ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Aiden. #3. Bracia Torrino

Rzadko się zdarza żeby książki , które są seriami powiązanymi ze sobą z książki na książkę były ciekawsze. Ta autorka jednak potrafi tego dokonać . Aiden przeszedł w życiu piekło , które pozostawiło na jego psychice i ciele wiele blizn , które go już nigdy nie opuszczą. Kira jest córką żołnierza służącego mafii , a co za tym idzie nie jest dobrze urodzoną, więc nie bierze pod uwagę poważnego związku z Aidenem , bo wie że rodzina wyda go za kobietę , która podniesie siłę rodziny Torrino . Ich związek jest już w trakcie kiedy poznajemy ich historię , to odróżnia te część od poprzednich. Głównym wątkiem ich historii jest seryjny morderca, który porywa dziewczęta z mafii i stawia braci Torrino w złym świetle , gdyż nie potrafią zakończyć tych morderstw. Kiedy to nasza główna bohaterka zostaje porwana Aiden zrobi wszystko, aby ją uratować . Gdy uda mu się ją muszą zawalczyć o swoją miłość i przyszłość . Czy im się uda ? Jeśli chcecie to wiedzieć musicie przeczytać tę książkę do ostatniej strony .

LibraMania Pacura Mariola

Fever Dream (Emerald Lake #1)

Emmett Bush zawodowy jeździec rodeo specjalizujący się w ujeżdżaniu byków. W świecie sportu uchodzi za aroganckiego playboya i skandalistę, jednak jego publiczny wizerunek jest w dużej mierze wykreowany. Pod przykrywką podrywacza kobiet kryje się wrażliwy mężczyzna, gotowy zrobić wszystko, aby uratować ukochane ranczo dziadków przed ruiną. Potrzebuje ono ogromnych pieniędzy, aby przetrwać, więc kiedy Emmet otrzymuje propozycję wystąpienia jako główny bohater reality show randkowego Ranczo Romans, traktuje ją wyłącznie jako sposób na zdobycie wynagrodzenia. Kilkanaście kobiet rywalizuje o względy Emmetta, kamery śledzą każdy jego ruch, a producenci robią wszystko, by wywoływać konflikty i podkręcać emocje. Za kulisami programu pracuje Julia Silva, siostra Theo Silvy, jednego z największych sportowych rywali Emmetta. To sprawia, że ich relacja od samego początku wydaje się zakazana. Emmett wie, że zbliżenie się do Julii mogłoby wywołać konflikt nie tylko z produkcją programu, ale również z jej rodziną. Mimo początkowej niechęci, w miarę upływu czasu, oboje zbliżają się do siebie i wbrew zdrowemu rozsądkowi zaczynają przekraczać granicę, której nie powinno, zbliżając się tym samym do nieuchronnej katastrofy. Czy Emmet, który coraz częściej czuje się wykorzystywany jako produkt medialny, zaryzykuje przyszłość rodzinnego rancza, i pójdzie za głosem serca? Czy Julia, która zacznie rozumieć, że dalsza praca przy produkcji oznacza ciągłe godzenie się na nieetyczne działania wybierze karierę czy własne wartości? „Fever Dream” to historia, której akcja rozgrywa się w malowniczej okolicy Emerald Lake w Kanadzie, gdzie życie mieszkańców od pokoleń związane jest z ranczami, rodeo i hodowlą bydła. Autorka umiejętnie łączy klimat kowbojskiego romansu z klimatem małego miasteczka i rodzinnego rancza z satyrą na świat reality show. Widzimy prawdziwe oblicze telewizji typu reality. Producenci manipulują uczestnikami, wycinają wypowiedzi z kontekstu, prowokują konflikty i kreują bohaterów według wcześniej ustalonego scenariusza. Elsie Silver porusza także temat molestowania i nadużyć w miejscu pracy, pokazując kulisy branży telewizyjnej w realistyczny sposób. To co zasługuje na uwagę, to relacje rodzinne, jakie panują na ranczu Brandtów, które w powieści staje się miejsce, gdzie Emmet zawsze może być sobą i może liczyć na wsparcie rodziny. Dialogi dziadków oraz jego rodzeństwa wprowadzają wiele humoru, ciepła i wzruszeń. To właśnie dzięki nim bohater stopniowo uczy się, że nie musi wszystkiego dźwigać sam. Wisienką na torcie jest świetnie rozpisany wątek slow burn. Zamiast natychmiastowej fascynacji dostajemy stopniowo budowane zaufanie, skradzione spojrzenia, ukradkowe spotkania i świadomość, że każda kolejna chwila razem może zniszczyć wszystko, o co bohaterowie walczą. To również historia o rodzinie. O odpowiedzialności za bliskich, o walce o rodzinne dziedzictwo i o tym, że czasami największą odwagą jest pozwolić sobie być szczęśliwym.

