Recenzje
Połączeni miłością. #1. Związani umową
Śmierć ojca całkowicie odmienia życie sióstr La Rosa. Pozostawiony przez niego testament stawia rodzinę w trudnej sytuacji. Aby ocalić rodzinny biznes, Sara musi wyjść za mąż za mężczyznę wskazanego przez ojca. Największą przeszkodą na początku był dla mnie styl autorki. Niektóre zdania wydawały mi się sztywne, przez co momentami trudno było mi wczuć się w historię. Zauważyłam również kilka nieścisłości w fabule. Zazwyczaj nie zwracam dużej uwagi na takie szczegóły i wiele rzeczy potrafię przeoczyć, dlatego zdziwiło mnie, że tutaj od razu przykuły moją uwagę. Doskwierało mi to, że tak naprawdę nie wiemy, co ostatecznie zbliżało do siebie tę dwójkę. Dostaliśmy urywki tego procesu. Autorka ma tendencję do przesadnej szczegółowości. Momentami miałam wrażenie, że część opisów nie wnosiła wiele do historii, a jedynie spowalniała jej tempo. Najbardziej odczuwałam to podczas scen dialogowych, w których te same wydarzenia były kilkukrotnie przedstawiane z różnych perspektyw. Męczące bywały również fragmenty, w których fabuła traciła tempo na rzecz bardzo szczegółowych opisów codziennych czynności, takich jak wybór ubrań bohaterki czy skrupulatne rozliczanie czasu spędzonego w taksówce. Ciekawym urozmaiceniem był dla mnie wątek tajemniczej osoby, której tożsamość autorka przez długi czas ukrywała. Stopniowe odkrywanie kolejnych informacji podsycało moją ciekawość i sprawiało, że chciałam poznać rozwiązanie tej zagadki. Co prawda, finalnie nie było dla mnie to dużym zaskoczeniem, ale wprowadzenie tego wątku znacząco urozmaiciło historię. Najbardziej zapadły mi w pamięć fragmenty, w których mogłam lepiej poznać Sarę i zobaczyć jej zaangażowanie w prowadzenie fundacji. To właśnie wtedy bohaterka najbardziej zyskała w moich oczach. Jej troska, empatia oraz sposób, w jaki budowała relacje z pacjentami, były niezwykle rozczulające.
Titek na placu zabaw
Jakie macie patenty na wychodzenie z placów zabaw? U nas zdecydowanie jest to jeden z najgorszych momentów dnia i prawie zawsze odbywa się w towarzystwie jakiejś aferki mimo wprowadzania różnych technik innych mądrzejszych głów ode mnie. Z tego powodu bardzo chętnie sięgnęliśmy po książkę "Titek na placu zabaw" autorstwa @mlodula z nadzieją, że poznamy coś nowego. Titek, Tosia i tata wybierają się na plac zabaw. Najpierw jednak ustalają wspólnie zasady wyjścia i powrotu. Chociaż Titek nie był zbyt szczęśliwy, że zapomnieli zabawek do piasku, to tata i na ten problem znalazł świetne rozwiązanie i dzięki temu dobrze się bawili. Gdy Titek chciał wyjść poza ogrodzenie placu zabaw tata szybko złapał go w trosce o bezpieczeństwo i przypomniał dlaczego tak robić nie wolno. Jednak to przy próbie wyjścia z placu zabaw najbardziej przydały się wcześniej ustalone zasady. Fakt, że dzieci wspólnie znalazły motywację do opuszczenia placu zabaw również zadziałała. Ta część Titka utwierdziła mnie w przekonaniu, że książki z tym bohaterem niosą ze sobą dużą wartość. Bardzo spodobał mi się też obraz taty, który nie krzyczy na dzieci, dba o ich emocje i pomaga je nazywać, ale jednocześnie jest stanowczy i pilnuje wcześniej ustalonych zasad. Dodatkowo umieszczone na końcu książki porady również są bardzo przydatne! L. z tą częścią polubił się chyba nawet bardziej niż z wersją o przedszkolu i trafiła do ulubieńców tygodnia! Znowu jednak dopytywał co to za pająk siedzi w piaskownicy, więc to nie jest chyba jego ulubiona postać.
