacji".
Produktywne myślenie
Produktywne myślenie jest zdecydowanie inne. Dzięki odtwórczemu myśleniu można unowocześnić stary powóz. Ale tylko dzięki produktywnemu myśleniu możemy wyobrazić sobie samochód.
Bądź gejzerem zaskakujących i celnych pomysłów > Produktywne myślenie to taki sposób myślenia, który doprowadza do nowych pomysłów i przełomowych zmian. Można je określić słowami Wertheimera: jest to myślenie bardziej intuicyjne niż oparte na doświadczeniu. Jest istotne, gdyż może doprowadzić do zmian otoczenia czy powstania nowych rynków, zróżnicowania produktów i usług, a także do udoskonalenia i rozwoju nowych procesów i osiągnięcia wysokiego poziomu kompetencji. W tym rozdziale opisałem już odtwórcze myślenie w jego najlepszej formie, czyli myślenie kaizen. Pracując z klientami, rozwijam japońskie określenie i opisuję produktywne myślenie neologizmem mojego autorstwa - jako myślenie tenkaizen (z wyrazami szacunku dla japońskich językoznawców).
Tenkaizen składa się z trzech słów składowych: ten oznaczające "prawo" czy "tradycję", kai, czyli "zmiana", oraz zen oznaczające "dobry". Inaczej mówiąc, można zdefiniować tenkaizen jako "dobrą rewolucję". Tenkaizen przewraca wszystko do góry nogami. Zamiast ulepszać stare, produkuje nowe. Produktywne myślenie, inaczej tenkaizen, zmienia nie tylko to, co robimy, ale także sposób postrzegania świata . Musimy stawić czoła zmianie, aby stworzyć coś nowego.
W 1997 roku Reed Hastings założył Netflix, pierwszą amerykańską firmę, która wypożyczała filmy DVD za pośrednictwem poczty. Ludzie składali zamówienie na stronie internetowej, a film otrzymywali kurierem. Firma Netflix działała niemal identycznie jak tradycyjne wypożyczalnie, które istniały na rynku od chwili, gdy pojawiły się nagrania. Jedyną różnicą było to, że Netflix nie posiadał wypożyczalni. Klienci musieli zapłacić 4 dolary za wypożyczenie i dodatkowe 2 za przesyłkę, a czasami doliczano opłaty za nieoddanie filmu na czas. Kanał dystrybucji odróżniał Netflix od konkurencyjnej firmy Blockbuster.
W 1999 roku Hastings miał pomysł tenkaizen. Co by było, gdyby zamiast wypożyczania płyt DVD sprzedawać możliwość oglądania filmów Pomysł polegał na tym, aby klienci odpłatnie rejestrowali się na stronie internetowej i tworzyli listy filmów, które pragną zobaczyć. Każdy użytkownik miał prawo trzymać film tak długo, jak zechce. Po odesłaniu filmu wysyłano kolejny z listy. Zniesiono opłaty za wypożyczenie filmu, wysyłkę i opóźnienie. To była nie tylko postępowa zmiana, lecz całkiem nowe spojrzenie na relacje z klientami. W ciągu trzech lat Netflix stał się wypłacalny dzięki niemal milionowi użytkowników. Do 2007 roku Netflix zyskał rangę jednej z najlepiej prosperujących firm internetowych - wysyłano 1,5 miliona filmów każdego dnia do 6,5 miliona użytkowników. Sukces ten sprawił, że na światowych rynkach pojawiło się wielu naśladowców, a konkurencja, taka jak Blockbuster czy Hollywood Video, również zmieniła swoją strategię. Ze świata nauki można zaczerpnąć inny przykład myślenia tenkaizen Jak w sposób zdyscyplinowany i powtarzalny generować większą liczbę lepszych pomysłów w krótszym czasie > We wrześniu 2005 roku grupa naukowców z Europy i Ameryki wylansowała nową niezwykłą publikację, nazwaną "Dziennikiem Nieudanych Korelacji" (ang. Journal of Spurious Correlations), w skrócie JSpurC. Jej celem było dostarczenie informacji na temat nieopublikowanych wyników badań, innymi słowy, badań i doświadczeń, które niczego nie udowodniły. Dlaczego publikować wyniki nieudanych eksperymentów Po pierwsze, taka publikacja może pomóc w zidentyfikowaniu błędów metodologicznych i doprowadzić do ulepszenia jakości przyszłych studiów. Po drugie, może być to wskazówka dla innych badaczy z tej dziedziny, aby