Recenzje
Ptaki, które śpiewają nocą
To książka, która zachwyca klimatem i językiem. Ma w sobie coś magicznego - delikatność, poezję i nutę tajemnicy. Autorka wciąga czytelnika w świat pełen emocji i przemyśleń, w którym każdy detal ma znaczenie. To opowieść o nadziei, o sile ludzkiego ducha i o pięknie, które można odnaleźć nawet w najtrudniejszych momentach. Lektura skłania do refleksji i pozostawia w sercu ciepło na długo po przeczytaniu.
Puck Off
Byliście kiedyś na meczu hokeja? Ja na meczu nigdy nie byłam, ale tak się składa, że uczęszczałam kiedyś do szkoły, w której mieściła się sekcja hokejowa, więc czasami ze znajomymi oglądałam treningi. „- Nie czuję się zmuszona - zapewniam stanowczo. - Poza tym sama to zaproponowałam. Gdybym nie chciała, uwierz, nie zrobiłabym tego. No i nie musisz się aż tak o mnie martwić, Matt. Nie jestem ze szkła. - Wiem, że nie jesteś - odpowiada miękko, całując mnie w policzek. - Jesteś dziką różą, która wyrasta i kiełkuje nawet w najmniej sprzyjających okolicznościach, Rosie. Moją dziką różą.” Zacznę od tego, że uwielbiam pióro Ludki Skrzydlewskiej oraz tworzone przez nią historie. Ta z którą dziś do was przychodzę, sprawiła, że najpierw się śmiałam, później śmiałam się ze łzami w oczach, następnie ryczałam jak głupia, później znowu śmiałam się przez łzy, by zakończyć ją czytać z szerokim uśmiechem na ustach i ciepełkiem na sercu. Poznacie w tej powieści Rosie i Matta. Oboje są jej narratorami, więc można ujrzeć podwójną perspektywę toczących się tu wydarzeń, co ja osobiście bardzo lubię. Spotkali się w samolocie. Mieli spędzić ze sobą tylko jedną noc, ale nie zdawali sobie sprawy z tego, że los przyszykował dla nich inny scenariusz. Okazuje się, że muszą ze sobą współpracować. On jest hokeistą. Nie cieszy się sympatią wśród kolegów z drużyny Nafciarzy. A do Edmonton przyleciał tylko na rok. Ona jest specjalistą PR Nafciarzy. A przez wzgląd na doświadczenia z przeszłości przyrzekła sobie, że nigdy nie zwiąże się z hokeistą. Co wyniknie z ich współpracy oraz układu bez zobowiązań, w który ostatecznie zdecydują się uwikłać? Ta historia jest urocza i pełna humoru. Rosie i Matt są totalnymi słodziakami. Ich wzajemnie troskliwe gesty, rozmowy, chemia oraz to niezwykłe przyciąganie, sprawiły, że z zachwytem chłonęłam każdą kolejną stronę i nie miałam najmniejszej ochoty choćby na chwilę odrywać się od czytania. Można znaleźć tu również sporo scen erotycznych, które są naprawdę hot - bardzo różnorodne i opisane ze smakiem. Tak jak już wspomniałam na samym początku, ta książka nie tylko mnie rozbawiła, ale i do głębi poruszyła. Autorka opisuje w niej takie wątki, jak: trudne relacje rodzinne, ciąża, poronienie. Dlatego przed zdecydowaniem się na ten tytuł, zachęcam do zapoznania się z ostrzeżeniem, które znajduje się na samym początku, a które ja zamieszczę w komentarzu pod tą recenzją. Każda z tych kwestii ma w tej powieści swoje konkretne miejsce, a wydarzenia z nimi związane są skonstruowane bardzo solidnie, a ponad to ukazują wszelkie mechanizmy psychologiczne poszczególnych postaci. Emocje są idealnie tu wyważone, dzięki temu te cięższe wątki mnie, jako czytelnika nie przytłaczały. Poza tym świetnie został również przedstawiony świat hokeja. Pokazany jest on nie tylko od tej sportowej strony, ale i marketingowej, a także ukazuje różne relacje między zawodnikami. Nie czytałam do tej pory romansów hokejowych, ale w tym jestem zakochana. „Puck off” jest trzecim tomem serii, ale można go również czytać oddzielnie, jako samodzielną książkę. Tak było właśnie w moim przypadku, choć oczywiście zamierzam nadrobić poprzednie części. Już mi się niecierpliwią na półce. A tymczasem polecam wam historię Rosie i Matta z całego serca. Nie pożałujecie!
Recenzownik. Mój książkowy journal
Przysięgam, że ta książka to jedna z najpiękniejszych, jakie mam. Każdy detal i każdy szczegół są mega dopracowane! Jest tak śliczna, że mogłabym przeglądać ją godzinami. W środku znajduje się wiele świetnych książkowych wyzwań oraz zagadnień do wypełnienia, dzięki czemu jestem pewna, że każda książkara znajdzie tutaj coś dla siebie. Oprócz miejsca na recenzje znajdziemy tu także strony na uporządkowanie TBR-u, stworzenie książkowych playlist, planowanie targów, spisanie stosiku wstydu, wypisanie swoich ulubionych bookstagramerów, przygotowanie listy DNF-ów i nie tylko. Tym, co szczególnie skradło moje serce, są przepisy na herbaty inspirowane książkami moich ulubionych autorek, takich jak Monika Rutka, Monika Marszałek czy Natalka Fromuth ale też pozostałe dziewczyny z wydawnictwa BeYa. Naprawdę, jest tutaj cała masa kreatywnych zadań. Nie spodziewałam się, że korzystanie z tego Recenzownika przyniesie mi aż tak dużo frajdy. Uwielbiam również to, że nie da się go wypełnić raz i odłożyć na półkę, ponieważ jest wiele zagadnień, zachęcających do systematycznego korzystania. Między innymi dzięki rocznym trackom do monitorowania update’ów czytelniczych, a także mini recenzje, które można uzupełniać po przeczytaniu każdej książki. To absolutny must have każdej książkary!
