Recenzje
Bez nadziei. Chestnut Springs #5
🖤W tej części poznajemy Beau Eatona, lokalnego bohatera, byłego wojskowego, który wrócił z misji, zraniony wewnętrznie i próbujący pogodzić się z tym, co przeszedł. Z drugiej strony mamy Bailey Jensen, nieco wycofaną barmankę, dziewczynę z „niekoniecznie dobrego” rodu, który ciągnie za sobą ciężar reputacji. 🖤Kiedy Beau zauważa, że Bailey codziennie spędza czas w barze, w którym sam bywa, widzi w niej coś więcej niż tylko kolejną twarz tłumu. Bailey dźwiga na barkach piętno swojej rodziny, które utrudnia jej ruszenie dalej w życiu. Beau proponuje jej… udawane zaręczyny by pomóc jej zmienić sytuację i dać jej nowe “imię”, które może pomóc jej w oczach innych. 🖤Reguły są proste: Bailey nosi pierścionek i razem udają zakochanych na pokaz… ale między nimi zaczynają dziać się rzeczy, których nikt się nie spodziewał. Coś co miało być “na niby” zmienia się w coś realnego. Beau - lubię, że nie jest ideałem, że ma w sobie smutek, że walczy z demonami (PTSD, traumy). Ale momentami miałam wrażenie, że te jego problemy są zbyt powierzchownie potraktowane. Bailey - ciekawa postać, bo niby “cicha”, “ukryta”, ale w rozmowach z Beau pokazywała pazur, prowokowała, by była usłyszana. Niestety czasem wydawała mi się naiwna albo zbyt impulsywna. 🖤Chemia między nimi jest, ale nie zawsze płynna. Momentami brakowało iskry, która by mnie kompletnie porwała. Postępowanie Bailey bywało chwilami… zbyt proste, zbyt idealistyczne. 🖤Podsumowując, to mega przyjemna historia zwłaszcza jeśli kochacie romans z nutą dramatu, motyw “fałszywego związku” i małe miasteczko z “tajemnicami”. Ale czy to najlepsze zakończenie tej serii? Dla mnie - nie do końca. Polecam mimo wszystko!
Dark desires
Kiedy oczekiwania wobec samego siebie są tak głęboko w tobie zakorzenione, że decydujesz się posunąć do takiego kroku, który wykracza poza granice twojej moralności. “Dark Desires” zdecydowanie mogę zaliczyć do książek, które mnie zaskoczyły. Z początku nie mogłam się zaangażować, wielu bohaterów mnie irytowało, ale z kolejnymi stronami zaczynałam się do nich przekonywać. Sam sposób w jaki Lena pisze jest całkiem lekki, a humor bohaterów był tak zabawny, że na moment zapomniałam o irytacji w ich stronę. Natomiast w moim odczuciu, poprowadzona akcja w książce wypadała dosyć niekorzystnie. Gdy tylko się zaczynała ruszać do przodu, zaraz została przerwana, co wprawiało mnie z irytację. W połowie już się to poprawiało, ale nadal wiele kwestii nie zostało dokończonych, przez co liczę na ich wyjaśnienie w kolejnym tomie. Co do głównych bohaterów to z Neventhi nie poczułam żadnej więzi. Jej zachowanie było irracjonalne, mimo bycia młodą dorosłą zachowywała się gorzej jak dziecko. Momentami czytając jej perspektywę traciłam całe zaangażowanie w historię. Natomiast Zander zdecydowanie jako wykreowana postać był intrygujący. Również momentami jego zachowanie było dziecinne, ale jego myśli, czy odruchy radzenia sobie z koszmarami były na tyle ciekawe, że zdecydowanie wolałam czytać rozdziały z jego perspektywy. Dodatkowe rozdziały z jego perspektywy jeszcze bardziej utwierdziły mnie w przekonaniu, że jako wykreowana postać wypadł najlepiej. Jego zachowania zdecydowanie nie pochwalam, ani nie tłumaczę, ale rozumiem, co go nakierowało na tę drogę. Zakończenie było naprawdę bardzo dobre, nawet zaskakujące, bo nie spodziewałam się, że się w taki sposób skończy. Chociaż jest też bardzo intrygujące, bo jeśli ma być kontynuacja, to zakończenie zdecydowanie pozostawia nam wiele pytań.
Jego wysokość prezes 2. Zemsta młodszego brata
Kontynuacja znanej historii nie zawodzi - jest intensywna, zaskakująca i pełna emocji. Autorka świetnie łączy humor, namiętność i życiowe dylematy, tworząc historię, od której trudno się oderwać. Czyta się ją jednym tchem, a każda strona przynosi nowe emocje. To powieść, która bawi, wzrusza i przypomina, że życie potrafi pisać najbardziej nieprzewidywalne scenariusze. Idealna lektura na wieczór, gdy chce się zapomnieć o codzienności.