przeanalizowali, dlaczego zadanie nie powiodło się, i unikali powtórzenia błędów. Większość z nas docenia uczenie się na własnych błędach; dlaczego by też nie dać naukowcom możliwości uczenia się na błędach kolegów po fachu Po trzecie, obecny system wydawania prac naukowych spowodował, że książki naukowe są publikowane wybiórczo, co negatywnie wpływa na naszą percepcję i wartościowanie - tak naprawdę nie wiemy, co jest prawdziwe lub też nie. Jeśli na przykład pojedyncze badanie renomowanego naukowca wykaże w grupie homoseksualistów dodatnią korelację pomiędzy ich liczbą a liczbą samobójstw, istnieje duża szansa na opublikowanie tych wniosków. Może być wiele innych badań równie renomowanych naukowców, które nie udowodnią, że taka korelacja w ogóle istnieje, a z powodu negatywnych wyników ich prace nie doczekają się publikacji. Pomimo przewagi ilościowej badań wykazujących brak korelacji wnioski, które opublikowano, mogą zostać przyjęte jako prawdziwe. Według Davida Lehrera, jednego z inicjatorów JSpurC: "Wszystko, o czym myślimy, może być mylne. Rzeczywiste wyniki badań spoczywają w szufladach, gdyż nie doczekały się publikacji". Przytoczone historie nie ilustrują współczesnych teorii myślenia. Zarówno JSpurC, jak i Netflix przekształcają tradycyjne pomysły i dlatego są przykładem tenkaizen, czyli "dobrej rewolucji".
bankier.pl 2010-03-22
Genialny umysł. Jak myśleć i działać kreatywnie
Poziomy odtwórczego myślenia
Odtwórcze myślenie jest sposobem na określenie tego, co jest znane; jego celem jest efektywność. Produktywne myślenie jest sposobem na generowanie czegoś nowego; pozwala na dostrzeganie nowych możliwości.
Odtwórcze myślenie jest głównie kwestią powtarzania przeszłości: to robienie tego, co zrobiłeś wcześniej, i myślenie tak, jak myślałeś, kiedy to zdarzenie miało miejsce. Możesz sobie wyobrazić odtwórcze myślenie jako ciągłość. Po jednej stronie znajduje się bezmyślne powtarzanie, pośrodku mamy świadomą systematyczność, a na drugim końcu nieustanną poprawę lub myślenie w duchu kaizen.
Zacznijmy od najbardziej oczywistych form odtwórczego myślenia , czyli formy reakcyjnego myślenia typu "krokodyli umysł" lub bezmyślnej "uwięzi słonia", w których to dany bodziec wywołuje konkretne, przewidywalne reakcje. Sposób, w jaki myjesz zęby każdego ranka, począwszy od odkręcenia tubki z pastą do zębów, a skończywszy na ruchu szczoteczki - wszystkie te czynności są odzwierciedleniem najprostszej formy odtwórczego myślenia, gdyż wykonywane są automatycznie, bez zastanowienia. Takie wzorce działania nie dotyczą wyłącznie osobistych nawyków. Wzorce postępowania mogą być przekazane nieświadomie przez drugą osobę , która ma na nas duży wpływ. Ellen Langer w książce Mindfulness opisuje, jak nauczyła się od swojej matki sposobu przygotowywania pieczeni. Jako mała dziewczynka przyglądała się, jak mama odcina kawałek mięsa z jednej strony, zanim położyła je w brytfannie. Jako dorosła kobieta wykonywała dokładnie te same czynności aż do dnia, kiedy zaczęła się zastanawiać, jaki jest sens w odcinaniu końcówki pieczeni. Zapytała swoją matkę, a ta odrzekła, że nie ma pojęcia, gdyż nauczyła się tego od swojej matki. Langer zapytała więc o to swoją babcię, która wyjaśniła, że gdy była młodą mężatką, jedyna brytfanka, którą wtedy posiadała, była za mała na zwykłą pieczeń, musiała więc odcinać końcówkę mięsa, aby zmieściło się w formie. Oczywiście po wielu latach kupiła większe brytfanki i od tego czasu nie obcinała końcówek mięsa. Jednakże przez lata zarówno Langer, jak i jej matka bezmyślnie powtarzały te rutynowe czynności. W pewnym okresie myśl, która stymulowała to działanie, była adekwatna do okoliczności, ale z czasem sytuacja zmieniła się i zamiast zniknąć, skostniała myśl wprowadzała bezmyślną rutynę.
