ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

Korona Europy. Przewodnik po najwyższych szczytach Starego Kontynentu

🏔 Marzenia zaczynają się od pierwszego kroku 💪 „Korona Europy. Przewodnik po najwyższych szczytach Starego Kontynentu” Łukasza Supergana to książka, która inspiruje do wyjścia poza codzienność i spojrzenia na Europę z zupełnie innej perspektywy — z wysokości jej najwyższych szczytów. ⛰ To nie jest zwykły przewodnik pełen suchych informacji. To opowieść o pasji do gór, wolności, wytrwałości i odkrywaniu świata krok po kroku. Autor zabiera czytelnika w podróż przez 46 najwyższych szczytów europejskich państw, pokazując nie tylko piękno natury, ale też emocje towarzyszące drodze. Najbardziej urzeka autentyczność. Ogromne doświadczenie Łukasza Supergana czuć w każdym rozdziale — czytając, ma się wrażenie, jakby siedziało się obok kogoś, kto naprawdę żyje górami i chce zarazić tą miłością innych. To książka dla tych, którzy kochają wędrówki, ale też dla każdego, kto potrzebuje inspiracji, by ruszyć po swoje własne szczyty. Po tej lekturze trudno nie zacząć planować wyprawy życia! 🎒 

@karolka_ees Szala Karolina

Demoniczne dwudziestolecie. Czarownice, znachorzy i zaświaty na usługach zbrodni

Zachęcam Was do powyższej lektury! Tak po prostu! Szczególnie jeśli interesuje Was tematyka dotycząca uroków, znachorów, pradawnych wierzeń czy nawet ziołolecznictwa stosowanego w latach 80/90. Uwierzcie, nie zawsze w dobrym celu. Autorka sięga do historii, bazuje na obszernej bibliografii, w swojej książce umieściła również zdjęcia, które pozwalają czytelnikowi mocniej wczuć się w klimat reportażu. Książka jest niezwykle ciekawa, momentami wywołuje szok i niedowierzanie. W końcu to nie było aż tak dawno temu, a różnica rozwojowa jest ogromna. Sięgając po ten tytuł dotrzecie do historii, gdzie próba rozwoju i wprowadzenia do życia nowoczesności była traktowana jako obcowanie z diabłem. Jakie były tego efekty? Wszystkiego dowiecie się jeśli tylko książka trafi w wasze ręce!

aga.czyta.wszedzie Świercz Agnieszka

Fake Closeness

Sophie polubiłam od samego początku. Osiągająca cele, uparta i zawzięta. Dziewczyna z problemami z samoakceptacją i jedzeniem, ale mająca piękne wnętrze. Wielkie serce i obrona każdego, kto jest tego warty, są silniejsze od konsekwencji, jakie może ponosić. Jeszcze przed połową książki pokochałam ją jako bohaterkę. Dawno nie czytałam tak przyjemnie wykreowanej, naturalnej i prawdziwej nastolatki. . Asher natomiast przedstawiony nam został jako czarna owca rodziny. Osoba, która ma miano popychadła. Przykro czytało mi się o jego doświadczeniach z bratem i ojcem. Bolała mnie jego relacja z rodziną. Niejednokrotnie doprowadziło mnie to do łez. . Ich relacja natomiast rozwijała się powoli, patrząc na zdarzenia z przeszłości. Ogromnie podobało mi się to tempo. Slow burn to zdecydowanie jeden z moich ulubionych motywów. Wykreowanie pobocznych bohaterów również bardzo mi się spodobało. Odmienność charakterów i różnorodność dodają tej książce kolejnych plusów. Ponadto akcja, która nie była tylko nawiązaniem do głównych bohaterów, bardzo mi się spodobała. Ciekawe pomysły i zaskakujące zwroty akcji. . Styl pisania autorki ogromnie przypadł mi do gustu. Jestem pewna, że sięgnę po inne książki autorki, bo wszystko, co zawarła w tej historii, wzbudziło we mnie ogromne emocje od płaczu aż po uśmiech i chichotanie. Niesamowicie się bawiłam, czytając tę pozycję. Polecam całkowicie! 

