ODBIERZ TWÓJ BONUS :: »

Recenzje

5 fundamentów skutecznej komunikacji. Asertywność, relacje i sztuka dialogu

To praktyczne spojrzenie na pięć fundamentów komunikacji, oparte na klasyku Carnegiego „Jak zdobyć przyjaciół…”. Autor nie tworzy nowych teorii, a aktualizuje te znane, pokazując, jak działają dziś pod kątem zmian które zaszły w świecie technologii, zmian społecznych i nowych realiów pracy. Czego dowiesz się z tej książki? - Jak być asertywnym, mówić wprost, spokojnie i z szacunkiem do siebie i innych? - Jak rozwiązywać konflikty, dawać komplementy i zadawać otwarte pytania? - Jak dostosować styl komunikacji do rozmówcy? - Jak świadomie używać mowy ciała i co naprawdę „mówi” ciało, zanim wypowiedziane są słowa? - Jak kończyć relacje, kiedy warto to zrobić i jak zrobić to z klasą? Podoba mi się jej konkret: żadnego przegadania, tylko wiedza, krótki przykład i lista kroków do wdrożenia. Warto czytać ją z przerwami, bo mimo że jest krótka, dobrze dać sobie czas, żeby nowa wiedza ugruntowała się w czytelniku. Podoba mi się koncept na to współczesne „skalibrowanie” Carnegiego: pokazanie, że stare zasady nadal działają, jeśli dostosujemy je do dzisiejszego świata. Wyczuwalne jest że to inny autor ale starający się utrzymać narrację w ramach struktury, która myślę, że przypadnie do gustu zwolennikom dawnego autora. Całość zostawia mnie z poczuciem silnie praktycznego wymiaru - konkretne zadania, pytania do refleksji i narzędzia do pracy nad tytułową kompetencją.