Tylko myślący przeżywa swe życie, u bezmyślnego przechodzi ono obok > Wiele razy miałem okazję obserwować organizacje, których system bazował na przestarzałych pomysłach. Takie organizacje działają wedle zasady "tak to się u nas robi". Nie chodzi o to, że ludzie nie widzą potrzeby zmian, lecz po prostu stare pomysły to dla nich coś naturalnego. Skoro stare sposoby postępowania się sprawdzają, lepiej lub gorzej, to po co je zmieniać Dlaczego planujemy godzinne spotkania, choć jedne nie wymagają aż sześćdziesięciu minut, a inne zajmują znacznie więcej czasu Czy godzinne spotkania są niczym brytfanka babci Langer Dlaczego Twój komputer znajduje się zazwyczaj pod biurkiem, a nie na nim Dlaczego wysyłamy kopie e-maili do tak wielu osób Dlaczego tak często otrzymujemy kopie e-maili Dlaczego w ogóle korzystamy z kopii w programach pocztowych Przecież nie używamy samokopiującego się papieru, wysyłając tradycyjną korespondencję. Jeśli odwiedzasz kogoś pracy, dlaczego zawsze sekretarka albo ochrona każą Ci usiąść Może wyglądasz na zmęczonego A może nie chcą, abyś zobaczył, co mają na biurku Jeśli pracujesz w dużej firmie (pomijając Google, Apple itp.), prawdopodobnie w sali posiedzeń jest kilka stołów z krzesłami. Dlaczego Zamierzacie jeść obiad Zastanów się, dlaczego wszystkie sale posiedzeń wyglądają jak jadalnie Dlaczego na górnej części klawiatury telefonu znajdują się cyfry 1, 2, 3, a w kalkulatorze u góry są cyfry 7, 8, 9 Odpowiedź jest prosta: przedstawiciele obu typów firm, zarówno tych z telefonami, jaki i z kalkulatorami, powiedzą Ci: "Tak to się u nas robi".
Rozejrzyj się dookoła siebie w domu i w pracy. Zastanów się, czy umiałbyś wskazać, ile rzeczy Ty, Twoja rodzina, koledzy z pracy robicie zgodnie z modelem odtwórczego sposobu myślenia. To może być trudniejsze, niż Ci się wydaje. Te przestarzałe wzorce postępowania są tak mocno ugruntowane, że wydają się właściwe naturalne , więc nie zauważamy ich istnienia.
W naszym codziennym życiu możemy znaleźć mnóstwo takich sytuacji. Dlaczego wykonujesz pewne czynności w taki, a nie inny sposób Co by się stało, gdybyś coś zmienił Co byś dzięki temu osiągnął Spróbuj coś zmienić. Możesz zacząć tak: jeśli mieszkasz z jedną albo kilkoma osobami, zwróć uwagę na to, jakie miejsca zajmujecie podczas posiłków. Prawdopodobnie zawsze siedzisz w tym samym miejscu. Zamieńcie się. Będziesz zaskoczony nową perspektywą, jaką zobaczysz. Istnieje duża szansa, że będziesz mówić więcej i poruszysz inne tematy niż zwykle. Im większa liczba domowników, tym więcej możliwości zamiany miejsc. Zwróć uwagę na to, co dzieje się, gdy siedzisz na miejscu swojego dziecka. Zobacz, co się stanie, gdy Twoja córka lub syn zajmą Twoje miejsce.
Do tej pory opisałem tylko najprostsze formy odtwórczego myślenia, czyli takie działanie, które odbywa się bez naszej pełnej świadomości - odpowiadamy na bodziec w określony, przewidywalny sposób. Te przestarzałe sposoby myślenia pozwalają nam zaoszczędzić czas i energię, ale z drugiej strony mogą również spowodować, że będziemy powtarzać pewne nieaktualne i niepraktyczne wzorce.
Drugi poziom odtwórczego myślenia polega na świadomym powtarzaniu wyuczonych skrótów myślowych i sposobów postępowania, aby osiągnąć przewidywalny rezultat. Księgowi mają dobrze rozwinięte umiejętności selekcjonowania i analizowania danych finansowych. Marketingowcy starają się skutecznie dotrzeć do potencjalnych rynków. Lekarze zadają pacjentom szczegółowe pytania z niezwykłą precyzją, aby zdiagnozować przyczyny choroby. Gospodynie domowe, aby zaoszczędzić na czasie, robią listy zakupów według sekcji, w jakich rozłożone są produkty w hipermarkecie. Często powtarzamy pewne wzorce, gdyż wydaje nam się, że mają one jakiś sens. Jesteśmy bardziej skuteczni, bardziej profesjonalni i istnieje mniejsze prawdopodobieństwo pominięcia jakiejś kluczowej kwestii. Ten wyższy poziom odtwórczego myślenia jest niezwykłą zaletą, gdyż polega na wykorzystaniu sprawdzonych metod i technik, aby stworzyć procesy, które są szybkie, efektywne i bezbłędne.