Titek chce jeszcze jedną bajkę
Muszę się Wam do czegoś przyznać: zakochaliśmy się od pierwszego przeczytania! Ta seria to kompletny przewodnik po przedszkolnym świecie, który po prostu otula. Seria książek o Titku to nasz absolutny faworyt i prawdziwy MUST-HAVE dla każdego rodzica. To nie są tylko historie - to przewodnik po emocjach i codziennych wyzwaniach, który daje poczucie, że w tych wszystkich trudnych momentach nie jesteśmy sami. Titek pokazuje, że rodzicielstwo może być ciepłe, nawet wtedy, gdy bywa trudno. A co najlepsze - każda z książek opisuje kolejne wyzwania z życia Titka, pięknie uporządkowane według dni tygodnia. Seria o Titku z czułością prowadzi przez cztery filary życia przedszkolaka. Uczy, że każda emocja jest OK. Gdy w środku małego człowieka wybucha wulkan złości, Titek i jego tata pomagają zamienić krzyki w akceptację i pokazują, jak się wyciszyć. Rodzice Titka reagują spokojem i zrozumieniem, mówiąc: „Rozumiem, że jesteś zdenerwowany.” To właśnie wtedy buduje się to najważniejsze - poczucie bezpieczeństwa. W codziennych historiach pojawia się magia rutyny. Zasady, jak ta dotycząca trzech bajek, przestają być nakazem, a stają się elementem troski i bliskości. Z kolei obowiązki zmieniają się w zabawę - sprzątanie w misję Robota Titka, a wieczorne zasypianie w pełen ciepła rytuał pocałunków, który daje siłę do lotu w świat snów. I właśnie w tym tkwi moc Titka - w połączeniu mądrych, psychologicznie uzasadnionych wskazówek dla dorosłych (ukrytych w sekcji „Kilka słów do dorosłych”) z ogromnym ciepłem i bliskością, które otulają nasze dzieci. Z całego serca polecam. Jaki jest Wasz najcieplejszy, wspólny rytuał, który zbudowaliście dzięki książkom? Podzielcie się w komentarzach!
Gdy emocje ranią ciało. O psychosomatycznych źródłach chorób
Książka „Gdy emocje ranią ciało. O psychosomatycznych źródłach chorób” autorstwa Ewy Klepackiej-Gryz to niezwykła lektura, która pozwala zatrzymać się i wsłuchać w sygnały, jakie wysyła nasze ciało. Gdy wieczorem zasiadłam z nią w rękach, czas płynął niczym wolny strumień rzeki. Już sama estetyka wydania przyciąga uwagę. Subtelna okładka, harmonijne kolory, delikatny papier sprawiają, że trzymając książkę, odczuwa się rodzaj intymności i bliskości, jakby sięgało po radę dobrej przyjaciółki. Książka zaczyna się spisem treści, który prowadzi czytelnika od najbardziej podstawowych potrzeb, przez emocje, aż po ciało w stresie. Wstęp nie jest jedynie wprowadzeniem. Działa jak subtelny przewodnik po świecie własnych odczuć. Uświadamia, jak ważny jest dotyk, poczucie bezpieczeństwa i akceptacja siebie, a także przygotowuje do tego, by patrzeć na ciało nie jak na wroga, lecz jak na sprzymierzeńca. Autorka pokazuje, że nierozpoznane i stłumione emocje, złość, lęk, smutek, wstyd czy poczucie winy kumulują się w ciele i mogą prowadzić do dolegliwości psychosomatycznych. Stres pojawia się jako główna przyczyna takich problemów, a książka krok po kroku uczy, jak je rozpoznawać i łagodzić. Dużą wartością tej publikacji są praktyczne ćwiczenia i techniki, które pomagają odbudować kontakt z własnym ciałem. Autorka pokazuje, jak radzić sobie ze stresem i zmęczeniem, jak dbać o nawodnienie i codzienne rytuały, które pozwalają zachować równowagę fizyczną i psychiczną. Szczególnie ciekawa jest część poświęcona ćwiczeniom na mięśnie twarzy, które pomagają rozluźnić napięcia zgromadzone w szczęce, czołe i policzkach, uwolnić emocje zapisane w mimice, poprawić krążenie i odzyskać naturalną ekspresję twarzy. Autorka prowadzi nas w sposób empatyczny, nie moralizując, lecz delikatnie wskazując na mechanizmy, które często pozostają niezauważone w codziennym życiu. Tekst zachęca do refleksji nad sobą i swoimi emocjami, pokazuje znaczenie zdrowych relacji, przede wszystkim ze sobą samym i daje narzędzia do wprowadzania pozytywnych zmian w życiu. Podsumowując, „Gdy emocje ranią ciało” to książka, która łączy wiedzę psychologiczną, praktyczne ćwiczenia i empatię autorki w spójną całość. To nie tylko poradnik o dolegliwościach psychosomatycznych, ale przede wszystkim zaproszenie do głębszego zrozumienia siebie i własnego ciała. Dla każdego, kto chce lepiej rozumieć swoje emocje, stres i reakcje ciała, oraz nauczyć się dbać o zdrowie fizyczne i psychiczne, lektura tej książki będzie nieocenionym wsparciem. To książka, do której chce się wracać, bo jej mądrość i delikatność pozostają z nami na długo po przewróceniu ostatniej strony.