Recenzje
Do wesela się zagoi
"Wystarczył jeden pocałunek, żebym całkowicie uzależnił się od Sutton Clarke. Nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego jak przy tej kobiecie. Z jednej strony jestem tym przerażony, ale z drugiej.. . Chcę więcej" Szarlotka. To wszystko wina tej szarlotki. To przez nią pierwsze spotkanie bohaterów nie należy do udanych. Nienawiść? Niee. Niechęć? Z pewnością. A teraz jeszcze muszą ze sobą współpracować przy organizacji wesela ich przyjaciół. Tylko czy będą w stanie się dogadać? Lubicie książki Ludki Skrzydlewskiej? Ja bardzo lubię i mogę powiedzieć, że jest to jedna z moich ulubionych autorek. Chyba jeszcze się nie zdarzyło się, żeby jakaś jej książka mnie rozczarowała i z tą oczywiście nie było inaczej. Jest to tak urocza i komfortowa historia, aż, nie chciało się jej kończyć. Sutton? Od początku wzbudziła moją sympatię. Jest to dziewczyna, która przez całe życie musi sobie radzić sama. Rodzice? Zamiast jej pomagać, wspierać ją w jakikolwiek sposób to jedyne co potrafią to ją krytykować. Za wszystko ją obwiniają, nawet za rzeczy, na które nie miała żadnego wpływu. Smutne, prawda? Dlatego tym bardziej się cieszę, że bohaterka w pewnym momencie zdecydowała się powiedzieć stop. Sutton to dziewczyna, którą każdy uwielbia. Zawsze miła, gotowa do pomocy i nigdy jej nie odmawia, a mieszkańcy ją kochają. Do tego wiele robi dla swojej siostrzenicy, co jest naprawdę piękne. Zaadoptowała ją, kiedy sama zaczęła dopiero wkraczać w dorosłość i robi wszystko żeby jej niczego nie zabrakło. Tak wiele robi dla wszystkich, że zapomina o sobie. A Hugh? To taki ponurak. Wszystko musi mieć ułożone, zaplanowane i to najlepiej w exelu. Jak ktoś próbuje zaburzyć jego porządek to nie ma żartów, o czym nieraz dobrze przekonuje się bohaterka. Dla niego istnieje tylko praca, a wszelkie kontakty międzyludzkie są dla niego męczące. Bo po co z kimś rozmawiać, prawda? Chyba nie mogliby być bardziej różni, co powoduje, że jest naprawdę zabawnie. Akcja toczy się powoli, nie dzieje się tutaj wiele, zwłaszcza początkowo. Bohaterzy współpracują przy organizacji wesela, co rodzi wiele zabawnych sytuacji a przede wszystkim Hugha przyprawia o ból głowy. Nie da się ukryć, że początkowo bardzo ciężko im się dogadać, ale z czasem wszystko przekształca się w przyjaźń. Sutton zawsze może na mężczyznę liczyć i tak naprawdę to jest jedyną osobą w jej życiu, która jej pomaga, troszczy się o nią i przede wszystkim na każdym kroku podkreśla, że jest wyjątkowa. A jak pojawiają się kłopoty to bez wahania jej pomaga. Mężczyzna wręcz nie cierpi ludzi, nie cierpi dzieci, a jednak siostrzenica Sutton od pierwszego spotkania skrada jego serce. Jest to słodka dziewczynka, której chyba nie da się nie lubić. To w jaki sposób Hugh wobec niej się zachowuje, robi wiele dla niej rzeczy było wręcz urocze. Od początku obie dziewczyny stają się dla niego ważne, a im dalej tym te uczucie jest jeszcze mocniejsze. Zaskakujące to, że Hugh, taki pełen dystansu a jest tym pierwszym, który wpada po uszy. Sutton też zaczyna czuć do niego coś więcej, ale czy wpuści go do swojego życia? Jest rozdarta, boi się i nie ma co się dziwić, bo wszelkie zmiany nie dotyczą tylko jej. "Zakochuje się w tej kobiecie i chyba czas najwyższy, żebym coś z tym zrobił. Dał jej to zrozumienia, że nie jestem to tylko dlatego, że Susie ma polubiła. Jestem tu, bo zależy mi na nich obu" To historia, którą bardzo szybko się czyta. Idealne został tutaj przedstawiony motyw grumpy i sunshine. I te pieszczotliwe określenie jak szarlotka czy dinozaur. Urocze. Przyjemna lektura, do której z pewnością nieraz będę wracać. Pełna humoru, wiele dziejących się tutaj sytuacji wywołuje uśmiech na twarzy. A wieczór kawalerski?. Bardzo się uśmiałam. Pojawiają się jednak też komplikacje. W życiu dziewczyn pojawia się pewna osoba, która chce zburzyć ich spokój. A Hugh w pewnym momencie musi się mierzyć z kłopotami w firmie. Do tego wesele coraz bardziej się zbliża, więc tak naprawdę wiele zaczyna się u nich dziać. Jak skończy się ich historia? Bardzo polecam, miłego!
Do wesela się zagoi
Tak samo jak pokochałam “Prędzej piekło zamarznie”, pokochałam “Do wesela się zagoi”. Książka została w mojej ręce dopóki jej nie skończyłam. Byłam tak ciekawa jak ta relacja się rozwinie i jak potoczy się ta historia. Dwie flagowe rzeczy jakie pojawiają się w tej historii to - szarlotka i dinozaury. On nadepnął jej na ogon, a ona udekorowała mu ubranie szarlotką. To od tego wszystko się zaczęło. Sutton to pomocna dusza całego miasteczka. Czasami zastanawiałam się skąd ona bierze tyle energii pracując w tylu miejscach i do tego jeszcze wychowując swoją siostrzenicę - Susie. Całe życie była obwiniana za wszelkie problemy - przynajmniej z takiego założenia wychodzili jej rodzice, że to ona jest wszystkiemu winna. Hugh lubi mieć wszystko poukładane jak tabelki w excelu. Z początku zachowuje się dość sztywno i ponuro. Taki typowy gburek. Wszystko się zmienia kiedy w jego życiu pojawia się Sutton z Susie. Stopniowo zaczyna zauważać, że samą pracą człowiek nie żyje. Coraz bardziej chciał spędzać czas z dziewczynami, a troska o nie i pomoc zaczęła przychodzić do niego naturalnie. Podobało mi się to jak rozmawiał z Susie, jak ją traktował mimo że wcale za dziećmi nie przepada. Oboje zostają świadkami na ślubie ich przyjaciół i od tej pory muszą ze sobą współpracować. Z początku dość ciężko idzie im tak współpraca - nawzajem sobie dokuczają i dogryzają. Ale z biegiem czasu wychodzi im to coraz lepiej. Hugh chciał poznawać Sutton, dowiadywać się o niej coraz więcej. Natomiast Sutton zaczęła przekonywać się do Hugh. Oczywiście nie mogę tutaj nie wspomnieć o cudownej Susie, bardzo polubiłam tą dziewczynkę. Jest naprawdę bardzo mądra, a jej zafascynowanie dinozaurami było wprost urocze. Po zapoznaniu się z całą historią naprawdę cieszę się, że to właśnie Sutton się nią zajmuje. Ta dziewczyna oddała by życie za małą. Rodzice Sutton bardzo mnie irytowali. Najlepiej obwinić kogoś o całe zło tego świata, co nieustannie robili wobec Sutton. Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam kiedy Sutton wygarnęła im, że to tak nie działa. Podobał mi się też klimat jaki panuje w tej książce - jestem ostatnio wielką fanką małomiasteczkowych historii, dlatego też tutaj plusik. Dobrze mi się czytało o całych przygotowaniach do ślubu Mari i Sainta - a akcja po wieczorze kawalerskim niczym inspirowana Kac Vegas. Mam nadzieję, że będzie jeszcze jakaś historia w Silver Spring i będę mogła tam wrócić.
Addicted. Związani przeszłością
🤍 ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ᴀᴅᴅɪᴄᴛᴇᴅ ᴢᴡɪąᴢᴀɴɪ ᴘʀᴢᴇꜱᴢᴌᴏśᴄɪą 🤍 ʜᴇᴊ ʙᴏᴏᴋꜱᴛᴀɢʀᴀᴍ. ᴅᴢɪś ᴘʀᴢʏᴄʜᴏᴅᴢę ᴅᴏ ᴡᴀꜱ ᴢ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊą "ᴀᴅᴅɪᴄᴛᴇᴅ ᴢᴡɪąᴢᴀɴɪ ᴘʀᴢᴇꜱᴢᴌᴏśᴄɪą" ᴀᴜᴛᴏʀꜱᴛᴡᴀ ʜᴏᴘᴇ ꜱ ᴡᴀʀᴅ. Moja ocena: ★★★★ Od momentu, gdy dowiedziałam się o wydaniu tej historii, wiedziałam, że będę musiała ją przeczytać, ponieważ zawiera motywy, które bardzo lubię w książkach. Widząc również wstawiane przez patronki fragmenty, byłam nią jeszcze bardziej zainteresowana. Bardzo wyczekiwałam mojego papierowego egzemplarza i gdy tylko do mnie dotarł, rzuciłam wszystko, by zacząć czytać. Nie żałuję, ponieważ skradła moje serce i nie spodziewałam się, że wywoła we mnie tak wiele różnych emocji. Styl pisania autorki jest bardzo przyjemny i łatwy w odbiorze. Nie jest przytłaczający, co uważam za plus, ponieważ bardzo szybko mi się ją czytało i byłam zaangażowana w lekturę od początku do końca. Brealyn jest bohaterką, którą polubiłam od samego początku. Poznawanie jej historii oraz tego, co spotkało ją w przeszłości, łamało mi serce i chciałam wejść do książki, by mocno ją przytulić oraz powiedzieć, jak silną jest osobą. Dla niektórych może wydawać się oschła i jakby sama nie wiedziała, czego chce od życia, jednak ja doskonale ją rozumiałam. Została skrzywdzona, a perspektywa współpracy z osobą, która jej to zrobiła, wydawała się koszmarna i wręcz niemożliwa. Sama nie byłabym z tego powodu zadowolona i również byłabym zdenerwowana. Przede wszystkim jednak na pierwszym miejscu stawiała dobro swojej córki, która była dla niej najważniejsza. Jestem niezwykle rozczulona sposobem, w jaki została przedstawiona relacja matki z córką. Było to coś, co chwytało za serce. Killiana na początku trudno było mi polubić. Gdy tylko się pojawiał, miałam ochotę zamknąć książkę lub nią rzucić i do niej nie wracać. W żadnym stopniu nie było mi go szkoda - uważałam, że sam jest sobie winny i płaci za swoje decyzje, które, mówiąc wprost, czasem były po prostu dziecinne. Nie umiałam go zrozumieć. Jednak im dalej, tym bardziej zyskiwał moją sympatię. Na pewne rzeczy byłam w stanie spojrzeć inaczej. Nie stał się moim ulubieńcem ani książkowym mężem. Ich relacja była naprawdę skomplikowana. Podobał mi się motyw drugiej szansy. Na plus zasługuje fakt, że główna bohaterka nie wybaczyła mu od razu. Była konsekwentna w swoich decyzjach, a główny bohater naprawdę musiał się postarać, by zyskać w jej oczach i zasłużyć na wybaczenie. Nie było to proste - wiele rzeczy nie zostało wyjaśnionych, a poznanie prawdy wcale nie było łatwiejsze. Powiedziałabym, że jeszcze bardziej wszystko skomplikowało. Chwyciła mnie za serce również relacja głównego bohatera z córką głównej bohaterki. Była niezwykle piękna i pokazana w ujmujący sposób. Kiedyś nie byłam fanką dzieci w książkach, jednak od niedawna zauważyłam, że dodają jeszcze więcej do fabuły. Ta historia idealnie pokazuje, że niemówienie całej prawdy może wiele zniszczyć oraz jak ważna jest szczerość. Czasem to my sami nie pozwalamy sobie na szczęście i bardzo często swoim strachem odbieramy sobie możliwość pięknej miłości. Ta książka bardzo mi się podobała. Potrafiła mnie rozbawić, wzruszyć i wkurzyć, ale ostatecznie bawiłam się naprawdę dobrze. Jeśli zastanawiacie się, czy warto ją przeczytać, uważam, że tak.