Kreatywność nie jest wrodzoną cechą. Twórczego myślenia można się nauczyć, tak jak uczymy się pisania i czytania > Jedną z dolegliwości, jakie utrudniają ludziom życie, jest przepuklina brzuszna, związana ze słabnięciem mięśni otaczających ścianę brzuszną. Kiedy mamy do czynienia z przepukliną, widzimy wybrzuszenie mięśni. Bez ingerencji medycznej przepuklina może spowodować liczne komplikacje, a nawet śmierć. Łatwo zdiagnozować taką przypadłość i od dziewiętnastego wieku stosuje się zabiegi chirurgicznie niwelujące przepuklinę. Zwykle zabieg polega na odprowadzeniu zawartości worka przepuklinowego do jamy otrzewnej lub zszyciu jego zawartości. Operacja zajmuje około dziewięćdziesięciu minut, wymaga obecności anestezjologa i kosztuje około 5000 dolarów. Szacuje się, że około 10 - 15% operacji w Ameryce Północnej jest nieudanych i muszą zostać powtórzone.
Na północy Toronto znajduje się mały szpital wyspecjalizowany w leczeniu przepukliny. Nazywa się Sue Shouldice Hernia Centre. Jego założyciel - Edward Shouldice - zastosował nowatorskie podejście do leczenia tej przypadłości podczas drugiej wojny światowej i od tej pory centrum, nazwane jego imieniem, wyspecjalizowało się w tej dziedzinie. Centrum zatrudnia na pełny etat dziesięciu chirurgów, którzy wykonują 7500 zabiegów każdego roku. Wyobraziłem sobie kiedyś, że gdybym przyjechał tam z rozciętym palcem, zostałbym wysłany do innego szpitala. Zwykle w Centrum Shouldice zabieg nie trwa 90 minut, lecz 45. Pacjenci znajdują się pod opieką anestezjologa (możesz nawet rozmawiać podczas zabiegu z chirurgiem, który go przeprowadza). Szacuje się, że przeciętne koszty wynoszą około połowy zwykłych opłat szpitalnych, a mniej niż 1 procent pacjentów musi poddać się operacji po raz drugi. Każdy z chirurgów zatrudnionych w Shouldice Hernia Centre wykonuje od 600 do 800 operacji rocznie, więcej niż przeciętny chirurg w ciągu całej kariery zawodowej. Można powiedzieć, że pracują tam sami geniusze w tej dziedzinie. Mogą przewidywać i poprawiać wszelkie anomalie niemalże "w locie", mogą zastąpić kolegę w każdym momencie i podobno potrafią kontynuować operację, gdy zabraknie prądu. Shouldice Hernia Centre jest przykładem drugiego poziomu odtwórczego myślenia. Aby osiągnąć doskonałość, lekarze świadomie powtarzają pewne wzorce.
Trzeci poziom odtwórczego myślenia to kaizen: świadome wykorzystywanie utworzonych, sprawdzonych wzorców połączone z poszukiwaniem możliwości ich ulepszenia. Słowo kaizen pochodzi z języka japońskiego i dosłownie oznacza "dobrą zmianę" (kai - zmiana, zen - dobry). W Stanach Zjednoczonych i innych rozwiniętych państwach dzięki myśleniu kaizen wprowadzono wiele zmian w dziedzinach związanych z produkcją i jakością, dzięki czemu powstały takie metody zarządzania jakością jak: CQI (system stałej poprawy świadczeń zdrowotnych), TQM (zarządzanie przez jakość), koła jakości czy standard Sześć Sigma. Szczególnie korporacje Toyota i General Electric są znane z wykorzystania tych metod. Należy podkreślić, że kaizen jest zarówno najbardziej użyteczną formą produktywnego myślenia, gdyż skupia się na nieustannym monitorowaniu i redefiniowaniu procesów, procedur i samych produktów, jak i najbardziej niebezpiecznym narzędziem, gdyż wprowadza mylne wrażenie innowacyjności.
Dzięki odtwórczemu myśleniu można unowocześnić stary powóz. Ale tylko dzięki produktywnemu myśleniu możemy wyobrazić sobie samochód.