Boookstagram Musińska Magdalena

Regret Me Not

Każdy, kto obserwuje mnie od jakiegoś czasu się,że uwielbiam książki Ludki Skrzydlewskiej i uważam ją za romansową czarodziejkę. „Regret Me Not” to kolejna historia Jej autorstwa i kolejna, która od pierwszych stron wciągnęła mnie swoim klimatem i sprawiła, że naprawdę trudno było ją odłożyć. Jeśli tak jak ja uwielbiacie motyw fake relationship oraz małżeństwo zawarte przez przypadek, to możecie być pewni, że czeka Was mnóstwo świetnej zabawy. Największym atutem tej książki są zdecydowanie bohaterowie. Cove i Cal różnią się niemal pod każdym względem, są niczym ogień i woda, a właśnie dzięki temu między nimi iskrzy od samego początku. Nie są wyidealizowani, mają swoje słabości i popełniają błędy, co sprawia, że wydają się autentyczni. Ich emocje wypadają wiarygodnie, a naturalny styl autorki sprawia, że kolejne rozdziały dosłownie pochłania się jeden po drugim. Przepychanki slowne, pełne humoru dialogi i stopniowo budowane uczucie sprawiają, że z ogromną przyjemnością śledzi się rozwój tej relacji, która -trzeba to podkreślić- wypada bardzo naturalnie. Ogromnie spodobało mi się również miejsce akcji! Osadzenie historii na Alasce i zimowa sceneria dodaje powieści wyjątkowego uroku i świetnie współgra z ciepłą, pełną emocji atmosferą. Fakt, czytam zazwyczaj książki sezonowo a mamy pełnię lata, ale w w żaden sposób nie zepsuło mi to klimatu. Ludka Skrzydlewska po raz kolejny pokazuje, że potrafi tworzyć lekkie romanse, które nie tylko bawią, ale potrafią też poruszyć. Obok zabawnych momentów znajdziemy tu bardziej refleksyjne sceny, dzięki czemu historia nie jest jedynie prostą komedią romantyczną, posiada głębię,a słodycz i humor okraszone są lekką goryczą. Tempo akcji jest zróżnicowane, ale ja lubię kiedy po burzliwych momentach przychodzi chwila spokoju. „Regret Me Not” okazało się bardzo udanym romansem, ciepłym, pełnym uroku i pozytywnej energii. To idealna propozycja na wieczór, kiedy ma się ochotę na historię pełną chemii, humoru i bohaterów, których po prostu nie da się nie polubić. Nie będę ukrywać, że FORGET ME NOT jest moim faworytem w zestawieniu obu części cyklu, ale ta historia również bardzo mi się podobała 💜💜💜9/10

