Recenzje
Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni
Zachęcam Was do powyższej lektury! Tak po prostu! Szczególnie jeśli interesuje Was tematyka dotycząca uroków, znachorów, pradawnych wierzeń czy nawet ziołolecznictwa stosowanego w latach 80/90. Uwierzcie, nie zawsze w dobrym celu. Autorka sięga do historii, bazuje na obszernej bibliografii, w swojej książce umieściła również zdjęcia, które pozwalają czytelnikowi mocniej wczuć się w klimat reportażu. Książka jest niezwykle ciekawa, momentami wywołuje szok i niedowierzanie. W końcu to nie było aż tak dawno temu, a różnica rozwojowa jest ogromna. Sięgając po ten tytuł dotrzecie do historii, gdzie próba rozwoju i wprowadzenia do życia nowoczesności była traktowana jako obcowanie z diabłem. Jakie były tego efekty? Wszystkiego dowiecie się jeśli tylko książka trafi w wasze ręce!
Jak robić rzeczy, których nie chcesz robić. Samodyscyplina, która daje wolność
Książka, która mnie zachwyciła zarówno swoją prostotą, jak i celnością. Uderza prosto w cel i rozprawia się, z przyczynami tego co wiele osób nazywa lenistwem lub prokrastynacją. W psychologii mówimy, że nie ma ludzi leniwych, bo zawsze brak działania z czegoś wynika. I z tymi przyczynami problemów właśnie pracujemy na terapii. Ta książka będzie doskonałym wsparciem, dla osób, które mają trudność z odkładaniem na później. Nie zastąpi psychoterapii, ale może znacząco wesprzeć poprawę jakości życia. Gorąco polecam
Psychozmienni. Krwawe dziedzictwo #1
Jeśli czytaliście "Herkules. Krew" Jasmine Mas, to "Psychozmienni" raczej Was niczym nie zaskoczą. Ona jedna, zagubiona, musi opiekować się siostrą i ledwo wiąże koniec z końcem. Ale ma moce, tylko nie wie, że aż takie. Testy i bum! Trafia do alf. Tam było ich 4, tu mamy 3 i - uwaga - wszyscy na nią lecą! Spokojnie, spokojnie, książka mi się podobała 😆 była zakręcona, zwariowana, hot, trochę głupiutka, ale bardzo zabawna. Owszem, była oparta na takim samym schemacie jak Herkules, tyle że ten jest trochę bardziej dopracowany. To nie jest lektura wysokich lotów, tylko dobra rozrywka na gorszy czas. Jeśli komuś nie podejdzie poczucie humoru czy układ międzyludzki (reverse harem) to nie ma co brnąć dalej, bo zapewne będzie jeszcze bardziej soczyście. Ja bawiłam się wyśmienicie i czekam na kontynuację.
Regret Me Not
„Nie pamiętam, kiedy ostatnio serce biło mi tak szybko poza momentami, gdy on jest blisko”. Jeden wieczór w Vegas, jedno spojrzenie, kiczowata kaplica i obrączka na palcu następnego ranka. Później zniknął na dwa lata… Wrócił niczym huragan z groźnym spojrzeniem i prośbą, by udawała. Szaleńcza miłość? To będzie trudne. Oni tak różni od siebie… Mroźna Alaska, kilka wspólnych chwil i spojrzenia zdradzające wszystko. Bo kiedy udajesz miłość bardzo szybko można zakochać się w jej wizji i drugim człowieku… „Najbardziej wartościowe w życiu bywa to, czego nie możemy mieć”. Pióro Ludki Skrzydlewskiej polubiłam już bardzo dawno temu. Na samym początku zachwycały mnie dreszcze, ta niepewność i oczywiście miłość. Później odkryłam zabawną stronę autorki i przepadłam jeszcze bardziej, bo humor w jej książkach jest dokładnie taki, jak lubię. Sięgam po nie bez wahania wiedząc, że brzuch będzie bolał mnie od śmiechu, a wzruszenie pojawi się niespodziewanie. A jak było z „Regret Me Not”? Cudownie się bawiłam! Czytało mi się tak dobrze, tak przyjemnie, że pojawienie się epilogu bardzo mnie zaskoczyło. A główni bohaterowie? Zakochiwali się w sobie powoli