Odtwórcze myślenie jest sposobem na określenie tego, co jest znane; jego celem jest efektywność. Produktywne myślenie jest sposobem na generowanie czegoś nowego; pozwala na dostrzeganie nowych możliwości.
Odtwórcze myślenie jest głównie kwestią powtarzania przeszłości: to robienie tego, co zrobiłeś wcześniej, i myślenie tak, jak myślałeś, kiedy to zdarzenie miało miejsce. Możesz sobie wyobrazić odtwórcze myślenie jako ciągłość. Po jednej stronie znajduje się bezmyślne powtarzanie, pośrodku mamy świadomą systematyczność, a na drugim końcu nieustanną poprawę lub myślenie w duchu kaizen.
Zacznijmy od najbardziej oczywistych form odtwórczego myślenia , czyli formy reakcyjnego myślenia typu "krokodyli umysł" lub bezmyślnej "uwięzi słonia", w których to dany bodziec wywołuje konkretne, przewidywalne reakcje. Sposób, w jaki myjesz zęby każdego ranka, począwszy od odkręcenia tubki z pastą do zębów, a skończywszy na ruchu szczoteczki - wszystkie te czynności są odzwierciedleniem najprostszej formy odtwórczego myślenia, gdyż wykonywane są automatycznie, bez zastanowienia. Takie wzorce działania nie dotyczą wyłącznie osobistych nawyków. Wzorce postępowania mogą być przekazane nieświadomie przez drugą osobę , która ma na nas duży wpływ. Ellen Langer w książce Mindfulness opisuje, jak nauczyła się od swojej matki sposobu przygotowywania pieczeni. Jako mała dziewczynka przyglądała się, jak mama odcina kawałek mięsa z jednej strony, zanim położyła je w brytfannie. Jako dorosła kobieta wykonywała dokładnie te same czynności aż do dnia, kiedy zaczęła się zastanawiać, jaki jest sens w odcinaniu końcówki pieczeni. Zapytała swoją matkę, a ta odrzekła, że nie ma pojęcia, gdyż nauczyła się tego od swojej matki. Langer zapytała więc o to swoją babcię, która wyjaśniła, że gdy była młodą mężatką, jedyna brytfanka, którą wtedy posiadała, była za mała na zwykłą pieczeń, musiała więc odcinać końcówkę mięsa, aby zmieściło się w formie. Oczywiście po wielu latach kupiła większe brytfanki i od tego czasu nie obcinała końcówek mięsa. Jednakże przez lata zarówno Langer, jak i jej matka bezmyślnie powtarzały te rutynowe czynności. W pewnym okresie myśl, która stymulowała to działanie, była adekwatna do okoliczności, ale z czasem sytuacja zmieniła się i zamiast zniknąć, skostniała myśl wprowadzała bezmyślną rutynę.
Tylko myślący przeżywa swe życie, u bezmyślnego przechodzi ono obok > Wiele razy miałem okazję obserwować organizacje, których system bazował na przestarzałych pomysłach. Takie organizacje działają wedle zasady "tak to się u nas robi". Nie chodzi o to, że ludzie nie widzą potrzeby zmian, lecz po prostu stare pomysły to dla nich coś naturalnego. Skoro stare sposoby postępowania się sprawdzają, lepiej lub gorzej, to po co je zmieniać Dlaczego planujemy godzinne spotkania, choć jedne nie wymagają aż sześćdziesięciu minut, a inne zajmują znacznie więcej czasu Czy godzinne spotkania są niczym brytfanka babci Langer Dlaczego Twój komputer znajduje się zazwyczaj pod biurkiem, a nie na nim Dlaczego wysyłamy kopie e-maili do tak wielu osób Dlaczego tak często otrzymujemy kopie e-maili Dlaczego w ogóle korzystamy z kopii w programach pocztowych Przecież nie używamy samokopiującego się papieru, wysyłając tradycyjną korespondencję. Jeśli odwiedzasz kogoś pracy, dlaczego zawsze sekretarka albo ochrona każą Ci usiąść Może wyglądasz na zmęczonego A może nie chcą, abyś zobaczył, co mają na biurku Jeśli pracujesz w dużej firmie (pomijając Google, Apple itp.), prawdopodobnie w sali posiedzeń jest kilka stołów z krzesłami. Dlaczego Zamierzacie jeść obiad Zastanów się, dlaczego wszystkie sale posiedzeń wyglądają jak jadalnie Dlaczego na górnej części klawiatury telefonu znajdują się cyfry 1, 2, 3, a w kalkulatorze u góry są cyfry 7, 8, 9 Odpowiedź jest prosta: przedstawiciele obu typów firm, zarówno tych z telefonami, jaki i z kalkulatorami, powiedzą Ci: "Tak to się u nas robi".