@_agatablaszczyk Błaszczyk Agata

Folwark zwierzęcy

Niewiele książek potrafi zmieścić historię całego systemu politycznego na niespełna stu kilkudziesięciu stronach. Jeszcze mniej robi to tak skutecznie, że kilkadziesiąt lat po premierze ich bohaterowie nadal funkcjonują w zbiorowej wyobraźni jako symbole konkretnych mechanizmów społecznych. Folwark zwierzęcy George’a Orwella należy właśnie do tej rzadkiej kategorii dzieł, które dawno przestały być wyłącznie literaturą. Stały się narzędziem opisu rzeczywistości. Punkt wyjścia jest prosty. Zwierzęta mają dość wyzysku ze strony człowieka. Buntują się przeciw właścicielowi gospodarstwa, przejmują kontrolę nad folwarkiem i postanawiają stworzyć nowy, sprawiedliwy świat oparty na równości. Nie ma już panów i poddanych. Nie ma wyzysku. Nie ma uprzywilejowanych. Są tylko zwierzęta pracujące dla wspólnego dobra. Problem polega na tym, że rewolucje bardzo rzadko kończą się tam, gdzie się zaczynają. Orwell od początku nie pozostawia złudzeń. Interesuje go nie sam bunt, lecz proces stopniowego wypaczania szczytnych idei. Obserwujemy, jak kolejne zasady tracą znaczenie, jak język zaczyna służyć manipulacji, a nowa elita coraz skuteczniej przekonuje pozostałych mieszkańców folwarku, że wszystko odbywa się dla ich dobra. I właśnie tutaj tkwi siła tej książki. Folwark zwierzęcy jest alegorią na tyle przejrzystą, że nawet czytelnik niezaznajomiony z historią XX wieku bez trudu wychwyci podstawowe znaczenia. Jednocześnie Orwell pozostawia wystarczająco dużo miejsca, by książkę odczytywać znacznie szerzej niż wyłącznie jako satyrę na rewolucję bolszewicką czy narodziny Związku Radzieckiego. Bo ostatecznie nie jest to opowieść wyłącznie o komunizmie. To opowieść o naturze władzy. Napoleon, Śniegul, Kwikacz i pozostali bohaterowie nie są jedynie historycznymi figurami ukrytymi pod zwierzęcymi maskami. Reprezentują mechanizmy, które powtarzają się niezależnie od epoki, ideologii czy szerokości geograficznej. Orwell pokazuje, jak łatwo społeczeństwo godzi się na kolejne ustępstwa, jeśli są one odpowiednio uzasadnione. Jak szybko pamięć zbiorowa staje się podatna na manipulację. Jak skutecznie propaganda potrafi zastąpić fakty. Najbardziej niepokojące jest to, że w świecie Orwella nikt nie przejmuje władzy siłą od pierwszej strony. Wszystko odbywa się stopniowo. Małymi krokami. Jedna zmiana regulaminu. Jedno nowe uzasadnienie. Jedna poprawka do obowiązujących zasad. Dopiero z perspektywy widać, jak daleko zaszły przemiany. To właśnie dlatego książka pozostaje tak aktualna. Orwell znakomicie rozumiał również rolę języka. Słynne zdanie o tym, że wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze od innych, należy dziś do najczęściej cytowanych fragmentów literatury XX wieku nie bez powodu. W jednym krótkim haśle autor zawarł absurd systemów, które deklarują równość, jednocześnie tworząc nowe hierarchie i przywileje. Pod względem literackim Folwark zwierzęcy imponuje dyscypliną. Nie ma tu zbędnych scen, rozbudowanych opisów czy dygresji. Orwell pisze oszczędnie, niemal reportersko. Każda postać, każde wydarzenie i każdy dialog pełnią konkretną funkcję. Dzięki temu książkę można przeczytać w jeden wieczór, ale jej znaczenia zostają w głowie znacznie dłużej. Warto też docenić przewrotność tej formy. Historia opowiedziana z perspektywy zwierząt przypomina momentami baśń lub przypowieść. Ta pozorna prostota okazuje się jednak pułapką. Im dalej rozwija się fabuła, tym bardziej niewinne gospodarstwo staje się laboratorium politycznej przemocy. Największym osiągnięciem Orwella pozostaje jednak coś innego. Autor nie pokazuje jedynie, jak rodzi się tyrania. Pokazuje również, dlaczego ludzie tak często się na nią godzą. Ze strachu, wygody, zmęczenia albo zwyczajnej nadziei, że ktoś inny podejmie decyzje za nich. To właśnie dlatego zakończenie uderza z taką siłą. Nie dlatego, że zaskakuje. Przeciwnie, wydaje się nieuniknione. Orwell prowadzi czytelnika do niego konsekwentnie od pierwszych stron. Folwark zwierzęcy pozostaje jedną z najcelniejszych politycznych satyr, jakie kiedykolwiek napisano. Krótką, pozornie prostą, a jednocześnie wyjątkowo gorzką. To książka, która nie starzeje się wraz z kolejnymi dekadami. Zmieniają się jedynie nazwiska, sztandary i hasła. Mechanizmy pozostają te same. I właśnie dlatego warto do niej wracać. Nie po to, by szukać analogii do konkretnych wydarzeń historycznych. Raczej po to, by przypomnieć sobie, jak łatwo rewolucja zamienia się w system, przeciw któremu sama kiedyś walczyła.
kawerna Marek Tokarz