Reguła 80/20 na co dzień. Prosta droga do bogatszego i pełniejszego życia
✨ Ta książka przypomniała mi, że mniej naprawdę może znaczyć więcej. ✨ To jedna z tych książek, które czyta się powoli, z ołówkiem w ręku ✏️ i otwartą głową 💭 Nie dlatego, że jest trudna, ale dlatego, że co chwilę trafia się na zdanie, które skłania do refleksji i zatrzymania się na chwilę ☕ Richard Koch pokazuje, jak działa zasada 80/20, czyli że 20% naszych działań przynosi 80% efektów, i jak można przenieść ją do codziennego życia 🌿 Nie tylko do pracy, ale też do relacji, szczęścia, pieniędzy, stresu, miłości i rozwoju. Każdy krótki wątek zostawia w głowie pytanie, które zachęca do zastanowienia się nad sobą. Autor po każdym fragmencie zadaje pytania, które prowadzą do wewnętrznego dialogu 💬 To duża wartość tej książki, ponieważ daje przestrzeń, by być ze sobą szczerym i samodzielnie poszukać odpowiedzi. Podoba mi się też, że Koch przytacza wiele historii ludzi, którzy odnieśli sukces 🌟 Lubię takie przykłady, ponieważ pokazują, że droga do celu nie musi być idealna ani prosta, a przede wszystkim nie powinna nas wyczerpywać 💫 Ciekawym i nieco kontrowersyjnym elementem jest wątek o lenistwie 😅 Początkowo wzbudził we mnie opór, ale z czasem zrozumiałam, że autor patrzy na ten temat z innej perspektywy. Warto przeczytać ten fragment z otwartym umysłem, bo może to właśnie „inteligentne lenistwo” jest kluczem do spokoju i efektywności 🌸 Z piękniejszych dla mnie motywów są też „wyspy szczęścia” 🌞 To małe momenty i przestrzenie w życiu, które dają radość, lekkość i poczucie spełnienia. To książka, do której chce się wracać 🤍 Nie tylko uczy, jak być bardziej efektywnym, ale też jak żyć spokojniej i w zgodzie ze sobą 🌿 Polecam ją każdemu, kto szuka równowagi między działaniem a odpoczynkiem, między ambicją a spokojem, między efektywnością a radością życia.
Ty też jesteś mówcą! Wystąpienia publiczne od A do Z
Czy można nauczyć się mówić tak, by naprawdę być słuchanym? Lidia Buksak, trenerka z 30-letnim doświadczeniem, odpowiada: można - i to z humorem, jak również z sercem. Jej najnowsza książka „Ty też jesteś mówcą!” to nie kolejny poradnik o tremie i dykcji, ale alfabet mówcy - przewodnik, który prowadzi od pierwszego „A jak autentyczność” po „Z jak zakończenie wystąpienia”. Już we wstępie autorka obiecuje, że to nie teoria, lecz narzędziownik - zestaw struktur, schematów i ćwiczeń, które od razu można wprowadzić w życie. I rzeczywiście: każdy rozdział to gotowa instrukcja. Przykład? W części AD HOC Buksak podaje aż dziesięć sposobów na błyskotliwe wystąpienia bez przygotowania. Pokazuje, jak w kilku zdaniach zbudować logiczną wypowiedź, zamknąć ją w klamrze, a nawet przekierować trudne pytanie z gracją, jakiej pozazdrościłby niejedna osoba z pierwszych stron gazet. Książka zachwyca strukturą i przystępnością - dzięki formie alfabetu można ją czytać „na skróty”, sięgając po to, co akurat potrzebne: Storytelling, Charyzma, Oddech, Publiczność, Zaufanie. To idealne rozwiązanie dla tych, którzy występują zawodowo, ale też dla każdego, kto chce po prostu lepiej mówić - na spotkaniach, zebraniach, czy rodzinnych uroczystościach. Lidia Buksak nie tylko tłumaczy, jak mówić, ale też po co mówić - i jak sprawić, by każde słowo niosło emocje, intencję i wpływ. Każdy rozdział kończy się mottem #doroboty - zachętą, by od razu przełożyć teorię na praktykę. Ta książka jest jak dobra rozmowa z trenerką, która wierzy w Twoje możliwości bardziej niż Ty sam. Inspiruje, ale przede wszystkim uczy skuteczności, klarowności i autentyczności w komunikacji.