Rozejrzyj się dookoła siebie w domu i w pracy. Zastanów się, czy umiałbyś wskazać, ile rzeczy Ty, Twoja rodzina, koledzy z pracy robicie zgodnie z modelem odtwórczego sposobu myślenia. To może być trudniejsze, niż Ci się wydaje. Te przestarzałe wzorce postępowania są tak mocno ugruntowane, że wydają się właściwe naturalne , więc nie zauważamy ich istnienia.
W naszym codziennym życiu możemy znaleźć mnóstwo takich sytuacji. Dlaczego wykonujesz pewne czynności w taki, a nie inny sposób Co by się stało, gdybyś coś zmienił Co byś dzięki temu osiągnął Spróbuj coś zmienić. Możesz zacząć tak: jeśli mieszkasz z jedną albo kilkoma osobami, zwróć uwagę na to, jakie miejsca zajmujecie podczas posiłków. Prawdopodobnie zawsze siedzisz w tym samym miejscu. Zamieńcie się. Będziesz zaskoczony nową perspektywą, jaką zobaczysz. Istnieje duża szansa, że będziesz mówić więcej i poruszysz inne tematy niż zwykle. Im większa liczba domowników, tym więcej możliwości zamiany miejsc. Zwróć uwagę na to, co dzieje się, gdy siedzisz na miejscu swojego dziecka. Zobacz, co się stanie, gdy Twoja córka lub syn zajmą Twoje miejsce.
Do tej pory opisałem tylko najprostsze formy odtwórczego myślenia, czyli takie działanie, które odbywa się bez naszej pełnej świadomości - odpowiadamy na bodziec w określony, przewidywalny sposób. Te przestarzałe sposoby myślenia pozwalają nam zaoszczędzić czas i energię, ale z drugiej strony mogą również spowodować, że będziemy powtarzać pewne nieaktualne i niepraktyczne wzorce.
Drugi poziom odtwórczego myślenia polega na świadomym powtarzaniu wyuczonych skrótów myślowych i sposobów postępowania, aby osiągnąć przewidywalny rezultat. Księgowi mają dobrze rozwinięte umiejętności selekcjonowania i analizowania danych finansowych. Marketingowcy starają się skutecznie dotrzeć do potencjalnych rynków. Lekarze zadają pacjentom szczegółowe pytania z niezwykłą precyzją, aby zdiagnozować przyczyny choroby. Gospodynie domowe, aby zaoszczędzić na czasie, robią listy zakupów według sekcji, w jakich rozłożone są produkty w hipermarkecie. Często powtarzamy pewne wzorce, gdyż wydaje nam się, że mają one jakiś sens. Jesteśmy bardziej skuteczni, bardziej profesjonalni i istnieje mniejsze prawdopodobieństwo pominięcia jakiejś kluczowej kwestii. Ten wyższy poziom odtwórczego myślenia jest niezwykłą zaletą, gdyż polega na wykorzystaniu sprawdzonych metod i technik, aby stworzyć procesy, które są szybkie, efektywne i bezbłędne.
Kreatywność nie jest wrodzoną cechą. Twórczego myślenia można się nauczyć, tak jak uczymy się pisania i czytania > Jedną z dolegliwości, jakie utrudniają ludziom życie, jest przepuklina brzuszna, związana ze słabnięciem mięśni otaczających ścianę brzuszną. Kiedy mamy do czynienia z przepukliną, widzimy wybrzuszenie mięśni. Bez ingerencji medycznej przepuklina może spowodować liczne komplikacje, a nawet śmierć. Łatwo zdiagnozować taką przypadłość i od dziewiętnastego wieku stosuje się zabiegi chirurgicznie niwelujące przepuklinę. Zwykle zabieg polega na odprowadzeniu zawartości worka przepuklinowego do jamy otrzewnej lub zszyciu jego zawartości. Operacja zajmuje około dziewięćdziesięciu minut, wymaga obecności anestezjologa i kosztuje około 5000 dolarów. Szacuje się, że około 10 - 15% operacji w Ameryce Północnej jest nieudanych i muszą zostać powtórzone.