Rok 1984

Najbardziej przerażające w Roku 1984 nie są teleekrany. Nie jest nim Policja Myśli ani wszechobecny Wielki Brat. Nawet tortury z osławionego Pokoju 101 okazują się jedynie narzędziami. Prawdziwy horror Orwella zaczyna się w chwili, gdy człowiek przestaje ufać własnej pamięci. Gdy nie wie już, czy wydarzenia, które pamięta, naprawdę miały miejsce. Gdy dwa plus dwa mogą dawać pięć, jeśli tylko ktoś posiada wystarczającą władzę, by zmusić cię do uwierzenia. To właśnie dlatego Rok 1984 pozostaje jedną z najważniejszych powieści XX wieku. Nie dlatego, że przewidział kamery, inwigilację czy polityczną propagandę. Orwell stworzył znacznie bardziej niepokojącą wizję. Opisał świat, w którym władza nie chce kontrolować ludzi. Władza chce kontrolować samą rzeczywistość. Winston Smith jest zwyczajnym urzędnikiem pracującym w Ministerstwie Prawdy. Jego zadaniem jest poprawianie przeszłości. Gazety, dokumenty, przemówienia i statystyki są nieustannie zmieniane tak, aby zawsze potwierdzały nieomylność Partii. Jeśli wczoraj Oceania walczyła z Eurazją, a dziś jest jej sojusznikiem, należy poprawić historię. Jeśli Partia przewidziała wzrost produkcji, a produkcja spadła, należy poprawić dane. Jeśli ktoś został uznany za wroga, należy usunąć go nie tylko z życia publicznego, ale również z pamięci. I właśnie ten pomysł pozostaje jednym z największych osiągnięć literackich Orwella. Bo Rok 1984 nie opowiada wyłącznie o totalitaryzmie. Opowiada o wojnie prowadzonej przeciwko prawdzie. Orwell pokazuje mechanizm działania systemu z niemal chirurgiczną precyzją. Nie interesuje go spektakularny terror. Znacznie bardziej przeraża go codzienność. Brudne mieszkania. Wieczny niedobór wszystkiego. Zmęczeni ludzie. Propaganda sącząca się z ekranów. Strach, który z czasem staje się czymś naturalnym. To właśnie dzięki temu Oceania wydaje się tak wiarygodna. Nie przypomina fantastycznej dystopii pełnej futurystycznych wynalazków. Bardziej przypomina świat, który mógłby istnieć tuż za rogiem. Winston jest bohaterem wyjątkowo nietypowym. Nie jest rewolucjonistą. Nie jest wybrańcem. Nie posiada szczególnych zdolności. To człowiek złamany jeszcze zanim historia naprawdę się rozpocznie. Jego bunt rodzi się nie z heroizmu, lecz z potrzeby zachowania resztek własnego człowieczeństwa. Bardzo ciekawie wypada również relacja z Julią. W wielu innych powieściach pełniłaby funkcję klasycznego wątku romantycznego. U Orwella staje się aktem politycznego oporu. Miłość, bliskość, seksualność i prywatność okazują się czymś równie niebezpiecznym jak otwarta rebelia przeciwko systemowi. Największą siłą książki pozostaje jednak sposób, w jaki Orwell pokazuje mechanizmy manipulacji. Nowomowa, wymazywanie przeszłości, zmiana znaczeń słów, tworzenie alternatywnych wersji rzeczywistości – wszystko to służy jednemu celowi: odebraniu człowiekowi zdolności samodzielnego myślenia. W tym miejscu powieść staje się wręcz niewygodnie aktualna. Nie dlatego, że współczesny świat jest Oceanią. Raczej dlatego, że Orwell niezwykle trafnie zrozumiał, iż walka o władzę zawsze zaczyna się od walki o język, pamięć i interpretację faktów. Nie bez powodu pojęcia takie jak „Wielki Brat”, „nowomowa” czy „myślozbrodnia” na stałe weszły do języka. Niewiele książek potrafi stworzyć słownik, którym później opisuje się rzeczywistość. Jednocześnie Rok 1984 nie jest lekturą łatwą. Nie dlatego, że język jest szczególnie skomplikowany. Trudność tkwi gdzie indziej. Orwell konsekwentnie odbiera czytelnikowi nadzieję. Nie oferuje łatwego pocieszenia ani prostego zwycięstwa dobra nad złem. Z każdą kolejną stroną zaciska pętlę coraz mocniej. I właśnie dlatego finał pozostaje jednym z najbardziej bezlitosnych zakończeń w historii literatury. Bo Orwell nie pyta, czy człowieka można zabić. Pyta, czy można go całkowicie przeprogramować. Czy można odebrać mu wspomnienia, przekonania, emocje i sprawić, że pokocha własnego oprawcę. Odpowiedź, której udziela, należy do najbardziej ponurych w całej literaturze XX wieku. Mimo upływu ponad siedemdziesięciu lat Rok 1984 nie stał się historyczną ciekawostką. Wręcz przeciwnie. Każde pokolenie czyta tę książkę inaczej i każde znajduje w niej własne lęki. Jedni widzą ostrzeżenie przed totalitaryzmem, inni przed propagandą, jeszcze inni przed technologią, algorytmami czy kryzysem prawdy. To właśnie świadczy o wielkości tej powieści. Rok 1984 nie jest tylko klasyką dystopii. To jedna z najważniejszych książek o naturze władzy, języka i ludzkiej psychiki. Powieść, która nie tyle przewidziała przyszłość, ile zrozumiała mechanizmy rządzące każdym systemem pragnącym pełnej kontroli nad człowiekiem. I dlatego nadal boli równie mocno, jak wtedy, gdy Orwell pisał ją w cieniu doświadczeń XX wieku.
kawerna Marek Tokarz
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL