Recenzje
Do wesela się zagoi
Romans, który żyje własnym chaosem 🔥Ta historia to idealne połączenie humoru, emocji i totalnego zderzenia dwóch światów. Sutton to dziewczyna, która na barkach dźwiga zdecydowanie za dużo — praca, obowiązki i opieka nad siostrzenicą sprawiają, że jej życie to ciągłe gaszenie pożarów. Hugh natomiast to przeciwieństwo chaosu — poukładany, zdystansowany i żyjący według planu, w którym wszystko ma swoje miejsce. I właśnie ta różnica sprawia, że ich relacja od początku iskrzy. Dużo tu zderzeń charakterów, nieporozumień, ale też emocji, które pojawiają się wtedy, kiedy nikt się ich nie spodziewa. Bardzo podobało mi się to, jak historia rozwija się powoli — bez pośpiechu, ale z wyraźnie budującym się napięciem i chemią między bohaterami. To taki romans, który potrafi jednocześnie rozbawić i wciągnąć emocjonalnie 🖤 Lekki, przyjemny, ale z sercem — idealny na wieczór, kiedy chce się po prostu odpocząć z książką. 📖 „Do wesela się zagoi” ✍
Regret Me Not
Pierwsze skojarzenie? - “Narzeczony mimo woli”. Czułam podobny vibe - to pewnie przez wyjazd na Alaskę i układ jaki powstał między nimi. Ludka potrafił w fajnych i uroczych facetów - momentami może trochę za uroczych, ale to jest zdecydowanie do wybaczenia. Książkę czytało mi się cudownie, zresztą jak większość książek od Ludki Skrzydlewskiej. Motyw ślubu w Vegas jest dość ciekawie przedstawiony i zdecydowanie inaczej przedstawiony niż w książkach które do tej pory czytałam właśnie z tym wątkiem. Cove jest wolnym duchem i żyję chwilą. Więc jak to się stało, że od dwóch lat ma męża? Otóż odpowiedź jest krótka - ślub Vegas. Jednak ani razu od czasu ślubu nie rozmawiała z nim. Żyje swoim życiem w San Francisco, blisko swojej najlepszej przyjaciółki - Astry. Polubiłam Cove, nadawała tej historii takiej lekkości i troszeczkę zwariowania. Calloway jest totalnym przeciwieństwem Cove. Zawsze poważny w garniturze szytym na miarę i zajmujący się finansami. Ale, co muszę mu przyznać to to jak darzył uczuciem Cove, mimo że totalnie tego nie pokazywał. Tym mnie kupił. Dwa tak różne charaktery połączył ślub Vegas. W przypadku Callowaya i Cove wszystko zaczyna się od drugiej strony - najpierw ślub, a dopiero później poznanie. Cove zaczęła się przekonywać, że posiadanie męża, a dokładnie Callowaya za męża wcale nie jest takie złe. Natomiast Calloway pomimo swojej miłości do Cove był w stanie zostawić ją byleby tylko ona była szczęśliwa. Pojawiają się też w tej relacji przemilczane sprawy i niedopowiedzenia, które zdecydowanie wpływają na tą relację. Co mnie najbardziej zaciekawiło - zaskoczyło w tej historii, to chyba to, że przez cały ten czas żadne z nich nie domagało się rozwodu przed wyjazdem na Alaskę. I Furdinand - ten pies robił robotę. Bardzo lubię też w książkach Ludki te bonusowe rozdziały na końcu książki - to taki dodatkowy smaczek. I szczerze mówiąc mam nadzieję że następna część tej serii będzie o siostrze Callowaya - Emmie.
Ścieżka sufich krok po kroku: 100 stacji duchowej podróży
Sufizm — słyszeliście kiedyś o tym? To mistyczny nurt, który opiera się przede wszystkim na koncepcji jedności ideałów religijnych i idei równowagi między życiem wewnętrznym a zewnętrznym. Ale oprócz tego istnieje tutaj jeszcze jedna kluczowa zasada — miłość. I to właśnie ten fakt przekonał mnie do sięgnięcia po tę książkę. To opowieść o duchowej drodze, która nie polega na odcinaniu się od świata, ale na głębszym przeżywaniu codzienności. Autor pokazuje, jak pracować nad sobą, jak pozbywać się schematów, lęków i dawnych przyzwyczajeń, które utrudniają nam budowanie prawdziwych relacji — zarówno z innymi ludźmi, jak i z samym sobą. Pojawiają się tutaj różne etapy duchowego rozwoju, refleksje o świadomości, pokorze i emocjach, ale wszystko podane jest w bardzo spokojny, przystępny sposób. Bez poczucia, że ktoś próbuje narzucić nam jedyną słuszną prawdę. To bardzo ciekawa pozycja dla osób, które cenią sobie rozwój duchowy. Nie trzeba od razu przyjmować całej doktryny. Ale sama lektura tej książki zwraca uwagę na naprawdę cenne rzeczy w naszym życiu — takie jak miłość, dobro czy pokora. Czytanie takich książek jak ta samo w sobie jest pewnego rodzaju medytacją, jeśli robimy to świadomie. Nie jest to raczej pozycja do przeczytania i odłożenia na półkę. Jeśli chcemy coś z niej wyciągnąć, to polecam do niej wracać, szczególnie jeśli chcecie zagłębić się w sam sufizm. Jeśli to Wasz cel, to znajdziecie tutaj naprawdę wartościową wiedzę podaną w bardzo przystępnej formie. A jeśli chcecie po prostu dowiedzieć się, czym właściwie jest sufizm, to również polecam, bo sama lektura jest po prostu przyjemna, spokojna i skłaniająca do refleksji.
