ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Cyfrowa dharma. Jak AI może podnieść poziom inteligencji duchowej i poczucia osobistego dobrostanu

Zaskakujące spojrzenie na sztuczną inteligencję. Do tej pory traktowałem AI głównie jako narzędzie związane z pracą zawodową, biznesem, pisaniem, analizą albo usprawnianiem codziennych obowiązków. Tymczasem książki takie jak ta pokazują, że można na sztuczną inteligencję spojrzeć dużo szerzej. Nie tylko jak na techniczne wsparcie, ale także jak na coś, co może pomagać w rozwoju osobistym, w porządkowaniu własnych myśli, budowaniu więzi, wzmacnianiu kreatywności i lepszym rozumieniu samego siebie. Autor pokazuje, że AI nie musi być wyłącznie kolejnym narzędziem do szybszego wykonywania zadań. Może stać się czymś w rodzaju lustra, w którym człowiek zaczyna przyglądać się własnym pytaniom, pragnieniom, lękom i sposobom myślenia. To dla mnie bardzo ciekawe, bo zwykle dyskusja o sztucznej inteligencji krąży wokół produktywności, zagrożeń, rynku pracy, edukacji albo technologii. Tutaj punkt ciężkości przesunięty jest gdzie indziej — na człowieka i jego wewnętrzny rozwój. Oczywiście autor nie udaje, że nie ma żadnych ryzyk. Wielu naukowców, filozofów i ekspertów słusznie zwraca uwagę na niebezpieczeństwa związane z AI. Te obawy są często bardzo uzasadnione. Sztuczna inteligencja może wzmacniać manipulację, powierzchowność, zależność od algorytmów czy intelektualne lenistwo. Ale jednocześnie autor przekonuje, że w życiu prywatnym można próbować korzystać z tych narzędzi mądrze, świadomie i twórczo. Nie po to, by zastąpiły nasze myślenie, ale żeby je pobudzały. Nie po to, by przeżyły życie za nas, ale żeby pomogły nam lepiej je zrozumieć. Bardzo spodobało mi się zestawienie sztucznej inteligencji z różnymi tradycjami duchowymi naszej cywilizacji. Autor wychodzi z założenia, że AI nie jest naprawdę ani samodzielnie inteligentna, ani świadoma w ludzkim sensie. Nie ma duszy, przeżyć, sumienia ani własnej drogi duchowej. Ma jednak niezwykłą zdolność do tego, by pomagać człowiekowi stawać się bardziej świadomym, uważnym i refleksyjnym. Może zadawać pytania, porządkować myśli, inspirować do namysłu, a czasem pokazać coś, czego sami wcześniej nie dostrzegaliśmy. W tym sensie książka bardzo ciekawie wykorzystuje pojęcie dharmy. Nie chodzi tu o modne duchowe hasło, ale raczej o próbę pokazania, że człowiek może szukać swojej drogi także przy pomocy nowych narzędzi. Autor zachęca, by używać AI, na przykład Gemini czy ChatGPT, nie tylko do pracy, lecz także do autorefleksji, planowania rozwoju, badania własnych przekonań, zadawania sobie trudnych pytań i poszerzania wyobraźni. To podejście jest mi bliskie, bo pokazuje technologię nie jako przeciwnika człowieka, ale jako narzędzie, które może służyć czemuś dobremu, jeśli tylko korzystamy z niego z odpowiednią intencją. Książka zachęca też do tego, żeby nie trzymać się kurczowo starego, znanego sposobu życia tylko dlatego, że jest oswojony. Nowe narzędzia często budzą dyskomfort, bo zmuszają nas do zmiany przyzwyczajeń. A zmiana prawie zawsze wymaga wysiłku. Autor dobrze rozumie, że rozwój nie polega na szybkim osiągnięciu efektu, ale na samym procesie. W pewnym sensie najważniejsza jest droga, codzienny wysiłek, gotowość uczenia się i otwartość na coś, co wykracza poza nasze dotychczasowe schematy. Najbardziej zostało ze mną przekonanie, że sztuczna inteligencja sama z siebie nie uczyni nas mądrzejszymi. Może jednak pomóc nam mądrzeć, jeśli będziemy jej używać świadomie. Może nie da nam gotowego szczęścia, ale może pomóc lepiej uporządkować życie. Może nie zastąpi duchowości, ale może stać się narzędziem wspierającym refleksję nad tym, kim jesteśmy i dokąd zmierzamy. Dlatego ta książka była dla mnie zaskoczeniem. Spodziewałem się może kolejnej publikacji o technologii, a dostałem opowieść o człowieku, który w świecie cyfrowym nadal szuka sensu, mądrości i wewnętrznej harmonii. I właśnie za to ją cenię. Pokazuje, że AI nie musi być tylko narzędziem produktywności. Może być także zaproszeniem do głębszego życia, jeśli tylko potraktujemy ją nie jak wyrocznię, ale jak pomocnika w drodze.