brokatowe.strony Tomiak Karolina

Regret Me Not

Kiedy dowiedziałam się, że wychodzi Regret me not, biegiem leciałam nadrobić pierwszy tom. Bawiłam się świetnie, podobał mi się, ale to właśnie Regret me not bardziej skradło moje serce. Pierwszy tom był dobry, ale ten okazał się jeszcze lepszy. Przepadłam już od pierwszej strony i tak się wyciągnęłam, że nie wiem kiedy dojechałam do końca. Prawda jest taka, że przed tę książkę się płynie. A także to, że książki Ludki są idealne do czytania w podróży pociągiem. Bo to już kolejna pozycja jej autorstwa, którą czytałam w trasie. Umiliła mi te 6 godzin jazdy do tego stopnia, że nawet nie wiedziałam kiedy dojechałam do domu. Fabuła fabułowała, miała wszystko to, co naprawdę uwielbiam i to, co mieć powinien dobry romans. Bohaterowie tak różni, że to aż nieprawdopodobne - obecni Spontaniczny ślub w Vegas - był On zakochał się pierwszy, więc czego chcieć więcej? Może odrobiny humoru i chwytliwych tekstów...to także się znalazło. Osobiście jestem zachwycona tą historią. Zachwycona przez wielkie Z. Bawiłam się z nią naprawdę świetnie i nie żałuję ani chwili poświęconej na czytanie. Dlatego też nie pozostaje mi nic innego jak polecić Wam tę książkę. Zapiszcie sobie ten tytuł i w wolnej chwili po niego sięgnijcie.

herbaciana.zaczytana Pietrowska Eliza

Regret Me Not

„Nie pamiętam, kiedy ostatnio serce biło mi tak szybko poza momentami, gdy on jest blisko”. Jeden wieczór w Vegas, jedno spojrzenie, kiczowata kaplica i obrączka na palcu następnego ranka. Później zniknął na dwa lata… Wrócił niczym huragan z groźnym spojrzeniem i prośbą, by udawała. Szaleńcza miłość? To będzie trudne. Oni tak różni od siebie… Mroźna Alaska, kilka wspólnych chwil i spojrzenia zdradzające wszystko. Bo kiedy udajesz miłość bardzo szybko można zakochać się w jej wizji i drugim człowieku… „Najbardziej wartościowe w życiu bywa to, czego nie możemy mieć”. Pióro Ludki Skrzydlewskiej polubiłam już bardzo dawno temu. Na samym początku zachwycały mnie dreszcze, ta niepewność i oczywiście miłość. Później odkryłam zabawną stronę autorki i przepadłam jeszcze bardziej, bo humor w jej książkach jest dokładnie taki, jak lubię. Sięgam po nie bez wahania wiedząc, że brzuch będzie bolał mnie od śmiechu, a wzruszenie pojawi się niespodziewanie. A jak było z „Regret Me Not”? Cudownie się bawiłam! Czytało mi się tak dobrze, tak przyjemnie, że pojawienie się epilogu bardzo mnie zaskoczyło. A główni bohaterowie? Zakochiwali się w sobie powoli kradnąc też moje serce. Cove Kolorowy ptak. Dziewczyna, która w moich oczach była taką pozytywną wariatką z iskrą i cudownym charakterkiem. Śmiała, ciekawa świata, kochająca kolory i swoich bliskich. Tylko nie było ich wielu… Jej samotność i pragnienie bliskości łamały mi serce. Nie spodziewałam się tego ciosu, szarości pośród tylu kolorów i przez to też poczułam z nią więź. Każdy jej uśmiech radował, a łza bolała. Niespodziewanie łzy w pewnym momencie pojawiły się i w moich oczach. Calloway Przystojny, gburowaty i bajecznie bogaty. Na początku był dla mnie zagadką, intrygował i mieszał w głowie. Niby sztywny i zdystansowany, ale też czuły. Za każdym razem, kiedy mówił do niej „ananasku” moje serce biło szybciej. Chciał to wszystko zakończyć, a jednak tak się starał… Wiele pięknych małych i wielkich gestów. Potrafił mnie rozczulić, ale też rozgniewać, bardzo. Obserwowanie rozwoju ich relacji było czystą przyjemnością. Na mojej twarzy często pojawiał się uśmiech, czasem nawet wybuchałam śmiechem, były rumieńce, motylki, ale też ucisk w sercu. Takie historie są dla mnie cudownie komfortowe i chyba nigdy mi się nie znudzą. Kocham czytać o takiej miłości i odpoczywać przy tym, tak po prostu. Bardzo podobało mi się, że tak ogromną rolę w tej książce odgrywał Furdinand, czyli pies głównej bohaterki. Czy kilka razy przez niego popłakałam się ze śmiechu? Możliwe… Kolejne piękne oblicze miłości i czułości. I choć autorka zabrała mnie w podróż na Alaskę w sercu czułam ciepło. Calloway i jego rodzina… To było to ciepło. Szalona rodzinka, miłość i przytyki rodzeństwa. Czasem nie zdajemy sobie sprawy jak cenne są tak normalne rzeczy. Tę książkę będę kojarzyć z uśmiechem, nutką szaleństwa, kolorami, miłością i jej obliczami. Na widok ananasa już zawsze będę się uśmiechać. Lubię kiedy gburek odnajduje swoje słoneczko i zaczyna się uśmiechać. Lubię książki, które wywołują uśmiech i wzruszenie. Lubię takie romanse. Lubię pióro autorki. Bardzo lubię książkę „Regret Me Not” i jej bohaterów. Polecam!

@leavelawforbooks Petr Weronika