Na północy Toronto znajduje się mały szpital wyspecjalizowany w leczeniu przepukliny. Nazywa się Sue Shouldice Hernia Centre. Jego założyciel - Edward Shouldice - zastosował nowatorskie podejście do leczenia tej przypadłości podczas drugiej wojny światowej i od tej pory centrum, nazwane jego imieniem, wyspecjalizowało się w tej dziedzinie. Centrum zatrudnia na pełny etat dziesięciu chirurgów, którzy wykonują 7500 zabiegów każdego roku. Wyobraziłem sobie kiedyś, że gdybym przyjechał tam z rozciętym palcem, zostałbym wysłany do innego szpitala. Zwykle w Centrum Shouldice zabieg nie trwa 90 minut, lecz 45. Pacjenci znajdują się pod opieką anestezjologa (możesz nawet rozmawiać podczas zabiegu z chirurgiem, który go przeprowadza). Szacuje się, że przeciętne koszty wynoszą około połowy zwykłych opłat szpitalnych, a mniej niż 1 procent pacjentów musi poddać się operacji po raz drugi. Każdy z chirurgów zatrudnionych w Shouldice Hernia Centre wykonuje od 600 do 800 operacji rocznie, więcej niż przeciętny chirurg w ciągu całej kariery zawodowej. Można powiedzieć, że pracują tam sami geniusze w tej dziedzinie. Mogą przewidywać i poprawiać wszelkie anomalie niemalże "w locie", mogą zastąpić kolegę w każdym momencie i podobno potrafią kontynuować operację, gdy zabraknie prądu. Shouldice Hernia Centre jest przykładem drugiego poziomu odtwórczego myślenia. Aby osiągnąć doskonałość, lekarze świadomie powtarzają pewne wzorce.
Trzeci poziom odtwórczego myślenia to kaizen: świadome wykorzystywanie utworzonych, sprawdzonych wzorców połączone z poszukiwaniem możliwości ich ulepszenia. Słowo kaizen pochodzi z języka japońskiego i dosłownie oznacza "dobrą zmianę" (kai - zmiana, zen - dobry). W Stanach Zjednoczonych i innych rozwiniętych państwach dzięki myśleniu kaizen wprowadzono wiele zmian w dziedzinach związanych z produkcją i jakością, dzięki czemu powstały takie metody zarządzania jakością jak: CQI (system stałej poprawy świadczeń zdrowotnych), TQM (zarządzanie przez jakość), koła jakości czy standard Sześć Sigma. Szczególnie korporacje Toyota i General Electric są znane z wykorzystania tych metod. Należy podkreślić, że kaizen jest zarówno najbardziej użyteczną formą produktywnego myślenia, gdyż skupia się na nieustannym monitorowaniu i redefiniowaniu procesów, procedur i samych produktów, jak i najbardziej niebezpiecznym narzędziem, gdyż wprowadza mylne wrażenie innowacyjności.
Dzięki odtwórczemu myśleniu można unowocześnić stary powóz. Ale tylko dzięki produktywnemu myśleniu możemy wyobrazić sobie samochód.
bankier.pl 2010-03-18
Karaoke Capitalism. Zarządzanie dla ludzkości
Dwóch łysych, odzianych w czarne skóry Szwedów-okularników, będących doktorami ekonomii ze Sztokholmu popełniło pokręconą książkę. Pokręconość tego dzieła składa się z pokręconości formy, treści i autorów.
Od razu obwołano ich "nowym pokoleniem europejskich guru zarządzania", chociaż na konferencjach byli również w Stanach. Może tam nikt nie chciał ich słuchać
Książka jest zwyczajna, nudnawa i mało odkrywcza, ale oryginalna. Czy w związku z tym każdy wykładowca nauk społecznych, który swoją wiedzę i poglądy przedstawia w zabawny sposób, mógłby się wypromować na guru biznesu Chyba tak. Znamy takich, którzy wykreowali się bez pomocy Tymochowicza na nic nie wnoszące gwiazdy polskiej politologii.
Do rzeczy. Dobrze, że "Karaoke Capitalism" jest "odjazdowy", a nie sztampowy. Fajnie, że zrozumiałym i przyjemnym językiem autorzy prowadzą wykład o współczesnej gospodarce i powołują się przy tym (w przypisach) zarówno na źródła naukowe, jak i prasę ekonomiczną. Widać, że krążenie idei postępuje: o podobnych zjawiskach co Nordstrom i Ridderstrale pisze Lester Thurow w "Powiększaniu bogactwa" (wcześniejsze niż "Karaoke.") i Chris Anderson w "Długim ogonie" (późniejsze). Miło jest odnajdywać i porównywać te same wątki u różnych ekonomistów. Czy jednak coś wielkiego z tego wynika?