girlinthebooks Skórowska Natalia

Córka psychopaty

„Córka psychopaty” Diany Jemielity to ten rodzaj książki, przy którym człowiek zaczyna się zastanawiać, czy większym problemem są mafijne rodziny, czy może jednak ludzie, którzy próbują w nich znaleźć miłość. W tym przypadku odpowiedź brzmi: jedno i drugie. A najlepiej jeszcze dorzucić zemstę, tajemnice, manipulacje i faceta, który zdecydowanie nie powinien być określany mianem grzecznego chłopca. Layla Harrison dorastała w świecie, w którym mafia nie jest czymś, o czym opowiada się przy niedzielnym obiedzie. Doskonale wie, kim są jej rodzice i czym zajmuje się ojciec. Jest silna, pewna siebie, wyszkolona i przekonana, że większość napakowanych samców kręcących się wokół niej nie dorasta jej do pięt. Problem w tym, że mężczyźni widzą przede wszystkim ładną buzię i nazwisko. Layla postanawia więc zrobić mały eksperyment. Zmienia wygląd i sprawdza, czy ktoś w końcu zainteresuje się nią, a nie opakowaniem. I wtedy pojawia się Benjamin. Na pierwszy rzut oka spokojny, uprzejmy, trochę taki nerd i zdecydowanie niepasujący do dotychczasowego repertuaru Layli. Tyle że pierwsze wrażenie w tej książce jest mniej więcej tak wiarygodne jak zapewnienia mafioza, że „to tylko interes”. Benjamin ma własny plan, własne sekrety i zdecydowanie zbyt dużo powodów, żeby znaleźć się blisko Layli. I właśnie tutaj Diana zaczyna robić czytelnikowi małe piekło w głowie. Przez sporą część historii miałam wrażenie, że coś się nie zgadza. Niby wszystko układało się w logiczną całość, ale gdzieś pod spodem cały czas coś zgrzytało. Podejrzewałam jednego, potem drugiego, później zaczynałam podejrzewać wszystkich, łącznie z własnym zdrowym rozsądkiem. Co prawda dość szybko udało mi się połączyć kropki i rozgryźć główny spisek, ale kompletnie nie odebrało mi to przyjemności z czytania. Sama droga do rozwiązania była wystarczająco interesująca, żeby nie rzucać książką w ścianę po poznaniu odpowiedzi. A styl Diany Jemielity robi tutaj naprawdę dobrą robotę... ta kobieta potrafi prowadzić kilka wątków jednocześnie i nie zamienia przy tym historii w fabularną sałatkę, w której każdy składnik żyje własnym życiem. Powiązania z poprzednimi tomami są istotne, szczególnie jeśli chodzi o rodzinę Harrisonów i postacie z wcześniejszych części. Jeżeli macie problem z zapamiętywaniem, kto jest czyim kuzynem, bratem, wrogiem albo byłym wrogiem, przygotujcie kartkę. Albo najlepiej całą tablicę śledczą. Ta rodzina zdecydowanie zasługuje na własne drzewo genealogiczne i może jeszcze instrukcję obsługi. Największym zaskoczeniem okazał się dla mnie Benjamin. I nie, nie będę udawać, że jego zachowanie było w każdym momencie godne pochwały, bo nie było. Momentami miałam ochotę powiedzieć mu bardzo dosadnie, co sądzę o jego metodach. Ale właśnie takich bohaterów lubię najbardziej. Moralnie szarych, niepokojących i takich, przy których człowiek nie wie, czy chce ich przytulić, czy profilaktycznie zamknąć w piwnicy. Layla natomiast momentami działała mi na nerwy. Szczególnie wtedy, kiedy jej poziom pewności siebie sugerował, że właśnie dostała stanowisko instruktora jednostki specjalnej, a rzeczywistość szybko sprowadzała ją na ziemię. Na szczęście w pewnym momencie sama przyznaje, że część tej pozy była grą. I wtedy wszystko zaczyna mieć więcej sensu. Nadal nie zawsze mnie przekonywała, ale przynajmniej przestałam się zastanawiać, gdzie podziała się ta rzekomo niepokonana kobieta. Relacja między Laylą i Benjaminem rozwija się bez wrażenia, że ktoś nacisnął przycisk „romans” i nagle mamy wielką miłość. Jest przyciąganie, nieufność, irytacja, napięcie i sporo rzeczy, których oboje zdecydowanie nie powinni robić. Czyli dokładnie tak, jak w dobrym enemies to lovers być powinno. Problem polega tylko na tym, że jedno z nich weszło w tę relację z dość paskudnymi zamiarami, a drugie nie miało o tym najmniejszego pojęcia, no cóż... fundamenty zdrowego związku zostały położone wzorowo. Podobało mi się również to, że pod całą mafijną otoczką kryje się temat znacznie bardziej ludzki. Potrzeba bycia kochanym bez względu na nazwisko, pieniądze, rodzinę czy przeszłość. Strach przed zaufaniem. Przekonanie, że skoro wcześniej ktoś nas zranił, to najlepiej samemu postawić mur zanim zrobi to kolejna osoba. I oczywiście ten cudowny mechanizm, w którym człowiek widzi dokładnie to, czego się boi, ignorując przy okazji wszystko, co mogłoby podważyć jego teorię. Bardzo życiowe, tylko tutaj konsekwencje są odrobinę bardziej krwawe. Mam jednak wrażenie, że finał został potraktowany trochę zbyt pośpiesznie. Przez większość książki napięcie jest stopniowo budowane, kolejne elementy układanki wskakują na swoje miejsce, a kiedy przychodzi moment rozwiązania, wszystko nagle przyspiesza. Chciałabym dostać odrobinę więcej czasu na wybrzmienie niektórych wydarzeń. Szczególnie interesowała mnie przeszłość Antonowa, której zdecydowanie mogłabym przeczytać więcej. Epilog również zostawił mnie z niedosytem. Nie dlatego, że czegoś w nim brakuje do zamknięcia historii, ale dlatego, że po tylu wydarzeniach chciałoby się jeszcze chwilę pobyć z bohaterami. Czy „Córka psychopaty” jest najbardziej odkrywczą historią mafijną, jaką przeczytacie? Nie. Czy momentami można przewidzieć, dokąd zmierza fabuła? Owszem. Czy mimo tego dobrze się bawiłam? Jak najbardziej. Diana Jemielity ma coś, co sprawia, że nawet kiedy wiem, dokąd zmierza historia, nadal chcę sprawdzić, jak dokładnie tam dotrze. A kiedy dorzuci do tego bohatera z odpowiednio dużym zapasem czerwonych flag, moje szanse na odłożenie książki spadają praktycznie do zera. To mroczny romans mafijny z zemstą, sekretami, manipulacją i relacją, która zdecydowanie nie powinna mieć prawa działać, a jednak działa. Nie wszystko kupiłam bez zastrzeżeń, kilka razy przewróciłam oczami, kilka razy miałam ochotę potrząsnąć bohaterami, ale ostatecznie dostałam historię, która potrafiła mnie wciągnąć i utrzymać zainteresowanie. A Benjamin? No cóż. Nie ufajcie nerdowi. Zwłaszcza jeśli pojawia się w książce o mafii