kradnąc też moje serce. Cove Kolorowy ptak. Dziewczyna, która w moich oczach była taką pozytywną wariatką z iskrą i cudownym charakterkiem. Śmiała, ciekawa świata, kochająca kolory i swoich bliskich. Tylko nie było ich wielu… Jej samotność i pragnienie bliskości łamały mi serce. Nie spodziewałam się tego ciosu, szarości pośród tylu kolorów i przez to też poczułam z nią więź. Każdy jej uśmiech radował, a łza bolała. Niespodziewanie łzy w pewnym momencie pojawiły się i w moich oczach. Calloway Przystojny, gburowaty i bajecznie bogaty. Na początku był dla mnie zagadką, intrygował i mieszał w głowie. Niby sztywny i zdystansowany, ale też czuły. Za każdym razem, kiedy mówił do niej „ananasku” moje serce biło szybciej. Chciał to wszystko zakończyć, a jednak tak się starał… Wiele pięknych małych i wielkich gestów. Potrafił mnie rozczulić, ale też rozgniewać, bardzo. Obserwowanie rozwoju ich relacji było czystą przyjemnością. Na mojej twarzy często pojawiał się uśmiech, czasem nawet wybuchałam śmiechem, były rumieńce, motylki, ale też ucisk w sercu. Takie historie są dla mnie cudownie komfortowe i chyba nigdy mi się nie znudzą. Kocham czytać o takiej miłości i odpoczywać przy tym, tak po prostu. Bardzo podobało mi się, że tak ogromną rolę w tej książce odgrywał Furdinand, czyli pies głównej bohaterki. Czy kilka razy przez niego popłakałam się ze śmiechu? Możliwe… Kolejne piękne oblicze miłości i czułości. I choć autorka zabrała mnie w podróż na Alaskę w sercu czułam ciepło. Calloway i jego rodzina… To było to ciepło. Szalona rodzinka, miłość i przytyki rodzeństwa. Czasem nie zdajemy sobie sprawy jak cenne są tak normalne rzeczy. Tę książkę będę kojarzyć z uśmiechem, nutką szaleństwa, kolorami, miłością i jej obliczami. Na widok ananasa już zawsze będę się uśmiechać. Lubię kiedy gburek odnajduje swoje słoneczko i zaczyna się uśmiechać. Lubię książki, które wywołują uśmiech i wzruszenie. Lubię takie romanse. Lubię pióro autorki. Bardzo lubię książkę „Regret Me Not” i jej bohaterów. Polecam!
Włoskie komplikacje
Gdy Lisa dowiaduje się o ślubie przyjaciółki, ma nadzieję na spokojne trzy tygodnie w gorącej Toskanii. Los jednak szybko krzyżuje jej plany. Na miejscu dowiaduje się, że musi udawać narzeczoną Adama - brata Emmy - bowiem zgodnie z rodzinną włoską tradycją tylko para zakochanych może zostać świadkami przyszłej pary młodej. Roztrzepana cukierniczka i poważny architekt nie przepadają za sobą, a przez najbliższe trzy tygodnie będą musieli zakopać topór wojenny. Tylko, za jaką cenę? Miałam okazję poznać już twórczość autorki, która początkowo średnio przypadła mi do gustu. Muszę jednak przyznać, że ta książka znacznie odbiega od pozostałych i czytało mi się ją świetnie. Bardzo dobrze bawiłam się przy historii Lisy i Adama. Ciekawie został przedstawiony wątek konfliktu bohaterów z przeszłości. Dzięki temu łatwiej jest zrozumieć ich wzajemną niechęć, choć wynika ona właściwie z drobnego nieporozumienia. Zabrakło mi tu trochę spicy scen, ale czuć stopniowo rodzące się uczucie pomiędzy Lisą a Adamem. Niektóre momenty naprawdę bawią, z kolei inne wzruszają. Całość zdecydowanie dopełniły barwione brzegi i rysunki brzoskwiń, które mają ogromne znaczenie dla fabuły. Autorka oddała klimat słonecznej Toskanii oraz głośną naturę Włochów, co bardzo mi się podobało. Miło się czytało również o tym, z jakim zaangażowaniem bohaterowie podchodzą do swojej pracy i że nie zostało to potraktowane po macoszemu. Ocena: 4,5/5