Na okładce czytamy: "Autorzy widzą świat jako kosmopolityczny klub. Każdy ma nieskończoną swobodę wyboru. Każdy może wziąć mikrofon i wyrazić swoje "ja". W tym świecie tylko wyobraźnia i innowacja pozwalają społeczeństwom, organizacjom i jednostkom wybić się z tłumu. To świat, w którym wolny wybór może przewrócić wszystko do góry nogami. Jeśli wątpisz, że ten świat jest prawdziwy, pomyśl o tym: obecnie najlepszy raper jest biały, Dania wysłała miniaturową łódź podwodną na wojnę prowadzoną na pustyni, a ubogie niegdyś kraje stają się silne z dnia na dzień. Ta książka jest zbiorem raportów z biznesowej linii frontu. Znajdziesz tu nowe pomysły i odmienne spojrzenie na znane fakty. Odkryjesz miejsca, w które nie sięga wzrok. Ridderstrale i Nordström zachęcą Cię do myślenia i stawiania nowych pytań. Dowiesz się:
jak są obalane stare zasady -- wieże z kości słoniowej; jak anomalie stają się normalnością; jak pokonywać "tych, którzy mają" -- rewolucja talentu; jak pękają ekonomiczne bańki mydlane; jak powstają monopole przyszłości; jak emocje przenikają świat biznesu i kto na tym zyskuje; dlaczego czasy pomnikowych korporacji kończą się."
Tego się nie dowiedziałem, a szkoda. Nad białym raperem i czarnym golfistą oraz tą łodzią na pustyni warto by się zastanowić głębiej, zamiast czytać tą książkę.
Od razu obwołano ich "nowym pokoleniem europejskich guru zarządzania", chociaż na konferencjach byli również w Stanach. Może tam nikt nie chciał ich słuchać
Książka jest zwyczajna, nudnawa i mało odkrywcza, ale oryginalna. Czy w związku z tym każdy wykładowca nauk społecznych, który swoją wiedzę i poglądy przedstawia w zabawny sposób, mógłby się wypromować na guru biznesu Chyba tak. Znamy takich, którzy wykreowali się bez pomocy Tymochowicza na nic nie wnoszące gwiazdy polskiej politologii.
Do rzeczy. Dobrze, że "Karaoke Capitalism" jest "odjazdowy", a nie sztampowy. Fajnie, że zrozumiałym i przyjemnym językiem autorzy prowadzą wykład o współczesnej gospodarce i powołują się przy tym (w przypisach) zarówno na źródła naukowe, jak i prasę ekonomiczną. Widać, że krążenie idei postępuje: o podobnych zjawiskach co Nordstrom i Ridderstrale pisze Lester Thurow w "Powiększaniu bogactwa" (wcześniejsze niż "Karaoke.") i Chris Anderson w "Długim ogonie" (późniejsze). Miło jest odnajdywać i porównywać te same wątki u różnych ekonomistów. Czy jednak coś wielkiego z tego wynika?
Na okładce czytamy: "Autorzy widzą świat jako kosmopolityczny klub. Każdy ma nieskończoną swobodę wyboru. Każdy może wziąć mikrofon i wyrazić swoje "ja". W tym świecie tylko wyobraźnia i innowacja pozwalają społeczeństwom, organizacjom i jednostkom wybić się z tłumu. To świat, w którym wolny wybór może przewrócić wszystko do góry nogami. Jeśli wątpisz, że ten świat jest prawdziwy, pomyśl o tym: obecnie najlepszy raper jest biały, Dania wysłała miniaturową łódź podwodną na wojnę prowadzoną na pustyni, a ubogie niegdyś kraje stają się silne z dnia na dzień. Ta książka jest zbiorem raportów z biznesowej linii frontu. Znajdziesz tu nowe pomysły i odmienne spojrzenie na znane fakty. Odkryjesz miejsca, w które nie sięga wzrok. Ridderstrale i Nordström zachęcą Cię do myślenia i stawiania nowych pytań. Dowiesz się:
jak są obalane stare zasady -- wieże z kości słoniowej; jak anomalie stają się normalnością; jak pokonywać "tych, którzy mają" -- rewolucja talentu; jak pękają ekonomiczne bańki mydlane; jak powstają monopole przyszłości; jak emocje przenikają świat biznesu i kto na tym zyskuje; dlaczego czasy pomnikowych korporacji kończą się."
Tego się nie dowiedziałem, a szkoda. Nad białym raperem i czarnym golfistą oraz tą łodzią na pustyni warto by się zastanowić głębiej, zamiast czytać tą książkę.
humanistyka20.blogspot.com KOT MATEUSZ, 18/03/2010