lire_avec_morrigan Obrzydowska Anna

Córka psychopaty

Przeczytałam, przemyślałam i przepadłam… „ Córka psychopaty ” jest to 3 część serii, w której poznałam dalsze losy rodziny Michaela Harrisona, a dokładniej jego córki, Layli Harrison. Dwudziestopięcioletnia kobieta, która żyje w świecie mafii, niebezpieczeństwa i kłamstwa. Jednak ona pomimo swojego pochodzenia pragnie być zwykłą Laylą, a nie być postrzeganą jako córka wielkiego Michaela. Gdy zaczynałam czytać, byłam przekonana, że przepadnę i tak właśnie się stało. W książce nie brakuje wyrazistych bohaterów co dawało wrażenie, że czyta się o prawdziwych ludziach. Dodatkowo chemia, emocje i duże napięcie tylko potęgowały, że chciałamjak najszybciej dowiedzieć się, co będzie dalej. Mimo , że autorka porusza trudne i mocne tematy, każda sytuacja miała swoje miejsce w historii. Layla to kobieta z charakterem. Jest silna, niezależna, pracowita ale również ma swoją drugą stronę. To wrażliwa dziewczyna z wielkim sercem do ludzi. W wielu sytuacjach widziałam jak próbowała siebie radzić z tym, co ją spotkało jednak wątpliwości, własne emocje sprawiły, że stała się jeszcze bardziej prawdziwa i z łatwością mogłam się zaangażować w jej własną opowieść. Natomiast Benjamin.. mężczyzna z wielkim czerwonym neonem nad głową, dosłownie początku chciałam go rozgryźć i wejść do jego głowy ale bardzo dobrze pilnował tego, abym za szybko nie dowiedziała się, co tam skrywa. Ma w sobie coś co przyciąga uwagę a ja jak to ja chciałam go bardziej poznać. Wraz z rozwojem historii pojawiały się rysy, które stawały się coraz bardziej widoczne. Dostrzegłam emocjonalną jego stronę, że nosi w sobie więcej bólu niż nie jeden człowiek i zdecydowanie to one wskazują, że nic nie jest tak oczywiste jak mi się wydawało. Relacja pomiędzy Laylą a Benjaminem nie jest od początku oczywista, a wraz z rozwojem fabuły pojawiają się tajemnice, trudne wybory i sytuacje, które mnie zaskoczyły. Cała akcja jest tak skonstruowana, że trudno przewidzieć w jakim kierunku wszystko się potoczy. Oboje mają obawy i pytania przez co, zaufanie nie przychodzi łatwo. Layla i Benjamin równa się duże zawirowanie. Są momenty czułości i pożądania ale także wkrada się niepewności, strach i niepowodzenie. Oni się rozwijali stopniowo, bez pośpiechu i z każdą stroną zastanawiałam się dokąd ich to wszystko zaprowadzi. Były także momenty, gdzie śmiałam się w głos. Gosposia Natalia wygrywa w tym konkursie. Niesamowita kobieta. Ale nie zapomnijmy o Michaela i Julii, którzy także mieli tu swoje małe wstępy. Bardzo się cieszyłam, że znowu mogę o nich poczytać. Każdy bohater ma tu swoją historię, charakter i problemy z którymi muszą się zmierzyć. Wszystko mieszało się z niepewnością, strachem i potrzebą zaufania. Jest to zdecydowanie książka, która przyciąga swoją tajemniczą atmosferą, ogromnymi emocjami i nieoczywistymi bohaterami. To historia o miłości, tajemnicach, zemście i poszukiwaniu własnej tożsamości. Ale wracając do fabuły, towarzyszyła mi także masa emocji zaczynając od ciekawości i napięcia po wzruszenie a nawet irytację. Autorka swoim piórem sprawiła, że zaczynałam wszystko przeżywać razem z bohaterami. Bardzo dużym plusem jest to, że wszystko jest spójne i nie ma niespodzianek. A mimo, że są poruszane trudne tematy jak traumy czy znęcanie się nie przeszkadza w szybkim i lekkim czytaniu. Jeśli lubicie połączenie romansu, świata mafii i trudnych nieoczywistych bohaterów, myślę, że książka może trafić w wasze gusta. Polecam!

Po_drugiej_stronie_slowa Brzezińska Romka

Pojednanie z cieniem. Jak zaakceptować mroczną stronę naszej osobowości i przejąć nad nią kontrolę

Czy słyszałaś o koncepcji cienia? Zapraszam na recenzję książki Jarosława Gibasa "Pojednanie z cieniem. Jak zaakceptować mroczną stronę naszej osobowości i przejąć nad nią kontrolę". Autor jest socjologiem, zatem książka to analiza różnych aspektów i obrazów cienia. Na końcu znajdują się kroki pomagające w jego zintegrowaniu. W książce przedstawiono wiele koncepcji cienia z literatuty, kultury, wierzeń, itd., ale nie wydają mi się one wszystkie potrzebne do tego, aby odnaleźć swój własny cień. Te informacje odbieram bardziej jako formę ciekawostki. Język momentami nie jest łatwy, ale obrazowe przykłady pomagają w zrozumieniu sensu. Największą wartość posiada oczywiście ostatnia część książki, w której autor przedstawił kolejne kroki ku integracji cienia. 

twoja_lepsza_przyszlosc Milska Monika

The STEM (Smart-Tempting-Entirely-Mine)

Romans z gorącym strażakiem, który w dodatku jest samotnym ojciem? Brzmi jak przepis na coś bardzo dobrego. I ten przepis wykorzystały autorki, aby ponownie jesienną porą powrócić do znanego nam z The ASMR uniwersum. Nie wiem czy bardziej kocham głównego bohatera, czy główną bohaterkę, która jest genialna! Ma świetne poczucie humoru, a do tego jest inteligentna, pyskata i przyciąga kłopoty jak magnes. To wszystkie połączone daje nam lekki, ale wciągający romans, który poprawia humor po ciężkim dniu i sprawia, że jesień jest jeszcze lepszą porą roku.
lady_of_imagination Niziołek Ilona