Recenzje
Akademia piłkarska #2. Witaj, drużyno!
Marzenia to dopiero początek. Prawdziwa gra zaczyna się wtedy, gdy pojawiają się pierwsze porażki. Jeśli Wasze dziecko kocha piłkę nożną albo właśnie uczy się, że sukces wymaga cierpliwości i wytrwałości, seria „Akademia piłkarska” będzie świetnym wyborem. W drugim tomie „Witaj, drużyno!” ponownie spotykamy Leo - chłopca, który spełnił swoje największe marzenie i trafił do młodzieżowej drużyny Lewisham Knights. Szybko jednak okazuje się, że sam talent nie wystarczy. Trudny trener, ogromna rywalizacja i walka o miejsce w składzie sprawiają, że każdy trening staje się prawdziwym sprawdzianem charakteru. To historia, która pokazuje, że droga do sukcesu rzadko jest prosta.
Kopenhaga. Stolica dobrego życia. Oblicza świata
Bill Gates. Wizja. Władza. Pieniądze. O wpływach, biznesie i tym, co niejawne
Hokej, duma i uprzedzenie
Lia Riley w „Hokej, duma i uprzedzenie” połączyła rzeczy, które teoretycznie w ogóle nie powinny do siebie pasować. Hokeista, podróż w czasie, Anglia z 1812 roku i klimat Jane Austen. Brzmi jak niezły miszmasz, a jednak to działa. Tucker po wypadku budzi się w epoce regencji, gdzie poznaje Lizzy, dziewczynę marzącą nie o wielkiej miłości, a o zwykłej wolności. Ich plan wydaje się prosty, ale wiadomo, że uczucia lubią wszystko skomplikować. Zderzenie dwóch światów wypada naprawdę świetnie. Tucker co chwilę zalicza gafy przez różnice między epokami, a Lizzy kompletnie nie rozumie wielu rzeczy, które dla niego są codziennością. Dzięki temu nie brakuje zabawnych sytuacji, a książkę czyta się bardzo lekko. Styl Lia Riley jest prosty i swobodny, więc kolejne rozdziały znikają błyskawicznie. A Lizzy od razu zdobyła moją sympatię. Jest inteligentna, uparta i zdecydowanie urodziła się w niewłaściwych czasach. Tucker z kolei to bohater, któremu po prostu się kibicuje. Dobrze się uzupełniają, chociaż momentami brakowało mi między nimi trochę większej chemii. Bardzo spodobały mi się też nawiązania do Jane Austen i sam pomysł, żeby uczynić ją bohaterką tej historii. To świetny smaczek, zwłaszcza jeśli lubicie klimat Dumy i uprzedzenia albo Bridgertonów. Mam jednak jedno małe „ale”. Motyw podróży w czasie miał ogromny potencjał i liczyłam, że autorka rozwinie go trochę bardziej. Zakończenie przyszło dość szybko i zostawiło u mnie lekki niedosyt. Zaznaczam to nie jest typowy romans hokejowy, bo hokeju jest tutaj naprawdę niewiele, rzekłabym, że jest po prostu z nazwy. To przede wszystkim lekki romans z podróżą w czasie i klimatem regencji. Nie ma fajerwerków ale jest naprawdę przyjemnie. Tak więc jeśli szukacie czegoś uroczego, zabawnego i trochę innego niż klasyczne romanse, myślę, że możecie się przy tej historii całkiem dobrze bawić.
Las na receptę. Opowieść o terapeutycznej roli przyrody w naszym życiu
Zauważyliście, że coraz więcej ludzi „wraca do korzeni”, docenia i korzysta z tego, co daje nam natura? Jeśli tak porządnie się zastanowimy - za czym ludzkość pędzi? Za pieniądzem? Za dobrobytem? Za czym konkretnie? A to, co najważniejsze umyka i znika szybciej niż nam się wydaje. W wiecznej pogoni przede wszystkim tracimy zdrowie - i fizyczne i psychiczne. Czy da się to jeszcze zatrzymać? Całe to szaleństwo… Czasem ludzie patrzą się na nas jak na niespełna rozum, gdy przytulamy się do drzew. To można przytulać drzewa?! Można! A nawet trzeba! Autor książki “Las na receptę. Opowieść o terapeutycznej roli przyrody w naszym życiu” udowodni czytelnikowi, jak wiele daje nam Matka Ziemia. Wiedzieliście, że drzewa wytwarzają fitoncydy, które dają im barierę ochronną przed pasożytami, szkodnikami i chorobami? Nie bój się, przytul się do drzewa i zdobądź troszkę tych lotnych związków ochronnych dla siebie. Przebywanie w lesie nie tylko ucieszy nasze oczy, ale sprawi, że w organizmie obniża się poziom hormonu stresu - kortyzolu, normalizuje się ciśnienie krwi, a wspomniane wcześniej fitoncydy oraz inne związki, które w lesie tworzą tzw bioareozol sprawią, że zwiększy się aktywność komórek antynowotworowych. Las może stać się prawdziwym terapeutą, pomoże się wyciszyć, uspokoić, pozbierać myśli. W tej ciszy możesz odciąć się od pędzącego świata. Możesz skupić się na swoich myślach - a tego ludzie coraz bardziej się boją - być samym ze sobą. Jeśli czujesz, że już za daleko od siebie odszedłeś i że brakuje Ci kontaktu z naturą - to koniecznie sięgnij po tę książkę. „Natura nie jest miejscem do odwiedzania. To jest Nasz Dom.”. Sama obserwuję, że dzieci w lesie są bardziej skupione, uważne, spokojniejsze - to też podaje Autor opisując rozmowę z Beatą Solińską - współzałożycielką Fundacji Uwolniona Edukacja „Rozkwitalnia”. Las to niezwykłe miejsce dla harmonijnego rozwoju dziecka. Gwarantuję Ci, że im więcej będziesz przebywać w lesie tym staniesz się bardziej uważnym i zaczniesz dostrzegać i słyszeć to, na co wcześniej nie zwracałeś uwagi.