Titek poznaje przedszkole
Czy w Waszych przedszkolach potrzebna jest/była jakaś specjalna wyprawka? Jesteśmy już blisko końca pierwszej połowy wakacji. Czas mija nieubłaganie i zbliża się wrzesień, a wraz z nim wiele dzieci pierwszy raz pójdzie do szkoły lub przedszkola. My szykujemy się na tą drugą opcję, więc książka "Titek poznaje przedszkole" autorstwa @ulamlod idealnie pasuje do literatury, którą teraz często czytamy. Titek po raz pierwszy idzie do przedszkola. To wielki dzień, do którego trzeba się dobrze przygotować - kapcie, szczoteczka do zębów, pastę, kubek, ubranie na zmianę, no i ulubione autko - niczego nie może przecież zabraknąć. Wyjście z domu i droga do placówki przebiega sprawnie i w bardzo wesołych humorach. Rozstanie z mamą nie było już jednak tak miłe... Titek był smutny i nie chciał puścić mamy. Na szczęście dzięki rozmowie z nią, nie przedłużanym pożegnaniu i asyście pewnego rudzielca Titek trafia do sali gdzie czekają już inne dzieci. Mały stworek może się w końcu zapoznać ze wszystkimi atrakcjami przedszkola w tym także z placem zabaw i obiadem! Czy Titkowi spodoba się w przedszkolu? Czy na pewno może liczyć na panią Wikę? I czy mama nie spóźni się odebrać go po obiedzie? Nasze pierwsze spotkanie z Titkiem i jego bliskimi uważam za bardzo udane! Teraz już rozumiem skąd tyle pozytywnych opinii o nim i z całym przekonaniem możemy do nich dołączyć. Bardzo lubię takie bliskościowe podejście pokazane w książkach dla dzieci. Zarówno rodzice jak i pani Wika są cierpliwi, delikatni i ewidentnie są przy dziecku towarzysząc jego emocjom. Niestety minusem są dla mnie same postaci. Mój L. preferuje jednak prawdziwe dzieci w książkach i dopytywał czemu Titek nie jest chłopcem, albo czemu w przedszkolu jest taki duży pająk. Gdy wyjaśniłam mu, że to tylko książeczka i czasem w bajkach są różne postacie niekoniecznie tylko ludzkie, to poprosił o ponowne czytanie.
Nie umiem inaczej
4/5⭐OMG! 🤩 To pierwsze słowa, jakimi mogę opisać tę książkę. Historia opowiada o Mii i Cameronie, którzy pochodzą z dwóch różnych światów i żyją w zupełnie innych rzeczywistościach. Ta powieść jest pełna emocji. Na początku czytałam ją z pewną dozą niepewności, ponieważ nie do końca wiedziałam, dokąd zmierza fabuła i z czego wynikają niektóre wydarzenia. Jednak im bardziej zagłębiałam się w tę historię, tym bardziej mnie wciągała. W końcu przepadłam po uszy! 🙈 Do dziś wspominam wieczory spędzone z herbatą i tą lekturą. Książka porusza problemy, z którymi wiele osób zmaga się na co dzień, a które niestety stają się coraz bardziej powszechne. Naprawdę jestem pozytywnie zaskoczona, ponieważ nie miałam wobec tej pozycji żadnych oczekiwań. No i spójrzcie tylko na tę cudowną okładkę! 😻 Muszę jednak przyznać, że momentami irytowało mnie to, jak często główna bohaterka - Mia - płakała. Wiem, że taki był zamysł autorki i wynikało to z jej trudnej przeszłości, dlatego starałam się to zrozumieć, mimo że chwilami mnie to drażniło. Podsumowując wszystkie aspekty i szczegóły, na które zwróciłam uwagę, oceniam tę książkę na mocne 4/5⭐. Czytajcie! 📚❤
Sprzedana diabłu. Królowie mafii #1
"Sprawie, że pokochasz mnie tak bardzo, że nie będziesz umieć beze mnie żyć. Stanę się twoim bogiem. Odtąd to do mnie będziesz się modlić. A ja będę cię kochał tak, jakbyś była moim jedynym ratunkiem" Romans z wątkiem mafii? Ja jestem bardzo na tak. Dawno żadnego nie czytałam, więc tym bardziej byłam ciekawa tego tytułu. Vittoria miała szczęśliwe życie, dopóki żył jej ojciec. Teraz jej codzienności to przemoc, której doświadcza ze strony przyrodniego brata. Okropny i obrzydliwy człowiek najpierw chce ją sprzedać za swoje długi, kontroluje jej życie, a po osiągnięciu przez nią 25 roku planuje przejąć jej majątek. Wszystko komplikuje jednak pewien