https://lubimyczytac.pl/ KRÓL ARKADIUSZ

Młodzi detektywi w akcji. Zagadki (prawie) kryminalne

Gdybym miała taką ciocię Asię, to możliwe, że sama chciałabym zostać detektywem… ale po kolei! Pierwsze, co mnie urzekło, to sama forma wydania. Mamy tu nie tylko opowieść, ale i zadania, które świetnie aktywizują dzieci. W środku znajduje się również legitymacja młodego detektywa, którą można wypełnić i wkleić do niej zdjęcie dziecka (oczywiście dopiero po przeczytaniu całości i zdanym egzaminie ;)). To sprawia, że lektura jest niezwykle atrakcyjna i wspaniale zachęca do czytania połączonego z zabawą. Warto też wspomnieć o przepięknie zilustrowanym spisie treści - takie detale sprawiały, że chętnie sięgałam po podobne pozycje, gdy sama byłam dzieckiem. Opowieść skupia się na postaci Olafa, który wraz z Hanią i Krzysiem zakłada Klub Młodych Detektywów. Niezbędną wiedzę przyjaciele czerpią od cioci głównego bohatera - Asi, która pracuje w policji. Kobieta uczy ich nie tylko teorii, ale i podpowiada, jak ćwiczyć umiejętności praktyczne. W publikacji znajdziemy specjalne, żółte strony, które podsumowują wiedzę policyjną związaną z wydarzeniami z danego rozdziału. Bardzo łatwo więc do nich wrócić i przypomnieć sobie bardziej skomplikowane pojęcia. Rozdziały podzielone są na mniejsze części, dzięki czemu lekturę można dawkować krótszymi fragmentami, a jej ogólna objętość nie zniechęci młodego czytelnika. Na specjalne wyróżnienie zasługuje fragment poruszający tematykę cyberprzestępczości i bezpieczeństwa w sieci. Znajdziemy w nim m.in. przydatne wskazówki, które pomogą nam zachować czujność podczas próby oszustwa, czy podpowiedź, jak stworzyć silne hasło. Taka wiedza przyda się zresztą niejednemu dorosłemu ;) Jedyny minus to trzecie zdanie książki. W moim odczuciu byłoby lepiej rozbić je na dwa osobne - ilość przecinków sprawia, że wtrącenie pomiędzy wymienianymi aktywnościami czyta się dość ciężko. „Młodzi detektywi (...)” zrobili na mnie spore wrażenie. To naprawdę wartościowa pozycja: ciekawa zarówno pod kątem fabularnym, jak i wypełniona przystępnie podaną wiedzą specjalistyczną (autorka sama jest doświadczoną policjantką!). Zdecydowanie polecam!

Mama na Planszy Głuszczyk Dorota

Hokej, duma i uprzedzenie

Tucker Taylor, bramkarz znanej drużyny hokejowej z powodu choroby zmuszony jest do chwilowego odpoczynku. Postanawia więc wybrać się do Anglii i odwiedzić swoją siostrę. Tam na wskutek wypadku wpada do lodowatej wody i budzi się w 1812 roku. W świecie bez elektryczności, elektroniki, śmieciowego jedzenia i hokeja. Spotyka za to intrygująco piękną dziewczynę, która marzy o wolności i samodzielności, choć to w jej epoce bardzo trudne do zrealizowania. Oboje uświadamiają sobie, że mogą sobie wzajemnie pomóc. On zostanie jej mężem, a po jego powrocie do domu ona zyska przywileje z uzyskania statusu wdowy. Prosty plan, który wydaje się idealny. Do czasu, aż w grę nie wejdą uczucia. ___ Lubicie książki z motywem podróży w czasie? A jeśli dodać do tego motyw fake dating, on zakochuje się pierwszy i wstawić nieco romansu historycznego? Macie ochotę na takie połączenie? "Hokej, duma i uprzedzenie" to bardzo fajna, lekka i przyjemna książka łącząca w sobie kilka sprawdzonych elementów. Znajdzie się tutaj coś dla miłośników Jane Austen, ale z relacją bardziej nieco przyspieszoną i bardziej nowoczesną niż w tamtych czasach :) Było to niezwykle ciekawe połączenie, choć nie do końca tak porywające jak miałam nadzieję, że będzie. Ale koniec końców bawiłam się bardzo dobrze czytając tę książkę.

po_drugiej_stronie_ksiazki Chorążak Kamila

Riley Thorn i trup w ogrodzie

Dotarłam w końcu do najnowszej części z Riley Thorn i nikogo już nie zdziwię jak napisze, że bawiłam się świetnie. Przyznaje, że ta seria odrobinę się różni od znanego mi pióra Lucy ale to nie oznacza, że czegoś jej brakuje 😉 W tym tomie Riley i Nick podejmują się dość osobliwego zadania. Otóż zgadzają się wziąć pod skrzydła obrony byłego męża Riley, któremu ktoś grozi i odnaleźć tą osobę. Zadanie nie jest proste, gdyż Griffin jest dość specyficzny. Totalny Narcyz zakochany w sobie, który jak się okazuje nadepnął na odcisk wielu osobom w swoim otoczeniu. Naszą jasnowidzkę i Nicka przekonuje tylko fakt wysokiego czeku, który mają otrzymać za wykonanie zadania a obecnie potrzebują zastrzyku gotówki. Całej sprawy nie ułatwia fakt, że w swoim domu goszczą wszystkich emerytowanych sąsiadów, którzy chwilowo stracili dach nad głową i to dosłownie. Czy w tym całym zamieszaniu uda im się rozwiązać zagadkę a przy okazji postawić kolejny krok ku przyszłości własnego związku? Kolejny tom nie zawodzi. Emeryci nadal wiodą prym i gwarantują dobrą zabawę ale tym razem wybitnie przebija ich były mąż Riley. Jest tak irytujący, że mamy ochotę go osobiście trzepnąć i to nie raz. Kolejna zagadka kryminalna (bo pojawia się też trup) okraszona jest niecodziennymi sytuacjami i przygodami na miarę dobrej komedii. A w tym wszystkim nasi główni bohaterzy, którzy są nadal w sobie zakochani i tylko upewniają się, że są dla siebie idealnym wyborem. Jeśli szukacie lekkiej komedii kryminalnej z delikatnym wątkiem paranormalnym, który nie jest jakiś wybujały, tylko świetnie tu pasuje, to ogromnie Wam polecam. Myślę, że świetnie spędzicie z tą serią czas 😉

dorota_jago_books Jagodzińska Dorota

Riley Thorn i trup w ogrodzie

Jak sobie radzisz w te upały?  Ponarzekam i ja trochę, bo albo mamy przez pół zimy -20°, albo  przez jedyne dwa tygodnie wakacji +40 (no sorry nie wierzę w to, że będziemy mieć więcej niż dwa tygodnie wakacji, prawdopodobnie zaraz przyjdą deszcze i zimno) NIC POMIĘDZY!  Jednak książki nadal czytam, więc zapraszam na recenzje.  Recenzja 4 tomu - mogą pojawić się spojlery.  Reklama @editio.red „Riley Thorn i trup w ogrodzie” to moje kolejne spotkanie z twórczością Lucy Score i chyba już oficjalnie mogę powiedzieć, że nasza relacja jest dziwna. Uwielbiam jej książki. Pomysł, wykonanie, ALE bohaterowie mnie irytują.  W czwartym tomie ponownie wracamy do świata Riley i Nicka, gdzie chaos, kryminalne zagadki i masa ekscentrycznych bohaterów to nic dziwnego. Tym razem wszystko zaczyna się od powrotu byłego męża Riley, Griffina, który twierdzi, że ktoś chce go zabić.  No i gdzie Problem? Jego lista podejrzanych jest tak długa, że praktycznie całe miasto mogłoby mieć motyw,   a i sama Riley, ma swoje za uszami. 🤡, Choć ja np. się nie dziwię,  bo gdybym sama była w pobliżu tego typa  tu pif-paf.  Fakt bohaterowie są totalnie przerysowani, momentami absurdalni, ale właśnie przez to zabawni, a jak ma się humor starego dziada jak ja, to już w ogóle raj. Riley i Nick nadal tworzą świetny duet, a obserwowanie rozwoju ich relacji przez kolejne tomy naprawdę daje satysfakcję. Choć dalej, irytują mnie oni. Ich niezdecydowanie, dziecinada.  Fakt na plus możemy rzucić to, że wreszcie Riley używa w pełni swojego daru, gdzie przez te cztery tomy to było tak na pół Gwizdka, i pamiętam, że przy czytaniu 1/2/3  tomu strasznie mnie to nie denerwowało.  To książka, która mimo motywu morderstwa jest lekka, zabawna i idealna na odmóżdżenie.  A przeważnie jak się lubi komedie kryminalne. 

emcia.czyta Guz Emilia
Płatności obsługuje:
Ikona płatności Alior Bank Ikona płatności Apple Pay Ikona płatności Bank PEKAO S.A. Ikona płatności Bank Pocztowy Ikona płatności Banki Spółdzielcze Ikona płatności BLIK Ikona płatności Crédit Agricole e-przelew Ikona płatności dawny BNP Paribas Bank Ikona płatności Google Pay Ikona płatności ING Bank Śląski Ikona płatności Inteligo Ikona płatności iPKO Ikona płatności mBank Ikona płatności Millennium Ikona płatności Nest Bank Ikona płatności Paypal Ikona płatności PayPo | PayU Płacę później Ikona płatności PayU Płacę później Ikona płatności Plus Bank Ikona płatności Płacę z Getin Bank Ikona płatności Płać z BOŚ Ikona płatności Płatność online kartą płatniczą Ikona płatności Santander Ikona płatności Visa Mobile
Bezpieczne płatności szyfrowane SSL