W jego rękach. Iluzja
💛„W JEGO RĘKACH.Iluzja” to I tom historii w której to dopiero rozpoczyna się akcja wraz z wejściem w nieznany świat bohaterki,który ją zaskakuje i szokuje.Wchodząc do domu bohatera czujemy emocje targające bohaterką. Odkrywa ona zasady panujące w rezydencji,które przerażają tym,co się tam dzieje. Życie bohaterki staje się jedną wielką iluzją,która doprowadza do niebezpiecznych sytuacji oraz odkrywania kart przeszłości powodujących strach i ból. 💛Podczas odkrywania kolejnych kart historii jesteśmy coraz bardziej zaskakiwanymi tym,jak przeszłość wpłynęła na życie bohaterów. Nie tylko wspomnienia i urywki z przeszłości pozwalają poznać nam ich bliżej,ale także rozwijające się szczery rozmowy dają szansę,by poznać się bliżej. 💛Napięcie w tej historii jest ogromne.Strach i niewiadoma towarzyszące codziennie naszym bohaterom daje nam opowieść z wielką ilością emocji oraz momentów,których pragnie się więcej❕Lektura mną zawładnęła i pochłonęła, a zakończenie pragnienia jak najszybszej kontynuacji❕Nie przechodźcie obojętnie obok tej zachwycającej historii-czytajcie-polecam💛👌
Fake Closeness
Fake Closeness” to historia, która już od pierwszych stron wciąga w świat pełen bólu, emocji i relacji, która zdecydowanie nie należy do prostych. To książka o zagubieniu, samotności i uczuciach, które bohaterowie próbują ukryć nawet przed samymi sobą. Sophia to siedemnastoletnia dziewczyna zamknięta w sobie, zmagająca się z niską samooceną, problemami i trudnymi relacjami rodzinnymi. Kiedy ojciec prosi ją o udział w kolacji biznesowej, dziewczyna nie spodziewa się, że przy jednym stole spotka Ashera chłopaka, którego od lat szczerze nienawidzi. Między nimi od początku czuć napięcie, niedopowiedzenia i emocje, których nie da się ukryć. Gdy Asher proponuje Sophii pewien układ, oboje jeszcze nie wiedzą, jak bardzo wpłynie on na ich życie. Powiem szczerze , że tą książkę czytałam praktycznie na jednym tchu, mimo że momentami bohaterowie potrafili mnie naprawdę zirytować. Sophia jest jedną z tych postaci, które bywają trudne w odbiorze jest zagubiona, impulsywna i momentami bardzo chaotyczna, ale jednocześnie trudno nie zauważyć, ile bólu w sobie nosi. Nie była bohaterką, którą szczególnie polubiłam, jednak jej emocje wydawały się bardzo prawdziwe. Asher natomiast skrywa się za maską obojętności i chłodu, ale im bardziej poznajemy jego historię, tym łatwiej dostrzec, jak wiele tajemnic i emocji w sobie tłumi. To bohater, którego odkrywa się stopniowo i właśnie to podobało mi się najbardziej. Ogromnym plusem są też bohaterowie poboczni, którzy wnoszą do tej historii dużo ciepła i sprawiają, że niektóre sceny naprawdę chwytają za serce. Największym atutem tej książki są zdecydowanie emocje dzięki nim ta historia momentami bardzo bolesna, poruszająca i skłaniająca do refleksji. Relacja Sophii i Ashera rozwija się powoli, dlatego fani slow burn zdecydowanie będą zadowoleni ja nie jestem ogromną fanką tego motywu ale tu muszę przyznać że bardzo odpowiadał mi do klimatu tej historii mam wrażenie że dzięki temu wszystkie uczucia, niepokój i napięcie między bohaterami były dużo bardziej wyczuwalne i autentyczne. Bardzo podobało mi się również przedstawienie problemów psychicznych Sophii, jej relacji z ojcem oraz trudnej więzi z matką. Niektóre sceny były naprawdę ciężkie emocjonalnie, szczególnie przez ilość żalu i toksyczności, jaka pojawiała się ze strony matki. Nie znajdziecie tu długich nużących opisów , jest dużo emocji które bolą,ale znajdą się również takie które wywołają uśmiech na twarzy.Styl pisania autorki jest lekki i bardzo emocjonalny, dzięki czemu przez książkę dosłownie się płynie, jednocześnie mocno przeżywając wydarzenia razem z bohaterami. „Fake Closeness” to poruszająca historia pełna bólu, strachu i trudnych emocji, ale jednocześnie bardzo prawdziwa. Jeśli lubicie książki z motywem fake dating i slow burn, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.