boss nowojorskiej mafii, które postanawia wziąć Vittorię za żonę. Każdego z bohaterów bardzo polubiłam, ale jednocześnie miałam z nimi problem. Vittoria zawsze chciała żyć z dala od świata mafii, mieć kochającego męża i uroczy domek, a teraz jej plany zostały pokrzyżowane. Jednak nie wydaje się tym być szczególnie rozczarowana, bo bardzo szybko akceptuje swój los. Dodatkowo trzeba przyznać, że nie trafiła wcale źle. Dziewczyna jest jednak bardzo naiwna- momentami jak dziecko. Robi wszystko, czego się od niej oczekuje, rzadko protestuje i właściwie bez żadnego sprzeciwu akceptuje decyzję innych dotyczących jej osoby. Z jednej strony z wszystkiego jest zadowolona, ale z drugiej strony chyba nie wie czego tak naprawdę chce od życia. Teraz, będąc żoną jej całe życie podporządkowuje do męża. Pasuje jej to, że Angelo wszystko kontroluje. "Codziennie otaczają mnie piękne kobiety, ale żadna zaintrygowała mnie w równym stopniu jak ta zlękniona sarenka z nieujarzmionymi włosami i niewinnymi oczami" Angelo zapowiadał się na złego, brutalnego i zimnego mężczyznę, dlatego jego postać ostatecznie mnie zaskoczyła- chociaż nie do końca w pozytywnym sensie. W sprawach biznesowych jest stanowczy, okrutny i nie waha się zabić. Jednak, jeśli chodzi o relacje z jego żoną, staje się zupełnie inną osobą. To nie tak, że chciałam żeby ją źle traktował, ale jego zachowanie stało w sprzeczności z tym co mówił. Od początku był zachwycony tym, że Vittoria się go boi i wręcz chciał ją złamać i podporządkować, a już podczas pierwszego zbliżenia wszystko się zmienia. Nie przeszkadzało mi jakoś to szczególnie, ale było to dziwne. Szybko stał się mężczyzną, który zrobi wszystko, żeby zdobyć zaufanie i miłość żony. Nie zmusza jej do niczego, daje przestrzeń, a bardzo szybko jego jedynym celem staje się zyskanie jej miłości. Relacje między bohaterami została ciekawie przedstawiona, ale uczucie pojawiło się zdecydowanie za szybko - właściwie po dwóch tygodniach możemy umówić o wielkiej miłości nie ukrywam, że w przypadku romansów mafijnych rzadko spotykam się z takim szybkim tempem i tym, że główny bohater tak bardzo się zmienia. Tak naprawdę, niewiele bohaterów łączy poza fizycznością. Największym minusem był dla mnie rozmowy pomiędzy bohaterami, a tak naprawdę ich brak. O Vittorii wiemy głównie tyle, że miała kochającego ojca i okrutnego brata, a o Angelo dowiadujemy się naprawdę niewiele. Poznajemy jego wujka, ale co się stało z jego rodzicami? Jaka była jego przeszłość? Tego niestety zabrakło. A fakt, że historia jest przedstawiona z perspektywy obojga bohaterów, niewiele zmienia. Książka zdecydowanie zyskałaby na tym, gdyby było bardziej rozbudowana. Wiele wątków zostało potraktowanych zbyt pobieżnie, ale mimo tego bardzo dobrze się przy niej bawiłam. Samej mafii jest tutaj niestety dosyć mało, jednak sposób przedstawienia tej instytucji bardzo mi się podobał. Cosa Nostra nie została pokazana jako grupa rywalizujących ze sobą rodzin, ale bardziej jako społeczność ludzi, którzy mają ze sobą bliskie relacje. Nie jest to książka, która jakoś szczególnie wyróżnia się na tle innych romansów mafijnych. Pojawia się wiele typowych elementów dla tego gatunku, ale mimo wszystko bardzo dobrze spędziłam z nią czas. Nie potrafiłam się oderwać, a przez większą część lektury miałam uśmiech na twarzy. To taki typ lektury, gdzie nie za wiele się dzieje, nie jest wymagająca, ale coś w sobie ma, że nie da się oderwać. Nie zabrakło też kilku zwrotów akcji i muszę przyznać, że zostałam nimi zaskoczona, bo spodziewałam się czegoś znacznie bardziej przewidywalnego. Jeśli macie ochotę na lekki, niewymagający romans z wątkiem mafii to koniecznie sięgnijcie po ten tytuł. Ja bardzo dobrze spędziłam z nim czas i z pewnością poznam losy pozostałych bohaterów.