Słodka Melody
★★★/★★★★★ [𝟑,𝟓/𝟓] ⊹ ꜰᴏᴜɴᴅ ꜰᴀᴍɪʟʏ ⊹ ᴏɴᴇ ʜᴏᴜsᴇ ⊹ ᴀʀᴛʏsᴛᴋᴀ x ᴍᴏᴛᴏᴄʏᴋʟɪsᴛᴀ ⋆. 𐙚 Hej! Dziś przychodzę do was z recenzją książki w której główna bohaterka, 𝑴𝒆𝒍𝒐𝒅𝒚 𝑾𝒐𝒐𝒅𝒔 przeżywa stratę babci. Dziewczyna jest kompletnie zdruzgotana, babcia była jej największym wsparciem i kimś wyjątkowym w życiu. Ciężko jej zaakceptować świat bez babci i zmierzyć się z ogromną tęsknotą, która wypełniła jej codzienność. ⋆. 𐙚 Jej rodzice oznajmiają, że na cztery miesiące do ich domu wprowadzą się bracia Sawyer, 𝑱𝒖𝒔𝒕𝒊𝒏 𝒊 𝑱𝒐𝒓𝒅𝒂𝒏. Justin jest przemiłym chłopakiem, który nie stanowi problemu, za to obecność Jordana budzi w Melody lęk i niechęć. Dokuczał jej gdy byli dziećmi, przez co Melody obawia się, że traumatyczne wspomnienia z tamtego okresu wrócą. ⋆. 𐙚 Z czasem okazuje się, że Jordan pamięta ją z zupełnie innej perspektywy, dla niego ona była kimś wyjątkowym, osobą którą obserwował i którą darzył uczuciem. ⋆. 𐙚 Zacznijmy od tego, że do tej książki nie miałam dużo oczekiwań. Nie chciałam, żeby była nudna i przewidywalna, na tym moje oczekiwania się kończyły. Niestety troszkę się zawiodłam, ponieważ czułam jak pomiędzy bohaterami nie ma żadnej chemii, że ich momenty zbliżeń są wymuszone. ⋆. 𐙚 Motyw który bardzo mnie poruszył, to strata ważnej osoby w życiu bohaterki. Był on tak dobrze napisany, że można się utożsamić z główną bohaterką oraz spojrzeć na jej perspektywę. ⋆. 𐙚 Podsumowując, jeśli szukacie czegoś, co was poruszy ta książka zdecydowanie jest dla was !💘 ⋆。˚ ༘ ° 𝔁𝓸𝔁𝓸, 𝓢 💋
Stoicyzm. Jak zyskać zdrowy dystans, wpływ na własne życie i wewnętrzny spokój. Zeszyt ćwiczeń
„Stoicyzm. Jak zyskać zdrowy dystans, wpływ na własne życie i wewnętrzny spokój. Zeszyt ćwiczeń” Autor tłumaczy w przystępny sposób kluczowe idee i pokazuje, jak stosować je w codziennym życiu — np. jak pracować z własnymi emocjami, osądami i reakcjami. To fajny i ciekawy zeszyt ćwiczeń opublikowany w 2026 roku przez @wydawnictwo_sensus — który balansuje między filozofią stoicką a współczesnymi narzędziami psychologicznymi. Ma charakter praktyczny i pomaga rozróżniać to, co możemy kontrolować, od tego, na co nie mamy wpływu.